„Moja żona to leń. Przez lata do niczego nie doszła. Ja jestem dyrektorem dużej firmy, a ona...”

Daniel i jego żona postawili w życiu na rozwój osobisty, a nie na wychowywanie dzieci. On dotrzymał słowa, a ona... nie. Podobno wpłynęły na to duże dochody męża.
„Moja żona to leń. Przez lata do niczego nie doszła. Ja jestem dyrektorem dużej firmy, a ona...”
Fot. iStock
24.10.2018

Na początku w każdej (albo prawie każdej) relacji ludzie starają się bardziej. Chcą pokazać się drugiej połówce z jak najlepszej strony. Ich nawyki oraz wady wychodzą na jaw stopniowo. Jeżeli zostaną wzajemnie zaakceptowane albo partnerzy będą nad sobą pracować, związek przetrwa. Mimo to, nigdy nie można mieć stuprocentowej pewności, jaką osobę wybieramy na życiowego partnera. Już nie mówiąc o tym, że ludzie z czasem się zmieniają. Jedni na lepsze, a drudzy na gorsze.

„Dostałam niemoralną propozycję od nieznajomego. Zaoferował mi 50 tys. zł za noc...”

Do prawdziwych dramatów dochodzi w związkach małżeńskich, kiedy jedno z małżonków zmienia się tak bardzo, iż drugie zastanawia się, czy to na pewno ta sama osoba co przed ślubem. Taki problem stał się udziałem Daniela*. Mężczyzna jest znajomym naszego redakcyjnego kolegi i zgodził się na opublikowanie swojej historii. Daniel czuje się oszukany przez żonę. Zarzuca kobiecie lenistwo umysłowe i brak jakichkolwiek ambicji.

- Jesteśmy małżeństwem bez dzieci. Ani ja, ani Paulina nie chcieliśmy ich mieć. To była wspólna, przemyślana decyzja. Woleliśmy robić karierę, rozwijać się i zwiedzać świat. Taka była początkowa koncepcja. Ja trzymam się jej cały czas, ale Paulina zmieniła się o 180 stopni. Nie poznaję kobiety, w której się zakochałem. Czasami mam takie głupie myśli, że ktoś podmienił mi Paulinę. Nie wiem, jak można się tak bardzo zmienić w ciągu 5 lat. Niepojęte. Ja jestem u szczytu swojej kariery, a ona w tym samym miejscu, co kiedyś. Nie ukrywam, że wstydzę się takiej żony. Mieliśmy obije dotrzymywać sobie tempa.

Po kilku latach naszego małżeństwa osiągnąłem cel – zostałem dyrektorem dużej firmy. Zarabiam tyle pieniędzy, że bardzo szybko wybudowałem dla mnie i Pauliny dom. Zatrudniliśmy kucharkę i panią do sprzątania. Często wyjeżdżamy na zagraniczne wczasy – żyliśmy i żyjemy jak królowie. No, może trochę przesadzam, ale standard naszego życia jest bardzo wysoki. Niestety Paulina zatrzymała się w rozwoju.

Moja żona jest kierownikiem w korporacji. Zarabia około 4 tys. zł na rękę. Na kobietę to nieźle, ale nie tak się umawialiśmy. Tym bardziej, że Paula nie ma żadnych domowych obowiązków. Cały wolny czas może poświęcić na rozwijanie się. A ona zaprzestała wszelkich działań, od kiedy tak dużo zarabiam. Niedawno dowiedziałem się, że porzuciła dwa kursy, które zaczęła robić, i odrzuciła propozycję awansu. Prawdopodobnie dlatego, że wiązał się z pracą po godzinach i przejściem szkolenia. Do niczego sama mi się nie przyznała. Wszystko wyszło na jaw przez pewne zawirowania losu. Nie będę wdawał się w szczegóły. Ale najlepsze było to, co odpowiedziała na moje pretensje: „Ale kochanie, to co ty zarabiasz w zupełności nam wystarczy. Poza tym ja też sporo zarabiam”.

„Mąż zmusza mnie do urodzenia dziecka”

Myślałem, że parsknę śmiechem, gdy porównała swoją śmieszną pensyjkę do mojej. Poza tym już nie chodzi o to. Moja Paula ma warunki i czas do rozwoju. Ja je zapewniam. Zamiast z nich skorzystać, zupełnie się rozleniwiła.

Daniel opowiada, jak wygląda ich codzienność.

- Odbieram Paulinę z pracy po 17.00. Okazało się, że kurs prawa jazdy też porzuciła, więc muszę ją odbierać, bo ona nie będzie obijała się komunikacją miejską. Twierdzi, że to wstyd przed znajomymi, którzy wiedzą, jaki styl życia prowadzimy. Na taksówki szkoda jej pieniędzy. Tak więc wszystko jest na mojej głowie. Po powrocie do domu jemy przygotowany przez kucharkę obiad i odpoczywamy. Paulina tradycyjnie sięga po seriale, a ja po lekturę. Zapomniałbym wspomnieć, że moja żona porzuciła też swoje dawne zainteresowania na rzecz oglądania seriali. Zamyka się w pokoju, zamawia pizzę albo chińszczyznę (na to jej pieniędzy nie szkoda) i nie ma jej. Rozmowy z nią ograniczają się do perypetii bohaterów, ploteczek z pracy i relacji na temat krewnych. Moja żona stała się gnuśna umysłowo.

Przestała mnie nawet przez to pociągać, chociaż jest atrakcyjną, bardzo zadbaną kobietą. Właśnie na to idzie jej wypłata. Na kosmetyczki, fryzjerów i ubrania. Opłaty robię ja. Płacę też ze swojej pensji kucharce, sprzątaczce. Właściwie wszystko opłacam ja. Pobyty w ciepłych krajach również.

Mężczyzna zastanawia się nad rozwodem.

- Paulina stała się zupełnie inną osobą. To typowa rozpieszczona księżniczka, której prawie wszystko funduje mąż. Dziewczyna, którą kiedyś poznałem, była pełna pasji i miała ambicje. Nigdy nie zgadzała się na to, abym cokolwiek jej fundował. Jestem przerażony skalą zmiany, która w niej zaszła.

„Wkrótce biorę ślub. Do tej pory nie dostałam od narzeczonego pierścionka zaręczynowego”

Dla mnie rozwód to ostateczność, ale nie widzę dużej szansy na poprawę. Rozmawiałem już z Paulą. Ona mnie zbywa. Mówi, że przecież pracuje i to ja przesadzam. Gdy przypominam o naszych dawnych marzeniach, co najwyżej machnie ręką. Jej jest wygodnie. Ja haruję, płacę za wszystko, a ona wydaje pieniądze na swoje przyjemności i nie ma żadnych obowiązków domowych. Mówiłem jej, że czuję się wykorzystywany, ale mam wrażenie, że jej jest już wszystko obojętne. Znalazła sobie ambitnego faceta, który pracuje na nią jak wół. Kto wie, czy te jej ambicje i pasje nie były udawane. Słowo daję, żałuję, że się z nią ożeniłem. Jeżeli nic się nie zmieni, wniosę pozew o rozwód.

*Imię zostało zmienione na prośbę bohatera.

Wszyscy śmieją się z chłopaków tych ślicznotek. Oto pary, które zupełnie do siebie nie pasują
Wszyscy śmieją się z chłopaków tych ślicznotek. Oto pary, które zupełnie do siebie nie pasują - zdjęcie 1

Polecane wideo

Komentarze (72)

Ocena: 4.69 / 5
AA (Ocena: 3) 06.11.2018 11:02
Wprowadź zmiany :) Zrezygnuj z kucharki, sprzątaczki, zacznij swoją pensję gdzieś wpłacać albo powiedz żonie, że oddajesz wszystko na sierotki i sprawdź jej reakcje :P Może okaże się, że sama wniesie o rozwód jak się okaże że musi gotować i sprzątać... albo weźmie się w garść.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.11.2018 15:24
Szkoda ze kobiety nie potrafia docenic takich facetow. A ja ciagle trafiam na takich ktorzy mnie wykorzystują. Zycie ma sie jedno i nie ma po co sie spalac.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.10.2018 18:09
To zmień pracę skoro większa część twojej wypłaty stanowi system prowizyjny. Mierzenie wysoko polega na stałym i pewnym wynagrodzeniu.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.10.2018 10:55
Bo ileż można orać bezsensownie, żeby potem na jakichś niby wczasach zostawiać ciężko zarobioną kasę ciapatym czy jakimś innym egzotycznym zarabiającym na turystach. No i co z tego że się człowiek nie wyspał do porzadku tułając się po lotniskach, nałapal karaluchów sraczek i innych zarazków po to żeby dotknąć piramidy i wymaczac w basenach z brudasami z całego świata. Można czasem zaszaleć jeśli to daje przyjemność ale dostosowywać życie żeby mieć fajna fotkę to bezsens. Analogicznie w pracy robić w koło Macieju to samo a potem wydawać kasę na te ciuchy, malowidła i inne nieistotne gadżety tylko po to żeby mnie nie obgadali to już w ogóle pełnią szczęścia. Po co ci biedni ludzie tak się męczą życiem na pokaz. Widać kobieta załapała że w życiu są większe wartości niż pieniądz i ma dość bezsensownego orania. Jak nic wpadła w jakiś stan depresyjny i musi zmienić otoczenie żeby nie zwariować. A ten koleś materialista powinien sobie zadać pytanie po co w ogóle mu żona potrzebna skoro może zagadać i się poprzytulac do góry swoich pieniędzy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.10.2018 22:01
A ja Cię rozumiem. Sama mierze wysoko w swojej pracy podczas gdy mój mąż uważa ze zarabia wystarczająco dobrze by się jeszcze bardziej starać. Ma 4500 miesięcznie i jest ok, ale nie mogę sobie pozwolić na macierzyński. Chcemy mieć dziecko, ale mój system prowizyjny sprawi ze moje zarobki spadną z 5000 do 2000. Standard życia tez wiec spadnie. Mój mąż uważa ze niepotrzebne nam coroczne wakacje za granica i powinnam się zadowolić wakacjami co 3 lata bo przecież jego koledzy też jeżdżą z taką (lub mniejsza) częstotliwością...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie