HISTORIA NATALII: „Nienawidzę Dnia Zakochanych. Opowiem Wam, jak wyglądały najgorsze walentynki w moim życiu...”

Natalia jest przekonana, że to, w jaki sposób spędzisz walentynki, ma ogromne znaczenie dla Twojego związku.
HISTORIA NATALII: „Nienawidzę Dnia Zakochanych. Opowiem Wam, jak wyglądały najgorsze walentynki w moim życiu...”
Fot. iStock
24.01.2017

Jest taki jeden dzień w roku, kiedy zakochani w sposób szczególny okazują sobie uczucie. To oczywiście walentynki. Przeważnie kobiety przywiązują większą wagę do święta zakochanych niż mężczyźni. Po prostu są większymi romantyczkami i oczekują 14 lutego wyjątkowego zaangażowania ze strony swoich ukochanych. Kino i romantyczna kolacja są mile widziane. Nieważne, że większość par właśnie w jeden z tych sposobów chce spędzić walentynkowy wieczór i oba są bardzo komercyjne. Liczy się chwila romantyzmu i zapomnienia.

Czasami wizje walentynek kobiety i mężczyzny bardzo od siebie odbiegają. Bywa też, że pomimo planów nie zostają urzeczywistnione. Nie musi to oznaczać, że jedno z dwojga kocha mniej, ale nigdy nie wiadomo.

Natalia w poprzednim roku przeżyła najgorsze walentynki w swoim życiu. Obecnie nie jest w żadnym związku. Dziewczyna powiązała ze sobą te dwa fakty – kiepskie walentynki i rozstanie. Twierdzi, że to, jak spędzicie 14 lutego i jak bardzo zaangażuje się w nie mężczyzna, prędzej czy później odbije się na Waszym związku. Ten być może w ogóle nie przetrwa...

Jak wyglądały najgorsze walentynki Natalii?

Zobacz także: Filmy o miłości, które musisz zobaczyć: TOP 6 na walentynki

bolesne rozstanie

Fot. iStock

- Walentynki zawsze spędzaliśmy tak samo – pisze dziewczyna. - Najpierw szliśmy do kina na komedię romantyczną, a potem przenosiliśmy się do ulubionego lokalu. Zawsze wybieraliśmy ten sam. Zdaję sobie sprawę, że kino i kolacja są bardzo oklepane, ale ja za każdym razem cieszyłam się jak dziecko. Lubiłam wybierać film, na który pójdziemy, sukienkę, fryzurę, itd. To był jeden dzień w roku, kiedy czułam się stuprocentowo kochana i szczęśliwa. Mój K. zawsze zachowywał się wobec mnie ujmująco, przynosił kwiaty, przytulał, całował... Czułam, że w ten sposób wynagradza mi wszystkie kiepskie dni w roku, kiedy nie za bardzo się nam układa.

W ubiegłym roku od początku się nie układało. Natalia zdaje szczegółową relację.

- Wypatrzyłam sobie bardzo fajną sukienkę, którą chciałam kupić specjalnie na walentynki. Akurat nie miałam kasy, więc musiałam poczekać dwa tygodnie do następnej wypłaty. Niestety nie było już mojego rozmiaru. Co prawda kupiłam inną, ale nie wyglądałam w niej tak dobrze jak w tamtej...

bolesne rozstanie

Fot. iStock

To był jednak dopiero początek kłopotów.

- Możecie się ze mnie śmiać, ale ja wierzę, że czasami los po prostu przygotowuje nas na najgorsze właśnie poprzez niefortunny zbieg okoliczności. K. zapomniał zrobić rezerwację w kinie na czas i w końcu zabrakło dla nas biletów. Nie tylko musieliśmy wybrać inny film, ale przesunąć o godzinę rezerwację w ulubionej restauracji. W końcu nadeszło najgorsze. Rozchorowałam się.

Zawsze byłam bardzo odporna i rzadko chorowałam, ale wtedy naprawdę rozłożyło mnie na łopatki. Lekarz zdiagnozował anginę. Na dzień przed walentynkami leżałam z wysoką gorączką. K. odwołał rezerwację w restauracji i zwrócił bilety. Ustaliliśmy, że przyjedzie do mnie i pooglądamy filmy.

Natalia opowiada, jak wyglądały te najgorsze walentynki...

Zobacz także: 8 nietypowych prezentów, które możesz ukochanemu podarować w Walentynki

bolesne rozstanie

Fot. iStock

- Następnego dnia miałam już trochę mniejszą gorączkę, w każdym razie na tyle, żeby wstać z łóżka i ubrać się. Jednak nadal byłam bardzo słaba, pociłam się, słabo mówiłam i prawie cały dzień spędziłam na kanapie. Nie miałam siły ubrać się ładnie i zrobić makijażu. W końcu przyjechał K. Bez kwiatów. To było pierwsze rozczarowanie. Drugie przeżyłam, gdy zobaczyłam, że przywiózł nam do jedzenia frytki i hamburgery z McDonalda. Liczyłam na coś więcej. Nie przytulił mnie nawet, ani nie pocałował. Wiem, że nie obawiał się zarazków, bo nigdy wcześniej to mu nie przeszkadzało.

Natalia wylicza kolejne nieudane etapy wieczoru.

- Film był kiepskiej jakości, ale i tak miałam wrażenie, że cieszy się większą uwagą K. niż ja. Powiedział mi też, że nieszczególnie wyglądam. Ale wiecie co było najgorsze? Stwierdził, że w sumie dobrze się stało. Miał na myśli moją chorobę. Kino i kolacja to tylko niepotrzebny wydatek, a w domu z fast foodem też można fajnie spędzić czas.

bolesne rozstanie

Fot. iStock

Ukoronowaniem wieczoru była kłótnia.

- Byłam bardzo słaba, ale nie na tyle, żeby mu nie wygarnąć, co myślę o sytuacji. Zapytałam, czy naprawdę tak niewiele dla niego znaczę, że skąpi tych 200 zł na spędzenie ze mną wieczoru w wyjątkowy sposób. Wytknęłam mu też, że ani razu mnie nie pocałował i nie powiedział, że mnie kocha. On również się zdenerwował.

Powiedział, że przesadzam. Zawsze starał się dla mnie, a w tym roku wyszło jak wyszło. Nie jego wina, że się rozchorowałam. A jedzenie z McDonalda zawsze lubiłam. Na koniec ja się rozpłakałam, a on wyszedł.

bolesne rozstanie

Fot. iStock

Natalia zdaje sobie sprawę, że przesadziła, ale i tak winą obarcza przeznaczenie.

- Potem przemyślałam wszystko. Poniosło mnie, to prawda, ale choroby i tych wszystkich przeszkód sobie nie wybrałam. Los tak chciał. To przez okoliczności coś we mnie pękło, a zachowanie K. było ukoronowaniem koszmarnego wieczoru. Miesiąc później zakończyliśmy związek z inicjatywy K. Myślę, że tamtego wieczoru w walentynki coś przeczuwałam.

W tym roku spędzę je sama. Nie mam chłopaka. Pooglądam sobie filmy, zamówię pizzę i będzie fajnie. Jednego jestem pewna. Już zawsze będę przywiązywała wagę do walentynek. Nie jestem jedyną osobą z taką historią. Mówię Wam, że po walentynkach poznacie prawdziwą kondycję relacji.

Zobacz także: 10 pomysłów na romantyczną wiadomość do ukochanego! W sam raz na Walentynki!

Zgadzacie się z Natalią?

Komentarze (24)

Ocena: 3.75 / 5
gość (Ocena: 1) 15.03.2017 19:13
Ok....mam mieszane uczucia...nie wiem czy sie smiac czy plakac...phahahaahaha ale problemy zyciowe! Po prostu nie wierze...xD
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.01.2017 09:58
Laska co z tobą?! nigdy od ukochanego nie wymagam jakiegoś szczególnego spędzania tego dnia, on mi okazuje miłość codziennie. Lalunia....nie dziwie się że cie rzucił....
odpowiedz
anonimka (Ocena: 5) 25.01.2017 18:45
Czy walentynki czy to jakkolwiek inny dzień w roku można świętować dzień zakochanych i nie jest to żaden wyznacznik związku. Moim zdaniem droga autorko artykułu osiadlas na laurach i nie staralas się o związek. Mężczyzna owszem miło jak zaprosi na kolacje kupi kwiaty itd. Ale miło jest jak również my czasem zaskoczymy mężczyzn zapraszając na kolacje czy do kina. Nie bądźmy roszczeniowe a bądźmy partnerami dla naszych mężczyzn. Związek to praca dwóch stron a kino kawiarnia no kiedyś odchodzą na dalszy plan. Najważniejsze to mieć siebie wzajemnie i się wspierać. I owszem może zaobserowalas jakieś złe znaki ale zamiast docenić to co zrobił Ty od razu byłaś roszczeniowa i rzeczy które normalnie by cię cieszyły stały się powodem awantury. Moim zdaniem czeka Ci praca nad sobą, radość z małych rzeczy przede wszystkim.. :-)
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 25.01.2017 17:11
Jedzenie z Mc jej nie pasuje, ale pizza już ok- no tak bo jak sama za to ma zapłacić to szkoda jej na "ekskluzywne" jedzenie... A facet to dojna krowa i to on ma płacić za walentynki. Ciekawe jaki ona jemu prezent zrobiła bo z tego co mi się wydaje to święto zakochanych, a nie święto kobiet.
odpowiedz
gość (Ocena: 3) 24.01.2017 20:06
Czyżbyś była gimnazjalistką? Boże, jedzenie z Maca jej nie pasuje. Niektóre laski są tak roszczeniowe, że szok. Nie wiem co jest złego w filmie w domu i z niezdrowym jedzeniem. Ale widocznie laska to księżniczka, która musi grzać tyłek w knajpie, w której herbata kosztuje 60 zł. SZOK.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo