Historia pewnego wrażliwego drania: "Chcę Wam opowiedzieć, jak straciłem kobietę marzeń"

List autorstwa tajemniczego Czarymarykris pomaga zrozumieć pokrętną męską logikę...
Historia pewnego wrażliwego drania: "Chcę Wam opowiedzieć, jak straciłem kobietę marzeń"
14.07.2011

Wyszperałyśmy w sieci list od faceta, którego historia może uchodzić za klasyczny przykład męskiej ignorancji. Na szczęście nasz bohater dostał nauczkę od pewnej mądrej kobiety i mamy nadzieję, że już nigdy nie popełni tego samego błędu. 

Autorowi życzymy szczęścia w życiu i w miłości, bo - mimo wszystko - czujemy do niego ogromny przypływ sympatii... :)

SPROSTOWANIE: Z redakcją skontaktował się autor listu i poprosił o podpisanie go nickiem Czarymarykris, co niniejszym czynimy.

Dlaczego chcę Wam odpowiedzieć jak straciłem kobietę marzeń? Po to, żebyście się mogli ze mnie pośmiać. Tylko bez litości, proszę. Literatem też nie jestem, więc wybaczcie brak patosu.

Każdy miał w życiu taki moment, kiedy mówił sobie 'Boże/ Allahu/ Jednorożcu daj mi kobietę, a zrobię wszystko, aby była najszczęśliwszą osobą na świecie'. Kurwa, jakie było moje zdziwienie, kiedy to Pan zesłał mi piękną niewiastę imieniem Zuzanna. Nie mogę powiedzieć, że to był ideał, bo nie był. Normalna, atrakcyjna i mądra kobieta. Taka do kochania, paplania o starości z wnukami i niedzielnych obiadkach u mamusi. Nie było niczego romantycznego w naszym poznaniu, nie było grzmotów z nieba, jej włosów nie rozwiewał wiatr w efekcie slow motion, nie uratowałem jej z rąk oprawcy, ani takie tam. Potrąciłem ją samochodem. Spieszyłem się, cofałem, ona jechała rowerem... Bum! i zderzak do wymiany (500zł!). Jej na szczęście nic się nie stało, a ja, jako godny reprezentant rasy męskiej, postanowiłem odkupić jej rower (950 zł!).

Kiedy podawałem ekspedientce kartę, w celu uregulowania rachunku, przeszedł mnie dziwny dreszcz zmieszany z kłuciem w przeponie. Najpierw myślałem, że to dlatego, że 950 zł wsadzam, jak to się mówi na Śląsku ' kozie w dupę', jednak... Zrozumiałem, że zwyczajnie jestem głodny! Więc, niespecjalnie licząc na wyraz chęci, zabrałem Zuzannę na jedzenie. Poszliśmy w trójkę. Ja, ona i jebany rower, który ktoś ukradł spod knajpy, kiedy to moje serce zaczynało szybciej bić dla niej.

Siedziała przede mną mała gapa o niebieskich oczach, w grzywce zachodzącej na oczy, która uśmiechała się głupkowato opowiadając jakieś pierdoły. Jakież było moje zdziwienie, kiedy uświadomiłem sobie, że jest w niej coś fajnego. Nie mówię tu tylko o cyckach, chociaż nie powiem, że fajnie dopełniały jej wygląd.

Pierwszy szok przeżyłem wieczorem tego samego dnia. Była to mieszanka piwa, żalu po skradzionym rowerze, obraz jej sukienki i twarzy. W celu rozładowania napięcia postanowiłem włączyć sobie film z kategorii sensual porn. Kurwa, no nikt mi nie powie, że ogląda to po to, żeby poszukać aspiracji do wystroju wnętrz. Nie wiem jak wy, ale ja to wyobrażam sobie pannę na filmiku jakoby mnie dosiadała. I tu przeżyłem drugi szok - te wszystkie gwiazdki nagle miały brzydkie, obleśne mordy. Ani mi, ani Trollowi, bo tak nazywam moje serce i rozum, te panny nie przypadły do gustu. Wtedy zrozumiałem, że wyobrażać sobie, a posiadać to zajebista różnica. I wstyd mi jak chuj, ale Zuzię chciałem posiadać. Na początku tylko jednorazowo. Zadzwoniłem, żeby zaprosić ją na przysłowiowego drinka. Gadaliśmy dobre trzy godziny przez telefon. Od planów na przyszłość, przez to jakie przyjebane jest pranie w orzechach, po ulubione kolory i alergie. No istne pierdolenie. Słuchałem o jej uczuleniu na mleko i śliwki, a Trollowi bardzo podobały się przekazywane przez nią informacje. Spotkaliśmy się następnego dnia.

miłość

I tu kurwa muszę przyznać się do tego, jakim drętwym fiutem byłem, bo Zuza nie odpuszczała. Ona przejęła moją funkcję rozpieszczyciela. To ona gotowała pyszne obiadki, smaczne kolacyjki, przechadzała się w majtkach od rana do wieczora, całowała, głaskała, no kurwa odpowiedzialny, zakochany facet, tylko z cyckami. Zaczęły się kłótnie, płacz, awantury i trzaskanie drzwiami. Ja mówiłem, że ona mnie nie słucha, ona, że nic do mnie nie dociera. Kłóciliśmy się, godziliśmy i tak kurwa 16 razy. 16 jebanych razy mnie zostawiła i 16 razy do mnie wracała. Ja obiecywałem, a i tak jakoś mi się nie chciało. Wiedziałem, że i tak wróci. Nie musiałem jej rozumieć, bo miałem pewność, że tak będzie.

Pewnego kurwa pięknego dnia Zuza też przestała się starać. To było równy rok temu. Wróciłem do domu, siedziała na kanapie, spakowana w walizki z doniczką, z kasztankiem na kolanach. Kasztanek to była maksymalnie przedszkolna sytuacja, a teraz to moje najmilsze wspomnienie po związku. Założyliśmy się kiedyś, że ona wyhoduje drzewo z owocu kasztana, ona będzie o nie dbała, a ja je zasadzę, jak Zuza urodzi mi syna. Kasztanek rósł sobie w kuchni na parapecie i jako jedyny nie dawał za wygraną.

Spojrzała na mnie tymi swoimi zapłakanymi ślipiami i powiedziała, że jej też już jest wszystko jedno.Przyznam, że nie byłem na to przygotowany. Lubiłem te nasze kłótnie i późniejsze godzenie się, lubiłem ją zapłakaną i taką kurwa bezbronną.

Po Zuzie ratowałem się jakimiś kobietami, ale to były tylko kolejne kamienie, które za każdym razem dowiązywałem sobie do nogi. Nagle kurwa znów jej ciało było nieidealnym, ale najlepszym na świecie, tańce w moich majtkach w kuchni najseksowniejszymi ruchami na świecie, a drugiej takiej grzywki wpadającej w oczy nie ma żadna kobieta.

Od roku tęsknię za nią codziennie. Od 11.06.br ze zdwojoną siłą, ponieważ właśnie tego dnia dowiedziałem się od swojej matki, że Zuza wyszła za mąż.

Dbajcie o swoje kobiety. Nigdy nie myślcie, że zdobyliście je w całości i na zawsze. Nie ma 'na zawsze'. Każdego dnia jest na dziś.

Czarymarykris

Zobacz także:

Feng shui partnerstwa - bądźcie yin & yang i oczyśćcie miłosną przestrzeń!

Jak poprawić energię związku? To proste, wystarczy zastosować się do kilku wskazówek.

ALCHEMIA MIŁOŚCI, CZĘŚĆ 2: Co się dzieje, kiedy kochasz?

Miłość działa jak narkotyk. Sprawia, że ogarnia nas namiętność, ogień pożądania i niespotykana euforia.

miłość

Przez 9 miesięcy zachwycało mnie jej nieidealne ciało, sterczący tyłek i asymetryczne cycki. Oszalałem, ona zresztą też. Kurwa, no było cudownie. Naprawdę w pewnym momencie czułem, że dostałem to czego mi w życiu szczerze brakowało. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu. Myślałem o niej nieustannie. Przynosiłem małe bukieciki polnych kwiatów (do 10 zł i nie droższe) kupowane od jakichś babć, co to rozsiadają się na chodnikach jakby były ich własnością. Dotykałem jej włosów, całowałem nos, drapałem po brzuchu i plecach, nosiłem na rękach, przygotowywałem kolacje niespodzianki i relaksacyjne kąpiele. Zapomniałem jeszcze o wielogodzinnym łażeniu po sklepach i masowaniu jej wśród świec. Zuza nigdy nie była panną, która czegoś wymagała. Zawsze cieszyło ją wspólne spędzanie czasu razem, po prostu. Była dobra i kochana. Gotowała mi i prała moje jebiące skarpety tak, że pachniały kwiatkami. Do tego łóżko. Jak to się mówi - miała temperament i potencjał, który doprowadzał mnie do szaleństwa.

Któregoś dnia pojechałem do mamy po gołąbki, wtedy miał miejsce kluczowy moment w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że ta kobieta będzie matką moich dzieci. Powiedziałem jej o tym, jak tylko wróciłem do domu. Kurwa, nigdy nie widziałem tak szczęśliwej kobiety. Stała przy garach w jakiejś pogniecionej koszulce i moich bokserkach, z ziemniakiem w ręku i płakała wzruszona. O rzesz kurwa, ile wtedy padło pięknych słów! Czułem się naprawdę szczęśliwy i zajebisty do granic możliwości. Moi kumple mieli przygodne panny, a obok mnie śpi kobieta z którą chcę być do końca życia. Wszyscy, którzy idą przez życie z kobietami marzeń, wiedzą o czym mówię, i nie ma w tym żadnego pierdolenia. Ci, którzy jeszcze nie doświadczyli tego uczucia, mają ten zajebisty moment przed sobą. Dobrze zapamiętajcie tę chwilę, ponieważ TAKIE COŚ czuje się tylko jeden jedyny kurwa raz w życiu. Normalnie eldorado, orgazm, milion w totka i takie tam inne. A jeszcze jak kobieta chce tego samego. No w dzisiejszych czasach trzeba to docenić i zrobić wszystko żeby nie odjebało.

Bo właśnie mi odjebało. Nie wiem kurwa, co ja sobie myślałem, ale jakoś wydawało mi się, że skoro już wszystko ustaliliśmy, w sensie, że mamy wybrane imiona dla dzieci, meble do kuchni i wiemy, że chcemy być ze sobą do końca świata, to wszystko jest zajebiście. Tylko, że nagle panny z pornoli już nie miały obleśnych mord, nieidealne ciało stało się po prostu ciałem, babcie w chustkach okupujące krawężniki były babciami w chustach okupującymi krawężniki. Kąpiele zamieniłem na szybkie prysznice, a spacery na siedzenie przed telewizorem. Gdzieś się kurwa pochowały namiętności, skoro pralka znów spełniała w domu tylko funkcję pralki, a program wirowania miał za zadanie dobrze odwirować moje gacie.

Polecane wideo

Komentarze (210)

Ocena: 5 / 5
onaa (Ocena: 5) 02.01.2016 19:07
dobre powiedzenie ze po stracie dopiero sie docenia ;) czasem sie da uratowac ale czasem w tym przypadku niestety nie... wlasnie zle faceci niektorzy mysla bo jak i tak bedzie Cie przyjmowac caly czas spowrotem do siebie to tez jak w tym wypadku bedzie miala kobieta dosyc i sama sie ulotni na dobre.. bo ile mozna przyjmowac faceta ktory niby mowi ze sie zmieni tylko po to zeby tylko wrocic.. niestety ale masz nauczke.. ale zycze Ci moze spotkasz taka podobna do niej i znowu bedziesz taki szczesliwy :) nigdy w zyciu nic nie wiadomo :) teraz jest Ci pewnie zle i to jest zrozumiale ale to minie.. nie powiem Ci kiedy bo kazdy inaczej to przezywa i kazdy dluzej lub krocej ale minie :) ps.bardzo szczery tekst! :)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 01.04.2015 18:36
Widze, ze nie jestem sama! Moj mezczyzna zostawil mnie parę miesięcy temu, nic na to nie wskazywalo, bylo cudownie, bajkowo! bylam juz nawet u psychologa, wygadac sie, zeby ulzyc sobie! Niestety nie pomogło zdecydowałam więc że musze go odzyskać za wszelką cenę. Zamówiłam spętanie miłosne na urokmilosny24.pl - facet po 2 tygodniach wrócił na kolanach. sposób brutalny ale dający efekty.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 09.02.2015 16:12
Też kiedyś straciłem wymarzoną kobietę. Na szczęscie ja dozyskałem dzięki urokowi miłosnemu ze strony magicznerytualy.pl - teraz jesteśmy szczęsliwi.
odpowiedz
Lukasz (Ocena: 5) 15.08.2014 09:43
Ostatni wpis od Ani z 2013-07-02 ciągle wracam myślami do tamtych czasów kiedy to byłem z ukochaną dziewczyną. Niestety postąpiłem podobnie jak autor tekstu a teraz żałuje, tęsknie i marzę. Szkoda ze wcześniej nie przeczytałem tego artykułu i nie i nie wyciągnąłem z tego żadnych wniosków.
odpowiedz
Ania (Ocena: 5) 02.07.2013 13:52
2 lata temu rozmawiałam o tym liscie z chłopakiem, który juz wtedy zdobył moje serce mówiac mi, ze nasza historia bedzie całkiem inna i on juz o to zadba.. Odszedł i powiedział, ze juz nie kocha, a ja wciąż się łudzę. Kobiety są jednak strasznie ślepe.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie