REPORTAŻ: Zakochałam się w palaczu, chociaż sama brzydzę się papierosami!

Czy przeciwniczka palenia może stworzyć udany związek z nałogowcem? One próbowały...
REPORTAŻ: Zakochałam się w palaczu, chociaż sama brzydzę się papierosami!
12.07.2015

Palenie przestaje być modne, ale jeszcze za wcześnie, by powiedzieć, że palacze zupełnie wyginęli. Uzależnionych od nikotyny wciąż jest sporo, a nasz kraj króluje w tych statystykach. Największy problem mają z tym mężczyźni. To oni najczęściej nie wyobrażają sobie życia bez papierosów. Ten paskudny nałóg czasami postrzegany jest wręcz jako oznaka męskości. Cierpimy na tym przede wszystkim my – kobiety.

Znalezienie partnera, który gardzi wszelkimi używkami, to nie lada wyzwanie. Pewnie dlatego wiele z nas przymyka na to oko i chociaż same brzydzimy się papierosowym dymem, wiążemy się z nałogowcami. Tak jak nasze rozmówczynie. Żadna z nich już lub nigdy nie paliła, ale ich partnerzy wciąż nie potrafią z tym zerwać. Nam opowiadają o kulisach takich relacji.

Czy niepaląca kobieta może zaznać szczęścia w ramionach palacza? One próbują, choć nie jest to wcale proste...

związek z palaczem

Edyta przez kilka lat sama była uzależniona od nikotyny. Od początku liceum do zakończenia studiów paliła regularnie i właśnie dzięki nałogowi poznała swojego dzisiejszego narzeczonego. Od dłuższego czasu usilnie namawia go do tego, by rzucił, ale ten na razie pozostaje niewzruszony.

- Tyle dobrego z tego palenia wynika, że gdyby nie papierosy, pewnie byśmy się nie poznali. Studiowaliśmy na różnych kierunkach, on na innym roku, na uczelni setki ludzi i naprawdę trudno byłoby na siebie trafić. Przerwa na fajkę to jednak specyficzny moment. Wspólne wdychanie dymu zbliża i tak też było w naszym przypadku. Zaczęło się od tego, że potrzebowałam zapalniczki i zagadałam do niego. Potem kolejne spotkania przed budynkiem i tak jakoś się do siebie przyzwyczailiśmy, że jesteśmy razem do dzisiaj. Ja oficjalnie rzuciłam papierosy wraz z ukończeniem studiów, a on pozostaje im wierny. Nie mam z tym aż takiego problemu, ale wolałabym, żeby przestał – twierdzi.

Jej narzeczony nigdy nie pali w zamkniętych pomieszczeniach i nie naraża jej na działanie szkodliwego dymu. Co nie zmienia faktu, że ma sporo na sumieniu...

związek z palaczem

Nasza bohaterka twierdzi, że stałe obcowanie z papierosami to dla niej spore wyzwanie. Z tego powodu zdarzają się chwile słabości, kiedy sama sięga po szkodliwą używkę. Winą obarcza ukochanego.

- Niby rzuciłam, ale czasami przez niego zdarza mi się wracać do palenia. Papierosy są obecne w naszym życiu, bo on codziennie pali na balkonie, a paczkę z fajkami mam zawsze pod ręką. W chwilach słabości przypominam sobie, jak było fajnie, kiedy paliłam i zanim się nad sobą zastanowię, to już się zaciągam. Przez niego wpadłam jeszcze raz w nałóg i paliłam regularnie przez kilka miesięcy. Teraz znowu nic, ale przez niego mogę się znowu złamać. To jest największe utrudnienie w tym związku. On mnie sprowadza na złą drogę – mówi Edyta.

Innych niedogodności nie dostrzega, bo do zapachu papierosów zdążyła się przez te lata przyzwyczaić.

związek z palaczem

Zupełnie inne podejście do tego tematu ma Anna, która nigdy sama nie paliła. Od zawsze jest przeciwniczką zatruwania organizmu nikotyną. Sama się sobie dziwi, że najpierw zakochała się w palaczu, a później potrafiła stworzyć z nim związek. Pomimo wielu miesięcy razem, ona wciąż nie może się pogodzić z tym, że jej ukochany truje się na własną prośbę.

- Skłamałabym, gdybym powiedziała, że już zupełnie odpuściłam i ten smród mi nie przeszkadza. Codziennie toczymy ciężkie bitwy w tym temacie. Tylko, że coraz mniej wierzę w to, by udało mi się go kiedyś zmienić. On już się przyzwyczaił do mojego narzekania, ja do jego palenia i tak już widocznie musi być. Mimo wszystko nadal próbuję w nim wzbudzać poczucie winy. Może wreszcie pójdzie po rozum do głowy i zrozumie, że nic dobrego z tego nie wynika. Sam powoli się zabija, a na dodatek prowokuje tym sprzeczki ze mną – twierdzi.

26-latka nie pozwoliła sobie wejść na głowę. Jej uzależniony chłopak nie może palić w jej towarzystwie, co bardzo utrudnia mu życie.

związek z palaczem

Anna wyznaczyła jasne zasady, dzięki którym musiał ograniczyć palenie. Niestety, nawet te utrudnienia nie sprawiły, że zupełnie pożegnał się z nałogiem. Nasza rozmówczyni pozostaje jednak konsekwentna i za każde złamanie „regulaminu” każe go awanturą lub... milczeniem.

- Jasno mu powiedziałam, że nie życzę sobie, aby palił przy mnie. Kiedy odwiedza mnie w domu, gdzie mieszkam z rodzicami, nie ma mowy o tym, żeby zapalił. Ani na balkonie, ani na tarasie, ani nigdzie na naszym terenie. Jak już bardzo chce, to ma sobie wyjść przed bramę. Nie akceptuję też tego, aby szedł ze mną przez miasto, w jednej dłoni trzymał moją rękę, a w drugiej papierosa. Dla mnie to by było uwłaczające, bo oznaczałoby, że akceptuję jego nałóg. A ja chcę go tępić. Nigdy nie chodzimy do barów, gdzie można palić, nigdy nie kupuję mu papierosów, a kiedy wyczuję od niego ten smród, to nie ma prawa się do mnie zbliżyć – wyznaje.

Na razie te ograniczenia na niewiele się zdały, ale 26-latka wierzy, że jej partner wreszcie sam dojdzie do wniosku, że niepotrzebnie utrudnia sobie życie. Papierosy wciąż obecne są w ich życiu, ale nie w tak inwazyjny sposób, jak to zazwyczaj bywa.

związek z palaczem

Justyna zakochała się w chłopaku na ostatniej imprezie sylwestrowej. Jak twierdzi, wystarczyło, że na niego spojrzała, by zupełnie oszaleć na jego punkcie. Obiekt jej westchnień przez dłuższy czas ukrywał swój nałóg, ale kiedy się do niego przyznał – ona nie okazała ani odrobiny wyrozumiałości...

- Naprawdę myślałam, że to facet dla mnie. Przystojny, wygadany, kulturalny. Nasza przygoda trwała kilka dni w styczniu tego roku. Dopóki się nie zorientowałam, co jest grane. Potem on wyciągnął przy mnie papierosa i powiedziałam mu wprost, co o tym myślę. Wyobraziłam sobie, jak go całuję i czuję smród popielniczki. Miałam cichą nadzieję, że on się przejmie, bo chyba też mu na mnie zależało. Usłyszał ode mnie, że jest kretynem idopóki się truje, ja nie chcę go znać. I żeby się odezwał, kiedy z tym skończy. Nie odezwał się do dzisiaj i chyba dobrze zrobił – twierdzi.

Dla niej palenie papierosów jest dyskwalifikujące. Nie wierzy, że z kimś takim można stworzyć udany związek.

Komentarze (17)

Ocena: 4.88 / 5
Anonim (Ocena: 3) 13.07.2015 17:13
A ja mam na odwrót sama lubię palić, co prawda palę około paczki na miesiąc czyli mało, ale bez tego nie wyobrażam sobie życia, tak tak nałóg mnie pochłonął jestem słabą psychicznie kobietą :D. Jednak nigdy nie palę przy moim chłopaku, ale też nie ukrywam tego przed nim, zaś zapach to nie taki problem przy okazjonalnym paleniu szczególnie, gdy się pali tylko na zewnątrz, a narzucanie swojej woli drugiej osobie to manipulacja, jak chce palić to będę i koniec
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 13.07.2015 10:49
Można prosić imię i nazwisko pana z pierwszego zdjęcia? :)
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 12.07.2015 23:04
a ja zaczęłam trochę palić przy moim chłopaku, ale nie przejmuję się za bardzo jak rzucić bo wiem, że przyjdzie czas, że bezwzgędnie rzucimy oboje - jak będę w ciąży
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 12.07.2015 22:23
moja siostra ma meza ktory pali a ona jes uczulna na dym papierosowy i teraz pali e-papierosa i nikomu nie przeszkadza i wszyscy sa zadowoleni:)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 12.07.2015 16:54
Paliłam, mój były palił - i pewnego dnia wymyślił sobie , że rzuca. No i co? No i ja też musiałam. Nie było opcji, żebym wychodziła z domu, czy po prostu jak go nie ma. Zapalisz? Zdrada. Wiele razy próbowałam z nim o tym gadać, bo paliłam potajemnie ale mnie to męczyło. Uznał, że ...mnie rzuci i zobaczymy co jest ważniejsze on czy fajki. Co za cymbał. Zerwaliśmy z innego powodu, a ja nie wiem jak moglam być z takim samolubnym przygłupem.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo