Małżeństwo vs. konkubinat: Komu jest łatwiej?

Sukcesywnie spada w Polsce liczba małżeństw, przybywa za to konkubinatów. Co jest korzystniejsze?
Małżeństwo vs. konkubinat: Komu jest łatwiej?
28.04.2013

Kościół ma nie lada zmartwienie. Jeszcze w latach 70. W Polsce małżeństwa wyznaniowe stanowiły 80 proc., a w latach 80. padł rekord – małżeństw wyznaniowych było aż 95 proc. Ale od tego czasu Polacy ślub kościelny biorą coraz rzadziej; obecnie jest to ok. 70 proc. wszystkich zawieranych małżeństw. A i tak osób, które w ogóle myślą o ślubie, systematycznie ubywa. Młodzi Polacy coraz później wstępują w związek małżeński. Albo w ogóle z niego rezygnują. Badania CBOS potwierdziły, że odkładanie ślubu czy całkowite jego odrzucenie to rozwiązania coraz częściej praktykowane.

Młodzi Polacy podzielili się na dwa obozy – jedni marzą o tradycyjnej rodzinie, a więc również o ślubie. Inni żyją na kocią łapę. I małżeństwo, i konkubinat mają wady oraz zalety, które warto rozważyć.

Zgodnie z prawem cywilnym po śmierci jednej ze stron, druga strona może starać się o rentę, o ile konkubinat był stały i długotrwały. Ale osamotniona osoba musi wtedy wykazać, że jest niezdolna do pracy albo że nie może pracować, bo musi zajmować się dziećmi. Konkubenci nie mogą także zaadoptować dziecka ani nawet wspólnie sprawować funkcji opiekuna. Warto natomiast wiedzieć, że dzieci konkubentów są traktowane tak samo jak potomkowie małżonków – przysługuje im m.in. prawo do spadku, renty rodzinnej czy alimentów. Z tą różnicą, że w konkubinacie ojciec musi uznać dziecko w urzędzie stanu cywilnego.

Osoby w konkubinacie nie zmieniają nazwisk. Uwaga: w Polsce nie można mieć nazwisk dłuższych niż dwuczłonowe.

W świetle prawa osoby żyjące w konkubinacie mają znacznie trudniej. Nie mogą uzyskać informacji o stanie zdrowia partnera, nie przysługuje im także prawo do podejmowania decyzji o leczeniu partnera (druga strona musi najpierw wyrazić na to zgodę). Konkubent nie może objąć bezrobotnej konkubiny – albo na odwrót – ubezpieczeniem zdrowotnym. W Polsce osoby będące w związku formalnym nie mają nawet prawa do pochowania zmarłego partnera ani do dysponowania wkładem finansowym zgromadzonym na rachunku bankowym zmarłego.

Dlaczego nie chcemy ślubu?

Wyraźnie widać, że w świetle polskiego prawa konkubenci są dla siebie praktycznie jak obcy, a znacznie więcej przywilejów przysługuje małżonkom. Mimo to z małżeństwa rezygnuje coraz więcej osób – przerażają nas koszty związane ze ślubem i weselem, jesteśmy uprzedzeni do instytucji małżeństwa albo do kościoła. Okazuje się, że Polacy akceptują życie „na kocią łapę”. Ma to potwierdzenie w badaniach CBOS, z których wynika, że ponad trzy piąte ankietowanych akceptuje fakt, że młodzi ludzie odkładają decyzję o zawarciu małżeństwa na później lub z niego rezygnują.

Ankietowani stwierdzili, że mężczyźni się nie żenią, ponieważ wolą życie bez zobowiązań (odpowiedziało tak 45 proc.), obawiają się problemów finansowych (33 proc.) albo mieszkaniowych (29 proc.) bądź nie spotkali właściwej osoby (29 proc.). Około 25 proc. Polaków jest zdania, że mężczyźni wolą nieformalne związki partnerskie. Jeśli natomiast chodzi o kobiety, to 41 proc. respondentów uważa, że kobiety nie myślą o ślubie z obawy przed nieudanym małżeństwem. Ankietowani wymienili również trudności ze znalezieniem odpowiedniego kandydata na męża oraz niesprzyjającą sytuację mieszkaniową (po 34 proc.). A 27 proc. Polaków odpowiedziało, że kobiety nie wychodzą za mąż, bo przyzwyczaiły się do swobody.

Ewa Podsiadły-Natorska

Małżonkowie mają łatwiej

Choć liczba małżeństw spada z każdym rokiem, i tak wciąż jest ich więcej niż konkubinatów. Z różnych powodów. „Jeśli chcę być z kimś na zawsze, to wspaniale jest to przypieczętować na ślubnym kobiercu, najlepiej przed ołtarzem. To wyjątkowa chwila w życiu małżonków” – uważa Karolina. Faktycznie, młodzi Polacy biorą ślub, bo marzy im się tradycyjna rodzina, z udogodnieniami, jakie zapewnia małżeństwo. A jest ich sporo. Przede wszystkim związek małżeński daje poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. „Trzeba się starać, bo gdy coś się nie ułoży, nie można po prostu pójść w swoje strony. Małżeństwo zmusza do pracy nad związkiem. A przynajmniej powinno. W zwykłym związku tego nie ma” – dodaje Karolina.

Małżeństwo ma szereg jeszcze innych, głównie pragmatycznych zalet, które ułatwiają życie. Przede wszystkim małżonek zawsze ma prawo do uzyskania informacji na temat stanu zdrowia partnera. W ogóle, jeśli chodzi o załatwianie różnych spraw urzędowych, małżonkowie mają łatwiej – a, jak wiadomo, w Polsce urzędów nie brakuje. Osoby po ślubie mogą rozliczać się razem w skarbówce, wspólnie korzystać z ulg podatkowych, zwłaszcza od darowizn i spadków. Małżonkowie mogą zaadoptować dziecko. Poza tym ślub daje większą pewność finansową: kobieta i mężczyzna wspólnie dokładają się do domowego budżetu, a przy ewentualnym rozwodzie dzielą majątek. Małżonkowie po sobie dziedziczą.

W konkubinacie trudniej

Tymczasem konkubinat, czyli tzw. życie na kocią łapę, to nieformalny związek dwóch osób, które są razem, choć ich relacja nie jest usankcjonowana w świetle prawa. Dokładna liczba konkubinatów w Polsce nie jest znana, choć najczęściej mówi się o kilkuset tysiącach. Dlaczego młodym Polakom nie po drodze przed ołtarz? „Dla mnie małżeństwo to tylko papierek, nic więcej. Sama jestem w nieformalnym związku od prawie trzech lat i nie widzę w tym żadnego problemu. Niektórzy kręcą nosem, że nie mamy ślubu, ale co to za różnica? Najważniejsze, że jest nam ze sobą dobrze i chcemy dalej być razem” – wyznaje Klaudia.

Konkubinat faktycznie daje większą swobodę niż małżeństwo. Bardzo często „na kocią łapę” żyją osoby po rozwodach, które zraziły się do instytucji małżeństwa. Problemów nie ma także przy rozstaniu, bo konkubinat nie oznacza wspólności majątkowej. Ponieważ nie ma rozwodu, nie ma również kosztów czy udowadniania winy którejś ze stron w sądzie. Znacznie łatwiej podzielić wtedy majątek. Spadek partnerowi należy się jedynie w przypadku, gdy zostanie sporządzony testament, w którym konkubent albo konkubina uczynią partnera bądź partnerkę swoim spadkobiercą.

Komentarze (68)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 23.11.2015 20:19
Jestem 28 letnią kobietą, która przeżywała wzloty i upadki. Jednak uczucie pustki po tym jak zostawia Cię ukochana osoba jest zdecydowanie gorsze aniżeli utrata pracy czy przyjaciółki. Dla mnie to był jakiś koszmar, masakra, przestało mi zależeć na czymkolwiek. Musiałam go jakoś odzyskać. Z pomoca przyszedł mi rytualista ze strony urok-milosny.pl spróbowałam rytuału na powrót partnera i rzeczywiście powrócił. Jednakże muszę stwierdzić, że pomimo iż widze jak mu zależy, ja już nie jestem tą samą ufną kobietą. Ślad po rozstaniu już na zawsze pozostanie w mojej psychice.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.05.2013 19:51
Ja żyje w konkubinacie. Mam 25 lat mieszkam z chłopakiem, który nie chce ślubu, on ma 5 rodzeństwa u nich wszyscy żyją w konkubinacie i on też nie chce się wychylać. Kiedyś próbowałam z nim rozmawiać i w ogóle to zawsze kończyło sie na kłótniach. Nie chcę przymuszać go do ślubu, ale i go nie zostawie,bo go kocham. Teraz on chce dziecka niby się staramy- niby,bo on nie wie, że biorę tabletki antykoncepcyjne. Nie urodzę dziecka jako panna. Nie długo mu powiem, że skoro on nie chce ślubu to ja nie urodzę mu dziecka.
odpowiedz
Anna (Ocena: 5) 06.05.2013 19:38
Ślub kosztuje 84 zł. Wydaje mi się, że nawet ludzi z najniższą krajową stać na ślub.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.05.2013 13:12
hmm, a ja nie rozumiem jednej rzeczy. okej ,może ktoś nie chcieć ślubu kościelnego, bo nie każdy wierzy, drogo, albo ma ku temu inne przesłanki. nieważne. ale dlaczego nie chce wziąć ślubu cywilnego ? tu możliwości są przecież większe. nie trzeba robić wesela, kasy też tyle trzeba wydawać, skutki cywilnoprawne są i wszystkie te opisane w artykule "wady" konkubinatu przestają istnieć ( wspólne rozliczanie się informacje o zdrowiu, dziedziczenie itp) więc nie rozumiem gadania że " nie biorę ślubu bo mnie nie stać" albo czegoś w tym stylu...nikt Ci nie każe brać ślubu kościelnego, ale dlaczego nie chcesz cywilnego?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 28.04.2013 22:19
Wiele par w Polsce nie stać na małżeństwo w kościele, bo księża krzyczą "co łaska, ale wszyscy dają 1000", do tego suknia, wesele. Chciałabym kościelny ale prawdę mówiąc wolałabym te pieniądze zainwestować w coś innego. Zresztą wątpię że mój facet kiedyś zaproponuje małżeństwo choćby w USC.
zobacz odpowiedzi (5)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo