Reportaż: Spotykam się z idiotą

Zabawne historie naszych Czytelniczek!
Reportaż: Spotykam się z idiotą
22.04.2015

Przystojny, wysoki, zabawny, wierny, mądry. Tak zazwyczaj opisujemy faceta idealnego. Niestety doskonały wygląd zewnętrzny nie zawsze idzie w parze z inteligencją. Zazwyczaj jest tak, że chłopak rzuca błyskotliwymi żartami jak z rękawa, fascynująco opowiada o przeczytanej właśnie książce i ma szeroką wiedzę z różnych dziedzin, ale… nie grzeszy urodą. Albo na odwrót. Prezentuje się jak model Abercrombie, jednak kiedy otwiera usta, czar pryska zupełnie.

Właśnie o takich facetach chcemy napisać dzisiaj. Kilka naszych koleżanek zgodziło się opowiedzieć nam o tym, jak wyglądał ich związek… z przystojnym idiotą. Przeczytajcie koniecznie. Poprawa humoru gwarantowana!

zakochana para

Wszechwiedzący fan teleturniejów

- Dwa lata temu byłam zakochana w głąbie. To był miły, dobry chłopak, ale stan jego wiedzy naprawdę mnie przerażał. Kiedy byliśmy sami nie było tak źle, ale w towarzystwie zawsze się bałam, że on znowu się czymś skompromituje. Pamiętam jak raz oglądaliśmy we trójkę z moją mamą jakiś teleturniej. Mój facet chciał zabłysnąć inteligencją, ale wychodziło na odwrót. Np. pada pytanie o dokończenie przysłowia: „Im dalej w las…”, a on zamiast „tym więcej drzew” mówi: „Zdaje mi się, że >tym ciemniej<”. Albo ile to jest 13 razy 15 razy 0. Wiecie co odpowiedział mój ukochany? Że takie coś da się policzyć tylko na kalkulatorze i nie powinno być w teleturnieju tak trudnych pytań. Nie wiedział, że wynik mnożenia przez 0 to zawsze 0.

Kochałam go, ale zakończyłam związek, bo zwyczajnie on nie był facetem na przyszłość. Nie potrafiłby nawet odrabiać lekcji z naszymi dziećmi… - żali się Małgosia.

zakochana para

Polityczny wyjadacz

- Miesiąc temu zerwałam z totalnym kretynem. Spotykaliśmy się tylko trzy tygodnie, bo zwyczajnie dłużej nie umiałam tolerować jego tępoty. Nie dość, że na każdym kroku szczycił się tym, że przeczytał w swoim życiu tylko jedną książkę (była to „Ania z Zielonego Wzgórza”), to w dodatku nie miał bladego pojęcia o polityce. Nie wiedział, kto jest obecnie premierem naszego kraju. Sądził również, że Magdalena Ogórek należy do PO. O polityce zagranicznej już nawet nie wspomnę. Nazwiska takie jak Hollande, Berlusconi, Cameron, a nawet Merkel nic mu nie mówiły. Rzuciłam go, bo jego ignorancja po prostu wyprowadzała mnie z równowagi – twierdzi Ania.

zakochana para

Utopijny blondyn

- W liceum spotykałam się z bardzo przystojnym chłopakiem, Antkiem. 190 cm wzrostu, blond włosy, cudowny uśmiech. Poznaliśmy się przypadkiem, w autobusie. Akurat wypadł mi z torebki zeszyt, on go podniósł, pokazał te swoje bielutkie zęby i przepadłam. Strasznie mi się spodobał. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że ma ptasi móżdżek i jest głuptasem.

Tak czy siak, porozmawialiśmy kilka minut, wymieniliśmy się numerami i umówiliśmy na spotkanie. Na randce rozmawiało nam się dobrze, choć… krótko. Dość szybko przeszliśmy do całowania. A to wychodziło Antkowi perfekcyjnie. Mogę z całą pewnością powiedzieć, że ze wszystkich moich byłych facetów, on całował zdecydowanie najlepiej. Chyba dlatego nasz związek trwał aż pół roku. Niewiele gadaliśmy, za to całowanie i pieszczoty wypełniały niemal cały nasz wspólny czas.

Było tylko jedno „ale”. Podczas gdy ja byłam piątkową uczennicą, Antek był totalnym głąbem. Kilkukrotnie próbowałam podjąć z nim jakiś temat, ale rozmowa kończyła się żenująco. Przykłady? Proszę bardzo.

zakochana para

Raz spotkałam się z nim tuż po lekcjach. Podekscytowana zaczęłam opowiadać mu o jakiejś śmiesznej sytuacji, która wydarzyła się na lekcji polskiego. W skrócie chodziło o to, że nauczyciel zrobił luźne zajęcia, polegające na tym, że każda grupa uczniów miała opisać, czym dla nich jest utopijny świat. Było przy tym sporo śmiechu na lekcji, ale kiedy wypowiedziałam słowo „utopijny”, Antek przerwał mi w pół zdania i zapytał: „Utopijny czyli mały, tak?”. On pytał na serio.

Albo inna sytuacja. Przez tydzień Antek opowiadał mi, że męczy się z pracą pisemną na zaliczenie, ale że nie poddaje się i co wieczór siada do biurka i pisze kilka zdań. Byłam z niego dumna. Sądziłam, że wyjdzie z tego naprawdę obszerny tekst. Ostatniego wieczoru pochwalił mi się, że skończył swoje arcydzieło. Zapytałam, na ile stron je napisał. Odpowiedział z dumą: „Prawie na jedną”. No cóż. Dla niego to był nie lada wysiłek intelektualny.

Teraz jak go wspominam to tylko się śmieję – podsumowuje Edyta.

zakochana para

Geniusz ortografii

- Kilka lat temu poznałam na imprezie dość przystojnego chłopaka. Miał na imię Sebastian. W czasie rozmowy wydawał mi się normalny, a nawet na tyle interesujący, że zgodziłam się dać mu swój numer telefonu. Pożałowałam tego już następnego dnia. Sebastian zaczął pisać do mnie SMS-y, w których roiło się od koszmarnych błędów ortograficznych. „Morze pujdziemy na kawe?” – tak brzmiał jeden z nich. Inna wiadomość? „Wieżysz w miłość od pierszego zaglądnięcia?”. Naprawdę, on tak pisał… W końcu przestał, bo nie odpowiadałam na jego zaczepki. Imbecyl! – mówi Karolina.

Miałyście kiedykolwiek podobne przejścia z niezbyt mądrymi facetami?

zakochana para

Mistrz geografii

- Kilka miesięcy temu byłam na zabawnej randce w ciemno. Znajomi umówili mnie z Filipem. On nie miał nikogo, ja byłam sama, więc postanowili nas zeswatać. Jak zobaczyłam, jaki adonis czeka na mnie przy stoliku, to niemal wrosłam w ziemię. Pomyślałam sobie: „O cholera! Dziewczyno, właśnie wygrałaś milion w totka!”. Był OBŁĘDNIE przystojny. Śliczna buźka, modnie ostrzyżone włosy, zadbane dłonie i fajna stylówka. Jestem pewna, że na ulicy obejrzałaby się za nim każda dziewczyna.

Rozmowa szła gładko, dopóki nie zaczęliśmy rozmawiać o podróżach. Spytałam Filipa, czy lubi jeździć po świecie. Powiedział, że oczywiście, a najlepiej wspomina wakacje w Madrycie. Że pogoda świetna, że hotel super, że ludzie przemili. Zapytałam więc, czy jest jakieś państwo na świecie, do którego nie pojechałby nigdy w życiu. On wtedy odparł, że… Hiszpania. Wmurowało mnie. Kilka minut wcześniej zachwycał się podróżą do stolicy Hiszpanii, a teraz mówi, że nigdy by nie pojechał do tego kraju? Kiedy spytałam go o to, zaczął się ze mną kłócić, że stolicą Hiszpanii jest Barcelona!

Wyśmiałam go, nastrój prysł i skończyliśmy spotkanie – opowiada Renata.

Komentarze (35)

Ocena: 4.89 / 5
Ja (Ocena: 5) 04.06.2015 15:15
Wlaśnie uświadomiłem sobie że też jestem idiotą ponieważ to czytam strasznie grubymi nićmi szyte te historyjki. Nie ma tak głupich facetów przynajmniej nie w liceach. Po za tym idiota to raczej potoczne określenie kogoś mało inteligentnego (niegdyś termin ten odnosił się do pewnego stopnia upośledzenia). Faceci mają to do siebie ze są ignorantami jednak swoją wiedzę zazwyczaj ogniskują na określonych zagadnieniach w przeciwieństwie do kobiet. Nie znaczy to jednak że są mało intęligentni i nie potrafią przetwarzać wiadomości. Potrafią tylko ich nie mają.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.04.2015 16:26
Anonimie z 2015-04-23 22:32:10 --> Ty też nie wiesz, co to DYSGRAFIA...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 24.04.2015 10:44
Dysleksja to wymysł społeczeństwa, to po prostu lenistwo
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 24.04.2015 00:32
"Im dalej w las, tym ciemniej", to jest poprawna odpowiedź...!
zobacz odpowiedzi (2)
Angel (Ocena: 5) 24.04.2015 00:23
Mezczyzni czesto swiadomie udaja idiotow i popelniaja bledy aby zrazic do siebie kobiete, ktora im sie nie podoba . Tym sposobem zadna ze stron nie jest pokrzywdzona. Facet ma problem z glowy i wyrzutow sumienia. Oni noe sa tacy glupi na jakich wygladaja wiem co mowie.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo