MĘSKIM OKIEM: Dlaczego 25-letnia singielka to już stara panna?

W dzisiejszych czasach nie wypada być samotnym. Zwłaszcza kobiecie.
MĘSKIM OKIEM: Dlaczego 25-letnia singielka to już stara panna?
25.03.2014

Czy kiedykolwiek zadałaś sobie pytanie, czy jesteś już starą panną? Chyba, że nie masz ku temu powodów, wtedy nie pozostaje mi nic innego, jak szczerze pogratulować. Niestety, nie wszystkie dziewczyny i kobiety mogą spać spokojnie. Niektórym brakuje szczęścia w miłości, inne są zbyt wymagające, jeszcze inne – zwyczajnie nie nadają się do związku. W myśl zasady, że co w sercu, to na języku, postaram się postawić jasną diagnozę. I tak się jakoś dziwnie składa, że okolice 25. roku życia są w tej kwestii decydujące.

Oczywiście, „staropanieństwo” to termin, którego znaczenie zmieniało się na przestrzeni lat. Kiedyś opisywało przedstawicielkę płci pięknej, która ma aż 19 lat i jeszcze nie złożyła przysięgi małżeńskiej. Dzisiaj ślub to sprawa drugorzędna. Liczy się to, czy w Twoim pobliżu kręci się jakiś potencjalny kandydat. Współczesna stara panna wcale nie jest stara, bo jej wiek oscyluje w granicach 25-30 lat. Tak się jednak złożyło, że jeśli wcześniej nie zadbałaś o sprawy uczuciowe, z każdym rokiem będzie coraz trudniej. A ludzie, zwłaszcza mężczyźni, będą spoglądać na Ciebie coraz mniej przychylnie.

Nie musisz płakać do poduszki i otaczać się kotami, by świat wydał wyrok. Wystarczy, że jesteś ostatnią wolną dziewczyną w towarzystwie. Im dłużej nią jesteś, tym trudniej będzie to zmienić. Oto, jak patrzy na Ciebie pierwsza lepsza osoba z Twojego otoczenia...

 

candice

Stałego partnera znajduje się wcześniej

Nie oszukujmy się – czas działa na Twoją niekorzyść. Statystyka jest nieubłagana. Zdecydowana większość małżeństw, które znasz, poznało się jeszcze w liceum, ewentualnie na studiach. Zdarzają się wyjątki, ale oni przynajmniej wcześniej próbowali. Za Tobą ćwierć wieku życia, a Ty jedynego chłopaka miałaś 10 lat temu na wakacyjnym obozie, a romans trwał zaledwie przez turnus. Sama widzisz, jak to wygląda.

Trudno powiedzieć, z czego to wynika, ale ludzie nie lubią takich sytuacji. Możesz nazywać się singielką, ale większości z nas termin ten kojarzy się z oziębłymi kobietonami, których po prostu nikt nie zechciał. Singielką to może być 16-latka, która nie uległa presji koleżanek i nie ma ochoty paradować z pierwszym lepszym półgłówkiem za rączkę. W tym wieku to już nie Twój wybór, ale nieszczęśliwe zrządzenie losu. Wszyscy Ci współczują i kibicują. Może WRESZCIE znajdzie się jakiś naiwny...

candice

Zegar biologiczny tyka

Gdyby natura obchodziła się z nami bardziej łaskawie, pewnie nie byłoby tematu. Problem w tym, że najlepszy wiek na rodzenie dziecka to okres pomiędzy 22-26 rokiem życia. Przynajmniej pod względem czysto biologicznym. Wtedy możesz jeszcze mówić, że jesteś młoda, zdrowie raczej nie szwankuje, masz siłę i dzidziuś może tylko na tym skorzystać. Z biegiem czasu wzrasta ryzyko, a także zmienia się postrzeganie społeczeństwa. Jeśli masz 25 lat, a na horyzoncie żadnego odpowiedzialnego dawcy materiału genetycznego, to już może się nie udać.

Oczywiście, zdarzają się sytuacje ekstremalne, kiedy dzieci rodzą 40-latki i twierdzą, że to najlepszy możliwy moment na macierzyństwo, ale poza nimi, nikt inny w ten sposób nie myśli. Medycyna i odbiór społeczny są jednoznaczne – im wcześniej, tym lepiej. Nawet jeśli poznasz kogoś przed trzydziestką, raczej nie będziesz zainteresowana szybkim powiększeniem rodziny. A na przemyślenie tematu miałaś czas, ale jakieś 5 lat temu...

candice

Jesteś ostatnią samotną osobą w towarzystwie

To musi boleć, ale nikt nie mówił, że życie jest sielanką. W okolicach Twojego ćwierćwiecza dzieje się naprawdę sporo. Niemal każdy znajomy już kogoś ma. Nawet jeśli nie „tego jedynego”, to przynajmniej coś się w ich życiu dzieje. Cała reszta planuje wspólną przyszłość, coraz częściej czytasz na Facebooku, że doszło do zaręczyn, otrzymujesz zaproszenia na śluby. To wszystko potęguje wrażenie, że z Tobą raczej nie wszystko w porządku. Oni poznali się w odpowiednim momencie i teraz zbierają tego owoce. 

Ty wciąż czekasz na kandydata na chłopaka, na pewno nie na męża. Jeśli nawet najbliżsi przyjaciele nie będą kręcić nosem, że znowu przyszłaś sama, inni zobaczą to w nieco inny sposób – oto kilka par szczęśliwie zakochanych i piąte koło u wozu – singielka, której nikt nie chciał. Zainteresowany Tobą facet może na wszelki wypadek nie zaryzykować. Najwyraźniej coś z Tobą nie tak.

candice

Coś musi być z Tobą nie tak

To wyrażenie powtarzam bardzo często, ale cóż zrobić. Tak to niestety wygląda. Skoro WSZYSCY w Twoim otoczeniu mają u boku kogoś bardziej lub mniej bliskiego, a Ty nie masz nawet kolegi, automatycznie pojawiają się wątpliwości. Nikt nie analizuje Twojej historii i nie bierze pod uwagę, że po prostu tak się zdarzyło. Musi być jakiś powód. Pewnie nie da się z Tobą normalnie porozmawiać, być może jesteś oziębła, ciągle wszczynasz awantury, jesteś nudna jak flaki z olejem, albo... wcale nie jesteś zainteresowana facetami?

25-latka „bez chłopa”, jak mawiają nasi przyjaciele z mniejszych ośrodków miejskich, to wyraźny znak, że coś tu nie gra. Skoro do tej pory nie znalazł się żaden, który byłby w stanie Cię ujarzmić, z każdym rokiem to prawdopodobieństwo maleje. Z wiekiem nie stajesz się wcale bardziej elastyczna. Wręcz przeciwnie – masz swoje dziwne, staropanieńskie zwyczaje, których nie zniesie żaden normalny facet. Wszyscy zaczynają się o Ciebie martwić...

candice

Nawet rodzice tak o Tobie myślą

Być może dla mamusi i tatusia wciąż jesteś najukochańszą córunią (nawet na pewno nią jesteś), ale zastanów się nad jednym – czy kiedykolwiek usłyszałaś z ich ust, że POWINNAŚ sobie kogoś znaleźć? Pytają, czy WRESZCIE przyprowadzisz jakiegoś chłopaka do domu? Są ciekawi, kiedy NARESZCIE zaznasz szczęścia w miłości. Przykro mi to mówić, ale najwyraźniej oni także nie patrzą na Ciebie, jak na szczęśliwą singielkę (jak pewnie byś chciała), ale jak na zwykłą starą pannę, której w życiu nie wyszło. 

Nigdy Ci tego nie powiedzą, ale nie powinnaś mieć im tego za złe. Chcą Twojego szczęścia, a to wciąż utożsamiane jest z relacją damsko-męską, małżeństwem, macierzyństwem itd. Mają dokładnie te same obawy, co inni – w pewnym wieku wypadałoby kogoś mieć, a jeśli jeszcze Ci się nie udało, z każdym rokiem szansa na to jest coraz mniejsza. A oni wciąż marzą o uśmiechniętym zięciu, który stanie się dla nich drugim synem i gromadce wnucząt, które umilą im emeryturę...

candice

Czy to sprawiedliwe? Nawet jako facet dostrzegam tutaj brak proporcji. Samotny 25-latek płci męskiej także nie jest postrzegany zbyt dobrze, ale dla niego zawsze znajdzie się usprawiedliwienie. Może nie jest na to gotowy i musi jeszcze trochę dojrzeć. Może nie znalazł odpowiedniej kandydatki, bo współczesne dziewuchy są takie okropne. Może to i dobrze, bo z wiekiem dojrzeje i trafi na kogoś równie dojrzałego.

Samotny facet w tym wieku to nie żaden singiel, ani tym bardziej stary kawaler. Po prostu kawaler – beztroski, cieszący się wolnością, w każdej chwili do wzięcia. Kobieta w tej samej sytuacji to już istny wrak człowieka - niekochana, odrzucona przez świat, gotowa by umrzeć w samotności. Co możesz z tym zrobić?

DAJ SOBIE SPOKÓJ i nie pozwól, by inni żyli Twoim życiem. Albo zacznij kolekcjonować kotki, które umilą Ci starość...

Grzegorz Lawendowski

Komentarze (150)

Ocena: 4.76 / 5
Zdegustowana (Ocena: 1) 15.07.2016 12:41
Dawno nie czytałam czegoś tak słabego i głupiego jednocześnie. Podejście do życia na poziomie dzieciaka z gimnazjum. Gdyby mężczyźni rzeczywiście byli aż tak płytkimi idiotami, żeby w ten sposób oceniać singielki (25-latki to młodziutkie dziewczyny, dopiero po studiach) to związki w ogóle by nie istniały - która kobieta chciałaby żyć z kimś tak żenującym?
odpowiedz
Ja (Ocena: 1) 13.07.2016 11:43
Ten "artykuł" był pewnie pisany przez jakiegoś frustrata który nigdy nie b zykał i w dodatku musi pracować w papilocie za miskę ryżu. Żenada. Wolę być sama całe życie niż być z kimś o takich poglądach.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 13.07.2016 08:36
hahaha, ale żenada. a kto powiedział, ze kazda kobieta w ogóle chce kogś mieć?
odpowiedz
Tom (Ocena: 5) 22.03.2016 21:26
Nie wiem kim jest autor ale wygląda na niedorobione dziecko. Takie poglądy może mieć gimnazjalista ale raczej nie pasują dorosłemu mężczyźnie. Wstyd. Za co kobiety po czymś takim mają nas szanować? Za prostactwo, dziecinadę, debilizm?
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.09.2015 12:50
W skrócie moja sytuacja wyglądała tak, że chłopak po krótkim czasie rzucił mnie, ponieważ nic poważnego nie czuł, a on szuka powaznego związku i kobiety na całe zycie. Nie zależało mu aż tak bardzo, by kontynuowac ten związek, po prostu nie widział dla nas przyszłości. Problemem było to że ja się już zdążyłam w nim zakochać…. Musiałam go odzyskać. Zrobiłam to dzieki urokowi miłosnemu u rytualisty perun72@interia.pl. Wrócił i jesteśmy szczęsliwi.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo