Razem, a jednak osobno

Moda ta niekonwencjonalne typy związków trwa w najlepsze. Do listy skomplikowanych relacji dołączył model LAT, czyli living apart together.
Razem, a jednak osobno
20.02.2012

Jeszcze do niedawna największą popularnością wśród młodych par cieszył się model DINKS z ang. Double Income No Kids, czyli podwójny dochód, żadnych dzieci. Odnosi się on do związków, w których kobieta i mężczyzna żyją na wysokim poziomie, są zajęci pracą i robieniem kariery, a z wyboru nie mają dzieci. Ani teraz, ani nawet w przyszłości. DINKS zaczyna jednak ustępować miejsca modelowi LAT, czyli – najogólniej rzecz ujmując – małżeństwu na odległość. W takim związku dwie osoby są w stałym związku, ale żyją w oddzielnych gospodarstwach.

Mieszkanie takie konieczne?

Badania mówią, że LAT-owców spotkać można w każdej grupie wiekowej, jednak najczęściej są to osoby w przedziale 25-55 lat. Okazuje się również, że małżeństwa bezdzietne częściej decydują się na model związku LAT niż te, w których są dzieci. Według innych badań przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii 54 proc. osób akceptuje małżeństwa typu LAT, zgadzając się ze stwierdzeniem, że „para nie musi ze sobą mieszkać, aby tworzyć trwały związek”. Ten model związku od lat jest bardzo popularny w Stanach Zjednoczonych , Australii, Kanadzie, a także przede wszystkim w północnej Europie. Powody, dla których kobieta i mężczyzna decydują się na związek LAT, są różne. Jako główne wymienia się przede wszystkim miejsce pracy (to rynek wymusza na nas, że dbamy o miejsce zatrudnienia, nawet kosztem układu partnerskiego) oraz potrzebę wolności w związku.

living apart together

Warto czy nie?

Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy modelu LAT mają swoje racje. Ci pierwsi uważają, że taki układ scala związek, pozwala za sobą zatęsknić i utrzymuje wzajemne pożądanie na wysokim poziomie. Żyjąc na odległość, trudniej również o rutynę, która jest zabójcza dla wielu mieszkających pod jednym dachem par. Jednak zdaniem przeciwników stylu LAT decyzja o takim związku to zwykła ucieczka – przed codziennymi obowiązkami, problemami czy właśnie rutyną. Bo właśnie dzięki mieszkaniu pod jednym dachem można sprawdzić partnera w codziennych sytuacjach, nawet jeśli nie są to same przyjemne chwile. Zagraniczne badania mówią jednak, że przy zaangażowaniu obojga partnerów i pewności, iż chce się być razem, model LAT nie przeszkadza nawet w wychowywaniu dzieci.

living apart together

Pedant kontra bałaganiarz

Hanna Bakuła ze związku typu LAT, w którym sama była, jest zadowolona. Twierdzi, że zadowolone są również zaprzyjaźnione z nią pary, które żyją w ten sposób. „Znam bardzo dużo par mieszkających oddzielnie, nawet w innych miastach i wszystkie są zadowolone. To uratowało mój nadwątlony związek, bo jako pedant nie byłam w stanie mieszkać z zawodowym bałaganiarzem. A jeśli mieszkanie oddzielnie zabija miłość, to znaczy, że może to było tylko przyzwyczajenie i strach przed samotnością” – argumentuje blogerka. Ale nie wszyscy są podobnego zdania. „Układy typu LAT czy DINKS to raczej wypaczenia w pogoni za własną wygodą niż prawdziwe związki” – twierdzi jedna z internautek na forum dyskusyjnym. – To jakaś kompletna bzdura – uważa natomiast Małgorzata. – Co to za pomysł, żeby mieszkać osobno? Wtedy partnerzy skazani są na samotność. Po co w ogóle brać ślub? Moim zdaniem ludzie, którzy się kochają, powinni ze sobą mieszkać – dodaje.

living apart together

Słowo od specjalisty

Psychologowie są jednak nieco sceptyczni, jeśli chodzi o LAT-owców. Przyznają, że dla kochającej i szanującej się pary odległość nie powinna być problem, ale… – Trzeba dużo zaufania, samozaparcia i oddania, żeby zdecydować się na taki model związku. Zwłaszcza na początku, gdy namiętność i pożądanie między kobietą a mężczyzną są największe – twierdzi Anna Chotecka, psycholog i socjolog. Zdaniem specjalistki, taki związek może się udać, ale pod kilkoma warunkami. Pierwszy to wspomniane już wcześniej, bezgraniczne zaufanie. Drugi – pewność, że damy sobie radę w pojedynkę. – Znałam małżeństwo, które żyło na odległość przez jakiś czas, ale prędko oboje doszli do wniosku, że życie osobno jest trudniejsze oraz droższe, dlatego zrezygnowali z tego – wyznaje Anna Chotecka. Aby taki związek się udał, konieczne jest również wsparcie bliskich, szczególnie gdy pojawia się dziecko. W takim przypadku samotność w małżeństwie może być dużym problemem. – Poza tym na dłuższą metę partnerzy mogą się od siebie tylko odsuwać, a im dłużej żyją osobno, tym trudniej będzie im zmienić nawyki i postanowić zamieszkać razem – sumuje specjalistka.

Ewa Podsiadły-Natorska

Zobacz także:

Siedem zwiastunów rozstania

Czy wasza przyszłość stoi pod znakiem zapytania?

Wasze listy: Studia czy miłość?

Jedna z naszych czytelniczek szuka rozwiązania swojego problemu.

living apart together

Utopić partnera

Wśród celebrytów nie brakuje par typu LAT – i to od dłuższego czasu. Aktorka Helena Bonham Carter i jej mąż, reżyser Tim Burton wraz z dwójką dzieci mieszkali dwa domy od siebie w Londynie. Podobnie jak Woody Allen i Mia Farrow, którzy żyli po przeciwnych stronach Central Parku (Nowy Jork). Gdyby cofnąć się w czasie, przeżywający obecnie rozkwit model związku LAT zapoczątkowali znacznie wcześniej filozof Jean-Paul Sartre i pisarka oraz feministka Simone de Beauvoir. Współcześnie zwolenników takiego typu związku przybywa. „Nie każdy nawet wie, że się dusi we wspólnym mieszkaniu. Wini siebie i innych, a wystarczy, że druga połowa wyjedzie sama na wakacje i nagle staje się jak do rany przyłóż. To sygnał, że należy zrezygnować z dodatkowego dochodu z wynajmu drugiego mieszkania i zamieszkać solo” – pisze Hanna Bakuła na swoim blogu. Dodaje jednak, że wady takiego układu są przede wszystkim finansowe: nagle trzeba wszystko dzielić na dwa. „Nawet gazety, pranie i rachunki domowe. Wychodzi niezła kasa, ale lepiej wydać na dwa mieszkania, niż jedną willę z basenem, w którym mamy się głównie ochotę utopić, że nie wspomnę o chęci utopienia partnera” – twierdzi Hanna Bakuła.

Komentarze (23)

Ocena: 4.87 / 5
Helen (Ocena: 2) 23.11.2017 14:23
Bzdura. Najwięcej związków typu LAT tworzą bardzo mlodzi ludzie - kochają się ale nie mieszkają razem. Trzeba troche myślec, jak się pisze teksty.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 03.12.2015 19:09
Jeżeli naprawdę było się zakochanym, to nie można tego zapomnieć ot tak. Jedynie czas może pomóc, choć i to nie zawsze. Byłam ze swoim chłopakiem ponad 4 lata więc coś o tym wiem. Było wspaniale, miałam dla kogo żyć, starac się, wracać do domu. Rozstanie przezywałam straszliwie, szukając wszelkich sposobów na Jego powrót. No i i udało się. Wszystko dzięki urokowi miłosnemu ze strony urok-milosny.pl , po 3 miesiącach oczekiwania i huśtawki nastrojów, mój misiek znowu jest mój: )
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 13.03.2012 19:39
www.tnij.org/dietacudo dobra dieta polecam !!!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.02.2012 17:51
a ja tam wole razem, zdecydowanie!!!! :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.02.2012 15:01
Na myśl przyszła mi para Frida Kahlo i Diego Rivera - dwa domu, połączone w jednym miejscu (powiedzmy mostkiem). Każdy miał własną pracownię, własną przestrzeń... a i mieli do siebie blisko. Myślę, że to pewnego rodzaju udogodnienie dla osób, które potrzebują trochę więcej własnej przestrzeni, są indywidualistami itp. Też mi się kiedyś takie coś marzyło :)
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo