EXCLUSIVE: Jak randkują radykalne katoliczki?

Justyna taktuje wiarę bardzo poważnie. Tego samego wymaga od płci przeciwnej.
EXCLUSIVE: Jak randkują radykalne katoliczki?
Fot. iStock
05.08.2017

Wydaje się, że zawsze wygląda to mniej więcej tak samo. Dziewczyna poznaje chłopaka. Na imprezie, uczelni, ulicy. Zaczynają się spotykać, dochodzi do pierwszych kontaktów intymnych, związek nabiera rozpędu. Po kilku miesiącach zamieszkują razem. Dalszy ciąg można sobie wyobrazić. Ale to tylko część prawdy. Zupełnie inaczej randkują osoby wierzące, którzy wyznawaną religię traktują bardzo poważnie.

W takich związkach nie ma mowy o seksie na pierwszej, ani nawet dziesiątej randce. Nie wspominając o zamieszkaniu ze sobą przed ślubem. To prawda, że młodych konserwatystów jest coraz mniej, ale to nie oznacza, że nie istnieją. Potwierdzają to wyznania Justyny, która sama uznaje siebie za ultrakatoliczkę. W kwestii zasad wszystko jest dla niej czarne albo białe. Nie uznaje kompromisów moralnych.

To nie przeszkadza jej jednak w aktywności towarzyskiej. 24-latka widuje się z mężczyznami. Gdzie ich spotyka i jak wygląda taka relacja? To zdradza w szczerej rozmowie.

Zobacz również: LIST: „Mam chłopaka i ochotę na seks, ale jestem katoliczką. Jak to pogodzić?!”

 

katoliczka na randce

fot. iStock

Papilot.pl: Nazywasz siebie ultrakatoliczką. Co to oznacza?

Justyna: Że nie jestem jedną z tych polskich katoliczek, które zostały ochrzczone, przystąpiły do pierwszej komunii, a nawet bierzmowania, a żyją zupełnie tak, jakby religii nie było w ich życiu. Z nauczania Kościoła na wybieram sobie tylko tego, co mi pasuje. Staram się żyć zgodnie z obowiązującymi zasadami i dotyczy to także moich relacji z płcią przeciwną. Wiara jest dla mnie sensem życia. Nie ogranicza się do mszy raz na tydzień i spowiedzi przed Wielkanocą.

Czy to oznacza, że do związku poszukujesz ultrakatolika?

Skłamałabym, gdybym powiedziała, że kwestia wiary nie ma żadnego znaczenia. Oczywiście ma i to bardzo duże. Nie jestem w stanie związać się z chłopakiem, który jest innego wyznania albo nie wierzy w nic. Nie interesują mnie też katoliccy liberałowie, który noszą krzyżyk na szyi, a w portfelu prezerwatywę. Nauczanie społeczne Kościoła jest jasne w takich kwestiach.

Masz 24 lata. W ilu związkach byłaś przez ten czas?

W jednym poważnym. Było też kilka krótszych lub dłuższych znajomości. Te rozpadały się głównie z powodu moich poglądów i różnic między nami. Oni przymykali oczy na niektóre tematy, a ja traktuję wiarę bardzo serio i dosłownie. Zakochana byłam na pewno raz. Byliśmy razem przez ponad rok i wierzyłam, że to ten jedyny. Widocznie Bóg chciał inaczej.

Kto kogo zostawił?


Podjęliśmy tę decyzję wspólnie. Wcześniej długo się modliliśmy.

Zobacz również: Moda męskim okiem: Jak nie powinna ubierać się katoliczka? (Zdaniem wierzących facetów)

katoliczka na randce

fot. iStock

Gdzie ktoś taki jak ty spotyka kandydatów na chłopaka?

Różnie z tym bywa. Miałam kilka znajomości z uczelni i pracy dorywczej. Najczęściej to jednak znajomi znajomych albo osoby związane w jakimś stopniu z kościołem. Jestem członkinią kilku organizacji religijnych, w których jest spora rotacja. Ktoś się przeprowadza i odchodzi, ale w jego miejsce przychodzi kolejna osoba. Właśnie w ten sposób poznałam mojego wybranka, z którym tworzyłam jak na razie jedyny poważny związek.

Jak wygląda randka tak mocno wierzących osób?

Unikam spotykania się wieczorami i przy alkoholu. Nie dlatego, że nie lubię. Po prostu nie chcę kusić losu. Najczęściej jest to wyjście do kawiarni lub cukierni. Zawsze są to miejsca publiczne, bo przynajmniej na początku nie powinniśmy zostawać sam na sam. Randka opiera się na rozmowie, a nie epatowaniu swoim ciałem. Nikt nikogo nie chce zaciągnąć do łóżka. Ja nie liczę na to, że skonsumujemy znajomość i tego samego wymagam od drugiej strony.

Czy jest miejsce na patrzenie sobie w oczy, chwytanie się za ręce albo pocałunek?

Oczywiście, że patrzymy sobie prosto w oczy, bo tak wygląda szczera rozmowa. Kontaktu fizycznego wolę unikać, bo to nie przystoi pannie. Zwłaszcza na początku znajomości. Pocałunek dopuszczam do myśli, ale tylko w policzek. Na pożegnanie, jako element koleżeńskiej wymiany uprzejmości.

Seks dopiero po ślubie?

Nie może być inaczej. Nauczanie Kościoła w tym temacie jest od wieków znane, a ja traktuję to bardzo poważnie.

Zobacz również: Dlaczego Ariana Grande przestała być katoliczką?

katoliczka na randce

fot. iStock

Żaden z twoich adoratorów nie próbował namawiać cię na to, byś zgrzeszyła?

Zdarzyło się, że próbował pocałować mnie prosto w usta i to z języczkiem. Musiałam ostudzić jego emocje i powiedzieć wprost, że nie akceptuję takiego zachowania. Ogólnie, rozmowa to klucz do wzajemnego porozumienia. Zwłaszcza, jeśli spotykam się z kimś spoza mojego duszpasterstwa. Wtedy nie wiem jakie ma do końca poglądy, a ja mam konkretne oczekiwania. Na pierwszej randce próbuję ustalić jak najwięcej szczegółów. Szkoda czasu i nerwów na angażowanie się w relację, która nie ma sensu.

Jakich odpowiedzi oczekujesz od potencjalnego partnera?

Że jest wierzący, a religia nie jest dla niego tylko dodatkiem. Że nie akceptuje seksu przed ślubem, antykoncepcji, jest przeciwnikiem aborcji i in vitro, dąży do ślubu i interesuje go miłość na całe życie. Dla niektórych zabrzmi to dziwnie, ale przecież tego uczy nas Kościół. Jestem katoliczką i inaczej nie potrafię. W kwestiach moralnych jestem bardzo zasadnicza. Jak coś mi nie pasuje albo mam wątpliwości, to dziękuję za znajomość.

Nie uważasz, że to ryzykowne i z takim nastawieniem nikogo sobie nie znajdziesz?

Nie zrezygnuję z zasad dla własnej wygody. Jeśli rzeczywiście mam zostać sama, to widocznie tak musi być. Ja jednak wierzę w to, że trafi się ideał. Weźmiemy ślub, urodzę mu dzieci i będziemy szczęśliwą rodziną.

Krytycy mogą podnieść popularny argument: to kupowanie kota w w roku. Po ślubie może się okazać, że nie jesteście do siebie dopasowani seksualnie.

Mamy być dopasowani emocjonalnie i moralnie. Cała reszta sama się ułoży.

Komentarze (16)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 07.08.2017 14:17
rozumiem wszystko ale miec 24 lata i nigdy sie nie calowac? to chyba zakazane nie jest?
odpowiedz
Normalny facet (Ocena: 5) 05.08.2017 22:36
Nie no nie mogę ale dziwna panna, że też ona wierzy w te bajeczki co opowiada. Kogo ona szuka w obecnych czasach? Takie takie podejście to było dobre 80 czy 100 lat temu. Ona jak mniemam myśli, że wystarczy dopasowanie emocjonalne i moralne. Jak dla mnie to wygląda na zdewociałą oraz oziębłą kobietę i to w takim wieku. Mam już trochę lat i wiem jedno, że nic się nie ułoży i żaden związek nie przetrwa próby czasu gdy w łóżku się nie układa.
zobacz odpowiedzi (2)
justjust (Ocena: 5) 05.08.2017 22:09
Katolicy to normalni ludzie...a osoba piszaca to wszystko nic nie wie...nie zna sie i nie powinna sie kompromitowac swym pseudokunsztem dziennikarskim
odpowiedz
justu (Ocena: 5) 05.08.2017 22:07
Stek bzdur...autor nie ma pojecia o katolicyzmie
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.08.2017 14:31
Dobrze jest żyć według zasad. Ja też mam swoje zasady, ale takie dzięki którym żyje mi się wygodnie i nie muszę unikać np. Alkoholu żeby czegoś nie odwalić. Jestem katoliczką, wierzę w Boga, ale w kościele raczej nikt mnie nie spotka. Te kościelne "zasady" w większości wymyślił zwykły człowiek, a nie Bóg, więc po co niby miałabym sobie utrudniać życie?
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo