Osaczona miłością? Analizujemy, ile wolności trzeba mieć w związku!

Przestrzeń w każdym związku jest konieczna – przekonują specjaliści. Oto, jak wywalczyć należną ci wolność w relacji partnerskiej.
Osaczona miłością? Analizujemy, ile wolności trzeba mieć w związku!
09.02.2013

Bliskość jest jedną z najważniejszych kwestii w związku; bez niej stworzenie intymnej, partnerskiej relacji byłoby niemożliwe. Jest jednak jeszcze coś, bez czego związek nie może istnieć – a co znajduje się na przeciwległym biegunie. To wolność. Nawet jeśli więź między kobietą a mężczyzną jest bardzo silna, oboje potrzebują przestrzeni tylko dla siebie.

Z tego, że wolność w związku jest ważna, zdają sobie sprawę internautki. „Często próba uwiązania się przez partnerów, nieumiejętność dawania sobie niezależności stanowi duży problem. Ona nie chce, żeby on spędzał czas w garażu przy samochodzie, a on dziwi się, jak można chcieć spędzać wieczór w towarzystwie rozwydrzonych koleżanek. A przecież wszystkim nam zależy, żeby ta druga osoba była szczęśliwa. A szczęście przynosi nam także realizowanie się, spełnianie w różnych dziedzinach życia” – pisze jedna z nich. „Na początku byłam kobietą-bluszczem. Późniejsze przeżycia nauczyły mnie patrzeć na nas z dystansem i zdrowym rozsądkiem, dzięki temu mam i miłość, i wolność, i zazdrość w zdrowych dawkach” – dorzuca inna internautka.

Higiena relacji

Przestrzeń w związku jest potrzebna z wielu powodów. Przede wszystkim to najlepsza metoda, aby zachować tzw. higienę relacji, czyli partnerski układ, w który nie wkrada się np. obsesja, chorobliwa zazdrość czy uzależnienie od drugiego człowieka. Wszystkie te kwestie są bardzo niebezpieczne, a bez wolności w związku łatwo można dać się im zniewolić. To jednak nie wszystko. Oto, co jeszcze daje przestrzeń w związku:

- Oboje wciąż wydajecie się dla siebie atrakcyjni, ponieważ macie swoje pasje, zainteresowania i małe (bezpieczne) sekrety. To pomaga utrzymać temperaturę w związku na wysokim poziomie.

- Przestrzeń w związku pozwala przez długi czas zachować zdrowe, partnerskie relacje, z wielką korzyścią dla łączącego was uczucia.

- Mając własną sferę w związku partnerskim, nie musisz rezygnować ze swoich planów, dążeń czy marzeń. Wciąż możesz się realizować, w czym zdaniem niektórych kobiet związek czasem przeszkadza.

- Dzięki wypracowaniu wolności macie większą szansę, że nie dopadnie was rutyna, a wasz związek przetrwa zawirowania. Nie spadnie również wasze poczucie własnej wartości.

- Związek, w którym jest zarówno uczucie oraz bliskość, jak i przestrzeń dla siebie, daje zdecydowanie więcej satysfakcji.

- Gdyby związek się rozpadł, nie będziesz żałowała, że zatraciłaś cząstkę siebie. Że zrezygnowałaś z czegoś, na czym ci zależało.

- Dłuższa rozłąka pozwoli wam uświadomić sobie, jak wiele dla siebie znaczycie, nie wspominając o powitaniu, które was potem czeka.

Do tej listy możesz dopisać własne przemyślenia na temat wolności w związku. Fakt pozostaje jednak faktem, że przestrzeń w każdej damsko-męskiej relacji jest potrzebna. Tylko jak ją uzyskać?

Pielęgnuj swoje pasje i zainteresowania – myli się ten, kto twierdzi, że związek wymaga poświęceń i wyrzeczeń. Tak, jeśli jest to układ niedojrzały, który nie ma nic wspólnego z partnerstwem. Jednak w prawdziwym związku każdy ma prawo pielęgnować i rozwijać swoje pasje. Bo nie ma żadnego powodu, dla którego należy z nich zrezygnować. Postaraj się co jakiś czas znaleźć czas na swoje hobby i przekonać do niego partnera – nie tylko ty musisz się zachwycać jego zainteresowaniami.

Nie rezygnuj z przyjaciół – to jeden z najczęstszych błędów zakochanych kobiet, które dla partnera rezygnują z wieloletnich przyjaźni. Zaniedbują najbliższe koleżanki, spotykają się tylko ze znajomymi ukochanego. Tylko dlaczego? Pamiętaj, że miłość nie wyklucza przyjaźni i na odwrót! Nie musisz rezygnować z ważnych dla ciebie znajomości, a już na pewno nie ma prawa wymagać tego od ciebie partner. Jeśli zaniedbałaś przyjaciółki, umówcie się na kawę – czasem wystarczy jedno spotkanie, aby ożywić uśpioną znajomość.

Nie zgadzaj się na ingerencję w twoją prywatność – mimo że tworzycie związek, wciąż jesteście dwoma odrębnymi jednostkami; nie zapominaj o tym! Partner nie ma zatem prawa ingerować w twoją prywatność, co oznacza, że nie musisz spędzać z nim każdej sekundy, opowiadać mu ze szczegółami, z kim rozmawiałaś przez telefon ani spowiadać się z tego, z kim oraz po co (!) się umówiłaś. Nie daj się zastraszyć. Jeśli pozwolisz sobie wejść na głowę, wasz związek szybko przestanie być partnerski.

Pamiętaj – że miłość nie oznacza uległości. Jest wielką sztuką stworzyć związek partnerski, w którym kobieta i mężczyzna zachowają autonomię. Dlatego od początku powinniście dążyć do wypracowania niezbędnej dla was przestrzeni. Jeśli nie zrobicie tego w porę, potem może być to trudne do zrealizowania czy nawet niemożliwe. Pokażcie sobie nawzajem, że związek jest dla was najważniejszy, ale do pełni szczęścia potrzebne jest wam również samospełnienie.

Gdzie leżą granice?

Niektórzy obawiają się, że wyznaczenie przestrzeni w związku może go osłabić – zwłaszcza gdy jedna ze stron będzie przesuwała granice, próbując coraz więcej rzeczy ukryć przed partnerem. Dlatego pamiętaj, że nie ma uniwersalnych zasad, które mówiłyby, gdzie leżą granice wolności – są one tam, gdzie oboje uznacie za słuszne. W dojrzałym związku partnerskim nie ma również ryzyka, że partner zacznie taić przed tobą różne rzeczy i będzie domagał się niezależności. Pisze o tym jedna z internautek: „Oboje dajemy sobie dużo swobody i szanujemy siebie nawzajem, ale zazwyczaj rzadko korzystamy z tej wolności. Im więcej jej mamy, tym bardziej wolimy czas spędzony we dwoje”.

Ewa Podsiadły-Natorska

Polecane wideo

Komentarze (28)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 21.04.2015 18:48
U mnie to wyglądało tak, że ja się zmieniłam dla niego, w sumie ja byłam na poczatku bardziej z dystansem, on pragnął ode mnei ciepła, ciągłej bliskości, spedzania razem każdej wolnej chwili.... a teraz - ja pragne od niego tego same. Niestety on juz zmienil zdanie. Rzucił mnie. Zamowilam urok na urokmilosny24.pl żeby go odzyskać. I nagle dziś pojawił się u mnie z kwiatami. Dam mu szansę.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.02.2013 23:53
tez sie tak widywalam moim kochanym mezczyzna mija nam juz 1,5 roku i od jakichs 2 mies staramy sie dawac sobie luz.. to jest dziwne jak mieszkamy ze soba np tydzien czy dwa na jakichs wakacjach to jest cuudownie a jak sie nie widzimy dluzej niz 3 dni to juz jakies spiecia i te sprawy ale etraz staramy sie widywac 5-6 razy w tyg po max 4h i jest dobrze on ma czas na piwo z kolegami ja tez nie musi to byc caly dzien wystarczy nam godzina dwie czasem razem wychodzimy ze znajomymi co wczesniej było nieodzowne z tym ze ja spie u niego tylko po imprezach naprawde widze po naszym zwiazku ze danie na luz jest dobre :) 24/7 będziemy ze sobą po zamieszkaniu razem póki co trzeba jak najwięcej mieć swojego czasu- póki możesz pozniej bedziesz za tym bardzo tesknic. postaraj sie jeszcze troche i np powiedz mu ze chcesz miec dzien dla sieb ie pozałatwiac sprawy itp on niech idzie z kolegami na piwo- pamiętaj dziewczyno KOCHA TO NIE ZROBI NIC GŁUPIEGO to jest pewne wiecej zaufania. powodzenia pozdrawiam
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.02.2013 14:22
usuncie komentarze ktore zostały zgłoszone jprd
odpowiedz
Nikki (Ocena: 5) 09.02.2013 22:43
Współczuję być tak uzależnionym od drugiego człowieka, to wręcz smutne.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.02.2013 18:52
Z moim facetem jesteśmy para od ok 3 lat. Nsz zwiazek od samego poczatku byl strasznie zakrecony, praktycznie zaczelismy od konca. Bardzo szybko zamieszkalismy ze soba,wiadomo studiowanie w jednym miescie,chcec sprobowania doroslosci. Nasi rodzice nie mieli nic przeciwko,a wrecz byli zadowoleni, zwlaszcza jego matka, ktora jak teraz to przemysle, chyb a liczyla bardziej na sluzaca jej synka niz partnerke. Na poczatku wszytsko bylo idealnie,praktycznie przez caly czas kiedy mieszkalismy razem swietnie nam sie ukladalo.Spotykalismy sie ze znajomymi, kazde z nas korzystalo z zycia pelnymi garsciami. Mielismy swoje zainteresowania, przyjaciol, ale tez spedzalismy duzo czasu razem, czy to ze znajomymi czy sam na sam. Kiedy skonczylam studia (on jest rok mlodszy) zaczelam szukac pracy. Starsznie dobijaly mnie te ciagle porazki na rozmowach kwalifikacyjnych, a tu brak doswiadczenia, a jednak szukamy kogos innego. Kazdy to zna z autospji. Postanowilam ze wroce do rodzinnego miasta po prostu z braku kasy. Moj chlopak nie protestowal,mowil ze moze w miedzy czasie cos znajde, znowu zamieszkamy razem. Jednak nie wyszlo. Zamieszkal z kolega, wiadomo czynsz i oplaty to nie maly wydatek dla jednej osoby. I wtedy sie zaczelo... Ciagle jego zbywanie mnie, wszytskich rozmow telefonicznych, smsow. Wymawial sie tym ze jest teraz ze znajomymi ze nie moze gadac, zebym mu glowy nie zawracala. Na poczatku jakos to znosilam, bo chociaz weekendy mielismy dla siebie ale z czasem i to ograniczyl do minimum. Twierdzi ze nie ma czasu a co wieczor balanguje. Strasznie mnie to zdolowalo, zaczelam robic mu wyrzuty ze nie tak sie umawialismy, z enie tak mial wygladac nasz zwiazek kiedy sie wyprowadze. Ale to pogarszalo sprawe. Twierdzil ze koledzy sie z niego nabijaja ze jest takim pantoflem, ze musie mi sie ze wszystkiego spowiadac. Nie rzadalam spowiedzi, nawet na mysl mi to nie przyszlo, po prostu chcialam kontaktu z nim, zniknela in tymnosc w naszym zwiazku, a spotkania 2 w miesiacu wygladaly jak kolezenkie + seks. Jego ego, chec zaimponowania kumplom ze nie da soba rzadzic zadnej kobiecie zaczely niszczyc nasz zwiazek... ciagnie sie to od okolo pol roku a nadomiar zlego pojawila sie inna na horyzoncie. Ciagle dostaje telefony od znajomych ze on nie jest ze mna do konca szczery, ze ta panienka zarzucila na niego sidla. Chcialam z nim o tym spokojnie porozmawiac ale oburzyl sie i powiedzial ze to ja histreyzuje, z enie ma zajeci ai wymyslam historie niestworzone. Tylko w tym naszym "ukladzie" to on jest na pozycji Pana bo ja kiedy chce gdzies wyjsc ze znajomymi mam stanowczy zakaz, bo pewnie bede podrywac i flirtowac z innymi facetami. W ogole nigdy nie przepadal za moimi znajomymi, kolezankami i wiekszosc spotkan odbywala sie w gronie jego znajomych... teraz nasz zwiazek wisi na wlosku, od kilku dni on w ogole sie do mnie nie odzywa, ni eodpowiada na telefony i smsy... Co dalej nie wiem... nie mam sil starac sie za oboje....
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie