LIST: „Byłam na tanim weselu w remizie. Para młoda powinna się wstydzić!”

Gosia twierdzi, że wolałaby pozostać panną, niż wychodzić za mąż w takim stylu.
LIST: „Byłam na tanim weselu w remizie. Para młoda powinna się wstydzić!”
Fot. Thinkstock
17.07.2016

Podobno jest coraz mniej ślubów, a ja się wcale nie dziwię. Tu nie chodzi o to, że już się nie kochamy albo nie chcemy legalizować związków. Moim zdaniem problemem jest brak pieniędzy na godną organizację tej imprezy. Niektórzy wolą zrezygnować lub odłożyć na później, niż zaprosić gości na takie byle co. Mnie się niestety nie poszczęściło i niedawno brałam w czymś takim udział. Aż przykro się patrzyło.

Myślałam, że takich wesel już nie ma, ale widocznie się myliłam. Panna młoda w kiczowatej sukni, impreza w remizie, na stole tylko wódka i kiełbasa. Trzeba nie mieć w ogóle wyobraźni, żeby tak świętować najważniejszy dzień w życiu. Wiedziałam, co się szykuje, bo to był ślub w rodzinie, ale przerosło to moje oczekiwania. Sama wolałabym być panną, niż bawić się w takim stylu.

Nie jestem jakoś strasznie wymagająca, ale to naprawdę była masakra. Ile ich to kosztowało? 2 tysiące? Tak wyglądało…

Zobacz również: LIST: „Na wesele wydałam grosze! Mrożone jedzenie, rozcieńczany alkohol, sztuczne kwiaty...”

 

tanie wesele

fot. Thinkstock

Nic dobrego się nie zapowiadało już w momencie, kiedy dostałam zaproszenie pocztą. Pewnie oszczędzali na paliwie, bo dzieli nas aż 80 km. To była zwykła kiczowata kartka, jaką można kupić w każdym kiosku, a moje nazwisko wpisane ręcznie. Kto tak w ogóle robi? Mam całą kolekcję pięknych zaproszeń od innych ludzi. Taki bilecik jest wizytówką wesela. Im oczywiście nie zależało, bo miało być tanio.

Miejsce zabawy pominę chyba milczeniem, bo oni ze wsi nie pochodzą, a wymyślili sobie remizę. Nie restaurację, jak normalni ludzie teraz robią, nie mówię o hotelu czy jakimś ładnym zajeździe. Zwykły budynek z jedną salą i stołami zbitymi z kilku desek. Brzydko, ciasno i niepraktycznie.

Jak tam podjechaliśmy po ślubie, to chciałam wracać. W oknie wisiała jakaś stara kuchara, która wrzeszczała do młodych, czy już ziemniaki wstawić.

 

tanie wesele

fot. Thinkstock

Na stołach plastikowe obrusy z urzędu, czyli takie używane przez wszystkich wynajmujących remizę. Można było wylać wiadro wody, a i tak wszystko spływało. Może praktyczne, ale eleganckiej restauracji to nie przypominało. Goście zamiast na krzesłach, to siedzieli na długich ławach i opierali się o ścianę. Strasznie niepraktyczne, jak chcesz odejść od stołu. Zadzierałam kieckę i wspinałam się po ludziach.

Naprawdę, jeszcze nigdy nie byłam na czymś tak niedbale zorganizowanym. Cały wieczór zastanawiałam się, po co to wszystko. Lepiej nic nie robić, niż tak gościć bliskich ludzi. Nie było orkiestry, a tego akurat po wiejskiej imprezie się spodziewałam. DJ-a też nie. Siostra pana młodego poukładała piosenki w komputerze i tak sobie leciały.

Jak oszczędzać, to na wszystkim… A ja nawet zdjęć nie robiłam, bo mi było głupio. Nie chcę o tym w ogóle pamiętać.

Zobacz również: Tanie wesele. Tak czy nie?Jak wygląda przyjęcie weselne za miliard dolarów?

tanie wesele

fot. Thinkstock

Do jedzenia oczywiście rosół ze sklejonym makaronem, a potem to już istna tragedia. Jedna zwykła sałatka jarzynowa, jakieś golonki, flaki i kiełbasy, a do popicia kawa w szklance bez ucha albo od razu wódka. Nikt nie pomyślał o osobach, które nie przepadają za mięsem albo gustują w innym alkoholu. Po co porządne wino, jak łatwiej kupić skrzynkę taniej wódki. Powiem tak - z duszą na ramieniu próbowałam tego wszystkiego.

Cały czas miałam wrażenie, że ta kuchara z okna przyniosła jakieś stare składniki, żeby było tanio. Albo wódka jest z podejrzanego źródła. Akcyzy na tych butelkach nie widziałam. Nie jestem jakoś strasznie przewrażliwiona, a tam miałam dosyć wszystkiego. Nawet wizyta w toalecie to była trauma, bo nikt nie uzupełniał papieru, a o mydle to można pomarzyć.

Nie rozumiem ludzi, którzy chcą wchodzić na nową drogę życia w takim stylu. Jak potem po latach wyciągnąć zdjęcia i pokazać coś takiego dzieciom? Mnie by było wstyd.

 

tanie wesele

fot. Thinkstock

Czekałam tylko do oczepin i poszłam sobie. Faceci byli już mocno pijani, a panna młoda dosłownie się roztapiała. Miała na sobie taką sztuczną suknię, chyba z ceraty, która nie przepuszczała powietrza. Widać, że najtańsza możliwa. Jak to inaczej nazwać, jak nie dziadowaniem? Krótkie nogawki spodni pana młodego to był symbol tego wesela. Ci ludzie zupełnie sobie odpuścili, byle odbębnić i się nie wykosztować.

Będzie co będzie, ludzie się przemęczą, a wesele odfajkowane. Zastanawiam się, ile na nim zarobili. Mówię szczerze, że organizacja nie mogła kosztować więcej, niż kilka tysięcy. W kopertach pewnie ze 20 dostali. Czysty interes. Ale jakim kosztem? Nawet profesjonalnego kamerzysty i fotografa nie wynajęli. Jakiś wujek Zbyszek pstrykał wszystko swoim małym aparacikiem.

Dla mnie to wszystko wynika z braku szacunku dla gości.

tanie wesele

fot. Thinkstock

Jak sama będę organizowała weselę, to się postaram, żeby ludzie czuli się dobrze. Mieli normalne krzesła z oparciem, nie musieli jeść na ceracie i mieli większy wybór, niż tylko swojska kiełbacha i wóda. Żyjemy w cywilizowanym kraju i takie rzeczy nie powinny się już zdarzać. Oni są pewnie z siebie zadowoleni. Pod koniec oboje byli wstawieni, w kopertach sporo kasy, żadnych strat i byle do przodu.

Może jestem dziwna, ale wolałabym nigdy nie doczekać tego dnia, niż brać ślub w taki sposób. Dla mnie to było po prostu niegodne. Tandetnie, brzydkie i śmierdzące starym olejem. W rytm muzyki disco polo. Podobno kwintesencja Polski, ale to chyba przesada. Na tak beznadziejnej imprezie byłam pierwszy raz w życiu.

Pod koniec żałowałam, że byłam tak hojna. Za coś takiego w kopercie należało im się 20, a nie 400 zł.

Gosia

Zobacz również: Jak zorganizować tanie wesele?

Komentarze (149)

Ocena: 4.07 / 5
Gosia (Ocena: 5) 23.02.2017 12:36
coś w tym jest, ale prawda też że mało jest skromnych a stylowych ślubów. Mnie się marzy ślub w stylu rustykalnym z subtelnie przystrojonymi stołami i bez zbędnych rzeczy. Widziałam podobne realizacje w książce Wasz piękny ślub. Moze też kogoś natchnie i sprawi, że wielki dzień będzie na prawdę wyjątkowy :)
odpowiedz
Marjanna (Ocena: 5) 02.08.2016 18:13
Tak Pani Gosiu, jest Pani dziwna i śmierdzi nie starym olejem ale stara zrzędą. Szkoda mi Pani, żal że ma Pani takie nudne życie i że nie potrafi się bawić nawet w "taniej" remizie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.08.2016 18:04
''Nie ma co w wałem.... A z Brojec przeprowadziła sie do metropolii Trzciel! Ha!'' Moja ocena minus milion haha Czasami warto takie rzeczy przeczytać, żeby sobie uświadomić jakie wały wegetują na tym świecie i oby byśmy lepsi od PANI GOSI, której zachowanie zeszło na psy :-) Pozdrawiam PANIĄ GOSIĘ
odpowiedz
gość (Ocena: 3) 22.07.2016 22:00
Marne prowo czy master troll?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 21.07.2016 21:56
Świetny komentarz :D Uśmiałam się od ucha do ucha :D Podpisuję się pod tekstem w 100!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo