Małżeństwo na odległość - czy może się udać?

Sytuacja zawodowa zmusza młodych ludzi do życia w związku na odległość. Co zrobić, żeby takie małżeństwo przetrwało?
Małżeństwo na odległość - czy może się udać?
16.03.2015

Weronika (imiona bohaterów zmieniłam) wyszła za mąż w 2010 roku. Nie mieszkali z Markiem przed ślubem – ona żyła i pracowała w Radomiu, a Marek pochodził z Warszawy, gdzie się poznali. Plany dotyczące wspólnego zamieszkania odłożyli na czas po ślubie. Kiedy jednak przyszedł moment, by podjąć decyzję, zaczęły piętrzyć się przeszkody. Weronika nie chciała wyjeżdżać z Radomia, bo tutaj miała satysfakcjonującą pracę, a poza tym nie odpowiadał jej warszawski klimat. Marek tym bardziej nie zamierzał opuszczać stolicy, by przeprowadzić się do Radomia.

„Długo o tym rozmawialiśmy i każde rozwiązanie miało wady. Ktoś musiałby zrezygnować z pracy, nagiąć się do partnera. Teoretycznie byłoby to możliwe, w końcu w małżeństwie trzeba czasem pójść na kompromis. Ale w praktyce odłożyliśmy ten temat na później” – opowiada Weronika. W tym roku będą świętować piątą rocznicę ślubu. Rodzina i znajomi nie dowierzają, że nadal mieszkają oddzielnie. „Czas tak szybko mija. Odłożyliśmy temat wspólnego zamieszkania na później, a minęło prawie pięć lat… Wszyscy się dziwią, że nie mieszkamy razem, ale my się chyba do tego przyzwyczailiśmy. Dobrze jest tak, jak jest” – mówi Weronika.

Ona nadal mieszka i pracuje w Radomiu. On – w Warszawie. Są zadowoleni z tego, jak rozwija się ich kariera zawodowa, nie chcą tego psuć. Spotykają się w każdy weekend, a od czasu do czasu również w ciągu tygodnia. „Na szczęście mamy do siebie blisko” – zaznacza Weronika. Czy tęskni z Markiem? „Czasami tak. Ale od początku nie mieszkaliśmy razem, więc nie czuję, żeby mi czegoś brakowało. Na pewno w końcu razem zamieszkamy, planujemy dziecko, ale wszystko w swoim czasie”.

Rodzina rozdzielona

Przypadek Weroniki i Marka nie jest marginalny. Żyjemy w czasach, w których coraz więcej par decyduje się na mieszkanie osobno. Najczęściej podyktowane jest to względami zawodowymi. Jeśli oboje mieszkają i pracują w różnych miastach, często w nieskończoność odkładają podjęcie decyzji odnośnie przeprowadzki.

związek na odległość

Jak dbać o związek?

Większość z nas jest zgodna co do jednego: małżeństwo to obecność. Utrzymanie związku na odległość – zwłaszcza jeśli są dzieci – to ogromne wyzwanie dla obu stron. Wymaga całkowitego zaufania do partnera, cierpliwości, pozytywnego nastawienia do życia i dużo optymizmu.

Specjaliści twierdzą, że najważniejszy jest systematyczny, najlepiej codzienny kontakt. Rozmowy telefoniczne, wideo i przez Skype’a, SMS-y, MMS-y, maile – jest wiele sposobów, by być ze sobą w stałym kontakcie. Ważne jest również to, co mówimy: rozmowy nie mogą ograniczać się jedynie do pieniędzy i wymieniania suchych informacji. Postarajmy się opowiedzieć partnerowi o tym, jak minął dzień, co ciekawego się wydarzyło, poprosić go o radę. Niech te dyskusje przypominają normalne rozmowy, jakie małżeństwa prowadzą na co dzień. To samo dotyczy związków, w których kobieta i mężczyzna żyją w różnych miastach.

związek na odległość

Jest ciężko

Oto, co na ten temat piszą internautki: „Mój miał wyjechać na miesiąc, siedzi już 18 lat, ale czy to jest udany związek, to bym nie powiedziała” – przyznaje Kasia.

„Mój siedział w Anglii prawie trzy lata sam, tzn. bez rodziny. Ja z dzieckiem siedziałam w Polsce sama. Dzwonił bardzo rzadko. Ale ostatnio coś zaczęło się psuć między nami, zaczęliśmy oddalać się od siebie. A ja miałam już wszystkiego dosyć i nadszedł czas na głupie myśli. No i jeszcze te telefony od jego kolegów, że mąż ma kochankę. To mnie dobiło. Wyjechałam za granicę, ale nie jest już tak jak dawniej. Mąż nie ma czasu dla nas. Jest mi tu ciężko i nie wiem, co dalej. Gdybym była jeszcze miesiąc w Polsce, to już starałabym się o rozwód” – dodaje inna internautka.

O tym, jak ciężko żyć na odległość, pisze też jeden z forumowiczów: „Właśnie jestem w takiej sytuacji – żona w jednym miejscu w Anglii, a ja siedzę w Szkocji. Mamy kontakt przez Skype’a, ale jest on coraz słabszy, nie mamy o czym rozmawiać. Też czuję, że wali mi się małżeństwo, a mamy małego synka, strasznie za nim tęsknię”.

związek na odległość

Warto od czasu do czasu zrobić partnerowi niespodziankę – np. przesłać mu paczkę z upominkami (jeśli mieszkasz w Polsce, a on za granicą, możesz włożyć do pudełka domowe przetwory, przydatne drobiazgi, laurkę narysowaną przez dzieci itp.). Niespodzianką może być też niezaplanowane spotkanie. Ta rada jest łatwiejsza do zastosowania w przypadku par mieszkających w jednym kraju, tylko w różnych miastach. Jeśli do tej pory spotykaliście się prawie wyłącznie w weekendy, może warto wziąć jeden albo dwa dni wolnego i złożyć partnerowi niezapowiedzianą wizytę?

Małżonkowie powinni jeszcze przed wyjazdem uzgodnić, jak długo będzie trwała rozłąka. Ustalenie, że partner wyjeżdża maksymalnie na rok, pomoże wam przetrwać trudny czas. Warto trzymać się tych ustaleń – w przeciwnym wypadku może się okazać, że z roku zrobiły się dwa, trzy, pięć lat… To samo dotyczy partnerów, których dzieli nie kilka tysięcy, a maksymalnie kilkaset kilometrów. Dobrze byłoby ustalić, jak długo będziecie mieszkać osobno i od czego uzależniacie podjęcie decyzji. Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka i po wielu miesiącach spędzonych oddzielnie może się okazać, że wcale nie śpieszycie się do mieszkania pod jednym dachem.

Ewa Podsiadły-Natorska

związek na odległość

Swoje zrobiła też ostatnia fala emigracji, która zmusiła wiele rodzin do życia na odległość. Jak u Staszka, który od kilku lat żyje i pracuje w Manchesterze, a jego żona z dwójką małych dzieci została w Polsce. Co miesiąc przesyła im pieniądze na utrzymanie. Spotykają się kilka razy do roku. Jakie mają plany? „Rodzina do mnie nie przyjedzie, bo nie chcemy wychowywać synów w Anglii, chodzą już do przedszkola, a niedługo idą do szkoły. Poza tym żona zajmuje się starszymi rodzicami w Polsce. Ciągle mamy nadzieję, że uda mi się odłożyć parę złotych na własny biznes i wrócić z kapitałem do kraju. Albo przynajmniej znaleźć w Polsce równie opłacalną pracę” – mówi Staszek.

W 2008 roku polscy eksperci alarmowali, że emigracja zarobkowa i związana z tym rozłąka to główna przyczyna rozwodów. Demografowie Uniwersytetu Jagiellońskiego szacowali wtedy, że przez emigrację rozpaść może się ok. 30 proc. małżeństw. Główne przyczyny rozwodu to zdrada, odzwyczajenie się od partnera i przekonanie, że w pojedynkę żyje się lepiej.

Komentarze (41)

Ocena: 4.8 / 5
Anonim (Ocena: 5) 17.03.2015 00:27
Ja jestem z moim chlopakiem od ponad 3 lat (w tym prawie 2 lata mieszkamy razem). Za 3 miesiace musze wyjechac w podroz sluzbowa na 10 miesiecy na inny kontynent.. Troche sie obawiam ale wiem, ze jezeli naprawde sie kochamy to to przetrwamy! Dla mnie kluczem jest to, ze mamy ustalone ile dokladnie rozlaka bedzie trwac - 10 miesiecy. Planujemy sie spotkac okolo 3-4 razy podczas tego okresu. Bycie razem nie wiedzac, ile rozlaka trwa wedlug mnie byloby naprawde ciezkie (aby nie powiedziec niemozliwe). Ja to traktuje jako test i mam nadzieje, ze nasz zwiazek go zda! Grunt to zaufanie, jak moj chlopak bedzie chcial mnie zdradzic to mnie zdradzi niezaleznie od tego, gdzie jestem. Jestem przekonana ze zdrada to nie tyle kwestia "okazji" co charakteru osoby i systemu wartosci. Albo ktos jest na tyle slaby i zaklamany zeby zdradzic, albo nie.. I zadna okazja co moglaby sie nadarzyc tego nie zmieni!
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 16.03.2015 18:53
Nie wiem po co komuś ślub skoro nie mieszka się razem. A już najbardziej mnie dziwi to jak można przed ślubem nie rozmawiać o przyszłym mieście/miejscu gdzie się będzie mieszkało. To ile oni mają lat że takie sprawy odkładają na później? W ogóle jakie później??
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 16.03.2015 17:00
Jak dla mnie mieszkanie osobno to jest ok na krótką metę. Pochodzę z rodziny gdzie moi rodzice będąc 23 lata po ślubie od 19 lat mieszkają osobno. Najpierw miało być tak że tato wyjedzie, zarobi na rozwój firmy którą mama się miała przez ten czas zajmować, później aż się nie wybudują, kolejno kupno samochodu, kolejnych mieszkań itd itd. Wyszło 19 lat i teraz ani mama nie chce się przeprowadzić do taty bo ma swoją firmę, znajomych z którymi spędzała czas i poukładane życie tu, a tata tam wszystko sobie poukładał. Żyją razem ale osobno i im tak dobrze jak spędzają z sobą więcej niż 2 tygodnie to zaczynają się kłótnie i sprzeczki. Jak ich ludzie pytają uważają że to był dobry pomysł ale ja mam całkiem inne zdanie. Miałam 2 latka jak tato wyjechał i choć w domu jest co tydzień lub dwa jest to dla mnie obcy, a dla mojego brata który ma 18 lat to już całkiem. Nigdy nie był w najważniejszych chwilach naszego życia, na zakończeniach szkół, występach, zawodach gdy wygrywałam MP a inni ojcowie byli o co mam wielki żal. To że wam jest dobrze nie znaczy że dzieci będą zadowolone. Inaczej by było gdybym wiedziała że inaczej nie można, nie będzie nas stać ale tak nie jest. Mam wszystko czego 21latka może sobie zamarzyć ale nigdy nie miałam prawdziwej rodziny.
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 16.03.2015 15:58
Ja od 5 lat jestem za granica. Wyjechałam z pięcio i pól rocznym narzeczonym, mieszkaliśmy razem ale rozstaliśmy sie. Zmieniłam kraj, poznałam fantastycznego faceta z ktorym jestem od 3 lat. Mieszkamy razem za granica, planujemy ślub i dziecko. W sumie to dziecko teraz, ślub pozniej :) mniejsza z tym. Chodzi o to ze za granica mieszka sie ciezko, bynajmniej mi. Chce urodzić i wyjechać na stale do PL, nie chce tu zostawać. On za to ma ambitne plany i chce tu zostac... Nie wiem jak to rozegrać. Nie chce mieszkac sama w PL, a zagranicy mam juz dosyć. Popadam w depresje. Zero znajomych, żadnej kolezanki. On ma mnóstwo kolegów i dwóch braci, ja nikogo, dlatego chce dziecko, zeby juz nigdy nie byc sama. Nawet jak bede z dzieckiem w innym kraju to i tak bede czula pustkę, bo przeciez kazdy chce mieć rodzinę w komplecie. Nie wiem, moze kiedys zmienie zdanie i zostane tutaj z nim, ale gdybym teraz powiedziala ze zostaje tu z nim - powiedziałabym to wbrew sobie. On dobrze o tym wie, nie mam nic do ukrycia. Pragne znalezc przyjaciol, a nie każdy weekend spedzac w domu. Jak sie posprzeczamy to leci do braci i znow jestem sama. I tak zle i tak niedobrze.
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 16.03.2015 13:22
Ja za 3 miesiące wychodzę za mąż i.... będziemy na razie mieszkać osobno. Ja w swoim rodzinnym mieście mam bardzo dobrze płatną pracę , którą uwielbiam (zarabiam 2500 na rękę co w naszym województwie i tej branży jest na prawdę na + ) mój przyszły mąż mieszka w miejscowości oddalonej prawie 100 km i tam też dobrą pracę, zarabia więcej. Próbowałam rozglądać się za pracą u niego a on u mnie i niestety ... lipa, jak już jest ta praca to za najniższą krajową i jakby to powiedzieć "od początku" trzeba się "wspinać" trochę bezsensu. tak więc... samo życie :-) za rok planujemy dziecko więc ... jak zajdę w ciąże problem sam się rozwiążę, bo wtedy przeprowadzę się do męża i wezmę roczny urlop macierzyński ;-)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo