Co się zmieni, gdy ze sobą zamieszkacie?

A zmieni się bardzo dużo. Na lepsze albo na gorsze. Wspólne mieszkanie nie musi jednak oznaczać katastrofy. To dla partnerów lekcja pokory.
Co się zmieni, gdy ze sobą zamieszkacie?
03.06.2012

Decyzja o wspólnym zamieszkaniu jest jedną z najpoważniejszych w związku. Jedni decydują się na to wcześniej, inni później. I wcale nie jest powiedziane, że ci drudzy odznaczają się większą powagą oraz rozsądkiem. Bo w przypadku mieszkania z partnerem, to nie czas, jaki ze sobą jesteście, pełni główną rolę (choć również jest ważny). Istotniejsze są jednak inne kwestie – np. to, czy w ogóle jesteście gotowi, jaki jest między wami stopień zażyłości i czy umiecie pójść na kompromis. Wspólne mieszkanie to właśnie permanentna sztuka kompromisu.

Z miłości czy dla seksu?

Kiedy (i dlaczego) podejmujemy decyzję o wspólnym zamieszkaniu, czyli o kohabitacji? Specjaliści twierdzą, że z kilku powodów. Po pierwsze, zdecydowana większość par uważa, że mieszkanie ze sobą przed ślubem zwiększa szansę na szczęście małżeńskie. Pozwala bowiem sprawdzić, czy partnerzy stworzą udany związek w przyszłości. Zdaniem par w przypadku nieporozumień i konfliktów łatwiej zakończyć związek oparty na wspólnym mieszkaniu niż małżeństwo. Zwracamy również uwagę na wygodę i względy ekonomiczne. Otóż wspólne pomieszkiwanie pozwala podzielić wydatki związane z utrzymaniem. O tym, kiedy ze sobą zamieszkać, piszemy również w osobnym tekście. Ale z badań wynika także, że kobieta i mężczyzna nieco inaczej postrzegają wspólne mieszkanie. Ankietowane kobiety podawały miłość jako powód wspólnego mieszkania trzy razy częściej niż mężczyźni. Tymczasem panowie wymieniali seks cztery razy częściej niż panie.

Malowanie ściany

- Nie rób nic wbrew sobie. Partner namawia cię, abyście wreszcie ze sobą zamieszkali, ale ty masz wątpliwości? To dobrze – lepiej, abyś miała je teraz, niż, żebyście przeżywali gehennę pod jednym dachem. Wątpliwości oznaczają, że nie jesteś gotowa i powinniście zaczekać. Nie bój się o swoich obawach powiedzieć partnerowi i nie ulegaj jego naciskom. Zarówno ty, jak i on macie prawo nie czuć się jeszcze gotowi, aby wprowadzić się do jednego mieszkania.

- Pamiętajcie również, aby przed przeprowadzką podzielić obowiązki i omówić sprawy finansowe, a także ustalić zasady – chodzi o to, aby nie zaskoczył cię widok mamy twojego partnera codziennie krzątającej się po waszej kuchni.

Badania mówią, że 76-95 proc. studentów akceptuje wspólne mieszkanie przed ślubem, ale większość respondentów odrzuca mieszkanie bez ślubu jako docelową formę związku.

Ewa Podsiadły-Natorska

Zobacz także:

Gdzie zamieszkać po ślubie? U teściów, ze znajomymi czy w nowym domu?

To jedna z najważniejszych decyzji, jakie musicie podjąć.

Wspólne spanie szkodzi zdrowiu

Wskakiwanie do jednego łóżka niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem.

Malowanie ściany

Różne punkty widzenia

Z eksperymentu Centrum Badań Populacji na Uniwersytecie w Michigan, które podlega Instytutowi Nauk Społecznych, wynika, że zarówno kobiety, jak i mężczyźni postrzegali wspólne zamieszkanie jako stan przejściowy, kiedy to partnerzy oceniają dopasowanie swoich charakterów. Tyle że, jak mówi badanie, dla kobiet wspólne mieszkanie jest zazwyczaj fazą przejściową poprzedzającą małżeństwo, podczas gdy mężczyźni określali mieszkanie pod jednym dachem jako bezpieczny i wygodny sposób przekonania się, czy związek ma szansę przetrwać. I co ciekawe, niektórzy z nich używali sformułowania „jazda próbna” dla opisu swoich uczuć. Przy podawaniu minusów tej sytuacji kobiety twierdziły natomiast, że mieszkanie przed ślubem nie jest stabilne z punktu widzenia prawnego i oznacza mały stopień zaangażowania partnerów. Tymczasem mężczyźni narzekali na ograniczenie ich wolności.

Wielka moc przyzwyczajeń

Wiesz już, że gdy ze sobą zamieszkacie, zmieni się wiele. Ale co dokładnie? Ewelina, 27-latka mieszkająca na stałe w Warszawie, gdy skończyła studia postanowiła wprowadzić się do swojego ówczesnego chłopaka, który miał własne mieszkanie. – Na początku wydawało mi się, że będzie w porządku, ale z czasem okazało się, ile nas dzieli i jak wielka jest moc przyzwyczajeń. Spieraliśmy się o błahostki, najczęściej związane z nawykami, takimi jak zostawianie brudnych naczyń w zlewie, czytanie w łóżku przy zapalonym świetle czy poranne pobudki. Po trzech miesiącach byliśmy w kryzysie – opowiada Ewelina. Jak dodaje, najbardziej przeszkadzał jej fakt, że w domu partnera czuła się obco, jakby była tam gościem. Czy ich związek przetrwał tę próbę? – Niestety, po roku się rozstaliśmy. Myślę, że oboje nie byliśmy wtedy gotowi na taki skok w naszym życiu – wyznaje nasza rozmówczyni.

Malowanie ściany

Żelazne zasady

Historia Eweliny nie jest regułą i w niektórych (wielu) przypadkach wspólne mieszkanie może okazać się strzałem w dziesiątkę. O czym jednak trzeba pamiętać?

- Ustalcie, po co chcecie ze sobą zamieszkać. To podstawa. Byłoby niedobrze, gdyby dopiero z czasem okazało się, że ty oczekujesz ślubu, a twój partner chce z tobą zamieszkać, bo znudziło mu się randkowanie. Zanim się do niego wprowadzisz, zapytaj, dlaczego cię na to namawia i jak widzi waszą wspólną przyszłość. Jest niezmiernie ważne, aby wasze wizje przyszłości były takie same. Bez tego wspólne mieszkanie faktycznie może okazać się katastrofą.

- Nie traktujcie wspólnego zamieszkania jako „być albo nie być” dla waszego związku. Jeśli okaże się, że pośpieszyliście się z tą decyzją, przyznajcie się do porażki i znowu zamieszkajcie osobno, ale się nie rozstając. Lepiej wrócić do swoich mieszkań niż żyć pod jednym dachem jak pies z kotem. Niekiedy decyzja o wspólnym zamieszkaniu może być nietrafiona, co nie musi od razu oznaczać, że do siebie nie pasujecie. Po prostu to jeszcze nie ten moment.

- Zaakceptuj fakt, że wiele się zmieni. Jedną z głównych przyczyn kryzysu w związku po wspólnym zamieszkaniu jest nieumiejętność pójścia na kompromis. To nie jest tylko twoje (ani tylko jego) mieszkanie – życie z drugą osobą uczy pokory. Jeśli nadal będziecie się zachowywać, jak gdybyście nie mieszkali we wspólnocie, awantury i pretensje pojawią się szybko. Gdy ze sobą zamieszkacie, i ty, i twój partner będziecie musieli zmienić swoje nawyki. Ale gra jest warta świeczki.

Polecane wideo

Komentarze (62)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 04.07.2012 10:38
Ja byłam z facetem 3 lata.. Spotykalismy się .. on przyjezdzał do mnie ja do niego .. nie mogliśmy bez siebie żyć .. ale do czasu... kiedy razem zamieszkaliśmy. Oczywiscie moi rodzice byli przeciwni .. JAK TO BEZ ŚLUBU ? Ale ja chciałam sprawdzić jak to będzie.. czy będziemy potrafili sie dogadać podzielić obowiązki .. niestety .. mój obecnie były facet wymagał ode mnie wszystkiego a niczego nie chciał dać od siebie. Ja byłam odpowiedzialna za pranie gotowanie sprzątanie WSZYSTKO (nie przesadzam) Wiem ze kobieta musi to robić bo faceci to brudasy ale nie sądziłam że to dojdzie do tego że nie mogłam wychodzić z domu bo on życzył sobie na obiad to i to .. skarpetki w kulkę.. majtki w kostkę koszlki wyprasowane.. codziennie odkurzanie mycie podłóg szykowanie dla niego obiadku zmywanie pranie bo ubierał jedną koszulkę na 3 godziny i wrzuciał do kosza z praniem .. SZOK!! ON TWIERDZIŁ ŻE ON TYLKO MA DAWAĆ KASE A ZA RESZĘ RZECZY TO JA JESTEM ODPOWIEDZIALNA. ROBIŁ AWANTURY ZE NIE MA PASZTETU JAK AKURAT MIAŁ NA NIEGO OCHOTĘ!!. Twierdził że do tego służy kobieta,.. ! WYPROWADZIŁAM SIĘ nie wytrzymałam .. i cieszę się że zamieszkałam i sprawdziłam bo gdyby to był mój mąż musiała bym to znosić albo rozwód!!! FACECI TO CHAMY !! Jak mają kobietę pod ręką to ją wykorzystują (oczywiscie nie wszyscy) i mamusie uczą swoich synków ze wszystko podaje i robi kobieta a facet leży przez TV z piwem w ręku
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.06.2012 18:26
A co jak chłopak mieszka z mamą i mam sie do nich wprowadzić?(po ślubie)
zobacz odpowiedzi (3)
Anonim (Ocena: 5) 04.06.2012 16:23
Ja zamieszkałam ze swoim facetem po miesiącu bycia razem, zmuszeni okolicznościami. Minęły już 3 lata i jakoś się nie pozabijaliśmy, choć były ciężkie chwile. ;) Ale da się, tylko potrzeba duuuzo cierpliwości.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 04.06.2012 00:42
A co powiecie na takie zachowanie. W skrocie od prawie 4 lat jestem w zwiazku i za 2 miesiace bierzemy slub. Od przeszlo roku on mieszka u mnie (dokladnie w domu z moja rodzina), wyszlo tak, ze zmaieszal u mnie po tym jak przylechal jakos po swietach gdy dowiedzialam sie, ze parwdopodobnie mam nawrot choroby przezuty itd. z rozpaczy chcialam by byl przy mnie i tak zostal do dzis, a takze zw wzgledu na to, ze moi rodzice chcieli by zostal bo widzieli, ze lepiej sie wtedy czuje dodam, ze juz bylismy po zareczynach od kilku miesiecy wowczas. Glownie nie o to mi w tym chodzi, ale to taki maly zarys przed tym co chce wlasciwie tu opisac. Chcialabym sie dowiedziec jakie macie zdanie na temat slubu, cyzm wlasciwie dla was jest, gdyz dla mnie jest bardzo istotny zwlaszcz, ze wiem, ze z ta osoba chce spedzic reszte zycia a slub to cos pieknego dla dwojga ludiz, ktorzy sie kochaja, mozna by tu wiele pisac, ale nie o tym chce wlasciwie tylko co byscie zrobily pomyslaly, gdyby bliska wam osoba stwierdzila, ze po co wam slub skoro mozna zyc na kocia lape. Moja kuzynka od dluzszego czasu tak mi powtarza, gdzy zyje w takim zwiazku do nie dawna jest to jej nowy zwiazek. Wczesniej byla pare lat od polowy gimnazjum, zyla z tym chlopakiem razem w domu jej rodzicow wraz z rodzenstwem starszym, po czym jej rodzice sie wyprowadzili pod maisto a mieszkanie zostawili dzieciom. I tak ona teraz twierdzi, ze ona ma dobrze bo zyje sama bez rodzicow z nowym chlopakiem, ktory zamieszkal u nich po paru tygodniach znajomosci i twierdzi, ze taki zwiazek jet o wiele lepszy niz malzenstwo i mi to ciagle powtarza jak sie widze z nia dodam, ze od kiedy ma tego nowego kolesia nie chce sie z nia widywac, gdyz ciagle krytykuje zwiazek malzenski gdy tylko cos wspomne o przygotowaniach do slubu itd. ciagle mowi,ze taki wolny zwiazek bez papierku jak ona to nazywa jest lepszy i rowniez mozna miec dzieci, gdyz jej zdaniem glownie dziecko cementuje zwiazek nie slub czy co kolwiek i fakt, ze mieszka sie z dala od rodzicow. Tyle, ze zpaomina, ze mieszka w mieszkaniu nalezacym do rodzicow a w przyszlosci do jej brata, gdyz to on utrzymuje obecnie mieszkanie i reszte rodzenstwa. Czy pojmujecie taka logike?? Gdzy ja kompletnie nie, a nie potrafie juz z nia rozmawiac, gdyz przykro jest mi sluchac jak bliska mi osoba od dziecka krytykuje to co robie fakt, ze w ogole mamy zamiar brac slub, gdyz ona nie widzi w tym sensu. Dodam jeszcze, ze jej wczesniejszy chlopak zdradzil ja z ich znajoma i zostawil nie dlugo potem. Kiedys nawet myslalam, ze bedzie moja swiadkowa badz matka chrzestna jak bym miala kiedys dzieci, ale po tym jak slysze od niej takie rzeczy i zero argumentow pzremawiajacych za tym, ze lepiej jest mieszkac samemu bez zadnych papierkow wydaje mi sie to smieszne i zalosne, gdyz mogla bym sluchac takich twierdzen od osoby, ktora wynajmuje sama mieszkanie i utrzymuje sie sama mieszkajac tylko we dwoje, a nie jesli jest zalezna mimo wszytsko od kogos z rodziny. Nie mam nic przeciwko wolnym zwiazkom, gdyz kazdy zyje tak jak chce. Jednak twierdzenie przez osobe, ktora tak naprawde nie mieszka sama ze swoim wybrankiem, partnerem, ktorego ledow zna, ze slub to tylko problem, gdyz zwiazek sie potem ma ogromne szanse na rozpad jest totalna bzdura wiec lepiej jest zyc w wolnym zwiazku. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Ma nadzieje, ze nie zagmatwalam sprawy:)
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 03.06.2012 22:37
Hejka wszytskim:) jestem ze swoim już ponad 5 lat, na poczatku przez 2,5 roku normalnie randkowaliśmy itd i itp od przyjeżdżał do mnie, ja do niego na parę godzin, potem zdecydowaliśmy wspólnie, że może zamieszkamy ze sobą (zmienialiśmy akurat miasto studiów, zaczynaliśmy studia magisterskie, inne rzeczy nowe). Mieszkamy już kolejne 2,5 roku i mogęz reką na sercu napisać, że nie było kolorowo na początku... Wynajeliśmy sobie pokój w mieszkaniu studenckim razem ze znajomymi i się zaczęło.... "A co Ty jesz?", "A nie wiesz gdzie jest pralka?", "Wyrzuć smieci"," Brudne skarpetki maja swoje miejsce", "Idź na zakupy", "łóżko mozna pościelić czasem...." i inne błache rzeczy, które kumulowały się i czasem były mega kłótnie, na szczęście i mnie i jemu bardzo zależało na sobie, więc uczylismy się kompromisu, oj ciężko było, ale teraz jak patrze na to wszystko to się tylko uśmiecham do siebie, bo wiem że jak nam zależy to warto!! Teraz jesteśmy narzeczonymi, a za rok bierzemy ślub i wiem, że mieszkanie przed ślubem to jest dobry pomysł, ponieważ nie dość że poznajemy siebie nawzajem, to znamy swoje oczekiwania wobec drugiej osoby, uczymy się własnych przyzwyczajeń, uczymy się ze sobą rozmawiać naprawde na wszystkie tematy (nawet na takie, o których wcześniej nawet byśmy nie myśleli). Ale wspólne mieszkanie jest dobre jeżeli dwoje ludzi pracuje, albo ma inne zajęcie. jestem zdania, że przesiadywanie ze sobą 24 godziny 7 dni w tygodniu to męczarnia. Trzeba znać umiar. Tutaj niżej jedna osoba pisze, że mieszka z kimś, a chce żyć, randkować itd. Jakiś problem? Nie! My co miesiąc mamy dwa dni - jeden to miesiącznica/rocznica naszeg początku związku, druga od pewnego czasu do miesięcznica/rocznica zaręczyn - i te dwa dni zawsze mamy przeznaczone jako specjalne okazje - w jeden ja zabieram jego a w drugi on mnie na jakieś fajne szmery bajery - kino, kolacja przy świecach, spacer, basen można tutaj wymieniać i wymieniać - ale to są nasze dwa dni w miesiącu, które mamy celebrować - nie ma opcji, abyśmy siedzieli przed kompem albo tv w ten dzień. Musi być jakiś rytuał - wspólne śniadanie w każdą niedzielę, film i chipsy i piwko w czwartek, coś co będzie scalać ten związek i na co będziemy czekać. Czasem zdarzają się okazje bez okazji i o tym też, trzeba pamiętać, bo sama rytyna też nie jest fajna, jakiś element zaskoczenia jest nawet wskazany!Oczywiście każdy z nas musi mieć odrobinę swobody, wiadomo, że mamy wspólnych znajomych, ale np. rożne hobby, pasje to też trzeba szanować, nie może być mowy abyśmy czuli, że dusimy się w tym związku. Ale to łatwo jest pisać - po tym co przeszlisly razem wiem, że jednak warto :) jesteśmy szczęśliwi i to najważniejsze i oby było tak dalej. Wiem, że razem poradzimy sobie ze wszystkim, jestem przekonana, że bedziemy ze sobą razmem dłuuuuuuuuuuuuugo i jeszzcze dłużej ;) . Pozdrawiam i życzę powodzenia, tym którzy zamierzają zamieszkać razem i decyzja o tym , aby też byla Wasza wspólna.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie