REPORTAŻ: Największe wpadki podczas podróży poślubnej (Zakochani mieli pecha!)

Czasem podróży poślubnej nie lepiej planować, bo nasze oczekiwania mogą boleśnie minąć się z rzeczywistością.
REPORTAŻ: Największe wpadki podczas podróży poślubnej (Zakochani mieli pecha!)
01.07.2013

Na swój ślub większość kobiet czeka z niecierpliwością. Przygotowania są jednak zazwyczaj wyczerpujące, więc świeżo upieczeni małżonkowie zwykle czym prędzej wybierają się w podróż poślubną, by odpocząć i wreszcie się sobą nacieszyć. Tyle że, jak to w życiu bywa, wymarzony urlop u boku ukochanej osoby często okazuje się klapą i kompletnym rozczarowaniem.

Telefon z hotelu

Karolina i Marek* od momentu zaręczyn na ślub czekali ponad trzy lata. Początkowo termin wydawał im się bardzo odległy, jednak czas minął szybki i zanim się obejrzeli, został im niecały rok. Wzięli się zatem solidnie za przygotowania. Na cztery miesiące przed ślubem okazało się, że muszą pilnie się przeprowadzić, więc zakasali rękawy do pracy i skupili się na zmianie miejsca zamieszkania, w wolnych chwilach – których praktycznie nie mieli – dopinając szczegóły dotyczące ślubu i wesela. „Ostatnie cztery miesiące przed ślubem to był obłęd, do tego upalne lato, bo mieliśmy się pobrać na jesieni. Gdyby nie pomoc rodziny, to chyba nie dalibyśmy rady z tym wszystkim” – wspomina Karolina.

Jak opowiada, po dotarciu na miejsce nie było lepiej. „Nie mogliśmy znaleźć hotelu, trudno było dogadać się z miejscowymi. Michał drugiego dnia miał problemy zdrowotne, więc odpadły nam dwa dni urlopu” – mówi Beata. Również pomysł wycieczki pieczo-objazdowej się nie sprawdził. „Albo nie było miejsc, albo warunki okropne, albo ceny z kosmosu. Jedzenie takie sobie, pogoda w kratkę. Prawdę powiedziawszy, z ulgą wróciliśmy do domu, a tydzień później pojechaliśmy na parę dni na Mazury i dopiero wypoczęliśmy” – sumuje Beata.

Zapominalscy

Jeszcze inną przygodę mieli Olga i Wojtek. Podróż poślubna miała być prezentem od rodziców i teściów, którzy uparli się, że sami wybiorą jakieś zagraniczne, bajkowe miejsce. Oldze i Wojtkowi trochę to nie pasowało – woleli wiedzieć, dokąd wybiorą się w podróż poślubną – ale w końcu odpuścili. „W czasie ślubu ani moi rodzice, ani rodzice Wojtka nic nie mówili o podróży, a my nie pytaliśmy. Drugiego dnia też nie wspomnieli o tym słowem. Po trzech dniach zaczęliśmy się zastanawiać, co jest grane. Zapytaliśmy po pięciu, w czasie wspólnego obiadu. Okazało się, że ani jedni, ani drudzy nie zarezerwowali nam wycieczki! Niewiele brakowało, a doszłoby do awantury, więc musieliśmy ich zapewnić, że nic się nie stało” – mówi Olga. Ostatecznie na urlop ruszyli za kilka dni, a miejsce wybrali sami.

Wnioski? Wpadka podczas podróży poślubnej może przytrafić się każdemu. Zwłaszcza że w gąszczu przygotowań do ślubu można zapomnieć o dopilnowaniu kilku szczegółów. Czasem okazuje się jednak, że wypoczynek niedaleko od domu jest bardziej udany niż marzenia o relaksie na rajskiej wyspie. Dlatego planując ślub, pamiętajmy także o własnym miesiącu miodowym i najlepiej zdajmy się na siebie, a zyskamy pewność, że urlop z ukochanym będzie niezapomniany.

EPN

* Imiona wszystkich bohaterów zostały zmienione.

Kiedy udało im się przeprowadzić i urządzić w nowym mieszkaniu, zdali sobie sprawę, że do ślubu zostało im niewiele czasu, więc zaczęli w pośpiechu załatwiać odłożone na później sprawy. Niewiele brakowało, a zapomnieliby o rezerwacji własnej podróży poślubnej. „Zdecydowaliśmy, że pojedziemy nad Bałtyk, bo na zagraniczne wojaże nie mieliśmy ochoty i sił” – mówi Karolina. W końcu nadszedł dzień ślubu. „Było wspaniale, wesele się udało” – opowiada. Faktycznie musiało być wyjątkowo, bo o podróży poślubnej… oboje zapomnieli. „Mieliśmy zarezerwowany hotel, ale źle zapisałam sobie datę w kalendarzu i myślałam, że to dopiero za trzy dni!” – przyznaje nasza rozmówczyni.

Następnego dnia dostali telefon z hotelu, że czeka na nich pokój. Nie mieli zatem wyjścia – zupełnie zaskoczeni i zdenerwowani spakowali się w pośpiechu, wsiedli w samochód i za kilka godzin, wyczerpani i wściekli, dotarli nad morze. „Urlop był do niczego. Źle się spakowaliśmy, nie wzięliśmy aparatu fotograficznego, a ja ładowarki do telefonu. Do tego pogoda była fatalna. Do dziś nie mogę uwierzyć, jak mogliśmy przegapić własną podróż poślubną” – dodaje Karolina.

Kiełbasa i czosnek

Beata i Michał o swojej podróży poślubnej nie zapomnieli. I chyba na swoje nieszczęście, bo ich pierwszy małżeński urlop okazał się kompletną klapą. „Zaplanowaliśmy wszystko szczegółowo, mieliśmy wybrać się na wyprawę po Francji, zaczynając od Paryża. To miała być bardziej wycieczka pieszo-objazdowa, więc już kilka tygodni wcześniej zaopatrzyliśmy się w przewodniki, mapy, dużo czytaliśmy w internecie, planowaliśmy trasę, noclegi, kontaktowaliśmy się z właścicielami hotelików” – opowiada Beata. Oboje nie mogli się doczekać wyjazdu. „A Michał to chyba nawet bardziej niż ślubu” – żartuje nasza bohaterka.

Gdy jednak nadszedł pierwszy dzień urlopu, wszystko zaczęło układać się nie tak. Jak opowiada Beata, najpierw utknęli w gigantycznym korku przed wjazdem do Warszawy i o mały włos nie spóźnili się na samolot. Kiedy jednak dostali się na pokład, siedzieli obok kobiety, która przez całą podróż na zmianę chrapała i zajadała się przekąskami o wyjątkowo intensywnym zapachu. „Mój mąż myślał, że oszaleje, bo siedział koło niej. Do dziś ma wstręt do kiełbasy i czosnku” – mówi Beata.

Komentarze (7)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 01.07.2013 16:06
Dlatego najlepiej zarezerwowac pol roku wczesniej wyjazd gdzies gdzie pogoda bedzie zapewniona tzn Egipt, Tunezja, Hiszpania moim marzeniem na podróż poślubną jest Cancun w Meksyku ale jesli nie bedzie nas stać (głownie koszty przelotu) to chętnie wybiore sie właśnie do Hiszpanii:-) odpowiednio wczesnie zarezerwowany hotel na tydzien znajdzie sie juz 1000zł za osobe all inclusive.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.07.2013 15:24
troche przekoloryzowane to.ja tam wole podroz poslubna od razu po slubie niz czekac tydzien i dopiero wtedy wyjechac ;p
odpowiedz
zonaaraba (Ocena: 5) 01.07.2013 12:35
my z mezem w pordoz poslubna wybralismy sie na Malediwy ;) Wyjazdy tam staly sie nasza rodzinna tradycja odkad urodzil sie tam nasz synus. Latamy tam co roku, polecam wszystkim to bajkowe miejsce. Cudowne i romantyczne ;)
zobacz odpowiedzi (1)
m. (Ocena: 5) 01.07.2013 11:24
zgadzam sie, nie ważne gdzie, ważne z kim !
odpowiedz
jaaaa (Ocena: 5) 01.07.2013 09:40
pierwsza para pobierała się an jesieni, w podroz poślubną wybierali sie nad BAŁTYK to jaka ty chcialas pogode??!!!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo