Exclusive: Ciężarna panna młoda

Renata stanęła przed ołtarzem w 7. miesiącu ciąży.
Exclusive: Ciężarna panna młoda
23.08.2014

Nie istnieją żadne oficjalne statystyki na ten temat, dlatego skala zjawiska trudna jest do oszacowania. Można jedynie podejrzewać, że ciężarnych panien młodych z roku na rok jest coraz mniej. Skoro na początku lat 90. wpadki przydarzały się niemal 45 tys. nastolatek rocznie, a współcześnie wskaźnik ten spadł do ok. 15 tysięcy, podobnie musi być ze ślubami udzielanymi pannom w stanie błogosławionym. Nie możemy być tego jednak pewni – żadna instytucja nie liczy podobnych sytuacji. Choćby dlatego, że ciążowy brzuszek nie zawsze jest jeszcze widoczny, a nie wszystkie zainteresowane informują o tym udzielających sakramentu kapłanów.

Chyba każda z nas słyszała, a nawet była świadkiem takiego wydarzenia. Ciężarna panna młoda w bieli wzbudza mieszane uczucia. Dla jednych to nic złego, przynajmniej dziecko przyjdzie na świat w rodzinie, a nie konkubinacie. Inni dostrzegają sprzeczność i sugerują, że w tym momencie lepiej zrezygnować z uroczystości kościelnej, a przynajmniej przełożyć ją na późniejszy termin. Dobrego rozwiązania nie ma, o czym przekonała się nasza bohaterka. Renata ślubowała swojemu mężowi miłość będąc w 7. miesiącu ciąży.

Jak zareagowali na to najbliżsi oraz ksiądz udzielający sakramentu? Czy spotkały ją z tego powodu jakiekolwiek nieprzyjemności? Specjalnie dla nas opowiada o kulisach i konsekwencjach tego wydarzenia.

panna młoda

Mówisz tak, jakby wszyscy byli zachwyceni i nie pojawił się żaden problem. Było jednak nieco inaczej i przez chwilę nie byłaś pewna, czy coś z tego wyjdzie.

Na nauki przedmałżeńskie poszliśmy do parafii mojego przyszłego męża. Tak było wygodniej, bo zajęcia odbywały się w tygodniu, zaraz po pracy. Mieliśmy bliżej. A muszę wspomnieć, że pracowałam niemal do samego rozwiązania. Pierwsze zajęcia jakoś przetrwaliśmy, a na drugim była mowa o czystości i wielkiej odpowiedzialności za nowe życie. Dziecko tylko w małżeństwie i tak dalej. Przyznałam się, że jestem w ciąży. Osoba prowadząca wykład zbyła mnie milczeniem, ale okazało się, że przekazała informację księdzu, z którym spotkaliśmy się kolejny raz.

Miał jakieś wątpliwości, czy dopuścić Was do sakramentu?

Wyraźnie dał do zrozumienia, że to sytuacja ekstremalna, tak jakby spotkał się z nią pierwszy raz w życiu. Zadał mi pytanie, które zapamiętam na zawsze - „będziesz tak stała z brzuchem przed ołtarzem?”. Odpowiedziałam, że nie widzę innej możliwości. Próbowałam tłumaczyć, że przecież dziecko urodzi się w normalnej rodzinie. Zdaję sobie sprawę, że powinno być odwrotnie, ale czasu nie cofnę. Nic konkretnego nie powiedział, ale widziałam jego skwaszoną minę. Nie chciał sobie brać na głowę takiego kłopotu. Pewnie po ludzku nie miałby nic przeciwko, ale znowu odzywa się to nasze polskie „co ludzie powiedzą”.

Nie wróciliście już do niego.

Tak, poprosiłam narzeczonego, żeby w miarę możliwości coś z tym zrobił. Bałam się, że on mi ostatecznie nie pozwoli przystąpić do ślubu. Kto go tam wie, skoro już na tym etapie robił problemy. Chłopak poszedł do niego, wymyślił jakąś bajkę, że musimy się przenieść na drugi koniec miasta, a ja z oczywistych względów nie mogę tak długo jeździć. Wziął dokumenty i poszedł do mojej parafii. Prosto z mostu powiedział o co chodzi.

panna młoda

A jak wyglądało wesele?

Z oczywistych względów nie mogłam być aż tak aktywna, jakbym chciała. Wcześniej wyobrażałam sobie, że przetańczę całą noc, będę zabawiała gości, biegała między stołami, żeby każdy odczuł moje zainteresowanie. To nie było do końca możliwe. Dużo czasu przesiedziałam, zwłaszcza że dopadły mnie mdłości. Na szczęście mąż doskonale sobie poradził i wszyscy wspominają ten dzień bardzo pozytywnie.

Coś jeszcze je wyróżniało?

Nie było toastu szampanem – ja dostałam kieliszek wody. No i pierwszy taniec wyglądał raczej śmiesznie, bo brzuch miałam naprawdę spory i nie mogliśmy się za bardzo do siebie przytulić. Myślałam, żeby w ogóle zrezygnować z tego elementu, ale w końcu to tradycja. Nie mogłam też spróbować wszystkich dań, ale to najmniejszy problem. Ogólnie starałam się zachowywać zupełnie normalnie, chociaż niektórzy zalecali mi, żebym siedziała bezczynnie, bo nie chcą odbierać porodu pomiędzy stołami.

 

panna młoda

Proszę księdza, jest ciąża, chcemy ślubu?

(Śmiech) Mniej więcej tak to wyglądało. Wolał postawić na szczerość, niż znowu się rozczarować. To był starszy ksiądz, proboszcz z mojego kościoła. Zrobił coś niesamowitego, bo zaczął od słów „synu, to nie zbrodnia”. Stwierdził, że rekordu nie pobijemy, bo kilka lat wcześniej udzielał ślubu parze, a po 1,5 miesiąca chrzcił ich dziecko. Kurs skończyliśmy i nie było żadnego problemu.

Z wyborem sukni ślubnej też nie?

To już zupełnie inna historia, bo nie wiedziałam, jak się do tego zabrać. Byłam w kilku salonach, wreszcie zdecydowałam się na fason, ale krawcowa nie mogła mi zagwarantować, że w maju, kiedy brzuch będzie już bardzo wyraźny, zdołam się dopiąć. Jakoś się udało, ale nie było to proste. Najpierw kusiło mnie, żeby jakoś zamaskować brzuch, ale wreszcie poszłam po rozum do głowy. Ja się tego nie wstydzę, wszyscy i tak będą wiedzieli, więc nie ma się co stresować. Brzuch był widoczny i nikt od tego nie umarł.

Nawet ksiądz?

Zwłaszcza ksiądz był w dobrym humorze. Po nałożeniu obrączek zapytał, czy może pobłogosławić dziecko. Przyłożył rękę, coś wyszeptał, a potem zaprosił na chrzciny. Z tego co wiem, inni goście tego nie zauważyli, ale tym lepiej. Zachował się z klasą i bardzo po ludzku.

panna młoda

Czy w rodzinie ktoś miał wątpliwości?

Najbardziej przejmowała się moja babcia. Bardzo wierząca i przejmująca się zdaniem innych. Pytała, dziecko, po co ci taki problem? Zaczekaj, urodzisz i staniesz przed ołtarzem. Pewnie bym jej posłuchała, gdyby nie to, że w tym momencie wiele spraw było już załatwionych, a nawet wstępnie opłaconych. Szkoda byłoby stracić zaliczki.

Nikt nie sugerował, że ślub to konsekwencja wpadki?

Przy zapraszaniu pokazywałam zdjęcie USG. Nie żeby się usprawiedliwić, ale pomyślałam, że przecież nie ma czego ukrywać. Mówiłam na kiedy mam termin i każdy myślący człowiek potrafi sobie wyliczyć, że zaszłam w ciążę po zaręczynach i w momencie planowania ślubu. A nawet gdyby było inaczej, to wychodzę z założenia, że nikt za mnie życia nie przeżyje. Nikomu krzywdy tym nie wyrządzam. Zapracowana ciotka w momencie odbierania zaproszenia na ślub prosiła o informację, kiedy planujemy chrzciny, bo jakoś musi to zgrać. Było zabawnie.

 

panna młoda

W niecałe dwa miesiące zostałaś żoną i matką...

I to bez wątpienia najszczęśliwsze tygodnie w moim życiu. Moje koleżanki zwlekały z ciążą rok, dwa czy nawet więcej po ślubie, a ja mam wszystko za jednym zamachem. Nie planowałam tego, ale wyszło dobrze.

Co poradzisz kobietom, które nie wiedzą, czy zdecydować się na ślub będąc w ciąży?

Rozmowę z księdzem warto zacząć od poinformowania o tym. Są różni duchowni i lepiej mieć jasną sytuację. Większość nie robi żadnego problemu. Dlatego chyba nie warto zwlekać. Ludzi już nic nie dziwi. No i ze względów formalnych to wygodniejsze rozwiązanie, bo nie trzeba potem niczego zmieniać w dokumentach. Noszę nazwisko męża, a w akcie urodzenia syna jest już wpisane. Naprawdę nie ma się czego bać.

panna młoda

Papilot.pl: Kiedy urodziłaś synka?

Renata: W lipcu tego roku, chyba najgorętszego dnia lata. Dopiero wtedy poczułam, że naprawdę stworzyłam rodzinę. Ślub to był dopiero początek.

A ten odbył się...

W maju tego samego roku. Niecałe dwa miesiące przed tym, jak trafiłam na porodówkę. Dla wielu to szokujące, bo kolejność powinna być odwrotna, ale jakoś mnie to nie rusza. Wyszło inaczej, niż zwykle, ale efekt jest dokładnie taki sam – mam męża, dziecko i jestem szczęśliwa.

Czy to była świadoma decyzja?

Oczywiście, że nie, ale w życiu różnie bywa. Nie wpadłam z pierwszym lepszym facetem, z którym nic mnie nie łączyło. Nawet nie ze swoim chłopakiem, ale oficjalnym narzeczonym. Zaręczyliśmy się w momencie, kiedy w ciąży nie byłam. O tym, że zostanę mamą dowiedziałam się w czasie, kiedy ślub był już planowany.

Nie korciło Cię, żeby w takich okolicznościach go przyspieszyć?

Myślałam o tym, ale to nie byłoby takie proste. Zdaję sobie sprawę, że wystarczyłoby wziąć ślub ze dwa miesiące wcześniej i wyglądałabym inaczej, ale z perspektywy czasu nie żałuję.

Komentarze (80)

Ocena: 4.93 / 5
ello (Ocena: 5) 27.08.2014 17:39
ja mam w życiu zasady i zero powodów do wstydu, spokojny sen i pełnię szczęścia z mężem moim ukochanym, a tym łapiącym mężów na dziecko - karma wraca
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 26.08.2014 14:24
ja jestem w 6 miesiącu w sobote brałam ślub bawiłam się do 6 rano, czułam się świetnie wszystko było tak jak powinno być, tyle że nie piłam alkoholu, nikt mi złego słowa nie powiedział, ale każdy może mieć na ten temat inne zdanie, ale wiem że po porodzie nie wzięłabym ślubu bo poprostu nie byłoby mnie na to stać i tyle, a tak miałam jeszcze umowę dostałam kredyt, mały ale zawsze, a potem co? dziecko kosztuje i nigdy byśmy nie odłożyli
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.08.2014 22:44
welon moze miec tylko kobieta,ktora jest dziewica.w przeciwnym razie idzie sie bez welonu.uszanujcie chociaz to drogie panie
zobacz odpowiedzi (4)
Anonim (Ocena: 3) 24.08.2014 16:05
Dziś kościół, biała suknia i welon to dla większości jedynie symbole więc to śmieszne, iż ciężarna panna młoda wywołuje takie oburzenie (bardzo sztuczne zresztą i pachnące hipokryzją). Nikt tam nie dba o to czy pan młody to na pewno prawiczek, czy czasami nie ma już jakiegoś dziecka z inną kobietą, ile miał partnerek...ale tej biednej panny młodej przyczepi się każdy.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 24.08.2014 09:39
Sama jestes zaklamana glupia dziewucho co cie obchodzi cZyjes zycie
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo