Reportaż: Przeczytajcie, jak wychowałam swojego faceta...

Marta całkowicie podporządkowała sobie partnera. Jej potrzeby zawsze są na pierwszym miejscu.
Reportaż: Przeczytajcie, jak wychowałam swojego faceta...
Fot. Thinkstock
24.06.2016

Jak zdefiniować szczęście w związku? Niektóre dziewczyny powiedziałyby, że polega na przeżywaniu z ukochaną osobą wszystkich radości i smutków, inne kobiety, że na poczuciu bycia kochaną. Są też osoby, dla których jest to czerpanie dodatkowych korzyści. Do tej ostatniej grupy należy Marta. Jej zdaniem egoizm to najzdrowsze podejście do każdej relacji. Dziewczyna – jak sama przyznaje – daje z siebie partnerowi tylko tyle, ile musi. Bierz jak najwięcej, dawaj jak najmniej, nie daj się wykorzystać – to jej motto.

Wiele znajomych osób jest zgorszonych postawą Marty, ale pośród krytycznych opinii zdarzają się również słowa aprobaty i uznania. Dawny, patriarchalny system rodziny, w którym kobiety poświęcały się najbliższym jest obecnie wyszydzany. Kobiety zaczynają buntować się i żądać szczęścia dla siebie. Marta jest jedną z tych buntowniczek.

Jak to jest z tym kobiecym szczęściem? Czy egoizm to postawa, która należy się płci pięknej za lata tłamszenia i życia dla innych? Czy można mówić o zdrowym egoizmie? Marta uważa, że tak. Dziewczyna opisuje swoją receptę na szczęście.

Zobacz także: Dlaczego faceci odchodzą?

egoizm

Fot. Thinkstock

Marta nie ma żadnych wyrzutów sumienia. Jej zdaniem Marek jest szczęściarzem, bo ma zadowoloną dziewczynę – zawsze uśmiechniętą, zadbaną i ładną. 

Uważam, że facet, który ma zapracowaną kobietę, która ciągle się dla niego poświęca, wcale nie jest szczęśliwy. Taka osoba prędzej czy później stanie się zrezygnowaną, skwaszoną i marudzącą partnerką. Kto z taką wytrzyma? Ja jestem szczęśliwa, nie przemęczam się, mam czas, żeby zadbać o siebie, a mój nastrój i samopoczucie przekładają się na relacje w związku. Nawet gdy Marek jest z jakiegoś powodu zagniewany, mój optymizm po chwili mu się udziela. Poza tym, kiedy chcę, potrafię być bardzo miła i opiekuńcza. Uważam, że pod tym względem nie należy rozpieszczać faceta, bo przestanie to doceniać. Zaangażowanie serwowane od czasu do czasu jest najlepszą receptą na udany związek. Dla tych kobiet, które się nie zgadzają, mam małą radę – najpierw spróbujcie.

 

Zobacz także: Czy kłótnie w twoim związku są toksyczne?

egoizm

Fot. Thinkstock

Jesteśmy jak dwa przeciwieństwa, ale doskonale się uzupełniamy. Przyznaję jednak, że to Marek jest stroną, która częściej ustępuje. Nawet jeżeli czegoś ode mnie chce, pomaga mi w realizacji tego zamiaru i wspiera w działaniu. Jestem prawdziwą szczęściarą. Niedawno mieliśmy kryzys, bo Marek chciał, żebym trochę schudła. Dał mi to do zrozumienia bardzo delikatnie, więc długo nie byłam zafochowana. Poza tym przyznaję, że zaniedbałam się… Marek sam wyszukał dla mnie ćwiczenia na YouTubie, przypomina mi o nich i dopinguje.

A co z podziałem obowiązków w mieszkaniu? Marta jest studentką. Poza nauką nie ma dodatkowych zajęć. Marek studiuje zaocznie i pracuje. Mimo to, większość czynności domowych przypada właśnie jemu.

Zobacz także: Mężczyźni wyznają: Nie kocham swojej dziewczyny, ale jestem z nią, bo...

 

egoizm

Fot. Thinkstock

Wszystko zależy od tego, jak kobieta ustawi sobie faceta. Powoli, powolutku można wcielić w życie każdy pomysł. Od początku było dla mnie jasne, że Marek pomaga mi w domu. Podzieliliśmy strefę do sprzątania. Mnie przypadła w udziale kuchnia, która ma minimalną powierzchnię oraz sypialnia. Łazienka, pokój dzienny i korytarz to część Marka. Ja wyszłam z podobną propozycją. W sypialni tylko śpimy, a poza tym mieści się tam jedynie łóżko i szafa. Sprzątania jest naprawdę niewiele. Poza tym dzielimy się także innymi obowiązkami. Ponieważ mam długie paznokcie i nie cierpię zmywać, robi to Marek. Ja piorę. Marek miał jakieś obiekcje, trochę się buntował, ale wystarczyło sprawić wrażenie, jak bardzo męczę się z praniem. W końcu skończyło się na tym, że czasami on je robi! Z gotowaniem bywa różnie. Zasada jest taka, że gotuje ten, kto pierwszy wróci do domu. Autorką tej zasady jestem oczywiście ja. Studiuję dwa kierunki, często mam wykłady późnym wieczorem, więc wiadomo, kto najczęściej przygotowuje obiady…

Egoizm Marty przejawia się także w inny sposób.  

egoizm

Fot. Thinkstock

To ja najczęściej decyduję, jak spędzamy czas. Chodzimy przeważnie do moich znajomych, do moich ulubionych knajpek i barów. Zawsze udaje mi się przeforsować swój pomysł. Wygląda to w ten sposób, że próbuję znaleźć jak najwięcej wad jego koncepcji. Czasami widzę, że nic z tego – wtedy ustępuję. Kiedy coś robię, np. oglądam jakiś serial, a on chce pogadać czy poprzytulać się, zawsze go zbywam i musi poczekać. Często zapominam go poinformować, że gdzieś wychodzę ze znajomymi po zajęciach i później wrócę albo, że idę na zakupy. To jednak wynika z mojej egoistycznej natury, a nie celowego planowania. Wtedy jednak Marek naprawdę się wścieka, więc staram się unikać podobnego niedbalstwa.

Jest jeszcze jedna kwestia. Kiedy się rozstajemy na kilka dni, to on dzwoni i pisze. Ja nigdy. Nie robię tego specjalnie, jak niektóre dziewczyny. Traktuję czas bez niego jako odskocznię i przeznaczam czas jedynie na swoje przyjemności. On tego nie rozumie i robi mi z tego powodu wyrzuty. Twierdzi, że go nie kocham, ale tak nie jest. Na szczęście im dłużej ze sobą jesteśmy, tym bardziej się przyzwyczaja.

egoizm

Fot. Thinkstock

Mój facet niedawno miał urodziny. Nie byłabym sobą, gdybym nie wykorzystała tej okazji do sprawienia przyjemności także sobie. Uwielbiam teatr, postanowiłam więc, że kupię Markowi bilety. On tak średnio przepada za tego typu widowiskami, woli oglądać mecze albo komedie w stylu `Dzień Świra`. Wyznaję jednak zasadę, że moje szczęście to jego szczęście. Każdy facet jest zadowolony, kiedy w domu ma radosną i szczęśliwą partnerkę. To już nie pierwszy raz, gdy w jego urodziny funduję dawkę przyjemności także sobie. W ubiegłym roku wyjechaliśmy na weekend w góry, a jeszcze rok wcześniej kupiłam mu kartę podarunkową za kilkaset złotych do jednej z popularnych sieciówek. Oczywiście sama wykorzystałam połowę tej kwoty. Marek nie protestował.

Marta jest jedynaczką. To dla niej naturalne, że jej potrzeby stawiane są na pierwszym miejscu. Marek z kolei pochodzi z wielodzietnej rodziny. Jest przyzwyczajony do opieki nad rodzeństwem i poświęcaniu własnej przyjemności dla dobra innych.

Komentarze (28)

Ocena: 4.5 / 5
Marie Rose (Ocena: 5) 25.06.2016 12:45
Bardzo dobrze robi, oby tak dalej, facet musi wiedzieć kto w domu ma rządzić!
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 24.06.2016 22:42
Dla mnie to smutne, nie wytrzymałabym w życiu w takim związku, ani po jednej ani po drugiej stronie. Jak się ludzie kochają to na takie akcje nie ma miejsca.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.06.2016 22:39
Bardzo dobrze dziewczyna robi.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.06.2016 22:22
a jak jest w drugą stronę, czyli baba sprząta, ustępuje, po pracy leci z wywalonym jęzorem żeby ugotować obiadek...jak się taki układ nazywa? Czyżby nie tradycyjna rodzina? Tak drogie kobiety, plujecie na takie kobiety ale standardem jest ze w rodzinach to wy odwalacie wszystkie obowiazki a mezus się nie przemęcza. Już nie od dziś wiadomo że kobieta kobiecie wilkiem
zobacz odpowiedzi (3)
Anapolis (Ocena: 5) 24.06.2016 15:56
co komu pasuje, facet byłby naprawdę nieszczęśliwy to by odszedł. Ważne, aby obie strony dobrze sie czuly w zwiazku, a co osoby postronne myślą o tym zwiazku to juz ich problem...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo