REPORTAŻ: Zostawił dla mnie żonę i dziecko. Nie czuję się winna!

W takich sytuacjach to nie facet musi się tłumaczyć, ale jego nowa miłość. Winę za rozpad małżeństwa ma ponosić tyko ona.
REPORTAŻ: Zostawił dla mnie żonę i dziecko. Nie czuję się winna!
fot. Thinkstock
03.03.2016

Skoro nawet połowa nowych małżeństw kończy się rozwodem, to trwałość związków nieformalnych musi być jeszcze mniejsza. Nie jesteśmy tak stali w uczuciach, jak pokolenie naszych rodziców, a tym bardziej dziadków. Czasami decydujemy się na rozstanie, nawet jeśli łączy nasz wspólna przeszłość, kredyt na mieszkanie czy dziecko. Powiedzmy to sobie wprost – nic, nawet miłość nie trwa wiecznie.

Przekonały się o tym nasze bohaterki. Justyna, Weronika i Anna są tymi drugimi. Zdecydowały się związać z mężczyznami, którzy nie tylko byli wcześniej zajęci, ale zdążyli już powiedzieć sakramentalne „tak” i doczekali się potomstwa. To jednak nie oni muszą się najbardziej tłumaczyć. Za zaistniałą sytuację najczęściej obwinia się nową partnerkę, która rzekomo rozbiła udany związek i zniszczyła kochającą się rodzinę. To przez nią inna kobieta traci męża, a dziecko musi wychowywać się z dala od ojca.

Czy same mają sobie coś do zarzucenia? W rozmowie z nami mówią wprost – nie mamy wyrzutów sumienia. Tak po prostu musiało się stać.

 

związek z żonatym

fot. Thinkstock

Justyna jakiś czas temu skończyła studia. Ma za sobą kilkuletni związek, który zakończył się ze względu na skrajnie różne priorytety. Ona marzyła o rodzinie, a on w całości poświęcił się karierze. Od mężczyzny oczekuje przede wszystkim czułości i właśnie tym zaimponował jej nowy, zajęty partner.

- Poznaliśmy się w pracy. Wydaje mi się, że większość takich sytuacji rozpoczyna się właśnie w takich okolicznościach. Spędzał ze mną znacznie więcej czasu, niż z żoną i widocznie zrozumiał, że woli moje towarzystwo. To nie był zwykły romans, ukrywanie się po krzakach i seks w biurze. Na początku chodziło o bliskość mentalną. Dużo rozmawialiśmy, zdarzyło się razem wychodzić do restauracji, gdzie mogłam słuchać go godzinami. On nie dawał mi odczuć, że jestem głupsza, bo młodsza. Z czasem oboje doszliśmy do wniosku, że to jest to. Wiedziałam, że w domu się męczy, ale sama na nic nie naciskałam – twierdzi.

Decyzja była jednostronna i podjął ją partner. To on opowiedział o wszystkim żonie i postanowił całkowicie zmienić swoje życie.

 

związek z żonatym

fot. Thinkstock

- Przyjęła to podobno bardzo spokojnie. Ten związek po prostu nie miał przyszłości. W ogóle już ze sobą nie rozmawiali, o innej bliskości nie było mowy, ich drogi się rozeszły. Oczywiście było też dziecko, co komplikuje sprawę, ale bez przesady. Doszło nawet do tego, że spotkałam się z nią i wcale nie była wrogo nastawiona. Sama znalazła sobie nowego faceta i są szczęśliwi. Mieszkamy razem, potomek bywa u nas w weekendy, jego mama nie ma nic przeciwko. Cywilizowane rozstanie dwóch rozsądnych ludzi, którzy oczekiwali od życia czegoś innego – twierdzi.

Do sielanki jednak daleko, bo Justyna jest obwiniana przez rodzinę partnera, a także jego byłej żony. Nikogo nie interesuje, że było to małżeństwo bez miłości i szans na przetrwanie. To ona stała się wrogiem numer jeden.

- Kilka razy usłyszałam prosto w twarz, że wszystko zniszczyłam. Gdybym się nie pojawiła, to rozwodu by nie było, a dziecko miałoby rodziców. To całkiem zabawne, bo najbardziej zainteresowani twierdzą co innego. Oni już się nawet nie lubili i dobrze, że już się tak nie męczą – mówi Justyna.

związek z żonatym

fot. Thinkstock

Historia związku Weroniki była zdecydowanie bardziej burzliwa. W tym przypadku małżeństwo wydawało się wręcz idealne – zgodni, z planami na przyszłość, zaangażowani w wychowanie dziecka. Do momentu, kiedy na jego drodze stanęła ona. Zostawił dla niej wszystko, bo o to go poprosiła.

- Nie zdradzę jak to wszystko się zaczęło, ale najważniejsze jest jedno – zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i wiedziałam, że to jest facet dla mnie. Chodzący ideał, chociaż z balastem życiowym, bo z żoną i dzieckiem. Nic sobie z tego nie robiłam. Wielu mężczyzn przez to przeszło, więc on też może się dla mnie poświęcić. Najpierw ja pokochałam jego, potem udało mi się rozkochać go we mnie. Nie planował tego i nawet przyznał, że uważał swoją żonę za tą jedyną. Ale zmienił spojrzenie, kiedy zrozumiał, że z nią nigdy nie będzie tak ciekawie, jak ze mną. Zaaranżowałam to bez żadnych skrupułów i dziś też nie żałuję – wyznaje.

Na razie sama nazywa to romansem, ale liczy na to, że będzie z tego nowa, szczęśliwa rodzina. Najpierw muszą się wyszumieć.

 

związek z żonatym

fot. Thinkstock

- Nie mieszamy razem, nie spędzamy ze sobą każdej wolnej chwili, nie padły żadne konkretne deklaracje. Wystarczy mi, że jego żona się dowiedziała i znienawidziła go do końca. Trochę żal, że utrudnia kontakty z dzieckiem, ale wierzę, że sobie z tym poradzi. Jesteśmy na etapie zabawy. Raz nocuję u niego, raz on u mnie, często gdzieś wyjeżdżamy. Sporo zaryzykował, bo oboje nie wiemy, co z tego ostatecznie wyjdzie. Ale czy zostawiłby ją, gdyby faktycznie w ich wspólnym domu była aż taka sielanka? Nie wydaje mi się. Ona osiadła na laurach i w ogóle się nie starała. Teraz on jest zupełnie nowym człowiekiem. Błysk w oku, pewniejsze ruchy, wyraźnie odżył. Wtedy był tylko tatą i mężem kobiety, która przestała go kręcić – twierdzi.

Do Weroniki docierają głosy, że główny ciężar winy spada na nią. To ona zawróciła mu w głowie i nie odradzała porzucenia rodziny. Sama nie ma wyrzutów sumienia.

- Mówimy o dorosłym mężczyźnie, który sam najlepiej wie, czego chce. Walczyłam o niego, to prawda, ale przecież do niczego nie mogłam go zmusić. Przemyślał sprawę i wyszło na to, że woli być ze mną. Dziecko nadal kocha i bardzo o nie dba, więc nie widzę problemu. Nikt nie powinien być ze sobą na siłę – tłumaczy.

 

związek z żonatym

fot. Thinkstock

Anna najpierw sama znalazła się w podobnej sytuacji. Mąż zaledwie rok po ślubie oznajmił, że nie widzi przed nimi wspólnej przyszłości. Związał się z inną, a sprawa rozwodowa wciąż jest w toku. Później na horyzoncie pojawił się on – żonaty, z dwójką dzieci, zupełnie inny od poprzedniego.

- Niektórzy myślą, że tak próbuję się zemścić za swoje niepowodzenia. Ktoś rozbił mi rodzinę, więc ja zrobię to samo. Może to tak wygląda, ale nie miałam takiego planu. Uczucie przyszło samo, kiedy nawet nie wiedziałam, że jest już mężem i ojcem. To nie była akcja odwetowa. W sumie to nawet mi żal jego byłej, ale uważam, że sama sobie na to zapracowała. Nie potrafiła go docenić, więc zrobiłam to ja. A dzieciaki wcale tak źle tego nie przeżyły i nawet mam z nimi kontakt. Lubią moją córkę. Jesteśmy ludźmi po przejściach i szkoda, że spotkaliśmy się dopiero teraz, ale mamy całe życie przed sobą. Nikt mi nie wmówi, że to moja wina. Raczej zasługa, bo trzeba dążyć do szczęścia – twierdzi.

Jej zdaniem z uczuciami nie można walczyć. Nawet jeśli lokujemy je w zajętym mężczyźnie.

Komentarze (143)

Ocena: 4.26 / 5
Anonim (Ocena: 5) 08.03.2016 15:08
Zgadzam się z komentarzem i nie rozumię jak można było go zgłosić ..
odpowiedz
Ania (Ocena: 5) 07.03.2016 23:10
Nie wiem jak można się komuś ładować z butami w związek.. rozumiem zauroczenie i te sprawy.. ale bez przesady.. trzeba mieć jakieś zasady.. dla mnie koleś, który ma dziewczynę jest automatycznie nieatrakcyjny.. tzn. atrakcyjny może i jest, ale w życiu bym nikomu świństwa nie zrobiła, bo sama nie chcę, żeby jakaś lafirynda się ładowała między mnie i mojego chłopaka..
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 04.03.2016 23:13
Mylicie pojęcia. Tu nie chodzi o samą zdradę, niewierność, tylko o najzwyczajniejsze w świecie sumienie, zasady, empatie Walić tego faceta, chodzi o to, że normalna kobieta nie będzie robiła drugiej kobiecie takiego świństwa. Serio zabawne jest dla was to, że wepchacie się w czyjąś rodzinę? Wiadome, że jak facet będzie chciał zdradzić to zdradzi, ale ja osobiście w życiu nie chciałabym przyłożyć ręki do czegoś takiego, ze względu na tą kobietę, dzieci.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 4) 04.03.2016 20:31
Do Część 1, o godz 15:04 Piękne słowa w pełni się zgadzam. Każdy powinien tak myśleć. Jeśli decydujemy się na związek i jest ślub, to nie ma potem ze się odwidzi,nad miłością trzeba pracować całe życie i to oboje partnerów. Nie ma czegoś takiego jak zdrada. Jak coś nie pasuje rozstać się i niszczyć tej drugiej osoby. A jeśli ma się naturę "lekkiego ducha" nie wiązać się na stałe i uważać żeby dziecka nie było. Bo tylko cierpialo by.
zobacz odpowiedzi (3)
Anonim (Ocena: 5) 04.03.2016 20:14
Zawsze.. Ale to ZAWSZE WINA JEST OBOJGA! Jej - bo wiedziała, że facet ma rodzinę, dzieci, ale i tak w to brnęła. Jego - bo przysięgał miłość, wierność, a i tak poszedł z inną do łóżka... Ale jest jeszcze trzeci czynnik. Mianowicie żony tych mężów i matki ich dzieci. Gdyby dbały o swoich mężów, nie robiły ciągłych awantur o byle co, rozumiały ich potrzeby i szanowały je, to by facet nie poszedł do innej... Smutna prawda, ale od takich żon faceci uciekają do innych.
zobacz odpowiedzi (8)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo