REPORTAŻ: Jestem brzydka, ale faceci i tak ustawiają się do mnie w kolejce!

Malwina i Zosia zdradzają, w jaki sposób rozkochują w sobie facetów.
REPORTAŻ: Jestem brzydka, ale faceci i tak ustawiają się do mnie w kolejce!
29.01.2015

Gdyby złota rybka mogła spełnić trzy twoje życzenia, o co byś ją poprosiła? Większość kobiet nie miałaby problemu z odpowiedzią na to pytanie. Jedna chciałaby mieć figurę modelki, inna piękną twarz, kolejna bujny biust, i tak dalej, i tak dalej… Przedstawicielki płci pięknej zazwyczaj koncentrują się bowiem na swoim wyglądzie i – nawet jeśli otoczenie uważa je za atrakcyjne – one i tak mają masę kompleksów.

Z Malwiną i Zosią jest zupełnie inaczej. Choć obie twierdzą, że nie grzeszą urodą, żadna z nich nie chciałaby być wyższa czy szczuplejsza. Dobrze czują się w swoim ciele, a faceci ustawiają się do nich w kolejkach. Podobno złamały już niejedno męskie serce.

Jak one to robią, że mają tłum adoratorów? Przeczytajcie.

couple

Malwina, 22 lata

- Nigdy nie uważałam się za piękną dziewczynę. Jestem raczej niska, bo mam nieco ponad 160 cm wzrostu, a wszystkie moje przyjaciółki mają wzrost modelek. Na ich tle wyglądam zawsze jak karzełek. W dodatku mam co najmniej 5, no dobra, 7 kilogramów nadwagi. Twarz zupełnie przeciętna, ale nie płaczę z tego powodu. Mam iść na operację plastyczną? Nigdy w życiu. Nie jest mi to potrzebne, bo na brak zainteresowania ze strony facetów nie narzekam.

Koleżanki do tej pory dziwią się, że mam takie powodzenie. One są dużo ładniejsze ode mnie, zawsze są idealnie umalowane i fajnie się ubierają. A jednak kiedy idziemy do klubu, to ja tańczę w wianuszku mężczyzn, a nie one.

couple

- Pewnie chcecie poznać mój sekret na podryw. Dobrze, zdradzę go: uśmiech. Ja zawsze jestem uśmiechnięta od ucha do ucha i to zachęca facetów do tego, żeby do mnie podejść, zagadać, potańczyć. Nie boją się, że zostaną odrzuceni. Moje koleżanki (uwielbiam je, naprawdę!) bardziej skupiają się na tym, czy dobrze wyglądają, czy bluzka im się nie pogniotła, albo czy szminka nie rozmazała.

Ja natomiast obserwuję ludzi wokół. Szukam kontaktu wzrokowego, a kiedy go złapię, od razu się uśmiecham. To działa za każdym razem.

couple

- Faceci do mnie lgną, bo wyczuwają, że nie będę się z nich wyśmiewać. Niektórzy początkowo chcą się ze mną tylko przyjaźnić. Wydaje im się, że nie mogliby się zakochać w dziewczynie, która nie ma blond włosów i piersi w rozmiarze D. A jednak z czasem, stopniowo, zakochują się w moim charakterze i przestają dostrzegać to, że nie mam idealnego wyglądu.

Do dzisiaj mam świetny kontakt ze wszystkimi moimi byłymi. Kilku z nich powiedziało mi, ze złamałam im serce, ale nie potrafią się na mnie gniewać. Żaden z nich nie wyobraża sobie stracić ze mną kontaktu. Zwierzają mi się i proszą o różne rady. Od jednego usłyszałam nawet, że jestem idealnym materiałem na żonę.

couple

- Jak już jakiś fajny facet do mnie podejdzie, to nie staram się na siłę z nim rozmawiać. Wolę, żeby wszystko szło naturalnym torem. Tańczymy sobie, ale nie roszczę do niego praw. Jak widzę, że uśmiecha się kątem do innej dziewczyny, nie robię mu awantury i nie obrażam się. Przeciwnie – droga wolna, kolego! Wtedy chłopak widzi, że mnie to nie rusza i zaczyna się zastanawiać: „Dlaczego ona nie jest zazdrosna, że ślinię się na widok tamtej ślicznotki?”. I znowu skupia się na mnie, chce mnie lepiej poznać.

Przerabiałam to już wielokrotnie, dlatego uważam się za ekspertkę od tych spraw. Powtórzę raz jeszcze: wystarczy zachęcić faceta uśmiechem, a potem zachowywać się naturalnie i nie robić nic na siłę. Może i nie mam figury modelki, ale charakter mam świetny. Uwielbiam się śmiać, żartować, jestem totalnie bezproblemowa, ale jednocześnie można na mnie polegać.

couple

- Teraz spotykam się z fajnym chłopakiem i jest nam razem naprawdę dobrze. Nigdy się razem nie nudzimy, bo ja mam głowę pełną pomysłów. On ciągle mi powtarza, że potrafię go rozweselić nawet w najbardziej depresyjny dzień. Że jestem jak balsam na jego problemy. Poprzednie dziewczyny, z którymi się spotykał, w ogóle nie były zainteresowane tym, co on ma do powiedzenia. Wolały, żeby wszystko kręciło się wokół nich. Ja jestem inna i właśnie to sprawiło, że mnie pokochał. Zobaczymy, jak to się dalej potoczy, ale jestem dobrej myśli.

Zosia, 24 lata

- Nigdy nie rozumiałam dziewczyn, które głodziły się lub wydawały ostatnie pieniądze na fryzjera, żeby wyglądać perfekcyjnie. Życie jest zbyt krótkie i zbyt piękne, żeby tracić je na głodówki, diety, kompleksy i zamartwianie się własnym, nieidealnym wyglądem.

Ja nie wyglądam jak modelka, naprawdę. No chyba że modelka plus size. W dodatku mam spory nos i wąskie usta. Tłuszczyk odkłada mi się wszędzie, tylko nie na piersiach. Tak już jest i nic na to nie poradzę. Ale mimo to codziennie patrzę w lustro z uśmiechem. Kocham siebie i całkowicie akceptuję każdy swój zbędny kilogram.

couple

- Wychodzę z założenia, że jak głośno nie będę mówiła o swoich wadach, to faceci ich nie zauważą. I tak jest faktycznie. Dopóki nie pokaże się im palcem: patrz, tutaj mam cellulit, a tam rozstępy – oni w ogóle nie zwrócą na to uwagi.

Na wygląd patrzą głównie ci, którzy szukają przygody na jedną noc. Tacy, którzy chcą stałego związku, patrzą na charakter. A ten akurat mam wspaniały. Nie przechwalam się, po prostu ciągle to słyszę.

Większość moich związków rozpoczęła się od przyjaźni. Najpierw długie rozmowy, wygłupy, wzajemne pomaganie sobie w kłopotach, zwierzanie się z najskrytszych tajemnic, a potem raptem okazywało się, że oni zaczynają czuć do mnie miętę.

couple

- Swoją osobowością potrafię jednak oczarować nawet zupełnie obcych chłopaków. Na imprezach sypię żartami jak z rękawa, a już najgłośniej to śmieję się sama z siebie. Potrafię powiedzieć ciętą ripostę i inteligentnie komuś dogadać, ale tak, żeby ten ktoś się nie obraził, tylko zaczął śmiać razem ze mną.  

Pewnie dlatego nigdy nie narzekałam na brak powodzenia u facetów. Nawet jeśli nie zwracali na mnie najpierw uwagi, bo nie jestem klasyczną pięknością, to po rozmowie ze mną chcieli numer telefonu i zapraszali mnie na randkę.

Pamiętajcie dziewczyny, że wszystko siedzi w waszych głowach. Jeśli wy same będziecie dobrze czuć się we własnej skórze, mężczyźni to wyczują. Przestańcie dążyć do perfekcji. Skupcie się na tym, co jest w was pozytywne, a wtedy nie opędzicie się od wielbicieli!

Komentarze (107)

Ocena: 4.83 / 5
Anonim (Ocena: 5) 30.01.2015 20:31
Miałam tylko jedną myśl podczas czytania tego: chwalisz się czy żalisz? Tak naprawdę jeżeli faceci zaczynają od przyjaźni, w 95% chcą na niej skończyć i teksty "pokochał mnie za charakter" to tylko zbędne zaślepienie. Malwino, Zosiu - lepiej się rozejrzyjcie, czy Wasi faceci nie zabawiają się z jakąś blondyną rodem z pokazu VS. :)
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 30.01.2015 18:31
Ja jestem przeciętna. Może mam nie najgorszą twarz, ale mam kilka kg za dużo. Mój chłopak pokochał mnie za dystans do siebie i poczucie humoru :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 30.01.2015 17:02
ja akurat też nie jestem jakaś super ładna, chociaż twarz mam miłą, ale mam też kilka kilogramów za dużo a nigdy nie narzekam na brak jakiegoś adoratora, mam też wielu kolegów, zwierzają mi się. po prostu często słyszę,że mam wspaniały charakter, mam własne zdanie i to jest najważniejsze
odpowiedz
A.. (Ocena: 5) 30.01.2015 16:25
A ja z kolei nie mogę sobie nikogo znaleźć ;/ jestem osoba atrakcyjna ale zwykle podrywaja mnie faceci, ktorymi nie jestem zainteresowana, a ci ktorzy mi sie podobaja nie bardzo zwracaja na mnie uwagę ;// i tak do teraz nie mialam nikogo, w kim bym była zakochana ;(
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 30.01.2015 15:24
Ja nigdy nie miałam powodzenia, chociaż szpetna nie jestem. I jakoś nigdy mi to nie przeszkadzało. Chociaż wolałabym być ładniejsza - ale nie dlatego, żeby mieć furę adoratorów, wzdychających do mnie po kątach, ale żeby była śmielsza i bardziej otwarta. No ale cóż...trzeba siebie akceptować taką, jaką się jest.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo