Sprawdź, czy tkwisz w PATOLOGICZNYM związku. Czas uciekać?

To, że Cię nie bije, wcale nie oznacza, że wszystko jest dobrze. Tyrani działają na wiele różnych sposobów...
Sprawdź, czy tkwisz w PATOLOGICZNYM związku. Czas uciekać?
06.01.2015

Miłość to piękne uczucie, które kojarzy się jednoznacznie pozytywnie. Zakochani nie widzą poza sobą świata, upajają się swoją obecnością, snują plany na przyszłość. Aż miło popatrzeć, prawda? Niestety, nie wszystko, co tak ładnie wygląda, w rzeczywistości jest dla Ciebie dobre. Zdarzają się sytuacje, kiedy partner kocha nas wręcz za bardzo. A my jesteśmy tak zaślepione i uzależnione, że nie potrafimy z tym nic zrobić. Z czasem nawet najbardziej patologiczne zachowania stają się dla nas chlebem powszednim.

Najwyższy czas zrobić rachunek sumienia i sprawdzić, czy szaleńczo zakochany mężczyzna nie jest przypadkiem tyranem, od którego należałoby jak najszybciej uciec. Międzynarodowa organizacja chroniąca ofiary przemocy domowej, Beauty Cares, stworzyła listę konkretnych sygnałów, które powinny dać nam do myślenia. Jeśli w Twoim związku spotykasz się z nimi na co dzień, sama stałaś się ofiarą!

Kiedy powinnaś zacząć się go obawiać? Poznaj symptomy patologicznego związku i odpowiedz szczerze, czy nie dotyczą także Waszej relacji...

patologiczny związek

INTENSYWNOŚĆ

Jest notorycznym kłamcą, który mówi wszystko to, co chciałabyś usłyszeć, a niekoniecznie ma to coś wspólnego z rzeczywistością.

Oczekuje od Ciebie szybkiego ślubu i zajścia w ciążę. Ogranicza Twoje kontakty z rodziną i przyjaciółmi.

Zasypuje Cię drogimi prezentami, listami miłosnymi, wysyła dziesiątki SMS-ów i wciąż sprawdza, gdzie jesteś.

patologiczny związek

ZAZDROŚĆ

Nerwowo reaguje na wszelkie Twoje sukcesy. Nie potrafi zaakceptować awansu w pracy czy nowej znajomości.

Reaguje wściekłością, kiedy przyłapie Cię na rozmowie z płcią przeciwną. Wciąż posądza Cię o zdradę i zarzuca, że wolisz spędzać czas ze znajomymi, rodziną, współpracownikami, zamiast z nim.

Domaga się, abyś zdradzała mu nawet najbardziej intymne szczegóły ze swojego życia. Twierdzi, że ma prawo wiedzieć o Tobie wszystko.

patologiczny związek

KONTROLA

Doradza Ci w niemal wszystkich kwestiach, bo uważa, że ma do tego prawo. Sugeruje, w co powinnaś się ubrać, z kim rozmawiać, co myśleć.

„Przypadkiem” pojawia się wszędzie tam, gdzie aktualnie jesteś. Nawiedza Cię w rodzinnym domu, przychodzi do Twojej pracy, wprasza się na spotkania ze znajomymi.

Sprawdza Twój telefon – listę kontaktów, spis połączeń, czyta SMS-y. Przekonuje, że skoro nie masz przed nim nic do ukrycia, to nie ma w tym nic złego.

patologiczny związek

SABOTAŻ

Wpływa bezpośrednio na Twój plan dnia. Robi wszystko, byś nie poszła do szkoły/pracy, odwołała spotkanie ze znajomymi lub nie pozwoliła na odwiedziny rodziny.

Wciąż prosi o radę, rozmowę, pomoc. Zwłaszcza wtedy, kiedy jesteś najbardziej zajęta i powinnaś się skupić na czymś innym.

Chowa Twoje pieniądze, klucze, telefon. Na siłę chce Cię zatrzymać przy sobie.

patologiczny związek

IZOLACJA

Nalega na to, byś spędzała z nim każdą wolną chwilę. Nawet kosztem Twoich relacji rodzinnych, zawodowych czy przyjacielskich. Twierdzi, że to mu się należy.

Powoli uzależnia Cię od siebie emocjonalnie i finansowo. Dochodzi do sytuacji, kiedy nie jesteś w stanie od niego odejść, bo bez niego sobie nie poradzisz.

Zabrania Ci wychodzenia samotnie z domu lub rozmowy z kimkolwiek bez jego udziału. Uważa, że najbezpieczniej będzie wtedy, kiedy będziesz zawsze przy nim.

patologiczny związek

KRYTYKA

Nie ma problemu z tym, by zarzucić Ci nadwagę i zasugerować, że powinnaś coś z tym zrobić. Czasami wprost nazywa Cię brzydką, głupią, niezrównoważoną.

Ośmiesza wszystko, co jest dla Ciebie ważne – Twoją wiarę, dobór przyjaciół, rodzinę. Twierdzi, że tylko on chce dla Ciebie najlepiej.

Próbuje Cię przekonać, że jesteś mało wartościowa i powinnaś dziękować losowi, że ktokolwiek Cię zechciał.

patologiczny związek

POCZUCIE WINY

Na każdym kroku stara Ci się wmówić, że odpowiadasz za wszystko, co najgorsze. Także za jego złe wybory i skandaliczne zachowanie.

Oskarża cały świat, a zwłaszcza Ciebie, o wszystkie problemy, za które w rzeczywistości sam odpowiada.

Wciąż powtarza, że „to Twoja wina!” lub „To wszystko przez Ciebie”.

patologiczny związek

ZŁOŚĆ

Przesadnie reaguje nawet na niewielkie problemy, nad którymi inni przechodzą do porządku dziennego. Wybucha praktycznie z byle powodu.

W atakach złości grozi, że zrobi krzywdę Tobie, sobie lub Twoim najbliższym. Potrafi zmusić Cię do seksu.

Sprawia, że w jego obecności wciąż czujesz niepokój czy wręcz zagrożenie.

Komentarze (77)

Ocena: 4.97 / 5
Anonim (Ocena: 5) 12.04.2015 14:58
Kiedy zostawiła mnie narzeczona czułem ból nie do opisania. Na szczęscie pomogła mi rytualistka ze strony urokmilosny24.pl – dziewczyna wróciła, a ja zyje pełnią życia.
odpowiedz
Ama92 (Ocena: 5) 14.03.2015 23:09
Witam :) Przepraszam odrazu z góry za taka dlugos tego posta ale sadze ze wszystko tu jest wazne :) No więc... tak czytam wasze historie i sa troche podobne do mnie tylko u mnie jest ta różnica że zmiany u niego sa widoczne ale nadal to za mało dla mnie, nie wiem moze przesadzam :/ mam 22 lata niedlugo w czerwcu 23 bedzie i niedawno a dokladnie 13 lutego zerwalam z partnerem po 3 letnim zwiazku (z małymi przerwami) :/ wspomniec musze ze mial trudne dzieciństwo bo rodzice się jego rozwiedli jak mial 15 lat i byl bity przez ktoregoś z nich jak mi powiedzial :/ (i sadze ze tez stą takie jego zachowanie jest). nie wiem czy dobrze zrobilam że go zostawiłam :/ wtedy czułam to za najlepsze rozwiazanie tego chociaz ze go nadal kochalam, i kocham nadal :/ milosc z dnia na dzień nie mija niestety od 2011 roku z nim byłam. byl moim trzecim chłopakiem tak na poważnie(ja bylam jego pierwszą dziewczyną- serio prawiczkiem byl, mial wtedy 19 lat) . Na początku bylo super silne motyle w brzuchu, nie moglam ani sekundy wytrzymac bez niego, jak odjezdzal ode mnie to juz tesknilam i nie moglam sie doczekac juz nast spotkania, ciagle o nim myslalam ;p nie moglam jesc spac itp :/ bylo suuper po prostu później po roku zaczelo się psuc :/ zacząl robić mi awantury o byle co, sceny zazdrosci, obrazal, poniżał przy znajomych swoich i moich itp :/ byl zazdrosny bardzo o mnie, nawet jeśli kolega napisal do mnie na fb czy gg czy na tel to jakies podteksty byly zaraz i bylo widac ze jest zly chociaz mowil ze nie :/ pózniej zaczely się wyzwiska od debilek idiotek wieśniaczek itp :/ na imprezy samej z kolezankami mi nei wolno bylo isc tylko z nim albo wcale bo niby mi ufal tylko innym facetom nie :/ a jak pojde bez niego i sie dowie ze bylam to koniec z nami :/ tylko mowil ze on nie przepada niestety za imprezami :/ i ze na takei domowe mozemy chodzic ale do klubow nie :/ ale nie zabraniał mi spotykać sie ze znajomymi, nawet zawoził mnie do nich jak dalej mieszkali ode mnie a później przyzezdzal po mnie nie probowal tez od rodziny mnie odciagac, albo jakos kontakt z nimi mi ograniczac, nic z tych rzeczy ale za to na imprezach domowych swoich znajomych i moich jak bylismy razem na tych imprezach to nieraz wypil za duzo i zaczal mnie obrazac i ponizac przy nich i ich nieraz tez obrazal :/ jak wytrzezwial to przepraszal i ze nie rozumie czemu taK mowil i ze jest idiota itp i ze juz nei bedzie tak mowil i tak robil :/ (na początku to od wodki tylko tak sie zachowywal a od piwa nie no wiec na imprezach nie pil wodki juz) no i chcialam zereqac z nim i to przeczuwal wiec pogadalismy i obiecal poprawe no wiec dalam mu szanse – bo kazdy na nia zasluguje i kazdy moze popelniac błedy moim zdaniem, no i bylo ok ale tylko przez jakis czas :/ później znowu to samo bylo, tym razem nawet za sprawa picia piwa też sie tak zachowywal ze mnie obrazal i ponizal :/ powiedzial mi ze nei umiem sie ubrac ze wyglądam jak wieśniaczka i ze wstydzi sie ze mna na miasto wyjsc (tylko to bylo mowione jak nie byl pijany tylko jak byl zly) :/ co prawda mniej mnie obrazal niz wczesneij ale obrazal :/ ale przy znajomych juz nie tylko jak sami bylismy :/ no i znowu chcialam zerwac wiec pogadalismy znowu i wyjasni8lismy sobie co kogo bolalo i oboje postanowilismy poprawe – no i znowu mu wybaczylam i dalam drugą szanse :/ no i bylo tym razem troche dłużej ok, i bylo fajnie milo, nie obrazal mnie juz, nie poniżał, staral sie o mnie, nie obrazal moich znajomych i swoich, nawet przestal byc zazdrosny o kolegow ze pisali do mnie, ze taka nie jestem i ze mi ufa, i pozwalam mi pisac z kim chce i juz mnie nie sprawdzal bo wczesneij to robil :/ tylko nadal na imprezy samej z koleżankami mnie nie chcial puszczac :/ no i po jakims czasie znowu sie zaczelo co prawda uzywal mniej nie miłych slow w moim kierunku niz bywalo to wczesneij ale znowu niestety mnie ranił mocno :/ no i tym razem naprawde chcialam odejsc juz na zawsze od niego no wiec wyjechalam na ok prawie 2 miesiace do rodziny (do Łodzi- wiec to troche km jest) i on tylko podejrzewal ze cos sie dzieje niedobrego i ze chce go pewnie zostawic :/ no i przez tel rozmawial ze mna przekonywal zebym tego nei robila itp i plakal i ze juz naprawde sie nie powtorzy to ze nie bedzie mnie ranil itp i ze przeciez coraz mniej mnei ranil i popełniał błedy przecież i ze to tez pod uwage powinnam wziaść a nie tylko te bledy ktore popełnia ciagle. i ze jest glupi i ze nie zasluguje na mnie na taka dobra dziewczyne ale mnie kocha i nie potrafi beze mnie zyc i ze za kazdym razem sie czegos uczy, i ze juz nigdy mnie nie obrazi i nie poniży i ze dalam juz mu w kość tym siedzeniem tak dlugo u tej rodziny :/ no i wrociłam do niego po powrocie ale nie odrazu bo musial sie jeszcze troche postarac i pokazac ze to go zmienilo juz coas troche i musial sie pilnowac bo powiedzialam ze nast razem juz nie ulegne i n ie dam sie przekonac i zeby nie walczyl o mnie idal mi spokoj swiety bo ile mozna :/ a on ze ok i juz obiecuje ze bedzie coraz lepiej ale uprzedzal ze nieraz moze mu sie wymsknac cos co mnie zrani ale musze zrozumiec ze on mnial trudne dziecinstwo i ze tak szybko nie da sie naprawic i zmienic i ze czasu potrzeba i ze sie zmienia malymi kroczkami. no i dalam mu trzecia szanse no i naprawde musze powiedziec ze bylo ok i bardzo fajnie, szanowal mnie dbal o mnie itp nie obrazal i moich znajomych nawet zaczal na imprezy jezdzic ze mna do klubow (bo jak juz wczesniej pisalam to ze nei lubil i nie jezdzil ze mna nigdzie na imprezy klubowe) i tu mnie zaskoczyl bo zaczelismy jezdzic razem na imprezy klubowe takie, ale w dalszym ciagu samej z kolezankami mi nie pozwalał jezdzic tzn mowil ze jak chce to moge jechac a on najwyzej bedzie sie denerwowal w domu o mnie :/ no i ze nie wie jak dlugo tak wytrzyma, i ze zobaczymy (juz nei bylo ze nie jedz bo z nami koniec), szanowal mnie nie obrazal, nie pił wódki bo widzial ze mu odbija po wodce i z piwem tez sie pilnowal i panowal nad soba i mniej mil juz jak widzial ze jednak po piwie tez mu odbija, przeprosil moich znajomych co ich obrazil i swoich chociuaz latwo nie dali sie przeprosic i bylo ok tak przez 7 miesiecy, niestety znow mnie obrazil i ponizył :/ wyzwal od wiesniaczek ze ubrac sie nie umiem i ze wstydzi sie za mnie :/ ale bylismy sami wtedy :/ no i przed walentynkami dokladnie 13 lutego z nim zerwałam juz definitywnie :/ minal miesiac od kiedy zerwalismuy tzn ja go zostawilam, nie był zadowolony, wrecz przeciwnie strasznie to przezywa, nadal pisze dzwoni, ja sie nie odzywam, on ciagle walczy i przyjezdza z kwaitkami do mnie i ze wie ze kwaty nic tu nie zalatwia i ze moge je wyzucic jak chce nawet, ale on naprawde zrozumial przez ten miesiac jak sie zachowuwal i ze nie mozna tak robic dziewczynie nei mozna ja tak ranic jak sie kocha i ze nei mozna jej niczego zabraniac i mowic jej co ma ubierac i ze nie ladnei wyglada itp i ze zrozumial jak bardzo cierpialam i chcialby cofnąc czas i ze rozmawial z rodzina i mu uświadomili wszystko i teraz wie jak powinien wygladac prawdziwy dojrzaly zwiazek i ze wie ze ja go nigdy nei zdradzilam i nie zdradze i ze nieraz zaluje ze walczy o mnie bo widzi ze mam go gdzies i jak mocno mnie zranil ze sie nie odzywam) ale cos mu mowi ze musi walczyc o mnie i nie moze mi pozwolic odejsc ze mial taki skjarb i spieprzyl sprawe :/ i mowi mu cos ze nie poze sie poddac tylko walczyc ciagle musi do poki starczy mu sil i teraz naprawde juz zrozumial ze stary patryk (bo tak ma na imie) odszedl i juz nei wroci i ze naprawde przez ten miesiac i przez to nie odzywanie sie z mojej strony do neigo to zdal sobie sprawe ze przez ten miesiac zrozumial wszystko (ale wie ze mu nei wierze) i chce mnie szanowac adorowac kochac juz do konca zycia i obiecuje ze naprawde juz nei bede cierpiala przez niego tylko zebym mu pozwolila pokaztywac ta jego zmiane zebym sie z nim spotykala bo on chce mi to pokazywac ciagle ta zmiane a na odleglosc sie nei da niestety. i ze juz niczego mi nei bedzie zabranial nie bedzie mi mowil co mam ubierac i nie bedzie mowil ze brzydko wygladam itp i ze teraz bede mogla jezdzic na imprezy z kolezankami jak bede chciala on nie musi tylko bedzie sie cieszyl ze mi sprawia przyjemnosc i ze sie usmiecham a nie placze, jego rodzina tez stwierdzila ze sie zmienil ze sie wyciszyl ze jest grzeczyny – wczesniej to rodzine swoja tez obrazal przeciez i ze wszyscy sa glupi tylko on madry (jego matka nawet zaczela mowic do niego tak jak on wczesneij zwracal sie do mnie zeby zobaczyl i poczul sie tak ja wtedy i czy to takie fajne jest) a co najgorsze okazalo sie ze jego babcia ma raka zlosciwego i nie wiele jej zycia zostalo :/ a ja mu poiwedzialam ze przeciez to nei moja wina ze tak sie wszystko zlozylo ze tego nie planowalam bo gdybny sie juz naprawde zachowywal dobrze a bylo wszystko ku dobrej drodze to bym nei zerwala ale ze obrazil mnie i ponizyl znowu to nie mialam wyjscia :/ a on ze rozumie i ze nie jest zly na mnie i na dzien kobiet pod moja szkola czekał z kwiatami i jeszcze podobno niespodziankami innymi ale neistety nie wypalilo bo skonczylam wczesniej i wrocilam do domu z kolezanka autem, a po za tym nic nie pisal ze bedzie czekal pod szkola itp a po za tym nie jestesmy juz razem wiec tlumaczyc sie mu nie musze :/ no i ja jestem twarda i nie daje sie przekonac mu. i wczoraj tez byl z kwiatkami bo chcial pogadac. nie ukrywam ze na jego widok mocniej mi serce zabilo i jak byl blizej to motyle w brzuchu mialam. czuje ze nadal go kocham. stwuerdzilam ze od pewnego czasu nie jestem pewna co mam zrobic czy jednak mu pozwolic pokazac zmiane, dac sobie czasu wiecej czy jednak zeby zostalo tak jak teraz i powiedziec mu ze ma odpuscic bo nic z tego. fajnie nawet by bylo gdyby tym razem juz na prawde sie zmienil calkiem bo przeciez nie bylo caly czas zle mi z nim byly tez dobre rzeczy i dobre dni i nadal w jego oczach jest to cos za co go pokochalam i nie ukrywam ze zawsze umial mnie rozsmieszyc nawwet jak naprawde nie mialam nastroju do smiania sie :p sadze ze jesli mamy byc razem i jestesmy sobie pisani to wkoncu znow bedziemy kiedys razem ;] wierze w przeznaczenie ;] moze to milość wlasnie albo tylko przyzwyczajenie… nie iwem wląsnie :/ a wy co o tym wszystkim sadzicie??co zrobic mam?? (sory ze tak sie rozpisalam ale chcialam bardzo szczegołowo wam opisac jak bylo u mnie w tym zwiazku) zapomnialam dodac ze rodzina moja i przyjaciolka (przyjaciółka za nim nei przepada widze) mowia mi ze to nei facet dla mnie i ze to chory zwiazek byl i mam sobie go darowac :/ nie wracać do niego no ale zrobie jak zechce bo to moje zycie oni tylko moga powiedziec co oni uwazaja ;] czekam na szybką odpowiedz ;] pozdrawiam
odpowiedz
Monika (Ocena: 5) 09.01.2015 10:05
Chyba już wolałabym, żeby mój facet był chorobliwie zazdrosny niż żeby w ogóle nie był zazdrosny.
zobacz odpowiedzi (3)
anonim89 (Ocena: 5) 08.01.2015 12:59
oto podsumowanie mojego 4 letniego małżeństwa i 7 letniego związku teraz rani nie tylko słowem ale czasem i czynem,a szantażami i wyzwiskami mnie wykańcza i stale słysze TWOJA WINA, a to boli nie mam jak odejść bo mam 3 letniego syna, który musi na to patrzeć i boję sie że i on taki bedzie, a dopóki nie znajdę pracy muszę w tym tkwić;(
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 07.01.2015 17:15
Tez kiedys tkwilam w takim zwiazku... Mimo tego ze to byl tylko rok koles po 7 latach od zerwania i bycia w zwiazku z innym nadal do mnie pisze smsy, e-maile z pytaniem jak sie miewam, probuje dzwonic... Co mam robic? Koles mnie zdradzal, wysmiewal, oklamywal, nawet mnie uderzyl... Nie chce o nim pamietac bo sprawil mi przykrosc a on jak gdyby nigdy nic probuje nawiazac kontakt... Czasem sie boje ze mnie sledzi...
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo