MĘSKIM OKIEM: Byłem przy porodzie. Żałuję!

Młody ojciec wspomina traumatyczne przeżycia z porodówki.
MĘSKIM OKIEM: Byłem przy porodzie. Żałuję!
Fot. iStock
27.12.2016

Co facet może wiedzieć o porodzie? Kobiety twierdzą, że raczej niewiele. Albo nic. To na ich barkach spoczywa cały ciężar tego wydarzenia i tylko one mogą wypowiedzieć się na temat bólu, strachu czy niepewności. Sporo w tym racji, ale faceci przecież nie żyją w próżni. Coraz częściej towarzyszą swoim partnerkom w czasie rozwiązania, także wyciągają wnioski i mają własne spostrzeżenia. Nie zawsze takie, jakie byście sobie życzyły…

Dziś w „Męskim okiem” gościnny wpis Radka, który zaledwie kilka tygodni temu trafił ze swoją żoną na porodówkę. Wspierał ją w najtrudniejszych momentach, ale z perspektywy czasu ma poważne wątpliwości, czy powinien być naocznym świadkiem cudu narodzin. Teraz szczerze opisuje, co przeżywa wtedy facet.

Koniecznie weź to pod uwagę, kiedy zaczniesz zmuszać do tego swojego partnera. Naprawdę chciałabyś, by przeżywał coś takiego?

Zobacz również: Szokujące zdjęcia Z PORODÓWKI (Na ten widok nie da się psychicznie przygotować)

 

facet na porodówce

fot. Thinkstock

O tym, że będę obecny w czasie porodu naszego pierwszego dziecka dowiedziałem się od żony. Wcześniej nie rozmawialiśmy na ten temat. Ona uznała, że to naturalne i w ten sposób zostałem postawiony przed faktem dokonanym. Mogłem zaprotestować. Dlaczego tego nie zrobiłem? Czułem ogromną presję. Natychmiast dowiedziałbym się, że jestem kiepskim materiałem na ojca. Nie miałem wyjścia.

Przed dotarciem na porodówkę nie wiedziałem czego mogę się spodziewać. Próbowałem uzyskać informacje od żony i naszych wspólnych znajomych, którzy dzieci już mają. Od kobiet słyszałem, żebym nie wnikał, bo to będzie najpiękniejsza chwila w moim życiu. Od mężczyzn, którzy też zostali do tego zmuszeni, że i tak nie mam wyjścia.

Rzeczywistość okazała się o wiele brutalniejsza, niż wyobrażenia. To nie były sceny jak z filmu familijnego, ale bardziej krwawa masakra piłą mechaniczną na oddziale położniczym.

 

facet na porodówce

fot. iStock

Sala porodowa to bardzo zimne miejsce. Także dosłownie. Nie czuje się tu domowej atmosfery, jak próbują się reklamować niektóre szpitale. Personel dwoi się i troi, ale gdyby nie ciągłe dopytywanie się - niczego nie bylibyśmy pewni. Żonie natychmiast przepięto łatkę nadwrażliwej, a mnie mięczaka, który wszystkiego się boi. To chyba normalne, kiedy pierwszy raz trafiasz do takiego miejsca.

Sam poród wlecze się niemiłosiernie i jest to wyzwanie kondycyjne. Oczywiście dla mamy przede wszystkim, ale stojący obok tatuś też nie ma łatwo. Trzeba być na każde zawołanie. Denerwujesz się i odczuwasz niemal to samo, co ukochana kobieta obok. Czy to doświadczenie zbliża? Może niektórych. Moja kobieta cały czas zabraniała mi „tam zaglądać” i narzekała, że brzydko wygląda.

Kiedy akcja nabiera tempa, zaczyna być bardzo nieprzyjemnie. I krwawo.

Zobacz również: Polska blogerka pokazała ZDJĘCIE Z PORODÓWKI! „Cud narodzin” czy „obrzydliwość”?

 

facet na porodówce

fot. iStock

Wszystko pamiętam jak przez mgłę. Ekscytacja, nerwy, strach, obrzydzenie. Targało mną tak wiele emocji, że niczego nie jestem juz pewien. Zasadnicza akcja porodowa trwała około godziny i nie wyglądało to najlepiej. Żona wyła z bólu, bo znieczulenie okazało się nie do końca skuteczne. Sparaliżowało tylko jedną stronę ciała. W sumie, jakby w ogóle go nie było. Nigdy nie widziałem w jej oczach takiego amoku.

Wcale nie chciała się rozkoszować tym pięknym momentem. Wrzeszczała, żeby ktoś wreszcie wyrwał dziecko ze środka, bo ona nie da rady. Faktycznie pojawiły się problemy. Pod koniec lekarz i pielęgniarki leżeli na jej brzuchu, żeby wycisnąć naszego synka na zewnątrz. Wciąż słyszę to chluśnięcie i widzę zakrwawione fartuchy personelu.

Noworodek? Z jednej strony płaczesz ze szczęścia, ale z drugiej - dziwisz się, że dziecko może być aż tak brzydkie.

 

facet na porodówce

fot. iStock

Małe ciało oblepione śluzem, krwią i niezidentyfikowanymi tkankami to widok upiorny. Przyznam uczciwie, że brzydziłem się go dotknąć. Zaczekałem do momentu, kiedy został wstępnie oczyszczony z tego paskudztwa. Wtedy było już pięknie. Nie licząc faktu, że obok leżała żona, a lekarz szył jej krocze. Znowu cierpienie. Dla niej i dla mnie. W powietrzu czuć było nieprzyjemny zapach, wszystko się kleiło i ogólnie nie ma do czego wracać.

Najcudowniejszy moment - pierwszy odgłos dziecka. Ale resztę wolałbym jednak zapomnieć. Nie byłem przygotowany na taką traumę i boję się, że te wydarzenia zaważą na naszych relacjach. Niestety, dane mi było zobaczyć na własne oczy rzeczy, których facet oglądać raczej nie powinien. Pokiereszowane krocze powinno pozostać dla nas tematem tabu.

Czy przy drugim porodzie, jeśli nam się przydarzy, będę obecny na porodówce? Raczej za drzwiami oczekując na wieści od lekarzy.

 

facet na porodówce

fot. Thinkstock

Przed porodem byliśmy bardzo blisko siebie. Wbrew pozorom, to doświadczenie wcale nie poprawiło tego stanu rzeczy. Wręcz przeciwnie - doceniając jej trud nie umiem zapomnieć o nieprzyjemnych aspektach tego przeżycia. Nawet nie myślę o seksie po tym, co zobaczyłem. Kobietom może się to wydawać podłe, ale chcę być w 100 procentach szczery.

Jeśli facet zapiera się rękami i nogami, że nie chce przy tym być - spróbuj go zrozumieć. Wcale nie jesteśmy tacy twardzi, na jakich pozujemy. A to co zobaczymy, już się nie odwidzi. To, czego doświadczymy, wcale nie musi wyjść nam na dobre. Skoro po kilku tygodniach to wciąż we mnie siedzi - jeszcze długo mogę się nie otrząsnąć. Jeśli w ogóle.

Nie musiałem tego oglądać, żeby być dobrym ojcem.


Radek

Zobacz również: Makijaż na porodówce? Ta wizażystka zadbała o każdy detal

Komentarze (125)

Ocena: 4.26 / 5
Ona (Ocena: 1) 14.07.2018 18:11
Ty podły gadzie. Żona miała się delektować faktem, że wychodzi z niej dziecko??? Szkoda, że tego nie możesz poczuć, chcialabym zobaczyc jak sie delektujesz. Może wtedy bys zrozumial dlaczego miala taki amok w oczach. Żal kobiety że takiemu pędrakowi dziecko urodzila.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 23.02.2017 20:07
Bez obrazy koles, ale jestes po prostu tchorzem. Mezczyzni chca widziec tylko sliczne i pachnace rzeczy? Zenada...
odpowiedz
helazwesela (Ocena: 1) 17.01.2017 18:23
Napisałam z początku dłuższy komentarz, ale mogę do streścić, by nie taplać się niepotrzebnie w słowach, które obiją się od oczu (uszu) jak groch o ścianę: uczestnictw przy porodzie nie ma zrobić z Ciebie dobrego ojca, tylko dobrego, wspierającego partnera, który jest oparciem w szczególnie tak trudnych chwilach.
odpowiedz
bella donna (Ocena: 5) 17.01.2017 17:50
W naszym kraju zabronione jest kładzenie się na brzuchu rodzącej w celu "wyciśnięcia" z niej dziecka - takie działanie to błąd lekarski... Reszty "listu" komentować nie będę, bo to indywidualna sprawa każdej pary. Kobieta rodząca przez cesarkę nadal dla mnie jest w 100 kobietą i matką, a mężczyzna, który nie chce brać udziału w porodzie nadal jest w 100 mężczyzną i ojcem. To nie jest konkurs.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.12.2016 07:14
Débil.... Nie, nie nadajesz się na ojca ani partnera. Razem splodziliscie to razem rodzicie... U mnie mój był cały czas, miałam cesarke i wszystko widział i się nie brzydzi... Nas to wzmocniło. Kochany jest, najlepszy tatuś dla naszej niuni. We wszystkim pomaga, wstaje w nocy... Itd
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo