Niezależność w związku - dlaczego jej potrzebujemy?

Bycie w związku nie oznacza, że musimy być przyspawane do partnera. Wręcz przeciwnie. Niezależność, przestrzeń i odrobina wolności są niezbędne.
Niezależność w związku - dlaczego jej potrzebujemy?
04.02.2015

Budowanie trwałej relacji wymaga zaangażowania dwóch stron. Nie ma co do tego wątpliwości. By między kobietą a mężczyzną było zaufanie, oddanie i intymność, muszą być ze sobą blisko. Dobrego związku nie da się zbudować na pół gwizdka. Nie oznacza to jednak, że wchodząc w partnerską relację, musimy pożegnać się z wolnością i niezależnością. Przeczytaj, co na ten temat pisze jeden z internautów:

Każdy w związku potrzebuje przestrzeni dla siebie. Większość z tym polemizować nie będzie. Jednak problem się zaczyna w momencie, gdy musimy ustalić tę granicę, po przekroczeniu której zaczynamy żyć bardziej jak współlokatorzy lub nawet kochankowie, a nie para czy małżeństwo. Żona z uporem maniaka próbuje wypełnić mi każdą chwilę swoją osobą. Ja jestem z kolei na zupełnie innym biegunie. Potrzebuję niejako pewnej dozy wolności. Mam różne zainteresowania, które nie znajdują w hierarchii ważności żony uznania. Ona jest ciągle mną, jak to mówi, nienasycona. Z jednej strony to łechcące, zwłaszcza po tylu latach. Z drugiej strony bywa strasznie męczące. Do tego stopnia że czasami jedno-, dwudniowe wyjazdy są dla mnie jak zbawienie. Po takim wyjeździe wracam do domu z ogromną przyjemnością. Potrzebuję po prostu czasami zatęsknić trochę za związkiem”.

Internauta pisze dalej, że w pełni rozumie potrzeby swojej partnerki, jednak nie mogą się porozumieć odnośnie czasu wolnego. „Żeby nie było, dziennie staram się przynajmniej te 1,5-2 godziny poświęcić jej na jej zasadach. Oczywiście to z jej punktu widzenia to minimum, na jakie się godzi”. I dodaje: „Dla mnie mój własny czas jest świętością. Jednak w końcu nie po to się żeniłem, by mieć gdzieś, co o tym myśli druga osoba. Nie jestem alfą i omegą, patrzę na sprawy z mojego własnego punktu widzenia. Żona oczywiście ma własny punkt widzenia”.

Zachować higienę życia

To naturalne, że gdy wchodzimy w związek, jak najwięcej czasu chcemy spędzać z partnerem. Dosłownie każdą minutę. Czasem to kobiety są bardziej zaangażowane, czasem mężczyźni. Nie ma reguły, choć stereotypowo uważa się, że więcej bliskości potrzebują kobiety.

zakochani

Jeśli jednak związek ma przetrwać, zachowanie pewnej niezależności i wolności, przestrzeni dla siebie, jest nie tylko niezbędne, ale wręcz konieczne. Aktor Borys Szyc w programie Łukasza Jakóbiaka powiedział tak: „Ja lubię pobyć sam, wręcz uważam, że każdy człowiek musi pobyć sam co jakiś czas i jest to absolutnie niezbędne do jakiejś higieny życia i do twojego samopoczucia”.

Znasz to przysłowie o kocie, którego można zagłaskać na śmierć? Albo o ulubionym torcie, który może się przejść? Podobnie jest z związkiem. Bycie w bliskiej relacji z partnerem nie oznacza, że musisz być do niego przyklejona dwadzieścia cztery godziny na dobę. W pewnym momencie może wam zrobić się duszno i ciasno. A przesyt ukochaną osobą nie jest dobrym prognostykiem. Może prowadzić do sprzeczek, kłótni, nieporozumień, a w dalszej perspektywie nawet do osłabienia więzi i potrzeby uniezależnienia się od partnera.

zakochani

Potrzebujesz czasu dla siebie

W tym wszystkim chodzi też o ciebie. Związek wcale nie musi oznaczać, że z czegoś musisz zrezygnować, że stracisz niezależność. Czas, który poświęcasz sobie, jest ci po prostu potrzebny. Przyda się, nawet jeśli teraz wydaje ci się, że mogłabyś się z partnerem nie rozstawać. Jedna z internautek tak odpowiada na wpis, który zacytowałam na początku: „W moim związku takiej granicy nigdy nie wyznaczaliśmy, bo rozumiemy, że czasem człowiek potrzebuje być sam i umiemy jakoś wyczuć, kiedy to ma być”.

Internautka dodaje jednak, że czas, który spędzamy solo, np. poświęcając się własnym zainteresowaniom albo sprawom, które nie interesują partnera, powinien być ustalany płynnie, naturalnie. Nie powinno być to sztywne wyznaczanie granic typu: w poniedziałki, środy i piątki między 19 a 21 każdy ma czas dla siebie. „Ludzie nie krowy, zmieniają się, czasem tracą chęć niezależności i potrzebują być przyklejeni, czasem odwrotnie – i nie mówię o kilkugodzinnych zdarzeniach, ale długotrwałych stanach. Człowiek powinien się starać, obserwować drugiego, widzieć, kiedy tamten potrzebuje czegoś innego. Taki mój przepis na życie” – pisze.

zakochani

A kończy tak: „Chociaż mam też koleżanki znakomicie poukładane pod tym względem. Poniedziałek – ona wychodzi. Wtorek – on wychodzi. Środa – razem z dzieckiem. I tak dalej, świat jasny, sprawiedliwy, partnerski, wszystko działa. Muszę jednak powiedzieć, że wolę swoje rozważania, bo wymagają ode mnie obserwacji. Człowiek powinien obserwować partnera, nie zdawać się tylko na zasady”.

Wolność Tomku w swoim domku

Każdy człowiek jest inny. Ma swoje przyzwyczajenia, nawyki, potrzeby, zainteresowania, pasje. Zrozumienie tego i zaakceptowanie jest podstawą, aby związek był udany. Nie możemy wymagać, żeby partner w każdej chwili miał ochotę na to samo co my. I na odwrót. Wszystko, co robicie w związku, powinno wypływać z was naturalnie. Że posłużę się przykładem: ty masz ochotę poczytać, a partner chętnie poszedłby pobiegać. I świetnie. Dlaczego nie mielibyście tak zrobić? Jego pomysł nie oznacza, że musisz modyfikować swoje plany i robić coś wbrew sobie. Nie powinnaś również zmuszać partnera do angażowania się w czynności, które kompletnie go nie interesują (ale uwaga, nie chodzi tutaj o podział obowiązków, tylko np. o pasje).

zakochani

Niezależność w związku, która gwarantuje higienę psychiczną, można zachować nawet w bardzo udanej, intymnej relacji. Oto, jak wygląda to u jednej z forumowiczek: „Oboje jesteśmy ogromnie niezależni, pracujemy w domu i siłą rzeczy stale ze sobą przebywamy. Jakoś tak naturalnie wypracowaliśmy wzajemne relacje, mamy czas na przytulanie, jak i na zajęcie się swoimi sprawami (wspólna kanapa i każdy przy swoim laptopie). Poza tym mąż ma swoje pasje (motocykle enduro), które ja całą sobą popieram. Ja się realizuję w kuchni i pisaniu. Każde z nas ma swoich znajomych, mamy też wspólnych, z którymi lubimy się spotykać. To moje drugie małżeństwo i tym razem trafiłam idealnie”.

W związku powinno być tak w filmie „Dirty Dancing”, gdy Patrick Swayze powiedział: „Tu jest moja przestrzeń do tańca, tu jest twoja przestrzeń do tańca”. A jednak tańczyli razem.

Ewa Podsiadły-Natorska

Komentarze (4)

Ocena: 5 / 5
Orange (Ocena: 5) 04.02.2015 22:32
A co jesli facet nie ma znajomych tylko "kolezanki" i tylko z nimi chce chodzic na piwo?
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 04.02.2015 15:22
Nic nowego
odpowiedz
KG (Ocena: 5) 04.02.2015 13:23
Brawo Papilocie, w koñcu się wam jakiś artykuł udał. Popieram
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo