Jak żyć z toksycznym facetem?

Czujesz, że ten mężczyzna nie jest dla ciebie, ale nie umiesz od niego odejść. Czy możecie nauczyć się żyć we dwoje?
Jak żyć z toksycznym facetem?
fot. ILOVEFAKE Magazine
14.04.2014

Jak może wyglądać toksyczny związek? Na przykład tak jak w opowieści internautki Jagody. „Mój mąż powiedział, że się zakochał i nie zrezygnuje z tej kobiety, ale chce, żebym została, bo mnie też kocha. Po dwóch tygodniach powiedział, że najbardziej kocha ją, a ze mną ma związek emocjonalny i proponuje wspólne funkcjonowanie dla dobra dzieci. Spotyka się z nią regularnie, czasami na noc, czasami na kilka dni, a ja muszę udawać przed synem, że tata gdzieś wyjechał. Jestem jego drugą żoną, miał trójkę dzieci, gdy się z nim związałam. Najmłodszego, który ma teraz 14 lat, sama wychowałam. Kocham go nadal, a może wspomnienia? Boli to, co się stało. Co mam robić?”.

Przejażdżka kolejką górską

Przed takim dylematem staje wiele kobiet. Choć ich historie są różne, mają jeden wspólny mianownik: jest w nich toksyczny mężczyzna. Taki, który rani, oszukuje, kłamie, nie szanuje partnerki. Jest egoistą, cholerykiem, despotą. Sprawia, że kobieta czuje się przy nim bezwartościowa, samotna. Dba jedynie o własne potrzeby, nie liczy się z niczyim zdaniem. Związek z nim przypomina przejażdżkę kolejką górską. Toksyczny mężczyzna jednego dnia może być oddanym i zaangażowanym partnerem, a drugiego – zupełnie obcym i agresywnym.

Często zdarza się, że kobiety zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, ale nie odchodzą. Powody? Bywają różne. Boją się samotności, wmawiają sobie, że partner się zmieni, idealizują go albo… biorą winę na siebie. Zwłaszcza wtedy, gdy mężczyzna jest świetnym manipulatorem i umie się kamuflować – zachowuje się w taki sposób, że zaczynasz go przed sobą usprawiedliwiać. „Dopiero po zerwaniu zrozumiałam, że potrafiłam wytłumaczyć każdy występek mojego byłego. W zasadzie nigdy nie był niczemu winny, choć oczywiście bardzo się starał, żebym tak myślała. Z czasem zobaczyłam, że dałam się zmanipulować. Moje potrzeby się nie liczyły. Był tylko on i jego sprawy, jego życie i kombinowanie na prawo i lewo” – mówi 22-letnia Agnieszka.

Paweł Bednarek

fot. ILOVEFAKE Magazine

Jeśli musisz zostać…

Nie zawsze jednak zakończenie związku okazuje się możliwe. Mogą łączyć was wspólne zobowiązania (własny biznes, mieszkanie, kredyt). Macie dzieci albo jesteś na jego utrzymaniu i rozstanie, przynajmniej teraz, raczej nie wchodzi w grę. Oczywiście pozostanie w takim związku można rozważyć jedynie wtedy, gdy nie dotyczy was przemoc, szantaż emocjonalny czy inne tego typu skrajne zachowania, które zagrażają tobie, jak i waszym dzieciom.

Co możecie wtedy zrobić? Pracować, pracować i jeszcze raz pracować nad związkiem. Niezbędna będzie terapia par. To możliwość, by spotkać się z partnerem na neutralnym gruncie. Pomoc specjalisty, czyli osoby, która nie jest z wami związana emocjonalnie i która może trzeźwo ocenić wasz związek, często okazuje się nieoceniona.

Paweł Bednarek

fot. ILOVEFAKE Magazine

„Mamy już pierwsze wizyty terapii małżeńskiej za sobą. Generalnie jesteśmy na świetnej drodze, mamy jeszcze nad czym pracować, bo powinniśmy tu trafić trzy lata temu, a nie teraz, jak byliśmy jedną nogą w rozwodzie. Taka terapia dla małżeństwa to ciężka praca. Mamy bardzo wymagającą psychoterapeutkę, ale jest doskonała” – pisze Katarzyna na forum dyskusyjnym.

Jeśli od wielu lat tkwisz w toksycznej relacji, przyda ci się też pomoc psychoterapeuty. Możesz równie dobrze zaproponować ją partnerowi. Związek nawet po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach może być udany i zadowalający, pod warunkiem, że obie strony są w niego zaangażowane i chcą go rozwijać. Zadaj sobie pytanie, czy relacja, w której jesteś, daje ci szczęście oraz poczucie bezpieczeństwa. I pamiętaj, że nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia.

Ewa Podsiadły-Natorska

Paweł Bednarek

fot. ILOVEFAKE Magazine

Rozstanie nie jest proste

Bo w związku z toksycznym facetem aż kipi od emocji – głównie negatywnych. Kobieta może słyszeć zapewnienia, że on się zmieni, że wszystko jakoś się ułoży, że jest jedyna i że pewne sytuacje już się nie powtórzą. Ale najczęściej są to puste słowa, a obietnice okazują się bez pokrycia. Z czasem sytuacja dodatkowo się zaognia – mężczyzna nie liczy się z partnerką, tylko żyje po swojemu, choć jednocześnie od niej nie odchodzi. Pojawia się coraz więcej problemów, konfliktów. Co wtedy?

Najlepszą odpowiedzią na pytanie, jak żyć z toksycznym facetem, byłoby: nie żyć, tylko odejść. Jednak Susan Forward w książce „Toksyczne namiętności” przyznaje, że to trudne. „Potrzeba dwojga ludzi, by stworzyć związek, i dwojga, by go zlikwidować. Dlatego właśnie niełatwo zerwać z obsesyjnym kochankiem. Obsesyjni kochankowie niezmiennie odmawiają zgody na odejście, a obiekty często mają własne problemy, które komplikują ten proces”. To normalne, że aby zakończyć rozpadający się związek, trzeba mieć czas na podjęcie decyzji, a jeszcze więcej na jej wykonanie.

Paweł Bednarek

fot. ILOVEFAKE Magazine

Stanowcze działanie

Jeśli sprawy zabrnęły za daleko, a w związku nie rozkwitamy, tylko jesteśmy kłębkiem nerwów sparaliżowanym nastrojami toksycznego partnera, zakończenie relacji to najrozsądniejsze rozwiązanie. Susan Forward zaznacza, że konieczne jest wtedy stanowcze działanie. Samo zakończenie związku nie wystarczy. Niezbędne jest także, między innymi, nieodbieranie telefonów, odsyłanie prezentów, powiadomienie wspólnych znajomych, żeby o was nie rozmawiano czy nie zapraszano was na to samo przyjęcie. W skrajnych przypadkach – choć takie też się zdarzają – konieczna okazuje się ingerencja policji albo uzyskanie dla ekspartnera sądowego zakazu zbliżania się.

„Nie potrzeba terapeuty, by nauczył cię tego rodzaju zachowania – po prostu musisz być na tyle zdecydowana, by powyższe wskazówki wprowadzić w życie. Z początku jest to zawsze trudne, jeśli jednak twój obsesyjny kochanek nie przestanie cię nagabywać, to zapewniam, że z czasem stanowcze działanie będzie się stawało coraz łatwiejsze. I wcześniej czy później, w obliczu naprawdę zdecydowanego i jasnego w intencjach postępowania większość obsesyjnych kochanków, podda się” – przekonuje Susan Forward w „Toksycznych namiętnościach”.

Polecane wideo

Komentarze (58)

Ocena: 4.97 / 5
Kasik (Ocena: 5) 10.03.2018 23:13
No to dziewczyny muszę wam przyznać że jesteście w zajebistych sytuacjach. Chciałam wam opisać moją historię ale jak przeczytałam co napisałam to stwierdziłam że jestem naiwną tępą idiotką i jest mi wstyd o tym mówić. To że jeszcze z nim jestem jest tak żałosne że poprostu brak mi słów. Co ja robię ze swoim życiem, nie mam nawet trzydziestki a jestem tak zlagrowana że jak on ma wrócić do domu to zascielam łóżko i kładę pilot w JEGO miejscu żeby nie było awantury. Myślałam że dziecko coś zmieni. Tak, mam cudowną córeczkę i boję się jednego. Że poruszy niebo i ziemię by była przy nim, pomimo że o nią nie dba. Najbardziej chodzi o alimenty, że będzie musiał płacić bo jest tak chytry że przez 6 lat związku na palcach jednej ręki zlicze ile razy dostałam od niego kwiaty. Najczęściej jak były moje urodziny to kradł babci z ogrodu kwiaty które nasadziła żeby mieć do męża na cmentarz.... Boże oswieć mnie i daj mi siłę
odpowiedz
a (Ocena: 5) 30.11.2014 22:38
Wlasnie po 4 latach rozstaje sie z toksycznym facetem, synem alkoholika, oczywiscie tego nikt nie mowi na glos.Z poczatku bylo cudownie, piekny wysoki adonis wstaje specjalnie dla mnie i robi mi kawe o 6 rano przed praca, obiadki pichci, zaprasza nad jezioro, lubi duzo sie kochac, uwielbia seks. Po czasie jednak zaczelo mi przeszkadzac,ze tak na prawde nie mozna z nim na serio pogadac, bo albo jest to jego monolog, albo przerwie w polowie zdania mi i w ogole tego nie zauwaza. Nie pamieta tez istotnych szczegolow z moich opowiesci, nie wie jak ma na imie moja przyjaciolka z podstawowki, z przeszlosci. chce sie zenic po kilku miesiacach, ja to odwlekam, za chwile patrze jestem w ciazy, nawet nie wiem kiedy i jak to sie stalo. I nie ma juz wyjscia, zostaje z nim, jednak nie ma slubu.W czasie ciazy codziennie przynosi mi duzo slodyczy, chociaz mowilam,ze nie chce to i tak jadlam.Utyłam 30 kilo, ale szybko z nerwow schudlam. Przy dziecku pomagal. Jezdzil tez za granice pracowac, w ogole nie pytajac mnie o zdanie ustalal sobie termin pod siebie i wyjezdzal na 3-4 miesiace.W tym czasie pieniedzy nie wysylal bo jestem dobrze sytuaowana i nie potrzebuje by przezyc nic od niego. Z biegiem lat wychodzily kolejne rzeczy.raz w awanturze uderzylam piescia w jego laptop, i dostalam plaskiego w twarz.wtredy trzeba bylo odejsc ale plakal i jakos nie moglam patrzec jak sie pakuje a ja sama z niemowleciem bym zostala i powiedzialam,zeby zostal.Pozniej juz tylko gorzej, zadne moje sprawy nie byly dla niego wazne, nie interesowal sie nimi, a z czasem zaczal mnie obwiniac o wszystko.Ostatnio zrobil prawo jazdy i stwierdzil,ze jesli bedzie mial wypadek to bedzie to moja wina bo nie pozwalam mu sie wyspac.Tzn nie pozwalam lezec do 11 podczas gdy sama musze wstac o 7.00.Wydzwanial mi do pracy i sie ze mna klocil przez telefon, napierdalal monologi, straszyl,ze mi zabiora dziecko bo mam naczynia w zlewie. Sam nic nie robil a twierdzil,ze to on wsZystko ogarnia, nie dawal pieniedzy, odkladal sobie na kupke na samochod a mi sie pytal dlaczego nie ma nic do jedzenia. Odchodzil z dnia na dzien do mamy, po klotni.nigdy nie bylo wiadomo kiedy odejdzie.Nie bylo zadnych wakacji, nie chcial jezdzic, zalowal kasy na to. Nikt nie przychodzil do mojego domu z moich znajomych.Bali sie koledzy.Wyzywal od kurew, szmat, smietnikow.A ze ja jestem tez troche toksyczna to mu sie nie dalam i niestety w szarpaninie spadl ze mna ze schodow, na mnie i zlamal mi zebro. Naplul mi w twarz w czasie klotni. Takze przestrzegam dziewczyny , jezeli wasz toksyczny jest dominujacy to szybciej zycie stracicie niz sie wyklocicie. Jestem juz od 3 miesiecy sama w domu, ale przyjezdza i blaga o powrot.Dalam sie skusic pare razy,ale do dzis zaluje i juz nigdy wiecej.teraz musze sie pozbierac, bo mi znajomi mowia,ze cos mi sie stalo.
odpowiedz
24 (Ocena: 5) 26.04.2014 03:09
a jak wogole mozna zyc z kims takim-tu tylko rozwod i rozstanie pomoze
odpowiedz
Smutna (Ocena: 5) 18.04.2014 22:50
Byłam w związku z toksycznym partnerem 4 lata.....On zawsze najważniejszy,wszechwiedzący,pępek świata.Liczył się tylko On i Jego potrzeby.A ja....szara gęś,która zrobiłaby wszystko dla Niego,by zasłużyć na uśmiech,na dotyk,na dobry humor...im bardziej się starałam,tym większe baty dostawałam..odeszłam,,,,,wiem,że to było jedyne rozsądne wyjście,jedyne co mogłam zrobić.Był doskonałym manipulatorem,który potrafił tak przeinaczyć sytuacje,że zawsze była moja wina...taki przykład...kiedy w środku zimy otworzył balkon na oścież,bo udusiłby się tak gorąco,następnego ranka do pracy zadzwonił ze 3razy krzycząc na mnie,że przeze mnie boli go gardło,że jak się rozchoruje to moja wina....bo po co w domu było tak gorąco...dodam,że mieszkaliśmy w bloku,było to środkowe mieszkanie,bardzo ciepłe,a ogrzewanie całą zimę mięliśmy zamknięte.....wiele było podobnych sytuacji....Dziewczyny nie żyjcie z manipulatorami w toksycznych związkach...mimo ogromnej miłości nie uda Wam się nic zdziałać...chyba,że zabić samą siebie...Choć po roku nadal cierpię,wiem że to było jedyne wyjście ,by ocalić siebie i moje dzieci....
odpowiedz
kudidudi (Ocena: 5) 15.04.2014 20:29
Nie wiem co zrobić... jestem w związku 5 lat, od 4 mieszkamy razem, mamy wspólne mieszkanie na kredyt. Mój związek wypalił się, ciągle spędzamy czas obok siebie, mój chłopak mówi wiele przykrych słów, że jestem beznadziejna, leniwa, nic nie osiągnę, niby chce mnie zmotywować, ale mnie w ten sposób dołuje, śmieje się, że skończyłam humanistyczne studia. Chciałby żeby mu w domu wszystko podstawiać pod nos i robić za niego, a ja chcę związku partnerskiego. Wszelkie rozmowy nie dają rezultatów. W naszym związku nie ma nawet najmniejszej radości. Szanuje go jako człowieka, ale nigdy nie mogłam nazwać go swoim przyjacielem, brakuje mi ciepła z jego strony, jest taki szorstki. Poznałam kogoś innego... nie wiem czy kontynuować nową znajomość.
zobacz odpowiedzi (3)

Polecane dla Ciebie