EXCLUSIVE: Walentynki singielki

Jak dzień zakochanych świętują samotne dziewczyny? Bardzo różnie!
EXCLUSIVE: Walentynki singielki
14.02.2015

Większości z nas Walentynki kojarzą się z kolejnym plastikowym świętem „made in USA”. Mało kto zdaje sobie sprawę, że w Europie zachodniej i północnej dzień ten obchodzony jest już od średniowiecza. Biorąc pod uwagę kilkusetletnią historię, do nas dotarły wyjątkowo późno, bo dzień św. Walentego zyskuje na popularności dopiero od lat 90. XX wieku. Polskie doświadczenie w tej kwestii jest więc krótkie, ale zdążyliśmy już Walentynki poznać, pokochać lub... znienawidzić.

W takich momentach odzywa się nasze przywiązanie do tradycji. A ta z 14 lutego nie ma nic wspólnego. Najczęściej powtarzanym argumentem przeciwko świętowaniu jest komercyjny wymiar tego dnia. „To święto handlowców”, „nie potrzebujemy konkretnego dnia na wyznawanie miłości”, „kochać należy się przez cały rok” i tak dalej. Czy podobnie podchodzą do tematu zdeklarowane i tymczasowe singielki? Postanowiłyśmy je o to zapytać.

Jak Walentynki spędzają te z nas, które nie zaznały jeszcze szczęścia w miłości? Czy potrafimy cieszyć się uczuciami innych czy może jednak wolimy zaszyć się gdzieś na cały dzień? Oto, co na ten temat myślą nasze bohaterki.

love

Alicja, 25 lat, singielka: od zawsze

Nasza pierwsza rozmówczyni uczciwie przyznaje, że nigdy nie była w poważnym związku. Zastrzega, że z własnej woli, bo wolała skupić się na przyjemniejszych rzeczach, niż „użeranie się z chłopakami”. Jak sama dodaje, „na Walentynki ma silną alergię” i zupełnie nie potrafi zrozumieć sensu tego święta. Jej zdaniem to sztuczny wymysł, który nie służy ani zakochanym, ani tym bardziej ludziom samotnym.

Walentynki stawiają mnie w złym świetle. Skoro ja nikomu nie wyznaję miłości, nie dostaję czekoladek w opakowaniu w kształcie serca i nie jestem obsypywana czerwonymi różami, to znaczy, że jestem jakaś gorsza. Podobno każdy normalny człowiek powinien tego dnia świętować. Jeśli nie masz z kim, to ewidentnie jest coś z tobą nie tak. A ja wcale nie czuję się gorsza! To, że jestem sama, jest moją świadomą decyzją, a nie efektem tego, że nikt mnie nie chciał – przekonuje.

Jej zdaniem 14 lutego rozgrywa się „najbardziej żenujący spektakl, jaki widziała ludzkość”. Nie dostrzega w świętowaniu ani odrobiny szczerości.

love

Widzę to po moich znajomych, którzy na co dzień wcale nie są romantyczni, a tego dnia dostają jakiejś totalnej szajby. Nagle kolacje przy świecach, bukiety, prezenty, słyszałam nawet o sypialni obsypanej płatkami róż. Czy to wygląda wiarygodnie? Gdyby mnie chłopak odstawiał coś takiego tylko raz na rok, to miałabym wątpliwości. Moim zdaniem to efekt presji, bo akurat 14 lutego wypada – oburza się Alicja.

Jak sama spędza ten dzień?

Tak jak każdy inny. Z tą różnicą, że nawet nie włączam telewizji i staram się nie wychodzić na miasto. Tym bardziej do lokali, bo tam aż roi się od zakochanych gołąbeczków, którzy nagle po roku znaleźli czas dla siebie. To dla mnie przykry widok. Nie dlatego, że sama bym tak chciała. Czuję jednak tę sztuczność i świętowanie Walentynek mogę porównać do zabawy halloweenowej. Tym razem też zostanę w domu. Będę sama i nie mniej szczęśliwa od nich – dodaje.

love

Magda, 27 lat, singielka: od roku

Nasza druga rozmówczyni także nie ma pozytywnych skojarzeń. Dla niej 14 lutego to czarna data, która przypomina o bólu, zawiedzionych nadziejach i męskiej nielojalności. Dokładnie rok temu, w Walentynki, została bez słowa wytłumaczenia porzucona. Z chłopakiem tworzyła ponoć wzorową parę, ale rozstanie na pewno trudno uznać za wzorcowe.

Wcześniej lubiłam Walentynki, bo zawsze to okazja, żeby pobyć ze sobą trochę bliżej. Wiadomo, jak to wygląda na co dzień. Człowiek nie rzuci nagle wszystkiego, żeby bawić się w jakieś romantyczne sytuacje. 14 lutego przyjęło się, że trzeba. Nie wiem, ile w tym szczerych chęci, ale ja zawsze się angażowałam. Z byłym chłopakiem spędzałam ten dzień trzykrotnie, ale za czwartym razem zostałam już sama. Może źle do tego podchodzę, ale przez to już chyba nigdy nie polubię tego dnia. Wyjątkowo źle mi się kojarzy – twierdzi.

Magda w Walentynki usłyszała, że jej wieloletni partner „nie chce już dłużej udawać”. Nie przyszedł na umówione spotkanie i na dobre zniknął z jej życia.

love

Lubiłam ten dzień i nie wydaje mi się, że ktokolwiek w związku powie inaczej. Jeśli co roku gdzieś wychodzimy, dostaję kwiaty i jest zwyczajnie miło, to dlaczego mam nie lubić? Widzę, że to komercja pełną gębą, ale my akurat nie obdarowywaliśmy się kiczowatymi prezentami z marketów. Naprawdę byliśmy razem, blisko siebie i z tym 14 lutego kojarzyłam. Szczerze mówiąc, zazdroszczę wszystkim, którzy w tym roku będą tego dnia szczęśliwii zakochani. Kiedyś byłam jedną z nich - wyznaje.

Nasza rozmówczyni pierwszy raz od kilku lat spędzi Walentynki samotnie. Jak do tego podchodzi?

Nawet nie chcę o tym myśleć. Najgorsze jest to, że w tym roku 14 lutego wypada w sobotę, więc wstanę rano i pewnie będę nieprzytomna przez cały dzień. Będzie rozmyślanie i zastanawianie się, co by było, gdyby on mnie wtedy nie zostawił. Wmawiam sobie, że się na dobre odkochałam, ale trudno załatać taką wielką dziurę w sercu. Ostatnio prawie się popłakałam, jak zobaczyłam w sklepie te wszystkie walentynkowe gadżety. Będzie ciężko – przewiduje Magda.

love

Zosia, 19 lat, singielka: od zawsze

Nasza kolejna bohaterka jest tegoroczną maturzystką. Jak przyznaje, jeszcze nie spotkała chłopaka, z którym mogłaby świętować ten szczególny dzień. Co nie oznacza, że zupełnie o Walentynkach zapomniała. Co roku stara się pokazać innym, że „święto zakochanych” nie dotyczy tylko par. Tradycyjnie wręczy własnoręcznie wykonane walentynki rodzicom, dziadkom i przyjaciołom. Tak, aby nie zapomnieli, jak bardzo są dla niej ważni.

Niektórzy mogą się zdziwić, że coś takiego robię, ale moim zdaniem to też jakiś sposób, żeby przetrwać ten dzień. Niektóre moje koleżanki wybierają się wtedy do kina z chłopakami albo organizują jakieś romantyczne wyjścia. Mnie też to kiedyś spotka, ale na razie kocham trochę inaczej i bliskim mi osobom trzeba to powiedzieć. Normalnie raczej nie ma do tego okazji. Polecam mój sposób, bo zamiast się użalać i płakać w poduszkę, warto powiedzieć np. tacie, że jest najważniejszym facetem w naszym życiu. Mój się zawsze wzrusza – przekonuje.

Alicja, Magda i Zosia podchodzą do tematu bardzo różnie. A jak Wy planujecie przetrwać/przeżyć ten dzień?

Komentarze (35)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 04.02.2016 07:42
Dzien jak codzien, tylko pod nazwa walentynki a nie np. Dzien chorego, ktory tez jest w kalendarzu
odpowiedz
asia (Ocena: 5) 14.02.2015 21:02
szkoda mi drugiej dziewczyny,którą facet zostawił w Walentynki.Nie dziwię się ,że jest jej przykro,bo facet,który odchodzi bez wyjaśnień i to jeszcze 14 lutego jest NIC NIEWART
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.02.2015 20:21
A ja bym chciała spędzić Walentynki w jakiś miły sposób, z ukochanym, ale tak wyszło, że w ten dzień zawsze byłam sama. Trochę przykro, ale nie jestem w grupie tych, którzy krzyczą jakie to durne święto.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 14.02.2015 16:03
Jestem sama i nie obchodzę czegoś takiego jak Walentynki tylko WALEDRINKI !!! :D już za kilka godz wbijam z moimi wariatkami do klubu !! ;) pozdrawiam
zobacz odpowiedzi (1)
to ja (Ocena: 5) 14.02.2015 14:49
ja jestem w zwiazku, ale nie obchodze walentynek. nie chce kolejnego swieta i jakos nie mam potrzeby obchodzenia go, a prezenty robimy sobie na swieta i urodziny (drobiazki na dzien kobiet/chlpaka) i nam to pasuje :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo