„Facet zostawił mnie 7 miesięcy temu. Nie potrafię o nim zapomnieć…” (Historia Kasi)

Kobieta zastanawia się, ile czasu będzie jeszcze cierpieć. Nadal jest zakochana w mężczyźnie, który już układa sobie życie z inną.
„Facet zostawił mnie 7 miesięcy temu. Nie potrafię o nim zapomnieć…” (Historia Kasi)
Fot. iStock
26.10.2018

Chyba nie ma nic gorszego dla zakochanej kobiety niż rozstanie ze swoim mężczyzną. Wszystkie plany i nadzieja na wspólną przyszłość nagle zostają unicestwione. Zostajemy ze złamanym sercem i poczuciem, że już nigdy nie będziemy w stanie pogodzić się z zerwaniem.

Zobacz także: Faceci mają dość zachłannych partnerek. Wyliczają, za co kobieta w związku musi płacić

Każda dziewczyna przeżywa te ciężkie chwile w inny sposób. Jedna rzuca się w wir imprez i przelotnych znajomości. Inna zamyka w domu na cztery spusty i tygodniami płacze w poduszkę. Kolejna szpieguje swojego eks na portalach społecznościowych, a każdy jego lajk czy komentarz pod zdjęciem innej dziewczyny wywołuje w niej złość lub napady paniki.

Trudno stwierdzić, ile czasu trwa okres żałoby po związku. Nikt nigdy nie powiedział, że odkochiwanie się trwa miesiąc czy pół roku. Zdarzają się kobiety, które całe życie kochają jednego mężczyznę, nawet jeśli ten je skrzywdził i już dawno założył rodzinę z inną. Czy Kasia będzie jedną z takich dziewczyn?

Dokładnie 7 miesięcy temu usłyszała od swojego partnera, że to koniec. Do tej pory nie pogodziła się z rozstaniem i wciąż żyje nadzieją, że kiedyś do siebie wrócą. Mimo że Marcin jest już w nowym związku i planuje przyszłość z kimś zupełnie innym, Kasia nadal go kocha.

Od 7 miesięcy nie mogę sobie poradzić z własnymi emocjami. Facet, z którym byłam prawie trzy lata i z którym planowałam przyszłość, zostawił mnie ponad pół roku temu. Nasz związek wydawał mi się idealny. Rzadko się kłóciliśmy, byliśmy zgodni niemal we wszystkim. Oboje jesteśmy raczej domatorami, stronimy od imprez czy całonocnych balang. Dogadywaliśmy się bez problemu, zawsze byliśmy wobec siebie szczerzy i otwarci.

Nawet kiedy zamieszkaliśmy razem, nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nie mieliśmy kryzysów czy cichych dni. Dla mnie Marcin naprawdę był i nadal jest ideałem. Zawsze pomocny, oddany, bardzo uczuciowy. Mogliśmy godzinami gadać na różne tematy i nigdy się nie nudziliśmy swoim towarzystwem. Sądziłam, że tak już będzie zawsze i że zestarzejemy się ze sobą.

Kiedy zaczęłam wspominać o tym, że może powinniśmy zrobić kolejny krok i założyć rodzinę, nagle zachowanie Marcina się zmieniło. Stwierdził, że jeszcze nie jest na to gotowy i że nie powinnam go naciskać. Tylko że ja go nie naciskałam, naprawdę. Przecież każdy ma prawo mówić o swoich uczuciach, więc powiedziałam mu o swoich i tyle. On nie był gotowy na ślub i dzieci, więc pogodziłam się z tym. Nie sądziłam jednak, że on wystraszy się do tego stopnia, że… zerwie.

Pewnego dnia obwieścił mi, że jego uczucia się wypaliły. Dodał, że szuka w związku czegoś innego i że nie byłam w stanie mu tego dać. Nie sprecyzował tylko, o co dokładnie mu chodzi. Przecież byliśmy nie tylko kochankami, ale też najlepszymi przyjaciółmi. Byłam wyrozumiała i kochająca. Czego jeszcze mężczyzna może chcieć od związku? Nic z tego nie rozumiem…

Po zerwaniu wpadłam w czarną rozpacz. Przechodziłam różne fazy. Wydzwaniałam do niego i błagałam, żeby dał nam jeszcze jedną szansę. Przeglądałam jego konta na Facebooku i Instagramie w poszukiwaniu jakiegoś śladu jego zdrady czy znajomości z jakąś inną dziewczyną. Zapisałam się nawet do psychologa, bo nie mogłam się pogodzić z utratą Marcina…

Zaczęłam dochodzić do siebie mniej więcej po pół roku od zerwania. I kiedy wydawało mi się, że wreszcie uda mi się o nim zapomnieć, na Facebooku pojawiło się zdjęcie Marcina z nową dziewczyną. Wszystkie wspomnienia wróciły do mnie jak bumerang. Otworzyły się wszystkie rany i to ze zdwojoną siłą… Znowu cierpię i nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek o nim zapomnę. Dotarło do mnie, że ja nadal go kocham. Gdyby poprosił mnie teraz o drugą szansę, dałabym mu ją bez wahania. Tylko że on nie prosi… Układa sobie życie z kimś innym, a ja ciągle przez niego cierpię. Jak długo to jeszcze potrwa? Co mam zrobić, żeby zrobić krok na przód i zapomnieć o Marcinie? Proszę o rady.

Kasia”

Zobacz także: Co sprawia, że przestajesz być atrakcyjna dla faceta?

 

Z powodu wyglądu nigdy nie miała chłopaka. Pokazała nową twarz i... znalazła męża
Z powodu wyglądu nigdy nie miała chłopaka. Pokazała nową twarz i... znalazła męża - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (16)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 29.10.2018 20:55
droga Kasiu nie rozpaczaj może to zabrzmi głupio ale lepiej że powiedział Ci po paru latach związku że odchodzi niż po kilkunastu.Chłopak w mojej ocenie nie był dojrzały nie kochał Cię naprawdę i moim zdaniem znudziłaś mu się wiem brzmi to brutalnie ale to on jest brutalny i tak powinnaś na niego patrzeć nie jak na kochanego wspaniałego ideała lez gnoja, zobacz jak on się szybko pocieszył nie zważając na Twoje uczucia a o czym to świadczy ? o tym jakim jest człowiekiem.Prawdopodobnie on nie szuka nikogo na poważnie lecz ciągle kogoś kto będzie mu przysparzał nowych emocji.Zapomnij o nim i poszukaj kogoś kto jest Ciebie wart życie jest zbyt kruche, zbyt krótkie aby rozpaczać z takiego powodu naprawdę.Jesteś młoda i powinnaś cieszyć się życiem a nie rozpamiętywać przeszłość.ŻYCZĘ CI WSZYSTKIEGO DOBREGO I TEGO ABY POJAWIŁ SIĘ KTOŚ W TWOIM ŻYCIU KTO CI WSZYSTKO WYPROSTUJE ALE PAMIĘTAJ ŻE ABY ZROBIĆ KROK DO PRZODU MUSISZ ZAMKNĄĆ PRZESZŁOŚĆ.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.10.2018 09:35
Najlepiej się zbytnio nie nastawiać, że akurat z tym gościem spędzisz resztę swojego życia, bo szanse na to w dzisiejszych czasach jest mikroskopijna. Umiesz liczyć, liczba na siebie
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.10.2018 21:41
Ja też 7 miesięcy temu zerwałam z chłopakiem z którym byłam ponad 6 lat. Ostatni rok przed zerwaniem to już było takie nie wiadomo co , rzekłabym że związku już nie było ale ja jeszcze o tym nie wiedziałam, że psychicznie już z tego wyszłam. Mieszkaliśmy oddzielnie (tak, wciąż mimo takiego stażu) i jak co dzień gadaliśmy na komunikatorze (bo on przez tel. nie potrafił się wysłowić...) oznajmiłam, że powinniśmy się rozstać, bo to to i to. Zapytał, czy na pewno... i tyle. To niesamowite, że po 6 latach ktoś kto slyszy, że chcesz zakończyć związek mówi po prostu 'ok'. Ta obojętność mnie rozwala po dziś dzień :D Nie żebym się umartwiała z tego powodu, bo to w sumie pokazuje że dobrą decyzję podjęłam, szkoda w sumie że tak późno... ale też do ostatnich dni, twierdził że kocha, że byłam ważna, blablabla.... tylko, że gadanie to jedno, a czyny to co innego... smutne jest tylko to, że z kimś takim przeleciało 6 lat, zdąrzyłam skończyć 30stkę i czuję się związkowo/uczuciowo totalnie wypluta - mam ochotę być sama już zawsze, a z drugiej strony po takich deklaracjach myślę sobie, że to nie jest normalny stan ducha - miał może ktoś podobną sytuację?
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 26.10.2018 14:59
Ja miałam dokladnie tak samo, tylko ze minelo 13 lat. Niestety jeśli kochasz naprawde, to nigdy nie minie. Czas nie leczy ran, czas jedynie przyzwyczaja nas do bolu
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.10.2018 13:33
Był inny niż myślałaś. Kochałaś go na podstawie tego, w co wierzyłeś na jego temat a to wszystko niestety okazało się nieprawdą. Ktoś niżej mądrze napisał że był z tobą z wygody i gdy wspomniałaś o ślubie zorientował się, że nie może tego kontynuować. Może myśl o tym, że on okazał się nie być mężczyzną, za którego go miałaś, jakoś ci pomoże. Bo to nie tak że ideał z tobą zerwał, on ten ideał udawał. Życzę ci, żebyś znalazła kogoś, kto nie będzie musiał.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie