MĘSKIM OKIEM: Co myśli facet, kiedy proponujesz, żeby poznał Twoich rodziców?

On naprawdę obawia się tej konfrontacji. Nie jest pewny Twoich intencji.
MĘSKIM OKIEM: Co myśli facet, kiedy proponujesz, żeby poznał Twoich rodziców?
10.11.2015

Do tego musiało wreszcie dojść. Kiedy robi się poważnie, czułości we dwoje już nie wystarczają. Do akcji wkraczają rodzice, którzy teoretycznie nie mają nic do gadania, ale w praktyce są w stanie rozdzielić nawet najlepiej zapowiadający się związek. Ta jedna niepozorna wizyta może zmienić wszystko w relacjach ja i dziewczyna, dziewczyna i rodzice, a także na długie lata określić stosunki na linii ja i jej rodzice. Wymięknie nawet największy twardziel.

Powiedzmy sobie szczerze – jeśli zaciągasz mnie do rodzinnego domu na proszoną wizytę, nigdy nie mogę być pewny kto jest rzeczywistym inicjatorem tego spotkania. Być może to Ty chcesz podzielić się swoim szczęściem, ale równie dobrze to mama i tata postanowili mnie sprawdzić i zrecenzować. Niezależnie od intencji, możesz być pewna, że moje ciśnienie osiąga rekordowe wartości, a serce powoli przestaje bić, bo zdążyło podejść do gardła.

Skąd tyle emocji? Spotkanie spotkaniem, ale liczą się przede wszystkim Twoje intencje. Obawiam się, że im nie sprostam.

 

spotkanie z rodzicami partnera

ZROBIŁO SIĘ POWAŻNIE

Jeśli przez miesiące, a nawet lata uniknąłem tego niewątpliwego zaszczytu, jakim jest poznanie jej rodziców, nagła zmiana w tej kwestii musi zwiastować przełom. Najprawdopodobniej doszła do wniosku, że na tym etapie to dziwne, a wręcz nienormalne. Skoro jestem facetem, za którego chce wyjść, a nawet planuje z nim wspólne potomstwo, to wypadałoby wreszcie poznać przyszłych teściów i dziadków naszych wspólnych dzieci. Zgoda, ale jeśli nigdy wcześniej nie wyartykułowała swoich pragnień, zaczynam czuć się jak ofiara zapędzana w kozi róg. Wolałbym o tym wiedzieć, niż się domyślać.

spotkanie z rodzicami partnera

CHCE MNIE USIDLIĆ

Może się zdarzyć i tak, że chociaż nasza relacja dopiero raczkuje i za wcześnie jest na poważne deklaracje, ona postanowi przyspieszyć sprawę. Nie ma ku temu lepszego sposobu, niż posadzenie mnie naprzeciwko jej rodziców. Zapewne padną jakieś pytania i wypadałoby coś odpowiedzieć. Całkiem możliwe, że autorką scenariusza tej rozmowy jest ona sama. „Zapytajcie go, czy mnie kocha”, „niech powie, jakie ma plany”, „sprawdźcie, czy nadaje się na męża” - być może to efekt mojej wybujałej wyobraźni, ale równie dobrze może to być najprawdziwsza prawda. W tym układzie to na pewno nie ja jestem napastnikiem.

spotkanie z rodzicami partnera

JEST ZUPEŁNIE NIESAMODZIELNA

Na razie wszystko wskazuje na to, że dziewczyna chce dobrze (przynajmniej dla siebie). Zakochała się, oczekuje czegoś więcej, potrzebuje błogosławieństwa rodziców. Ale może być i tak, że wcale nie jest co do tego przekonana. Niby jej się podobam, może nawet dobrze rokuję, ale to przecież zbyt poważna decyzja, by podejmować ją w pojedynkę. Na pomoc wyruszają połączone siły mamy i taty, do których należy ostatnie słowo. To oni wybrali jej hobby, wskazali szkoły, nawet kierunek studiów, pomagali budować grono przyjaciół, więc faceta też sobie wybiorą. Najwyraźniej córeczka sama nie wie czego chce.

spotkanie z rodzicami partnera

JEJ RODZICE TO TYRANI

A może nawet i wie, ale nie za bardzo ma odwagę się do tego przyznać. Od lat żyje w poczuciu winy, że nie jest w stanie sprostać wygórowanym wymaganiom rodziców. W ułożonym przez nich scenariuszu wszystko miało wyglądać inaczej – najpierw wygrana w wyborach miss, a później skończenie studiów prawniczych lub medycznych. Koniecznie z wyróżnieniem. Taka tresura mylona z troską. Widocznie doszła do wniosku, że i w kwestii wyboru partnera lepiej oddać im decydujący głos, niż słuchać przez kolejne lata, że znowu ich zawiodła. W przeciwnym razie, pomimo pełnoletności, dostałaby szlaban i na tym zakończyłoby się jej życie uczuciowe.

spotkanie z rodzicami partnera

OCZEKUJE KONKRETNYCH DEKLARACJI

Równie możliwe jest to, że moja wybranka samodzielnie podejmuje decyzje, ale wciąż odczuwa pewien niedosyt. Chodzenie za rączkę, wspólne wygłupy, a nawet upojne noce są fajne, ale do pewnego czasu. Na pewnym etapie wypadałoby się określić – zatrzymujemy się na tym etapie albo wspólnie idziemy dalej. A jako, że mnie wcale nie spieszno do takich deklaracji, postanawia mnie zmobilizować w najprostszy możliwy sposób. Wpuszczam cię do swojego domu, przedstawiam najważniejszym ludziom w moim życiu i ufam, że będziesz potrafił się zachować, bo bardzo mi na tobie zależy. I albo się wreszcie oświadczysz, albo przepadnij.

spotkanie z rodzicami partnera

WPADŁA!

Nie podejrzewam, by chciała się podzielić radosną nowiną w takich okolicznościach, ale jeśli naprawdę spodziewamy się dziecka, należy przygotować grunt. Chyba łatwiej poinformować rodziców, że zostaną dziadkami, kiedy ci znają już swojego przyszłego zięcia i ojca wnuków. Gdyby do takiego spotkania nie doszło, wyszłoby na to, że zgrzeszyła z pierwszym lepszym. Wystarczy, że przekroczę próg mieszkania jej rodziców i z miejsca staję się członkiem rodziny. Z kimś takim zajść w ciążę to nie aż taki wstyd.

Jak widać, możliwości jest wiele, więc powinnaś zrozumieć mój opór i obawy.

Grzegorz Lawendowski

Komentarze (18)

Ocena: 4.78 / 5
Anonim (Ocena: 5) 10.11.2015 19:06
Dziwne przypadki ,ja jestem z chłopakiem ok .3miesiecy i poznałam jego rodzine ,a on poznal moja ,a na niedzielne obiadki tez jeździmy do rodzicow.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 1) 10.11.2015 17:47
Mój chłopak poznał moich rodziców bardzo szybko, jakoś tak wyszło jak przyjechał do mnie. Teraz wiem, że było za wcześnie, ale z drugiej strony oszczędziło to wielkich przygotowań i domysłów.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.11.2015 12:28
Kiedy w końcu redakcja ogarnie, że nikogo nie obchodzi co by pomyślał/myśli ten chłopaczek Grzegorz ?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 10.11.2015 09:58
Jestem z moim facetem 5 lat. Jego rodzice nawet nie wiedzą, że on się z kimś spotyka, moich nie chce poznać. Dla mnie to nie jest normalne. Zbliżają się święta, więc zapytałam czy by nie wpadł po wigilii do mnie ale on się denerwuje kiedy poruszam ten temat. Mówi, że wszystko w swoim czasie, że swoim rodzicom powie jak będzie okazja. Nie wiem czy jest sens to ciągnąć, bo może on w ogóle nie chce założyć rodziny, a mi lat nie ubywa. Pytałam go o to, powiedział, że chce ale jego zachowanie na to nie wskazuje.
zobacz odpowiedzi (5)
inferno (Ocena: 5) 10.11.2015 03:20
jestem ponad 2 lata z facetem, jesteśmy długo zaręczeni i nigdy nie dałam się zaprowadzić do Jego rodzinki. uszanował to. Jego matka widziała mnie przelotnie 2 razy (tak samo On raz widział moją przelotnie) no i nie zmuszamy się do tego typu spotkanek, gdyż oboje ich nie znosimy (no ja szczególnie :P ) nie kumam tego wprowadzania na siłę do rodziny. ja jestem z facetem, a nie z Jego rodziną. tak samo ślub planujemy bardzo kameralny, my i świadkowie. tyle. pewnie, że są też ludzie rodzinni, ok, ale jak ktoś nie chce takich spotkań, to naprawdę nie rozumiem, dlaczego na siłę udaje, że wszystko jest ok, że udawanie jest ok
zobacz odpowiedzi (8)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo