Czy ślubom grozi los gatunku na wyginięciu?

Coraz więcej par uważa, że małżeństwo nie jest jedynym właściwym modelem tworzenia rodziny.
Czy ślubom grozi los gatunku na wyginięciu?
01.08.2012

W czasach popularyzacji związków partnerskich, śluby przestają być niezbędne do życia w zgodzie z nowoczesną etykietą. Ze standardu ewoluują w stronę staroświeckiego zabiegu. Biorąc pod uwagę fakt, że następca Sarkozy’ego i prezydent Niemiec pozostają ze swoimi partnerkami od lat w nie usankcjonowanych świecko czy duchownie relacjach, a tradycyjny model rodziny nie jest już niezbędny do zrobienia kariery w polityce, na usta ciśnie się pytanie: Czy ślubom grozi los gatunku na wyginięciu?

Jedyny wybór

Pewnie gdybyśmy urodziły się w XIX wieku, naszym największym marzeniem byłoby poślubienie odpowiedniego kandydata. Sen z powiek (niczym bohaterkom wykreowanym przez Jane Austin) spędzałaby nam myśl: kiedy on zada TO pytanie? Marzyłybyśmy o idealnym pierścionku, koronkowej  sukni i idealnej pogodzie zarezerwowanej na ten perfekcyjnie obmyślony dzień. A może teraz, w czasach inteligentnych telefonów i sięgających za ocean maili, marzymy właściwie o tym samym? Czy w naszej podświadomości ukradkiem zakodowane jest przeświadczenie, że ślub to jedyna właściwa droga?

ślub

Społeczeństwo zuniformizowane kontra indywidualiści

Może pytanie o przyszłość małżeństw jest związane właśnie z pytaniem o przyszłość ogółu społeczeństwa. Jeśli zaczniemy dążyć do uniformizacji i coraz większej kontroli, śluby z pewnością będą traktowane jako opłacalna, praktyczna `dobra inwestycja`.

Jeżeli zaś społeczeństwa będą zmierzać do maksymalnej indywidualizacji jednostki, ludzie nie będą chcieli ograniczać swojego poczucia niezależności. Prym będzie wiodła wolność.

ślub

Kilka wieków temu, czy nawet na początku ubiegłego stulecia, ślub był rzeczywiście jedyną możliwością. Kobiety, którym nie udało się wyjść za mąż, czuły się wykluczone ze społeczeństwa, czy nawet zhańbione. Nie istniało określenie singielka. Dziewczyny, które postępowały według niesztampowego planu z upływem lat przeistaczały się w stare panny. Z kolei w XXI wieku świat stawia przed nami taki ogrom możliwości, że często się w nich gubimy. Z pewnością jednak mamy wybór. Pytanie brzmi więc, czego naprawdę chcemy?

Rachunek plusów i minusów

Na korzyść ślubów zdecydowanie przemawia to, iż dają one poczucie bezpieczeństwa i formalizują związek, co zwykle przynosi korzyść prawną. W przypadku choroby, czy śmierci partnera, współmałżonek może domagać się wspólnie wypracowanego majtku, mieszkania itp. Związek to inwestycja. Także emocjonalna. Jeżeli jedna ze stron pragnie się wycofać z zawartego po cichu paktu, druga może liczyć jedynie na gwarantowany bagaż wspomnień. Natomiast jeżeli relacja dwojga ludzi przeistacza się w małżeństwo, w razie kryzysu poszkodowana strona może liczyć na rekompensatę. Czy złote zasady ekonomii sprawdzają się w miłości? Czy w ogóle powinny być w niej stosowane? Przeciwnicy małżeństw twierdzą, iż podpisywanie papierka łączącego parę ludzi na `wieczność` zabija spontaniczność i przyjemność z bycia w związku.

ślub

Jednak te same czynniki mogą infekować długotrwałe nieformalne związki. Czy poczucie bezpieczeństwa musi niszczyć emocje? Może kluczem do korzystnego wyniku jest zrównoważenie plusów i minusów, połączenie odpowiedniej ilości spokoju i nieprzewidywalności. Przepis nie musi przecież doradzać identycznej ilości składników dla każdego.

Prawdziwa rodzina

Pomimo upływu lat wiele osób niezmiennie twierdzi, że małżeństwo pozwala stworzyć jedyny właściwy model rodziny. To bardzo tradycyjne podejście, choć w dużej mierze wytłumaczalne. Rzeczywiście, to w pewien sposób naturalne, że dziecko powinno być wychowywane przez obydwoje rodziców, ale czy z pewnością gwarantuje mu to odpowiedni rozwój, na przykład kiedy atmosfera między partnerami nie jest najlepsza? Może jednak lepszą rodzinę jest w stanie stworzyć mniejsza ilość członków, ale połączona szczerymi więzami. Oprócz tego stajemy się już chyba na tyle tolerancyjnym społeczeństwem, że jesteśmy w stanie akceptować inność i to, że źródło szczęścia nie dla każdego jest takie samo.

ślub

Jaka więc wizja nas czeka?

Małżeństwo obrosło wieloma skojarzeniami. Potrafi być synonimem oddania i miłości, ale także rutyny... Wciąż stanowi symbol. Niezależnie od tego, na jakie sposoby może być on interpretowany. Wątpliwe, by tradycja brania ślubów miała szybko zaniknąć, ponieważ dalej pozostają one marzeniem wielu osób i oczywistą drogą życia.

Prawdopodobne jednak, że społeczeństwo się podzieli. Nikogo nie będą już dziwić single, rozwodnicy, osoby w związkach partnerskich czy homoseksualnych. Presja otoczenia będzie malała, a ludzie nareszcie będą mogli podejmować decyzje uczuciowe oparte na własnych zasadach. Rezygnacja z małżeństwa przestanie być tożsama z rezygnacją z miłości.

Zobacz także:

PSYCHOTEST: Na ile % nadajesz się na żonę?

Sprawdź, czy jesteś dobrym materiałem na towarzyszkę życia!

ŚLUB to najlepsza dieta: Zrobimy wszystko, by wcisnąć się w sukienkę! (25 kg W DÓŁ)

Niestety, już podczas miesiąca miodowego odzyskujemy dawną wagę.

Komentarze (50)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 01.08.2012 23:46
Ja biorę ślub konkordatowy za 2 tygodnie. I co jestem staroświecka ? Albo gorliwie katoliczka? Kobiety są naprawdę okropne- te panny które mają po 25-35 (przepraszam , taką obrałam miare panieństwa) NIE MAJĄ ślubu , będą bronić że są szczęśliwymi singielkami lub konkubinami , a mężatki , w tym samym wieku(bądź młodsze czy straszę) będa uważać że ślub jest super Ja nie oceniam , super że macie swoje poglądy. Ale niestety tak jest na forach internetowych że lubimy obrzucać się błotem
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.08.2012 19:48
i co z tego ze ludzie o tym mówią jak ustawa o związkach partnerskich nie została wzięta pod uwagę przez szanownych posłów. demokracja to to nie jest.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.08.2012 18:00
To indywidualna decyzja. Co mnie obchodzi to, że ktoś chce wziąć ślub mając 18 lat? Czy 98? Nie chce wziąć ślubu w ogóle? Mogę mieć o tym swoje zdanie, stwierdzić, że ja bym tak nie zrobiła ale to nie moje życie więc się nie wtrącam i nie zamierzam nikogo do swojej opinii przekonywać.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.08.2012 15:54
wiekszosc ludzi zyjachcyh w zwiazkach malzenskich nie szanuje sie nawzajem bo po co sie starac, zdradzaja sie itd. dla mnie kobiety ktore mysla tylko o cudownym przyjeciu, bialej sukni, dzieciach( co zazwyczaj wiaze sie siedzeniem w domu przez dluzszy czas) sa glupie i nie maja zadnych ambicji i celu w zyciu. posiadanie meza i dzieci nie powinno byc celem zyciowym. jak mozna nie miec zadnych marzen nie zwiazanych z rodzina. i nie wierze w to ze spedzanie czasu w domu czy na lawce kolo piaskownicy je uszczesliwia. dlaczego wiekszosc facetow ma jakies pasje, czyms sie interesuje, pozniej sie dziwicie ze was zdradzaja jak nawet nie maja o czym pogadac bo wy tylko potraficie poruszac temat kup i wychodzacych zebow u dzieci a dodatkowo nie dbacie o siebie.
zobacz odpowiedzi (3)
Anonim (Ocena: 5) 01.08.2012 15:28
Ślub cywilny? Dlaczego nie, w urzędzie nikt nie zagląda mi do łóżka i do karty chorób. Kościelny? NIGDY! Po setkach pytań księdza na temat tego, czy mieszkamy razem (to jeszcze jest ok, ale drążenie tematu- dlaczego, czy żałujemy, czy zrobilibysmy to drugi raz, czy modlimy się razem, itp), jego krzyki kiedy powiedzieliśmy, że i seks nie jest nam obcy. Nie przesadzajmy, żyjemy w XXI w! W końcu zrezygnowaliśmy ze ślubu kościelnego po tym, jakie szanowny ksiądz proboszcz robił nam problemy (mojemu mężowi nie chciał dać rozgrzeszenia za to, że jakiś czas nie był u spowiedzi, mi natomiast za tabletki antykoncepcyjne- tak, tak ten temat też drążył). Jesteśmy teraz po ślubie cywilnym, mieliśmy skromne przyjęcie weselne i zamiast wydac na nie tysiące polecieliśmy na wakacje. Dziewczyny moim zdaniem to znacznie lepszy pomysł!:)
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo