MĘSKIM OKIEM: Dlaczego faceci boją się zwolenniczek aborcji?

Nawet jeśli w tym sporze macie rację, zupełnie nie liczycie się ze słowami...
MĘSKIM OKIEM: Dlaczego faceci boją się zwolenniczek aborcji?
Fot. iStock
27.09.2016

Dyskusja o aborcji, odcinek 2546. Na pewno nie ostatni. Rządzący wszystkich opcji wyciągają ten temat regularnie, zwłaszcza kiedy coś dzieje się nie po ich myśli. Kiedy społeczeństwo rzuca się sobie do gardeł, zarzucając mordowanie dzieci lub maltretowanie kobiet, politycy mają czas na uspokojenie sytuacji we własnym obozie. Zazwyczaj do żadnych zmian w prawie nie dochodzi. Miejmy nadzieję, że właśnie mamy z tym do czynienia.

Podgrzewanie atmosfery kwestiami światopoglądowymi to trik stary jak świat. Szkoda tylko, że przy okazji padają słowa, których żadna ze stron sporu długo nie zapomni. Zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy zaostrzenia prawa, mają dziś sporo na sumieniu. Nie tylko radykalne przeciwniczki przerywania ciąży bez względu na okoliczności. Kobiety znacznie bardziej liberalne też.

Do tego stopnia, że dla wielu z nas związek z kimś takim wydaje się wręcz niemożliwy. Dlaczego?

Zobacz również: LIST: „Uczestniczki czarnego protestu zachęcam do pomalowania dłoni na czerwono. Bo macie krew na rękach!”

 

zwolennicy aborcji

fot. Thinkstock

Radykalizm nie jest fajny

W tym przypadku mamy z nim do czynienia z obydwu stron. Ultrakatoliczki głuche na jakiekolwiek racjonalne argumenty kontra żądne krwi aborcjonistki, dla których płód jest niczym. Bez względu na to, do której opcji Ci bliżej, nam na samą myśl cierpnie skóra. Od zwolenniczek przerywania ciąży wciąż słyszymy, że ciało kobiety jest świętością, nikt do niczego Was nie zmusi, a zapłodnienie to zazwyczaj wypadek przy pracy.

Trochę się to kłóci z kobiecym racjonalizmem i delikatnością. Nikt nie twierdzi, że powinnaś zmienić poglądy i stanąć pod sztandarem „pro life”, ale przynajmniej ważyć słowa. Hasła typu „moja macica, moja sprawa” sprowadzają się mniej więcej do jednego - nie potrzebujemy facetów. To, że ktoś nas zapłodnił, nie oznacza, że ma prawo się wypowiadać. Pozwólcie, że się nie zgodzę.

zwolennicy aborcji

fot. Thinkstock

Gdzie Twój instynkt?

Przez wieki przyzwyczaiłyście nas do tego, że macie niemal nabożny stosunek do ciąży i macierzyństwa. Zapłodnienie to cud, a dziecko jest spełnieniem największych marzeń. Trochę się to kłóci ze zwolenniczkami aborcji, które wykrzykują, że „liczy się kobieta, a nie zygota”. Nie oceniam nawet, ile w tym prawdy. Statystyczny facet nie chce tego słuchać, bez względu na fakty i zdrowy rozsądek. Potencjalna matka powinna liczyć się ze słowami.

Niemal każda kobieta może kiedyś zostać mamą. Ważne, by broniąc praw m.in. zgwałconych, nie przekroczyć granicy dobrego smaku. Czasami odnoszę jednak wrażenie, że to nie system, głupie prawo i fanatyzm jest Waszym wrogiem, ale dziecko jako takie. Zupełnie, jakby każda ciąża oznaczała rozwijanie się w Twoim łonie pasożyta.

Zobacz również: EXCLUSIVE: Usunęłam ciążę...

 

zwolennicy aborcji

fot. Thinkstock

Brak konsekwencji

Z jednej strony słyszymy, że walczycie o swoją wolność, zdrowie, życie, przestrzeganie prawa itd. Nikomu nic nie nakazujecie, ale chcecie, by szanowano Waszą wolną wolę. Bo żadna kobieta nie jest potencjalną morderczynią. Jeśli dochodzi do aborcji, to jest to potworna, ale uzasadniona decyzja. Kto nie chce, niech się nie skrobie. Brzmi całkiem rozsądnie, ale trochę się to kłóci z faktami.

W emocjonalnej dyskusji na temat zaostrzenia prawa aborcyjnego padło za dużo nierozsądnych słów. Wrogiem publicznym numer jeden stały się kobiety, które wbrew wszystkiemu zdecydowały się urodzić i dziś dają tego świadectwo. Matki dzieci z gwałtu lub chorych na zespół Downa słyszą, że są nieodpowiedzialne, fanatyczne, same sobie winne i sprzeciwiając się przerywaniu ciąży dają wyraz swojej frustracji. Bo pewnie żałują, że się na to zdecydowały. To dopiero jest barbarzyństwo.

 

zwolennicy aborcji

fot. Thinkstock

Cenimy przywiązanie do tradycji

Nie nasza wina, że wychowaliśmy się w specyficznym kraju. W takim, w którym kobiecość zawsze utożsamiana była z płodnością. To ojczyzna Matki Polki, która stawia dobro dziecka i rodziny ponad swoim. Swoje robi też katolicka moralność jednoznacznie zakazująca segregowaniu płodów na te, które mają się urodzić albo nie rokują i trzeba się ich pozbyć. Bez względu na to, jak sami liberalni i postępowi jesteśmy, nie za bardzo chcemy słyszeć, że ktoś twierdzi inaczej.

Takie sprawy powinny być rozstrzyganie we własnym sumieniu i bez zbędnego wrzasku. Radykalny feminizm trochę się z tym kłóci. I chociaż sami jesteśmy przeciwko temu, byście musiały rodzić dzieci z gwałtu lub poświęcać swoje życie ratując zarodek - czasami wyrażacie to zbyt dobitnie.

zwolennicy aborcji

fot. Thinkstock

Moje zdanie się nie liczy

W całej tej dyskusji zupełnie zapomina się o roli mężczyzny w zapłodnieniu. Dziwne, bo później wymagacie od nas takiego samego zaangażowania w wychowanie dziecka lub wypłacania wysokich alimentów. Kiedy mówicie o zarodku - ojca nie ma. Wtedy decyzja należy wyłącznie do Was. Niezbyt to logiczne, o sprawiedliwości nawet nie wspominając.

Bo jak mam się związać z kobietą, która uważa, że zarówno komórka jajowa, jak i plemnik należą tylko do niej? Na biologii uczyłem się czegoś zupełnie innego. Ale tak to jest, kiedy emocje przesłaniają ewidentne fakty…

Grzegorz Lawendowski

Zobacz również: Aborcja to twoja decyzja

Komentarze (45)

Ocena: 4.22 / 5
gość (Ocena: 5) 25.10.2016 10:55
Przecież nikt nie mówi ze facet nie ma nic do gadania. Hasła "moja macica moja sprawa" potyczą polityków i tego ze nie oni maja prawo decydować o nas. Ja sama jako ciężarna popieram czarnych protest. Sama już jedno dziecko straciłam. Wiem jaki to ból. Ale nawet mężczyzna wie ze wybór w postaci "albo umrę ja albo zarodek "( bo przecież wysoko rozwiniętej ciąży się nie usuwa chyba ze jest martwa) jest ciężkim wyborem. Uważam że powinnyśmy mieć wybór w takich sytuacjach. Ale nie popieram usuwania każdej wpadki bo to nie jest sensowne. Nie jesteśmy już dziećmi. Wiemy czym kończy się seks kiedy nie jest się ostrożnym. Aczkolwiek w moim wypadku mój partner wie o ciąży wszystko i oboje decydujemy o tym jaki lekarz prowadzi ciążę i podejrzewam ze gdybym była w tak okropne jak sytuacji jak ciąża zagrażająca mojemu życiu lub cokolwiek innego oboje byśmy podejmowali decyzję. Bo wbrew wszystkiemu "moje" dziecko jest tak samo jego dzieckiem .
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 08.10.2016 22:00
"Takie sprawy powinny być rozstrzyganie we własnym sumieniu i bez zbędnego wrzasku." "(...) we własnym sumieniu". Ale autor jest przeciwko aborcji więc jednag wg jego sumienia
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.10.2016 12:18
Haha uśmiałam sie ,biedni faceci ,nie chcecie słuchać o aborcji ,i zachowujecie sie jakby to był temat tabu ,a jak dochodzi do niechcianej ciąży zwalajcie cała odpowiedzialność na kobietę .Byle o niczym nie słyszeć i niczego nie wiedzieć .Poczecie to sprawa 2 osób ,wow ,ale odkrycie ,tylko czemu facet gumki nie chce zakładać snując głupie wymówki ze mu gorzej w łożku ,jak mu córkę gwałcą lub zonę to nagle go coś lekko rusza bo jednak go dotyczy problem.Ciemnogrod,Brak odpowiedzialności i szacunku do kobiet popycha od wieków kobiety do aborcji ,a faceci jeszcze niezadowoleni ,bo jakaś fanatyczka mówi głośno o problemie ,jak one śmią te złe kobiety. Cudowne męskie podejście
zobacz odpowiedzi (1)
www (Ocena: 1) 04.10.2016 09:10
CETA (podobnie jak TTIP) znacznie przyspieszy i ułatwi rozwój i dominację wielkoskalowego modelu rolnictwa przemysłowego opartego na monokulturach, intensywnych uprawach z masowym stosowaniem nawozów sztucznych, herbicydów (np. groźnego dla bioróżnorodności glifosatu) i coraz silniejszych pestycydów, a także rozprzestrzeniania się upraw (a z czasem również hodowli) GMO Wynika to z raportu Council of Canadians Europa: CETA to zagrożenie dla bezpieczeństwa żywności. Wzmożona konkurencja oraz miliony dolarów przeznaczane na reklamę i stymulowanie konsumpcji będą powodować powstawanie coraz większych ferm hodowlanych z tysiącami zwierząt pozbawionych jakiejkolwiek troski o ich dobrostan, faszerowanych prewencyjnie antybiotykami, a dla zysku hormonami wzrostu, karmionych paszami z roślin GMO, niekiedy klonowanych. Taki model oznacza przyspieszone wyjaławianie gleb, zanieczyszczenie wód gruntowych, eutrofizację rzek, rozwój stref beztlenowych w Bałtyku, wymieranie pszczół i zagrożenie dla suwerenności żywnościowej. Pozbawione wartości odżywczych i smakowych, zawierające szkodliwe substancje chemiczne produkty spożywcze, staną się dominującym pożywieniem, coraz bardziej chorujących Europejczyków, w tym Polaków, spełniając oczekiwania potężnych firm farmaceutycznych.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 30.09.2016 14:50
dziwicie się, że kobiety nie chcą rodzić dzieci, a przeczytajcie komentarze pod pierwszym lepszym artykułem dotyczącym matek, dzieci, karmienia piersią- hejt i agresja w stosunku mam to mało powiedziane- tylko niewychowane bachory, mleczne wywalone cycory i maciory rozpłodowe
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo