Związki ze ZŁYMI CHŁOPAKAMI - dlaczego nie potrafimy ich w porę zakończyć?

Choć zdajesz sobie sprawę, że wasz związek nie ma przyszłości, nie kończysz go. Co zatrzymuje cię przy toksycznym mężczyźnie?
Związki ze ZŁYMI CHŁOPAKAMI - dlaczego nie potrafimy ich w porę zakończyć?
03.03.2013

Jedna z internautek opowiada historię swojego toksycznego związku: „Facet mnie zdradzał, bił, wyzywał, popadł w alkoholizm i na dodatek był o mnie zazdrosny. Odizolował mnie od przyjaciół, zastraszył, a teraz, gdy już nie mam nikogo na świecie oprócz niego, zaczął być normalnym, kochającym facetem. Wie, że go nie zostawię, bo nie mam do kogo wrócić, spaliłam za sobą wszystkie mosty. Nie pozwolił mi wyjechać na studia, nie chciał zamieszkać ze mną w innym mieście. Zostałam w moim małym miasteczku przy nim.

Teraz tego żałuję. Mam przez niego problemy z rodzicami, którzy myśleli, że wyjadę, odciążę ich od wydatków. Tylko ja chodzę do pracy, a on siedzi w domu i twierdzi, że nigdzie nie ma roboty. Za wszystko ja muszę płacić, a on nie krępuje się brać ode mnie kasy. Przez prawie trzy lata kupił mi tylko wisiorek z łańcuszkiem. A ja jemu… Nie da się tego zliczyć. Gdy on ma kasę, wydaje ją na picie i swoje zachcianki. Chciałabym, aby w końcu pomyślał o przyszłości – ja mam 20 lat, on 24. Chcę uniezależnić się od rodziców, a on na odwrót – chce siedzieć na garnuszku mamusi do końca życia, bo tak łatwiej. Przez to wszystko pogorszyła się moja wieloletnia depresja… Mam dość…”

Współuzależniona?

Wiele kobiet tkwi w toksycznym związku. Choć czują się nieszczęśliwe i osamotnione, nie potrafią odejść od toksycznego mężczyzny. Pia Mellody, światowy autorytet w dziedzinie terapii uzależnień i zaburzeń emocjonalnych, w swojej książce „Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić” tłumaczy, że osoba, która nie kończy toksycznego związku, jest Nałogowcem Kochania. „To ktoś, kto jest uzależniony od drugiej osoby, spleciony z nią i nieustannie skoncentrowany na niej bez udziału swej woli. Taki stan często opisuje się jako współuzależnienie, lecz według mnie to ostatnie jest zjawiskiem o wiele szerszym i bardziej fundamentalnym”.

Uzależnienie od toksycznego partnera sprawia, że mamy:

- Trudność w doznawaniu poczucia własnej wartości, czyli trudność w kochaniu samego siebie.

- Trudność w wytyczaniu granic miedzy sobą a innymi ludźmi, czyli trudność w chronieniu własnej osobowości.

- Trudność we właściwym poznaniu obiektywnej prawdy o sobie, czyli trudność w określeniu, kim się jest i w jaki sposób dzielić się sobą z innymi.

- Trudność we właściwym adresowaniu swoich dorosłych potrzeb i pragnień, czyli trudność w troszczeniu się o siebie.

- Trudność w doświadczaniu i wyrażaniu obiektywnej prawdy o sobie z umiarem, czyli trudność we właściwym przeżywaniu swojego wieku i różnych zewnętrznych okoliczności.

Pia Mellody wyjaśnia, że w toksycznym związku bardzo często jedna strona jest skoncentrowana na partnerze i wzajemnych stosunkach; druga zaś stara się uniknąć poufałej bliskości z partnerem, najczęściej poprzez uleganie jakimś innym nałogom. „Pierwszą osobę nazywam Nałogowcem Kochania, drugą – Nałogowcem Unikania Bliskości. Układ stosunków między nimi nazywam związkiem wzajemnego współuzależnienia” – pisze specjalistka. Podstawą układu wzajemnego nałogowego uzależnienia nie jest zdrowe uczucie, lecz duża intensywność emocji, pozytywnych i negatywnych. Obok miłości i pożądania może pojawić się nienawiść, lęk, oburzenie, niechęć itp.

Dlaczego nie odchodzą?

Kobiety uzależniają się od swoich toksycznych partnerów, dlatego nie potrafią zakończyć trującej relacji. Ale nie kończą tych związków również z innych powodów.

Boją się samotności

To jedna z głównych przyczyn, przez które kobiety nie kończą związków bez przyszłości. Tak bardzo przyzwyczaiły się do partnera, że – jak im się wydaje – nie umiałyby od niego odejść. Nie chcą być same, boją się, że zostaną z niczym. Wolą tkwić w nieudanej relacji niż zacząć radzić sobie na własną rękę.

Liczą, że partner się zmieni

To typowe dla osoby współuzależnionej. Kobieta nie odchodzi od toksycznego partnera, bo ciągle żyje nadzieją, że on się zmieni, że między nimi znowu będzie „tak jak dawniej”. Każdego dnia wmawia samej sobie, że może być lepiej, a wybryki partnera pewnie więcej się nie powtórzą. Niestety, nic się nie zmienia, a kobieta nadal tkwi w toksycznym, wyniszczającym ją układzie.

Winy szukają w sobie

Gdy toksyczny związek trwa już kilka lat, wiele kobiet zaczyna usprawiedliwiać partnera i… szukać winy w sobie. Dlatego wmawiają sobie, że do agresji czy wybuchu same sprowokowały mężczyznę. Że nie układa im się, bo są za mało zaangażowane. Kobiety zaczynają usprawiedliwiać partnera. Po prostu nie potrafią przerwać spirali toksycznych zależności.

Uważają, że jest już za późno

Jak internautka, którą cytowaliśmy na początku – kobiety w toksycznych układach zwykle są przekonane, że spaliły za sobą mosty i nie mają do czego wrócić. Boją się, że gdy odejdą, zostaną z niczym. Poza tym bardzo często twierdzą, że „nie mogą zostawić partnera”, choć powody często okazują się irracjonalne.

Żyją złudzeniami

W toksycznym, wieloletnim związku albo małżeństwie kobiety zaczynają szukać azylu, którym często okazuje się ucieczka we wspomnienia. Siłę czerpią wtedy z marzeń. Poza tym kobiety w związku bez przyszłości często mylą miłość z przyzwyczajeniem albo przymykają oko na wady partnera, bo wydaje im się, że spotkały swoją drugą połowę. Życie złudzeniami jest typowe dla toksycznej relacji.Nie musisz tak żyć!

Z toksycznej relacji można się wyrwać. Pia Mellody twierdzi, że trzeba wtedy przejść przez cztery fazy. Oto, co musisz zrobić:

- Zwrócić uwagę na wszystkie wyraźnie nałogowe zachowania poza związkiem wzajemnego uzależnienia (alkoholizm, problemy z jedzeniem itp.) i zacząć z nimi zrywać.

- Zerwać z nałogowymi postawami i zachowaniami wewnątrz związku.

- Poddać się terapii pomagającej wyzwolić się spod wpływu dawnych, głęboko zakodowanych przeżyć z okresu dzieciństwa (jeśli okaże się to konieczne). Tylko niewielu ludzi potrafi o własnych siłach poradzić sobie z dawnymi uczuciami porzucenia i omotania. Większość ludzi pragnących wyleczyć się z toksycznego, wzajemnego uzależnienia w wieku dorosłym, wymaga najpierw terapeutycznej pomocy w pozbyciu się resztek szkodliwych przeżyć z dzieciństwa.

- Zająć się głęboko ukrytymi symptomami współuzależnienia.

„Jeśli twój ostatni związek rozpadł się całkowicie, a ty przez jakiś czas (albo w ogóle) nie próbujesz wejść w nowy, jest to oznaka zdrowienia: jesteś już w stanie oprzeć się urokowi nowego wybawcy” – zauważa autorka w swojej książce. Musisz przerwać cykl uzależnienia i spróbować żyć bez toksycznego mężczyzny u boku. I nie bój się sięgnąć po specjalistyczną pomoc, jeżeli zerwanie okaże się ponad twoje możliwości. Korzystne będzie również wsparcie zaufanych osób.

Ewa Podsiadły-Natorska

Komentarze (71)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 25.11.2015 22:47
Ode mnie odszedł po 4 latach. Na pożegnanie powiedział jedynie że jestem wspaniałą kobietą, ale nie możemy być razem. Ale ja nie wyobrazałam sobie życie bez niego. Powiedziałam sobie ze albo on albo żaden. Próbowałam wszystkiego, aż natrafiłam na stronę z rytuałami urok-milosny.pl. Nie zastanawiałam się długo i zamówiłam rytuał na jego powrót. Czekałam, aż w końcu odezwał się do mnie że nie może beze mnie żyć i musimy być razem. To najszczęśliwszy dzień w moim życiu.
odpowiedz
przepraszam, że się tak rozpisałam :) (Ocena: 5) 06.03.2013 21:19
Byłam kiedyś w takim związku, co prawda jeszcze młoda i głupiutka byłam. Zaczęło się w ostatniej klasie licealnej, przed studniówką. Spotykaliśmy się prawie 3 lata. Na początku byłam nim strasznie zauroczona, nie dostrzegałam żadnych wad i tego jak mną manipulował. Najpierw miał do mnie pretensje, że poszłam na staż na Komendę Policji, później, że wybrałam studia dzienne zamiast zaocznych. W październiku pojawiła się zazdrość i brak zaufania. Mieszkałam z 2 koleżankami w wynajmowanym mieszkaniu, bo akademik nie wchodził w grę, więc powiedziałam rodzicom, że nie chcę mieszkać w akademiku bo tam się nie można uczyć itd. Robiłam wszystko co mi kazał! Jeśli impreza to tylko wspólna, a i tak rozglądał się dookoła, czy nikt na mnie nie patrzy. Kiedy mówiłam, że mi nie ufa odpowiadał, że nie ufa innym facetom. O wyjściu bez niego nawet nie było mowy. Któregoś dnia moje współlokatorki wychodziły wieczorem i chciały mnie zabrać ze sobą, więc zadzwoniłam do niego spytać o pozwolenie. Nie dość, że mocno się pokłóciliśmy (oczywiście się nie zgodził) to jeszcze za jakieś 20 min słyszę walenie do drzwi. Co najlepsze chłopak nie miał prawa jazdy (nie mogłam się doprosić, żeby poszedł na kurs), a od jego domu do miasta gdzie studiowałam jest jakieś 50 km. No i oczywiście awantura. Tak było przez cały pierwszy rok studiów. Kłóciliśmy się głównie z powodu jego zazdrości, ale nie tylko, czasem dochodziło nawet do rękoczynów, a wyzwiska typu ku*wa były na porządku dziennym. Było sprawdzanie telefonu, nawet kontaktów. Usuwał wszystkie męskie nr telefonów jakie miałam zapisane. Najśmieszniejsze było pytanie, dlaczego na nk nie mam jego zdjęć? :) Największa kłótnia miała miejsce na juwenaliach w trakcie drugiego roku. Wtedy powiedziałam mu, że to już koniec i nie chcę go więcej oglądać. Było jakby tego nie usłyszał. W weekend przyjechał do mojego domu i błagał o kolejną szansę, łzy to mu płynęły jak grochy. Uległam. Męczyłam się z nim jeszcze jakiś czas i na początku trzeciego roku zakończyłam to definitywnie. Na początku były prośby, kwiaty, wydzwanianie do moich rodziców i koleżanek. Kiedy nic nie wskórał zaczęły się groźby, powiedziałam mu, że pójdę na policję. Więc z tym też dał sobie spokój. Do momentu aż nie zmieniłam nr tel codziennie dzwonił i wysyłał romantyczne sms-y. Najlepsze jest to, że w międzyczasie umawiał się z innymi, a mnie posądzał o zdradę - wiem od jego siostry i 2 dziewczyn do których robił maślane oczy. Podobno było tego więcej.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.03.2013 18:43
Ja tkwię w takim związku od 4 lat, mamy dziecko, setki zdrad,których juz nawet nie liczę, tysiące awantur, bicie, wyzwiska, miliony kłamstw, napisałabym z tego dobry scenariusz do tasiemca, co on potrafi wymyślać,nie pozwala mi odejść, szantaże, wywożenia, żeby mnie pobić, jak go nie wpuszczę drzwiami, wchodzi oknem, jak uciekam, śledzenie, znajdzie mnie, zna każdy mój ruch... uzależnił mnie od siebie, nie mam nikogo, przyjaciele odeszli, bo nie mogli na to patrzeć, brak wsparcia u rodziny.... Czuję jakby życie się już dla mnie skończyło... Nie mogę odejść, próbowałam, nie umiem....
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 05.03.2013 18:42
uwazasz, ze jak bede miała 40 lat to bede uwzała ze 36to gówniarstwo? No dziwne podejscie szcxzerze mówiąc... Może jak miałam 16 lat to myslałam, że 13 latki to gówniary, ale nie w tym wieku. Uważam, że 18 latki to nie gówniary.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 05.03.2013 09:55
Nie nie mam 40 lat, a tylko trochę więcej... i wiem jak w przeciągu 2 lat się zmienia światopogląd... kurde jak miałaś 18 lat to też uważałaś, że gówniary to mają 15-16 a Ty już taka dorosła... i czy nic w psychice przez ten czas Ci się nie zmieniło? Jeśli nie to przykro...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo