Świadkowa na ślubie to niewdzięczna rola. 12 historii, które to udowadniają!

Przyjęłaś tę rolę? Przygotuj się na najgorsze.
Świadkowa na ślubie to niewdzięczna rola. 12 historii, które to udowadniają!
Fot. Thinkstock
18.05.2016

Wydaje się, że bycie świadkiem na ślubie bliskich nam osób to zaszczyt i powód do dumy. Teoretycznie tak, bo nie każdy może tego doświadczyć. W praktyce może to oznaczać sporo kłopotów, bo automatycznie wzrastają oczekiwania wobec nas. Często wbrew własnej woli stajemy się sekretarkami, opiekunkami i stylistkami panny młodej. Spada na nas mnóstwo obowiązków, na które nigdy się nie pisałyśmy.

Udowadniają to historie opublikowane na łamach portalu „Elite Daily”. Świadkowe, zamiast wspominać piękną uroczystość, żalą się na to, co je spotkało. Można przypuszczać, że nie są to odosobnione przypadki. Doświadczyłaś czegoś podobnego? Jeśli nie, zastanów się dwa razy, zanim przyjmiesz taką propozycję.

Sprawdź, co Ci grozi!

Zobacz również: REPORTAŻ: Moja świadkowa przyćmiła mnie w dniu ślubu

 

świadkowa na ślubie

fot. Thinkstock

„Zorganizowałam wieczór panieński i jak przyszło co do czego, to ja musiałam trzymać włosy przyszłej panny młodej, kiedy wisiała nad muszlą klozetową i wymiotowała. Pozostałe koleżanki uznały to za moją powinność. Bycie świadkową to faktycznie ogromny zaszczyt” - ironizuje Raquel.

„Przyjaciółka brała ślub w ogromnej sukni ślubnej, z której nie była w stanie się wyplątać. W czasie wesela dokładnie 8 razy musiałam jej pomagać w oddawaniu moczu. Zanim siadła na sedesie, podnosiłam całą kreację do góry. Obiecałam sobie, że sama wybiorę sobie bardziej praktyczną kreację” - twierdzi Teresa.

„Jako świadkowa miałam jedno główne zadanie - rozkręcić imprezę. Musiałam brylować na parkiecie, żeby goście przypadkiem z niego nie schodzili. W efekcie byłam popychana prosto w ramiona pijanych mężczyzn, którzy obmacywali mnie w czasie wolnych piosenek” - wspomina Claire.

świadkowa na ślubie

fot. Thinkstock

„Na godzinę przed ślubem panna młoda zorientowała się, że przyszłego męża nigdzie nie ma. Zaczęły się poszukiwania, którymi oczywiście musiałam kierować jako świadkowa. Ściągnęłam szpilki i zaczęłam biegać po okolicy. Zastałam go śpiącego w samochodzie. Stwierdził, że potrzebował krótkiej drzemki” - opowiada Fay.

„Prawda jest taka, że suknia panny młodej była na nią zdecydowanie za mała. Nikt nie chciał jej tego powiedzieć, więc w wielkim dniu trzeba było ją jakoś wcisnąć. Wszystko to spadło na mnie. Upychałam jej ciało, dopinałam kreację agrafkami, a nawet taśmą klejącą. To cud, że się udało” - twierdzi Veronica.

 

 

świadkowa na ślubie

fot. Thinkstock

„Przyjaciółka zaangażowała organizatorkę ślubów, bo myślała, że to ułatwi zaplanowanie uroczystości. Niestety, nie było to najlepsze rozwiązanie. Każda ich rozmowa przez telefon kończyła się awanturą i na tydzień przed uroczystością mało co było dopięte na ostatni guzik. Kiedy stwierdziła, że chce ją zwolnić, poprosiła o to mnie. Sama się bała. Spadł na mnie naprawdę nieprzyjemny obowiązek” - wspomina Wendy.

Zobacz również: REPORTAŻ: Ile pieniędzy musiałam wydać jako druhna panny młodej?

„Mama panny młodej w dniu ślubu dosłownie oszalała. Cały czas się czegoś czepiała, wieszczyła katastrofę, zmieniała decyzje i wprowadzała ogromny niepokój. Poproszono mnie, abym to ja się jej pozbyła. Niewdzięczne zadanie, ale poprosiłam ją na bok i zasugerowałam, żeby wyluzowała i zajęła się czymś innym. To było niezbyt przyjemne i do dzisiaj jest na mnie wściekła” - twierdzi Kendra.

 

świadkowa na ślubie

fot. Thinkstock

„Tak się jakoś złożyło, że w czasie zabawy na weselu to ja złapałam bukiet. Okazało się, że nie powinnam. Panna młoda podeszła do mnie i powiedziała, że mam go oddać kuzynce. To dla niej zaplanowana była wiązanka. Zrobiłam to, ale sytuacja wyglądała naprawdę żenująco. 200 ludzi na to patrzyło” - wspomina Clarissa.

„Wesele trwało już w najlepsze, a panna młoda zorientowała się, że nie ma na palcu obrączki ślubnej. Sama nie miała czasu jej szukać, więc oddelegowała do tego mnie. Wcześniej wspomniała, że mogła się zsunąć w czasie, kiedy wyrzucała śmieci do kosza. W efekcie grzebałam w wielkim kuble. Niczego nie znalazłam, a najadłam się wstydu za wszystkie czasu” - mówi Jessica.

 

świadkowa na ślubie

Fot. Thinkstock

„Przed ślubem kupiłam sobie idealny biustonosz, który trzymał piersi na swoim miejscu, a przy okazji nigdzie się nie wrzynał. Panna młoda nie miała takiego szczęścia. Przez pół dnia narzekała na to, że stanik ją gryzie. Poprosiła o to, bym oddała jej swój. Zgodziłam się, bo co miałam zrobić? Ona była wreszcie zadowolona, a ja świeciłam sutkami przez całe wesele” - relacjonuje Rachel.

świadkowa na ślubie

Fot. Thinkstock

„Na chwilę przed wyjściem do gości panna młoda wyglądała fatalnie. Fryzura zupełnie jej się rozpadła, więc trzeba było ratować sytuację. W pobliżu żadnego sklepu, żadna z nas nie miała przy sobie odpowiednich kosmetyków, więc poproszono mnie, bym załatwiła to w inny sposób. Musiałam zakraść się do hotelowego fryzjera i ukraść mu lakier do włosów” - wspomina Lauren.

„Przygotowania szły pełną parą i byłam w nie naprawdę zaangażowana. Niestety, na tydzień przed uroczystością państwo młodzi doszli do wniosku, że nie chcą być razem. Ślub odwołany. Kto musiał to przekazać gościom? Oczywiście ja. Nawet nie osobiście. Zasugerowali, że mam rozesłać SMS-y do ich rodziny i przyjaciół” - to historia Jamie.

Zobacz również: O co powinnaś zadbać, jeśli jesteś świadkową?

Komentarze (6)

Ocena: 4.67 / 5
Anonim (Ocena: 5) 19.05.2016 19:05
U mnie było całkiem odwrotnie. Kiedy moja "przyjaciółka" dowiedziała się o moich zaręczynach oświadczyła mi, że będzie moją świadkową, że nie mam siostry stwierdziłam no ok. Przekonał mnie także fakt, że była nparawde otwartą i zorganizowaną osobą. Nienstety w międzyczasie poznała faceta i olała całą sprawę. Na weselu zawalila chyba wszystko co mogła zawalić. Źle przypinała kotyliony, kiedy poprosiłam żeby potrzymała akt ślubu, bo chciałam zbierać grosiki to stwierdziła, że trzyma swoją torebkę i swój bukiet. Nie było jej ani razu przy mnie, gdy potrzebowałam pomocy ze sukienką. Ba! Życzenia złożyła mi dopiero na drugi dzień, bo stiwerdziła, że na weselu jakoś nie było czasu. Zmyła się zaraz po północy ze swoim fagasem do pokoju, za który ja zapłaciłam. Zanim poznała swojego fagasa przyrzekałyśmy sobie, że ostatnią butelkę na weselu skończymy razem. Skończył ją ze mną mój kuzyn h po tym jak ona poszła "spać".
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 19.05.2016 16:04
Chyba większość panieński młodych zapomina, że oprócz bycia panną młodą nadal są przyjaciółką swojej świadkowej. Jak można być tak beszczelnym, żeby kazać swojej przyjaciółce grzebać w koszu, dawać się obmacywać i o zgrozo! Zażądać stanika o.O
odpowiedz
Anka (Ocena: 5) 18.05.2016 11:54
Ja tez byłam świadkowa jakiś czas temu. Każdy mnie straszyl ale to zależy od młodej. Było świetnie, bawiłam się jak nigdy dotąd. Fakt mialam obowiązek zabawiać gości i wyciągać na parkiet ale akurat dla mnie to nie problem bo jestem dusza towarzystwa :-) dla mnie to było miłe doświadczenie a obowiązek dbania o wygląd młodej na sali i tuż przed ślubem, przymierzanie sukni slubnej i zakup butów to miłe doświadczenie, mnie też to kiedyś czeka! :-) bałam się jedynie żeby wszystko poszło dobrze w kościele ale to tylko głupi stres, stojąc przed oltarzem tuż za para młoda stres puścił bo cieszyłam się ich szczęściem :-) zalezy wszystko od charakteru młodych :-) moi byli wyluzowani i pozytywni :-)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 18.05.2016 08:15
Ja też kiedyś byłam świadkową na ślubie mojej siostry ciotecznej, było normalnie, nic złego się nie stało.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 3) 18.05.2016 07:32
Też byłam świadkowa i nie polecam. Wszystko miało być z hukiem a wyszło słabo. Oczywiście wszystko moja wina. Przynajmniej tak się tłumaczyła Panna młoda. A wszystko co nie wyszło to była ich wina bo taka salę zamówili, menu, fotografa itd. Ona zrzucila na mnie winę, a goście no cóż uśmiechnięci śmiali jej się w twarz do dziś jak wspomni o tym
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo