Zwyczaje ślubne, które powinny zniknąć: Biała suknia, rzucanie bukietem, welon...

Odważny głos w obronie uciśnionych panien młodych. Przesada?
Zwyczaje ślubne, które powinny zniknąć: Biała suknia, rzucanie bukietem, welon...
Fot. Thinkstock
28.02.2016

Niby XXI wiek to czas racjonalizmu i zdrowego rozsądku, a jednak niektóre zabobony wciąż mają się świetnie. Najbardziej widoczne jest to w temacie ślubu, gdzie odwieczne zwyczaje nie przemijają. To nic, że domagamy się równouprawnienia, na ślubnym kobiercu wcale nie jesteśmy dziewicami, a weselne zabawy wydają nam się żenujące. Kiedy przyjdzie ten szczególny moment, szybko o tym zapominamy i robimy to, co nakazuje tradycja.

Dosyć tego! - zachęca publicystka portalu Elite Daily, która jak na wyzwoloną kobietę przystało, sprzeciwia się utartym wzorcom. Według niej ceremonia zaślubin jest zbyt archaiczna i nie przystaje do współczesności. Nie podoba jej się m.in. biała suknia, welon czy rzucanie bukietem. A na wszystkie zarzuty ma racjonalne wyjaśnienie.

Posłuchasz jej planując własny ślub? Dla gości to mógłby być szok...

 

ślubne zwyczaje

fot. Thinkstock

Biała suknia ślubna

 

Chyba wszyscy zdają sobie sprawę, co pierwotnie miała symbolizować tak jasna i czysta kreacja. Był to oczywiście symbol dziewictwa – nietknięta kobieta wchodzi w związek małżeński i zniecierpliwiona czeka na noc poślubną. Można przypuszczać, że w 99 procentach przypadków zwyczaj ten stracił na aktualności, bo zakochani konsumują związek znacznie wcześniej. Jeśli nie chcesz odgrywać takiej szopki – postaw na inny kolor i nie przejmuj się ludzkim gadaniem.

ślubne zwyczaje

fot. Thinkstock

Rzucanie bukietem ślubnym

 

Od kilkuset lat większość populacji świata wierzy w zabobon, który mówi, że wszystko, czego dotknie panna młoda, z automatu staje się symbolem szczęścia. Pewnie dlatego obecne na weselu panny potrafią bezwzględnie walczyć o to, by zdobyć jej wiązankę. Zdaniem dziennikarki wzbudza to niezdrową rywalizację, może być źródłem napięć i wpływać na samopoczucie przegranych. Cieszy się tylko ta, której udało się złapać bukiet – reszta odchodzi zazwyczaj smutna i pozbawiona wszelkiej nadziei, że kiedyś się ustatkuje.

ślubne zwyczaje

fot. Thinkstock

Biały welon

 

Prawdopodobnie zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów starożytnych, kiedy uważano, że zasłona na twarzy panny młodej uchroni jej duszę przed nieczystymi siłami. Dzisiaj, zdaniem publicystki, zupełnie mija się to z celem. Nie po to wydajesz setki złotych na spektakularną fryzurę, solarium i makijaż, żeby później to wszystko ukrywać przed światem. Dodatkowa płachta materiału na głowie  jest także bardzo niewygodna. Zawsze może wpaść do talerza lub utrudnić swobodną zabawę na parkiecie.

ślubne zwyczaje

fot. Thinkstock

Finansowanie wesela przez rodzinę panny młodej

 

Zwyczaj obecny od setek lat, a jego źródło nie napawa specjalnym optymizmem. Można to uznać za transakcję – rodzice wydają córkę za mąż i finansując ceremonię dają jej przepustkę do jeszcze lepszego życia. Od tego momentu to ukochany mężczyzna będzie odpowiedzialny za jej utrzymanie. Problem w tym, że już dawno minęły czasy utrzymanek i dzisiaj karierę zawodową robimy bez względu na płeć. Z tego powodu rachunek za wesele powinien być pokryty w połowie przez jedną, a w połowie przez drugą stronę rodziny.

ślubne zwyczaje

fot. Thinkstock

Wręczanie upominków gościom

 

W Polsce przez lata obowiązywał zwyczaj, że para młoda żegnając gości wręcza im paczuszkę z wypiekami, ewentualnie butelkę weselnego trunku. Niestety, tradycyjny obyczaj zastępowany jest powoli przez modę prosto z Zachodu, która nakazuje przygotowanie bardziej wartościowych upominków. Zazwyczaj są to okolicznościowe gadżety, których nikt tak naprawdę nie chce. Kolejnego dnia trafiają w najlepszym przypadku na dno szuflady, a o wiele częściej do kosza. Zdaniem dziennikarki to strata pieniędzy. Kawałkiem sernika za to nikt nie pogardzi.

 

ślubne zwyczaje

fot. Thinkstock

Para nie powinna się widzieć przed ślubem

 

Zwyczaj ten pochodzi jeszcze z czasów, kiedy aranżowane małżeństwa były na porządku dziennym. Wierzono, że zapewni im to szczęście, a także zmniejsza się ryzyko, że jedna ze stron się rozmyśli. Dzisiaj brzmi to wręcz absurdalnie, bo zdecydowana większość narzeczonych od dawna ze sobą mieszka. Nagła wyprowadzka jednej z osób na dzień przed ślubem wydaje się nienaturalna i całkowicie zbędna. Nie wspominając o tym, że wiele par jeszcze przed ceremonią uczestnicy w sesji ślubnej, gdzie pan młody i tak zobaczy ukochaną w białej sukni.

Polecane wideo

Komentarze (21)

Ocena: 3.71 / 5
Anonim (Ocena: 5) 29.02.2016 17:09
Chyba powaliło te babę
odpowiedz
do tych co piszą "nie stać Cię, to nie rób" (Ocena: 5) 29.02.2016 15:09
Ja wyszłam za mąż mają 24 lata, mąż 28. Zawsze byłam "honorowa" na studiach pracowałam, nie chciałam aby rodzice mnie utrzymywali chociaż było ich na to stać, mój mąż ma podobnie. I tak ja studiowałam i pracowałam po barach, recepcjach - wyciągając te 1200-1600 zł a mój wtedy chłopak jeździł jako kierowca, pracował na budowie i zarabiał około 2 tyś. Wynajem kawalerki, opłata auta, a to któreś było chore a coś się zepsuło i tak pieniędzy nie mogliśmy za dużo uskładać. Byliśmy z sobą 4 lata kiedy postanowiliśmy się pobrać, nie chciało mi się czekać kolejnych 10 aż się dorobimy. Postanowiliśmy zrobił wesele na 48 osób ( nie zapraszaliśmy kuzynostwa z dziećmi, z którymi mieliśmy i tak mały kontakt, a kuzynostwo chcieliśmy widzieć bo przecież dorastaliśmy razem, zaprosiliśmy najbliższe wujostwo i znajomych również bez dzieci. Nie było nas stać na wypaśne weselisko a nie chcieliśmy aby całość imprezy fundowali nam rodzice i ustaliliśmy że suknię dodatki, fotografa opłacą moi rodzice, jego rodzice wiadomo garnitur, alkohol, wydatki związane z Kościołem rodzice pokryją po połowie Reszta tj. talerzyki, orkiestra, ciasta była po naszej stronie. Ślub był o godzinie 16. Zdecydowaliśmy się na późniejszą godzinę bo był to sierpień i było gorąco. I tak nie zdecydowaliśmy się na opcję full, tylko przystawka, obiad, deser, kolacja, tort, ciepły posiłek po północy, owoce, klosze z ciastami 2 rodzaje sałatek i wędlina nie było bajerów w postaci wiejskiego stołu, czekoladowych fontann, wodzirejów, limuzyn, stołu z dodatkowym alkoholem (była tylko wódka i wino) nie było kilkunastu rodzai ciast tylko 3 rodzaje na klosze i ciasteczka. Nie chcieliśmy brać kredytów, ani obciążać rodziców, nie chcielśmy też spłacać wesela kasą z prezentów i równocześnie wierzyć że się zwróci. Wiedzieliśmy jaką sumę możemy przeznaczyć i zmieściliśmy się w "budżecie". I co się nasłuchaliśmy, oczywiście nie wprost ale "ta powiedziała..." Że wesele tak późno bo mniej zapłacimy za talerzyki, żałowaliśmy na dzieci, że nie było co jeść ( ja tam się najadłam), że wóda ta za 19 zł sklepu a nie za 30, że ktoś lubi whisky albo piwo a my nic, że poprawin nie było, że oni dali dużo do koperty a nawet flaszki wódki ( TYLKO CIASTO) dostali na wyjście. Że moi rodzice to powinni bardziej o to zadbać. Przepłakałam chyba tydzień! Nie wierzyłam że mam rodzinę "buraków". do swojego wesela, będąc rok później na weselu u kuzynki która wzięła kredyt na 20 tysięcy usłyszałam od jednej z ciotek " widzisz, tak się robi wesela".... także JAK NIE ZROBISZ BO NIE CHCESZ ABY KTOŚ CIĘ SPŁACAŁ to i tak Cię obsmaruja, jak się zapżyczysz i narzekasz na małe koperty to i tak źle. TRAGEDIA
zobacz odpowiedzi (1)
Reggggg (Ocena: 1) 29.02.2016 12:22
Ten artykuł pisała jakaś sfrustrowana stara panna....... porażka.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.02.2016 08:43
Hej panna od wesela z disco polo, jak nie lubię tej muzyki i nie będzie jej na moim weselu to co, jestem przeciwna tradycji.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 29.02.2016 07:22
Ja nie rozumiem sensu pisania takiego artkułu mamy takie czasy że ślub może sieodbyć zgodnie ze wszystkimi tradycjami lub kompletnie innowacyjne. Wszytsko zalezy od pary młodej. Swoja droga kim są ci dziennikarze żeby dyskutować z tradycją. Moze witanie chlebem i solą też skrytykujcie bo ponoć sól jest niezdrowa.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie