Nieodwzajemniona miłość. Walczyć o nią czy sobie odpuścić? (+ SPOSOBY NA ZAPOMNIENIE)

Uczucie bez wzajemności to ciężka próba dla charakteru i psychiki. Jak się wyleczyć?
Nieodwzajemniona miłość. Walczyć o nią czy sobie odpuścić? (+ SPOSOBY NA ZAPOMNIENIE)
15.04.2013

Nie każda miłość jest szczęśliwa. Bywa, że uczucie nie jest odwzajemnione. Takie platoniczne zauroczenia szczególnie często zdarzają się w okresie dorastania, choć mogą przytrafić się również w dorosłym życiu. Nieodwzajemnioną miłość przeżyła każda z nas. Dlatego wiemy, jak trudno się z niej wyleczyć. W cięższych przypadkach niespełnione uczucie może doprowadzić nawet do depresji. Dlatego o miłości platonicznej czy odrzuconej trzeba spróbować zapomnieć. Tylko w jaki sposób?

Kumulacja emocji

Faktem jest, że miłość, która sprawia ból i która rani, wywołuje szereg negatywnych emocji – złość, frustrację, tęsknotę, lęk, przygnębienie. Osobę, która kocha bez wzajemności, cechuje również skłonność do wyolbrzymiania stanu, w jakim się znalazła. Pojawiają się wtedy deklaracje typu: „nigdy już nie będę szczęśliwa” czy „zawsze będę go kochać”. Rzadko kiedy mamy świadomość, że te uczucia skumulowały się w danym momencie, pod wpływem konkretnych okoliczności, ale w końcu się zmienią. Pojawia się wtedy pustka i samotność, których nie można niczym zastąpić i wypełnić. Osoby zakochane bez wzajemności mogą nawet przeżywać ból fizyczny – potwierdziły to badania.

- Nie szukaj kontaktu z obiektem uczuć. Niektórzy próbują skontaktować się z ukochaną osobą pod byle pretekstem albo piszą do niej „przez pomyłkę”. Tylko że takim postępowaniem wpadasz w jeszcze głębszą spiralę, która nie pozwala ci się wyzwolić z tego uczucia.

- Nie myśl o sobie źle. Nie powinnaś negatywnie oceniać samej siebie, tylko dlatego, że twoje uczucie nie zostało odwzajemnione.

- Jeśli wciąż trzymasz pamiątki po obiekcie uczuć, powinnaś się ich pozbyć, bo tylko ci o nim przypominają. Zazwyczaj przełomowe jest także usunięcie numeru telefonu takiej osoby (nawet jeżeli go pamiętasz).

- Pracuj nad sobą. Zdarzyła ci się nieodwzajemniona miłość, ale nie karz samej siebie za nią. Może to dobry moment, aby zająć się sprawami, o których zawsze marzyłaś? Nie traktuj tego czasu jako końca, tylko jako początek czegoś nowego.

- Nie bój się szukać pomocy. Jeśli nie radzisz sobie z emocjami, zwrócić się do osób, którym ufasz. W niektórych przypadkach wskazane są również spotkania z psychologiem. To nic wstydliwego! Pozwól sobie pomóc.

Ewa Podsiadły-Natorska

Gotowa ruszyć dalej

Ale niespełnioną miłość trzeba przezwyciężyć. Dlatego przede wszystkim powinnaś mieć świadomość, że nie ma określonego czasu, po którym wyleczysz się z trudnego uczucia. U jednych wystarczy kilka tygodni, podczas gdy są tacy, którzy z nieodwzajemnionej miłości leczą się długie lata. „U mnie trwało to trzy lata. Po tym czasie któregoś dnia zdałam sobie sprawę, że nie budzę się już i nie zasypiam, myśląc o nim, że samo jego wspomnienie nie wyciska mi łez z oczu i że mimo, że był i będzie najbliższym mi mężczyzną, to jestem już gotowa ruszyć z życiem dalej. Poczułam wtedy straszną ulgę” – pisze jedna z internautek. Co do jednego nie możesz mieć wątpliwości: czas naprawdę leczy rany.

Wyidealizowana miłość

Proces uwalniania się od trudnego uczucia ma kilka faz. Na początku kumulują się wszystkie negatywne emocje, co dla psychiki zakochanej osoby jest bardzo obciążające. Do tego dochodzi wspomniana wcześniej eskalacja uczuć. Inną typową reakcją, która pojawia się w początkowej fazie, jest idealizowanie obiektu uczuć. Nie dostrzegamy jej wad i zapominamy o przykrościach, jakich doświadczyliśmy z jej strony. Następuje irracjonalna sakralizacja ukochanej osoby, wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi. A to tylko potęguje ból, który odczuwamy. Ta faza jest gwałtowna, ale zazwyczaj dość szybko mija.

Cierpienie w samotności

Po kumulacji negatywnych emocji zazwyczaj przychodzi czas na spadek nastroju i melancholię. Osoba, która leczy się z nieszczęśliwej miłości, wraca wtedy do normalnych, codziennych aktywności, przestaje płakać, ale bardzo wyraźne jest obniżenie jej nastroju. To właśnie w tej fazie słuchamy smutnych piosenek, czytamy nostalgiczne książki, możemy również pisać dziennik albo wiersze. Wciąż jednak nie cieszą nas spotkania z bliskimi, pasje i zainteresowania. Myśli nieszczęśliwie zakochanej osoby nadal kręcą się wokół obiektu uczuć, ale mija np. potrzeba nawiązania z nią kontaktu. Przeżywamy ból w pojedynkę.

Jak sobie pomóc?

Tylko od nas zależy, jak długo potrwa ta faza. Mogą minąć lata, zanim dojdziemy do siebie, ale są sposoby, aby ten proces przyśpieszyć.

- Zmień otoczenie. Wyjedź na kilka dni, odetchnij, popatrz na ludzi. Takie wyrwanie się z codzienności często sprawia, że nabieramy dystansu do tego, co wydarzyło się w naszym życiu.

- Pozwól sobie na chwilę słabości, ale uważaj z opisywaniem swoich stanów np. w serwisie społecznościowym. Uzewnętrznianie się z przykrymi emocjami nie zawsze jest roztropne – zwłaszcza jeśli robisz to z nadzieją, że dostrzeże to obiekt uczuć.

- Nie porzucaj swoich zainteresowań, bo to one pomogą ci uporać się z bólem w kryzysowych momentach. Zamykając się w sobie i rezygnując z tego, co sprawia ci przyjemność, jeszcze bardziej siebie ranisz.

- Wyjdź z domu. To nie truizm. Osobie, która próbuje wyleczyć się z trudnej miłości, szkodzi przebywanie w czterech ścianach. Obecność innych ludzi jest wtedy bardzo potrzebna. Pomóc mogą ci nawet spacery.

- Zaczekaj z randkami. Niektórzy myślą, że na starą miłość najlepsza jest nowa, ale tylko pod warunkiem, że rany zaczęły się już zabliźniać. Jeśli zbyt szybko zaczniesz sobie kogoś szukać, poczujesz się jeszcze bardziej nieszczęśliwa i przytłoczona.

Komentarze (119)

Ocena: 4.94 / 5
gość (Ocena: 5) 14.06.2018 21:01
Witam. Mam 34 lata czyli jestem kobieta ktora powinna juz byc dawno matka i zona. Przechodze ostatnimi czasy przez emocjonalna gehenne i powiem szczerze- Nie radze sobie ze wogole. Bylam sama bardzo dlugo bo az 9 lat. Sadze ze taki wynik powinien isc do ksiegi rekordow Guinessa. Niedawno poznalam cudownego mezczyzne. Byl ode mnie o 4 lata mlodszy ale mnie to zupelnie nie przeszkadzalo. Byl dla mnie dobry,czuly,troskliwy dal mi to, na co czekalam tak dlugo. Wczesniek myslaalm ze nikogo nie poznam. 9 lat to dlugo i zakladalam ze moze ja na milosc po prostu nie zasluguje i nigdy mnie ona nie znajdzie. Z moim facetem bylam tylko 4 miesiace. Krotko, ale intensywnie. Byl to piekny okres i nie bylam nawet w jeden dziesiatej tak szczesliwa przez te 9 lat jak bylam z nim przez te 4 miesiace. Zerwal ze mna tak nagle. Mowil ze jestem fantastyczna i jedna z najwaspanialszych oskb jakie poznal w swoim zyciu ale od moesiaca zaczal miec watpliwosci co do swoich uczuc. Mowil ze byly one bardzo silne ale potem nic sie nie rozwijalo. On widzac ze ja sie coraz bardziej angazune postanowil to zakonczyc, bo jak sam mowil- nie chcial mnie ranic. A bedac ze mna coraz dluzej, pogarszalby sprawe. Mowil ze zasluguje na szacunek i bylam rewelacyjna dziewczyna ale nie moze soe tak poswiecic jakbym moze tego pragnela. Muskalam to zrozumiec choc bolalo jak cholera. Nie mozna nikogo zmusic do milosci. Podziekowalam mu za te 4 miesiace bi chcialam zachowac sie z klasa. Sadze ze sie tego nie spodziewal. To co przezywam po dzien dzisiejszy jest dla mnie katorga. Caly czas sie obwiniam ze zrozbilam cos zlego. Jedyne co moge sobie zarzucic, to ze btlam moze za dobra. Moze za bardzo soe staralam. Ale bylismy na tamten czas tak ze soba szczesliwi ze wszystko co robilam, to wyplywalo z serca. Bylam soba. Minely juz dwa miesiace od naszego rozstania. Nie ma dnia bym o nim nie myslala. Poczucie wartisci spadlo do zera. Skoro nke moglam rozkochac w sobie swojego faceta to czy kiedys zdolam to uczynic?? A co jesli juz nikogo nie poznam? Im dluzej czlowoek jest sam, tym bardziej mysli ze bedzie tak juz zawsze. Nie radze sobie wogole. Nie widuje go, nie pisze do niego, nie dzwonie- duma nie pozwala... zreszta nie chce sie upokorzyc blagajac o uczucie. Mam nadzieje ze dobrze bedzie mnie wspominal. Z tego co wiem to dobrze mi zyczy i zaluje ze jego uczucia sie nie rozwinely. On zamknal ten rozdzial a ja nie potrafie... lapie sie na tym ze wpatrune sie w jego zdjecie jakbym mialal cis wyczarowac. Nic tym nie zdolam ale nie wyobrazam sobie jakbym miala go rak po prostu usunac z zycia. Zachowuje sie jak zakochana nastolatka... nanwyraznuen jak w gre wchodza uczucia, czlowiek zawsze przegrywa te walke
odpowiedz
Zeus89 (Ocena: 3) 10.04.2018 10:32
Szkoda, że takie artykuły są zawsze pisane od strony dziewczyny. Ja jestem facetem.skończylem 28 lat. Nie raz jakaś mi się podobała i nie raz dostałem kosza ale spływało to po mnie. Teraz jest inaczej. Tą dziewczynę poznałem przy okazji wyjścia z kumplami juz dobre 5 może 6 la temu. Nie zwrocilem wtedy na nią większej uwagi i chyba nawet nie zapamietalem imienia. Później co jakiś czas ją spotykałem właśnie przy okazji różnych imprez i polubiłem z wzajemnością. Nadajemy podobnie. W końcu spodobała mi się też z wyglądu. Nie lubię używać słów, że się zakochałem ale na pewno nie jest to zauroczenie. Los chciał, że nasze drogi zaczęly się częściej przecinać i mam z nią regularny kontakt. W końcu postanowiłem próbę zaproszenia ją na randkę. Odmówiła. Lubi mnie ale nie jestem w jej typie. W sumie wtedy mnie to aż tak nie zabolało ale kontakt mam z nią stały i moje uczucie się pogłęboa więc pojawił się i ból. Raz jest lepiej ale jak jest gorzej to od razu z podwojoną siłą. Minęło sporo czasu, a dla mnie istnieje tylko ona. To jest okropne po prostu. Zdarza się, że przez cały dzień w pracy nic nie zrobię bo nie jestem w stanie o pracy myśleć.
odpowiedz
facet (Ocena: 5) 25.11.2017 20:06
Tylko co w sytuacji jeśli nie da się zerwać kontaktu, nie da się zapomnieć z uwagi chociażby na fakt że widzimy te osobe na co dzień? - np praca, szkoła, sąsiadztwo, itd itp Również zakochałem się bardzo w jednej dziewczynie ale usłyszałem nie ;( a nie mogę nijak urwać się od tego stanu bo ją widzę dość często. Nie pomagają żadne wskazówki o sporcie, spacerach, wyjazdach, jest cierpienie, przygnębienie, pustka, co parę dni jest lżej po to żeby zaraz wróciło ze zdwojoną siłą. Odbiło się to wszystko także na życiu prywatnym, praca itd
odpowiedz
Taajew (Ocena: 4) 30.06.2017 00:17
Witam. A ja jestem facetem. Prawie 30-letnim. Ale zachowuję się jak gówniarz. Opisane cykle, odkąd już wiem, na czym stoję, powtarzają się u mnie wszystkie codziennie od... gdzieś tak tygodnia? Rozumiem chemię zakochania, czytałem o tym wcześniej. Przeżywałem już wcześniej nieodwzajemnione uczucia, ale dopiero teraz jestem gotów nazwać to nieodwzajemnioną MIŁOŚCIĄ. Ludzie mówią mi, że skoro ona ma 20 lat, to ma w głowie fiu bździu. A mnie równie mocno (czyli bardzo mocno) urzekło to, co ma w tej głowie. Tym razem naprawdę wszystko, bo wcześniej zauraczałem się przede wszystkim w urodzie a inne cechy przypisywałem albo wyolbrzymiałem. Teraz wiem, że jest inaczej. Czy sakralizuję? Czasami nazywam ją aniołem, choć doskonale zdaję sobie z tego, że nie ma skrzydeł. Złapaliśmy świetny kontakt, z początku oboje do niego dążyliśmy. Odkąd wyczuła, że coś czuję, dystansowała się, a teraz to już w ogóle... choć starałem się nie narzucać, odkąd stwierdziła (po jasnym postawieniu przeze mnie sprawy), że chce mieć we mnie tylko kolegę. Jasne, kocham też jej oczy, usta, tylko... sądziłem, że przyciągnie nas do siebie wzajemnie właśnie przede wszystkim to, co poza wyglądem. A ona twierdzi, że takie rzeczy czuje od samego początku i zakochuje się w osobowości... więc niby nie miałoby znaczenia, gdybym to ja był od niej wyższy... myślę jednak, rozmawiając z wyższymi koleżankami i przeglądając fora kobiece, że ona po prostu nie daje szans niższym od niej facetom. Wiele kobiet tak robi, tak to... odczuwa. Jedna napisała nawet, że choćby coś poczuła, to "trzymałaby te uczucia na wodzy" z powodu niższego wzrostu kolesia. Inne pisały, że taki niższy o ok. 8 cm (a tyle ona może być ode mnie wyższa, ja mam 173 cm) jest dla nich automatycznie ASEKSUALNY. Nie wiem, w którą wersję wierzyć.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 27.03.2017 23:22
Miłość bez wzajemności to najgorsze co nas może spotkać. Cały czas żyjemy nadzieja że może którego pięknego dnia nasze życie się odmieni i znowu go spotkamy ale dni mijają a tu nic nie ma z nim żadnego kontaktu. W naszej głowie pozostają wspomnienia które cały czas pielęgnujemy, aż tu nagle dowiadujemy się że miłość naszego życia właśnie się ożeniła. A my dalej myślimy o tej osobie choć ona już nie powinna dla nas istnieć ale prawda jest taka że ten właśnie mężczyzna pozostanie naszą miłością na zawsze
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo