Kamil związał się z kobietą, która ma dziecko. Tłumaczy, dlaczego nie pokochał też jej córki

Młody mężczyzna podpisuje się pod kontrowersyjną opinią Anny Korcz.
Kamil związał się z kobietą, która ma dziecko. Tłumaczy, dlaczego nie pokochał też jej córki
Fot. Unsplash
01.10.2019
Grzegorz Lawendowski

Życie nie zawsze układa się podręcznikowo i zgodnie z planem. Bywa i tak, że sytuacja wymyka się spod kontroli, nie przypominając zupełnie wymarzonego scenariusza. Ten zakłada ślub, narodzimy potomstwa i szczęście do grobowej deski. Bez żadnych komplikacji i postronnych osób. Brzmi dobrze, ale naprawdę różnie z tym bywa.

Zobacz również: „Zakochałem się w pannie z dzieckiem”. Jak wygląda związek z samotną matką?

Coraz rzadziej wiążemy się z pierwszą miłością i jesteśmy z nią do końca. Nawet narodziny dzieci nie gwarantują, że już zawsze będziemy razem. Wbrew temu, co niektórzy próbują nam wmówić, rodzina ma niejedno imię. Przekonała się o tym m.in. Anna Korcz, która ma dwie córki z pierwszego małżeństwa i syna z kolejnego. Podobnie jak nowy partner.

Aktorka wyznała niedawno, że nigdy nie pokochała dzieci drugiego męża, czym wywołała niemały skandal. Kamil nie zamierza jednak krytykować jej postawy, bo przeżywa to na własnej skórze. Związał się z dzieciatą kobietą, ale to nie oznacza, że nagle stał się kochającym ojcem.

Ciąża kształtuje rodzica

Dla mężczyzny rodzicielstwo to chyba bardziej skomplikowany temat, niż dla kobiety. Ona przeżywa wszystko najmocniej, bo przez długie miesiące chodzi w ciąży, a później następuje poród. Dla faceta to równie istotny czas, bo pozwala obserwować, jak wzrasta nowe życie i przyzwyczaić się do nowej roli. Wchodząc w związek z dzieciatą nie miałem takiej okazji, a miłość nie przychodzi za pstryknięciem palca.

Genów nie oszukasz

Wiem, czuję i widzę, że to nie jest moje biologiczne dziecko. Córka mojej partnerki nie przypomina mnie wizualnie, a i jej charakter nie pozostawia wątpliwości, że to zupełnie inna krew. Ona też zdaje sobie z tego sprawę i nigdy nie oczekiwała, że zastąpię jej kogokolwiek. Jestem partnerem mamy, a nie nowym tatą. Zrobię dla tego dziecka wiele, bo jest częścią mojego życia, ale to nie jest miłość.

Zobacz również: „To najdroższe prostytutki w mieście”. Faceci wyznają, dlaczego NIGDY nie umówią się z samotną mamą

Nie chcę robić konkurencji

Pewnie wyglądałoby to trochę inaczej, gdybym wszedł w związek z wdową albo samotną matką, która postanowiła zapomnieć o biologicznym ojcu dziecka. W tym przypadku układ jest dla wszystkich jasny - ja kocham mamusię, ona córkę, a wcale nie tak daleko jest też genetyczny tatuś. Mają regularny kontakt, więc nie ma potrzeby, ani możliwości, abym nagle wszedł w jego buty. Nie na to się pisałem.

Kocha się tylko swoje

Czy można inaczej? Nie wiem, ale mam poważne wątpliwości. Wyobrażam sobie sytuację, gdy zakochuję się bez pamięci w adoptowanych pociechach. To jednak coś zupełnie innego. Córka partnerki nie jest sierotą i nawet jeśli wreszcie weźmiemy ślub - nie stanie się z automatu moją córką. Wierzę w siłę więzów krwi. Te w ostatecznym rozrachunku okazują się mocniejsze, niż cokolwiek. Dla swojego wskoczysz w ogień.

Nigdy tego nie obiecywałem

Niektórzy oczekują, że nowy partner wchodząc w relację z dorosłą osobą, niemal z automatu zajmie się też jego potomstwem. Różne są układy, potrzeby i możliwości, ale ja nigdy tego nie zapowiadałem, ani moja kobieta nie miała podobnych oczekiwań. Dla nas od początku oczywiste było, że kochamy siebie i to wystarczy. Ona kocha też dziecko, a ja doświadczę tego samego w momencie, kiedy zdecydujemy się na kolejne. Już razem.

Brak miłości nie oznacza nienawiści

Przyznając się do tego, że nie kocham córki partnerki z poprzedniego związku, brzmię tak, jakbym jej co najmniej nienawidził. To oczywiście nie tak. Stała się nieodłączną częścią mojego życia i zależy mi na jej szczęściu. Nie tylko dlatego, że jestem z jej mamą. Mieszkamy razem i chcąc nie chcąc przejąłem wiele ojcowskich obowiązków. To ogromna sympatia, przywiązanie, szacunek i troska, ale nie miłość. Moim zdaniem wystarczy.

Rozumiesz jego postawę?

Zobacz również: Młody ojciec ostrzega przed związkiem z samotną matką. „To studnia bez dna”

Polecane wideo

Hejterzy współczują jej ciąży. Nie uwierzysz, kto jest ojcem dziecka
Hejterzy współczują jej ciąży. Nie uwierzysz, kto jest ojcem dziecka - zdjęcie 1
Komentarze (34)
Ocena: 4.71 / 5
gość (Ocena: 5) 12.10.2020 00:47
Ja nie jestem zbulwersowana tą opinią, ja rozumiem. Nie mogę mieć dzieci, a dla dwóch panów z którymi byłam w poważnych związkach, posiadanie potomstwa było istotne. Rozumiałam to. Rozstaliśmy się bez gniewu. Mimo to, nie potrafiłabym (przyznaję szczerze) związać się z człowiekiem, który ma dziecko z żyjącą kobietą. Związałam się więc z wdowcem. Adoptowałam jego dwóch synów. Ale teraz to są nasi synowie, nie jego. Jeden w ogóle nie pamięta mamy, drugi słabo. Mamą dla nich jestem ja (choć, oczywiście, mają kontakt z rodziną mamy, chodzimy na jej grób etc.). To jednak zupełnie inna sytuacja. Poza tym jest jeszcze inna sprawa, dzieci zwykle łączą ludzi na całe życie. Mam koleżankę, której partner (wieloletni) ma córkę z eks-żoną. Teraz była jej komunia. Wiadomo, ilość gości ograniczona. Koleżanka się "nie załapała". Rozumiała, ale było jej przykro. Podobnie imieniny, urodziny... To są trudne sprawy.
odpowiedz
gość (Ocena: 2) 16.04.2020 10:57
Moja mama związała się z mężczyzna który nie jest moim tatą, kiedy wzięli ślub miałam około 11 lat on wie ze nie jest moim prawdziwym tatą i prawdopodobnie nigdy nie będę mówiła do niego ‚tato’ ale kocha mnie tak samo jak ja kocham go
odpowiedz
gość (Ocena: 2) 05.10.2019 12:09
Dla mnie beznadziejny facet skoro decyduje się na związek z kobietą po przejściach z dziećmi z innego związku to moim zdaniem powinien zaakceptować dzieci..Gdy to ja bym trafiła na takiego faceta który otracal by moje dziecko to koplabym bym to w D...E nie wyobrażam sobie tego aby dziecko wychowywało się bez miłości z drugiej strony.. A jeśli facetowi nie odpowiadaja dzieci z innych związków to proponuje szukać sobie partnerek bezdzietnych i panienek, bo normalna kobieta pomimo rozpadu związków małżeństw z różnych przyczyn próbuje zawsze ułożyć sobie życie na nowo z myślą o miłości i akceptacji jej wcześniejszego życia..
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 5) 04.10.2019 19:43
Rozumiem, super, przynajmniej facet jest szczery
odpowiedz
Kris (Ocena: 5) 03.10.2019 17:30
To artykuł o mnie. Też jestem "starym kawalerem". W końcu poznałem wspaniałą kobietę, zakochałęm się. Myślę o ślubie z nią... Lecz to kobieta "po przejściach". Ma syna z poprzedniego małżeństwa. Wcześniej nie znałem go. Swojego właściwego ojca nie zna. Moja partnerka wmawia mu że to ja nim jestem i każe mi go traktować jak swoje dziecko. A ja tak nie potrafię. Ten chłopak to moje przeciwieństwo: jest typowym ekstrawertykiem z ADHD. Ja jestem flegmatykiem intro. I tu pojawia się oczywisty konflikt. On ciągle narusza moją przestrzeń. Oczekuje, że będę go pieścił (dosłownie) niczym babcia. Ma 10 lat, a zachowuje się i mówi (gaworzy) jak 3-latek "Ciacio, a pociałuj mnie". Nie zostawia mnie w spokoju nawet na sekundę. Nie mogę sam iść nawet do toalety, bo on musi z "tatusiem sikać". Brzydzę się tego, i jego też. Ciągle się odsuwam od niego, a on napiera.... Nawet do łóżka nam się pakuje, bo on boi się "siam"... Seks przestał istnieć... Chyba dam sobie spokój z tą kobietą, Nie nadaję się do tej roli. Chciałem być partnerem, a nie niańką
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie