Historia Gosi: „Na widok mojego męża kobiety dziwnie reagują”

„Nie chcę, żeby patrzyły na niego w taki sposób”.
Historia Gosi: „Na widok mojego męża kobiety dziwnie reagują”
Fot. Unspash.com
02.08.2017

Wczoraj opublikowaliśmy historię Oli, która żałowała, że odrzuciła zaloty niezbyt atrakcyjnego kolegi z klasy. Kiedy spotkała go po kilku latach, wyglądał zupełnie inaczej. Jeśli przeoczyłaś tę lekturę, koniecznie do niej wróć. Warto.

Historia Oli: „Żałuję, że dałam kosza grubasowi z klasy. Teraz jest bogaty i przystojny!”

Gosia po przeczytaniu tego listu, postanowiła opisać w mailu swoją historię, która swój początek również ma w czasach szkolnych. Ona i Bartek chodzili razem do jednej klasy. Bartek, podobnie jak bohater poprzedniego listu, również nie grzeszył wtedy urodą. Mimo to Gosia zakochała się w nim bez pamięci i dzisiaj są już małżeństwem. Jest jednak coś, co niepokoi Małgosię.
Przeczytajcie jej mail.

„Wczoraj natrafiłam na waszym portalu na list dziewczyny, która po kilku latach spotkała swojego dawnego wielbiciela. Chodzili razem do szkoły, on się w niej podkochiwał, ale ponieważ „był gruby i miał pryszcze”, dała mu kosza. Po pewnym czasie wyprzystojniał i się wzbogacił, a ona nie mogła odżałować, że nie dała mu szansy. Po tej lekturze tylko jedno cisnęło mi się na usta: dobrze jej tak! Mam nadzieję, że jego obecna żona w pełni wynagradza mu to, co przeżywał kiedyś przez hejterów ze swojej szkoły.

Historia mojego związku jest w sumie podobna. W czasach szkolnych uchodziłam za typową lalkę, w której podkochiwało się mnóstwo chłopaków. Wielu próbowało się ze mną umówić, a niektórzy rozpowiadali nawet plotki, że pewnie jestem lesbą, skoro wszystkim daję kosza. Nie wiedzieli wtedy jednego – że byłam już wtedy mocno zakochana w klasowym brzydalu, Bartku.

miłość

Fot. Unspash.com

On jako jedyny mnie nie podrywał, nie gwizdał na mój widok i nie mówił sprośnych rzeczy, gdy go mijałam. Czasem przyłapywałam go na ukradkowych spojrzeniach w moją stronę, ale to wszystko. Ta jego nieśmiałość bardzo mnie ujęła, bo ja sama nie należałam wtedy do przebojowych osób. Miałam trudną sytuację rodzinną, która miała na to wpływ. Mój ojciec często pił, a mama ciągle płakała. Bałam się zapraszać znajomych do mieszkania, żeby nie zobaczyli tej patologii. Nie chciałam, żeby ktokolwiek z klasy wiedział, co wyrabia się u mnie w domu.

Któregoś dnia po lekcjach spotkałam przypadkiem Bartka na ulicy i zaczęliśmy rozmawiać o głupotach. Zapytałam, czy ma ochotę iść na spacer i się zgodził. Przegadaliśmy wtedy kilka godzin. Zwierzył mi się wtedy, że chciałby, aby jego rodzice się w końcu rozwiedli. Podobno ciągle urządzali awantury z błahych powodów, a jego mieszali w swoje spory.

Zaskoczyło mnie, że mówi o tym tak otwarcie. Ja nikomu wcześniej nie przyznałam się do alkoholizmu ojca. Bartek był pierwszą osobą, której to opowiedziałam. I wiecie co? Nie wyśmiał mnie, ani nie poleciał z jęzorem do reszty kolegów. Zachował to dla siebie, bo wiedział, że to dla mnie wstydliwa sytuacja.

miłość

Fot. Unspash.com

Zaczęliśmy spotykać się regularnie, początkowo na gruncie czysto koleżeńskim. Z czasem zaczęłam jednak zauważać, że on chciałby czegoś więcej i… ja również tego chciałam.
Nie przeszkadzało mi, że jest kilka centymetrów niższy ode mnie i że nie wygląda jak hollywoodzki przystojniak. Jego charakter był w nim najpiękniejszy.

Kiedy pierwszy raz przeszliśmy się za rękę po szkolnym korytarzu, wywołaliśmy niemałą sensację. Nikt nie wróżył nam przyszłości, a tymczasem pobraliśmy się tuż po maturze i do dzisiaj jesteśmy bardzo szczęśliwym małżeństwem. Wkurza mnie tylko jedno. To, że nadal budzimy takie niedowierzanie i u obcych, i u znajomych. Szczególnie dotkliwe są reakcje kobiet.

Nie dalej jak wczoraj zaszłam do sklepu z bielizną. Bartek z kolei poszedł na chwilę do obuwniczego i miał do mnie dołączyć. W przymierzalni ekspedientka zaglądała do mnie co chwilę i donosiła nowe biustonosze.

Raz na jakiś czas zachwycała się moją urodą i figurą, co było bardzo miłe. Kiedy w sklepie pojawił się Bartek, a ja przy niej powiedziałam: „Kupię tylko jeśli i mężowi się spodoba”, spojrzała na niego z politowaniem.

Potem w przymierzalni szepnęła do mnie: „Mąż niezbyt urodziwy, ale pewnie bogaty, co? Ty z taką urodą to mogłabyś mieć i przystojnego, i bogatego. Żal cię dla takiego krasnala”. Nie wierzyłam własnym uszom! Do wstrętnych spojrzeń na ulicy się przyzwyczaiłam, ale żeby takie słowa komuś mówić?!

Wyszłam ze sklepu i nic tam nie kupiłam.

miłość

Fot. Unspash.com

Koleżanki z pracy nie są zresztą lepsze. Jak tylko nadarza się możliwość, to pytają, czy nie mam ochoty na skok w bok z jakimś przystojniakiem. Mówią, że marnuję się przy takim brzydkim facecie i że wyglądamy razem groteskowo. Jak tłumaczę, że on ma wspaniały charakter, to wybuchają śmiechem. Jedna nawet kiedyś powiedziała głośno, że Bartek pewnie ma wielkiego i robi ze mną cuda w łóżku, skoro nadal z nim jestem.

Nic oczywiście nie mówię na ten temat Bartkowi, bo nie chcę, żeby było mu przykro. Boli mnie jednak, że inni tak się naśmiewają z naszego związku. Myślałam, że po skończeniu szkoły te kpiny się skończą, ale nasi obecni znajomi nie są wcale lepsi.

Czasem, kiedy jedziemy razem metrem i trzymamy się za ręce, widzę spojrzenia wścibskich bab. Szepczą coś do siebie albo wybuchają chamskim śmiechem. Nie chcę, by reagowały tak na widok Bartka. W jakich my czasach żyjemy, że wszystkich ocenia się po wyglądzie?

Tak właściwie to piszę ten mail w jednym celu. Chciałabym was wszystkich poprosić, żebyście nie byli tacy podli dla ludzi, którzy odbiegają od waszych kanonów piękna. Nie wiecie, jaka historia stoi za takim człowiekiem i co ten ktoś ma w głowie.

Gosia

Komentarze (35)

Ocena: 4.91 / 5
gość (Ocena: 5) 07.08.2017 01:08
Na nas tez dziwnie reagują. On jest niski, właściwie mego wzrostu i ma nadwagę. Za to ja jestem 10 lat starsza ;)
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.08.2017 18:20
Daj im po pysku
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 03.08.2017 01:57
To jak on wygląda skoro wzbudza aż taką sensację ludzi że obgadują was i wyśmiewają ? Bo jakoś ciężko mi sobie to wyobrazić. Znam brzydkich ludzi ale nie aż tak brzydkich (czyt. zaniedbanych) żeby ktoś ich palcami wytykał na ulicy. Dbają raczej o siebie, a to że mają jakieś tam mankamenty urody np. krzywe nogi czy twarz to nic na to nie mogą poradzić i ludzie o tym wiedzą i nie wyśmiewają ich. Natomiast gdy ktoś ma tłuste, brzydkie włosy, pryszczatą cerę, krzywe zęby, jest zarośnięty, śmierdzący, z brudnymi ciuchami to jest sam sobie winien bo to jest zwykłe niedbalstwo o siebie a nie brzydota. Może popraw jakoś wygląd swojego chłopaka jeśli zauważysz któryś z tych zaniedbań co wymieniłam, bo może w tym tkwi problem ?
zobacz odpowiedzi (3)
gość (Ocena: 5) 03.08.2017 01:23
Ciekawe tylko czy za jakis czas nie bedzie tak ze zacznie szukac jakiegos na swoim poziomie bo zauroczenie osobowoscia prysnie, chyba ze lubi czuc sie gora gdy on jest ponizany a ona taka oddana w ten zwiazek charytatywnie, lubi sie politowac
odpowiedz
O rany (Ocena: 5) 02.08.2017 20:28
Następnym razem jak "koleżanki" będą dogryzać, to spytaj co trzyma ich mężów, przy nich, bo raczej nie charekter czy uroda. Może jakiś wujek wybiera się na tamten świat i spodziewa się koleżanka spadku?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo