Związek na odległość - jak przetrwać rozłąkę?

Co zrobić, by mimo dzielących was kilometrów wciąż być sobie bliskimi?
Związek na odległość - jak przetrwać rozłąkę?
19.03.2009

„To już prawie trzy lata, jak wyjechałeś budować dla dwojga dom, powiedziałeś: Kochanie, bądź dzielna i czekaj, a wrócę, by zabrać Cię stąd…” - śpiewała Anita Lipnicka o historii, jakich wiele. Pary coraz częściej decydują się na świadomą rozłąkę, zaciskają zęby i czekają na lepsze dni. Niestety, łatwo nie jest. Ty z każdym kolejnym miesiącem czujesz, że się od siebie oddalacie, a gdy już się spotkacie - nie jest jak dawniej. Co zrobić, aby mimo setek dzielących was kilometrów wciąż być sobie bliskimi?

„Byliśmy ze sobą już piąty rok, gdy Miłosz oznajmił, że chciałby wyjechać do Dublina, zarobić na mieszkanie. Potem mieliśmy wziąć ślub i założyć rodzinę. Byłam dobrej myśli, niestety moja mama i siostra strasznie krakały, że na pewno mnie zostawi i już nie wróci. Przez to totalnie się stresowałam i z niepokojem czekałam na każdy jego telefon. Teraz, gdy po trzech latach wrócił, jestem naprawdę dumna, gdy mogę mamę i siostrę zaprosić do naszego domu i pokazać im, jak się kochamy. NADAL!” - Lilka, 32 lata.

Pozytywne myślenie to podstawa. Nie zakładaj z góry, że wam się nie uda, tak jak waszym sąsiadom czy kuzynom. Zamiast zadręczać się czarnymi wizjami, jak to ukochany cię zdradza z seksowną irlandzką barmanką, pomyśl o tym, jak cudownie będzie wam razem w większym mieszkaniu, na które mąż będzie miał szansę zarobić szybciej niż w Polsce. Nie słuchaj nieprzychylnych wam, złorzeczących osób, które zamiast tchnąć w was wiarę w siłę waszego związku, wątpią w powodzenie planu.

Niech wasz plan, będący przecież walką o lepsze życie, nabierze charakteru akcji, która rozpoczyna się w dniu jego wylotu, a kończy w dniu powrotu. Ustalcie terminy i konkretne założenia. Jeśli waszym celem jest zarobienie na mieszkanie, nie namawiaj partnera na jeszcze kilka miesięcy, bo w zasadzie wolałabyś mieszkać w domu pod miastem. Jeżeli ustalacie, że ty dolatujesz do ukochanego po pół roku, nie odwlekaj wylotu z Polski o kolejnych kilka miesięcy.

„Mój mąż rok po ślubie wyjechał do Francji pracować. Gdy wracał do Polski, było dziwnie. Tak się starałam jakoś ciekawie zorganizować czas, że wychodziło sztucznie i nienaturalnie. Dziś wiem, że takie spotkania nie muszą być szczególne, tylko takie zwykłe, mają być relaksem w swoim towarzystwie, a nie prześciganiem się w oryginalnych pomysłach, których realizacja wcale nie łączy…” - Irmina, 26 lat.

Nie możecie zatracić się w misji zarabiania pieniędzy. Pielęgnujcie uczucie, dbajcie o kontakt. Starajcie się regularnie rozmawiać, piszcie do siebie maile i odwiedzajcie się co kilka tygodni. Wspólne chwile wykorzystujcie do maksimum - to nie czas na domowe porządki czy kłótnie o głupoty. Róbcie to, co robiliście razem przed wyjazdem - wybierzcie się na spacer, poleżcie w łóżku do późna, wypijcie kawę w ulubionej knajpce za rogiem, spotkajcie się z przyjaciółmi. Nadróbcie zaległości, także te sypialniane! A gdy on znów zniknie na kilka tygodni, nie próżnuj! Zajmij się czymś pożytecznym, co po pierwsze pomoże ci nie myśleć o tym, że twój facet jest daleko, po drugie - sprawi ci przyjemność, a po trzecie - poprawi stan konta. Dodatkowe fundusze możesz przeznaczyć na nowy ciuszek albo upiększający zabieg w salonie SPA. Gdy twój mężczyzna wróci, zastanie cię pełną życia, szczęśliwą i jeszcze atrakcyjniejszą.

„Piotr pracował na budowie pod Londynem już drugi rok, gdy zauważyłam, że w czasie świątecznej wizyty w Polsce coraz częściej sięga po alkohol. Bardzo mnie to zaniepokoiło, ale niestety nic nie zrobiłam. Po kilku miesiącach, gdy to ja byłam u niego, przeżyłam szok. Mój mąż nie był w stanie funkcjonować bez kieliszka! Postanowiłam sprowadzić go do Polski czym prędzej! Dziś mieszka ze mną w Warszawie, regularnie chodzi na meetingi grupy AA. Nie chcę myśleć, co by było, gdybym w porę nie zareagowała…” - Irena, 42 lata.

Przez cały czas od jego wyjazdu trzymaj rękę na pulsie. Jeżeli zauważysz niepokojące sygnały świadczące o tym, że ukochany nie czuje się najlepiej na emigracji, że nowe towarzystwo źle na niego działa lub zaczął popadać w nałogi, namów go do powrotu.

Zobacz także:

Wasze listy: „Powróciła miłość z dawnych lat - co robić?”

Wasze listy: „Czy pozwolić córce znaleźć biologiczną matkę?”

Gabriela Mostowicz-Zamenhof

Komentarze (202)
Ocena: 5 / 5
Fan Róż (Ocena: 5) 14.08.2014 15:14
mmm Roza jakie seksualistyczne imię. Daj sie poznać
odpowiedz
Róża (Ocena: 5) 14.08.2014 15:13
Marcin skończ.
odpowiedz
Wrocławianka (Ocena: 5) 14.08.2014 15:11
Przyjedz do mnie zaopiekuje sie toba
odpowiedz
Wrocławianin (Ocena: 5) 14.08.2014 15:10
czuję się porzucony
odpowiedz
Wrocławaianin (Ocena: 5) 14.08.2014 15:06
Moja kobieta uciekła od mnie na 2 miesiace ;(
odpowiedz
laseczka (Ocena: 5) 18.01.2014 18:35
witam.Moj maz nie cały rok temu pojechał do holandii do pracy..mamy jedna 3 letnia córeczke i spodziwamy sie kolejnego dziecka za 2 miesiace..na poczatku było bardz fajnie..ale od dłuższego czasu zaczyna sie wszystko psuć praktycznie dziennie pije po 3 piwa a weekendami jezdzi do kolegów na drugie mieszkanie na iprezki..rozmowa telefoniczna juz nie jest taka jak byla kiedys,bo on praktycznie sie nie umie pierwszy odezwac tylko ja pisze i wydzwaniam..nie wiem co mam robic boje sie ze nasze małzenstwo nie przetrwa tego wszystkiego i zostane sama z dziecmi..on zapewnia mnie ze mnie kocha ale jak byl 2 tygodznie w pl to tez jakos dziwnie bylo nam sie dogadac..co mam robic? bo juz nie daje sobie rady z tym wszsytkim..on zapewnia mnie mnie jest wszystko ok ze to ja wyolbrzymiam bo ciaza i hormony ale juz nie jest tak jak kiedys..
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 15.01.2014 11:10
co do dłuższej rozłąki też jestem zdania, że prawdziwa miłość wszystko przetrzyma, pozytywne myślenie przede wszystkim, ale nie oszukujmy się każdego kiedyś dopada gorszy dzień, niepowodzenie w której ze sfer życia i do kogo się możesz wtedy przytulić, komu wypłakać... mój chłopak jest w pracy w Afryce, minęły co prawda dopiero 3 tygodnie, ale jest mi z tym ciężko. I nie dlatego, że nie przeżyłam nigdy wcześniej z nim dłuższej rozłąki. Połowa naszego związku wygląda tak, że on wyjeżdża na 3 tygodnie, potem wraca, potem znowu wyjeżdża..powoli nawet zaczęłam się do tego przyzwyczajać, w końcu 3 tygodnie to nie tak długo. Tym razem jednak nie jestem już tak pozytywnej myśli. Teoretycznie planowany powrót ma na koniec kwietnia, lecz do końca nie wiadomo jak to będzie wyglądać. Tak na prawdę to nie wiadomo kiedy wróci, i w tym tkwi największy problem bo nie jestem nawet w stanie się nastawić psychicznie, że rozłąka potrwa 4 miesiące, czy 6 miesięcy.. Nie lepszy jest też fakt, że nasz kontakt jest bardzo słaby, co jakiś czas porozmawiamy kilka minut na facebooku, czy przez telefon parę słów, bo albo nas rozłącza, albo trzeba oszczędzać transfer bo nie wiadomo ile to wszystko jeszcze potrwa. Skype całkowicie odpada. Ogólnie to co kilka dni wymieniamy kilka słów i tyle. Jak sobie pomyślę, że tak może wyglądać większość mojego życia to zaczynam wątpić w sens trwania w takim związku. Kocham swojego chłopaka i planujemy razem przyszłość, ale nie ufam już swojej psychice. Zazdroszczę tym, którzy potrafią sobie poradzić z rozłąką bez szwanku i to jeszcze umacnia ich związek. Też staram się być twarda i to przetrwać, w końcu nie wyobrażam sobie bez niego życia, ale boję się, że któregoś dnia coś we mnie pęknie. Takie tam żale głupiej zakochanej
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 30.05.2013 12:58
Moj chłopak wyjechał do Niemeic az do grudnia, jestesmy ze soba dopiero pol roku a juz tak proba zwiazku. Bardzo go kocham i wiem że on mnie też, jest trudno przetrwac w zwiaku na odleglosc jednak jak sie tak kocha wszystko da sie wytrzymac, gdy tylko skoncze szkole wyjezdzam do niego dosyc juz tej rozlaki....
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 13.10.2012 19:59
Jak sie chce to sie wszystko da. Rozstalam sie z chlopakiem na 4 lata, bo musialam wyjechac do innego kraju, po 4 latach wrocilma i jestesmy dalej razem :) wiec jesli jest ci przeznaczony to wytrzyma wszystko.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.10.2012 08:52
jak slysze: bedziemy sie widywac co 2 misiace... to mnie normalnie rozpierda... my sie nie widujemy po pol roku a kilometrow do siebie mamy grubo ponad 1000. zal z niektorych
odpowiedz
Polecane dla Ciebie