MĘSKIM OKIEM: Kiedy facet ma pewność, że jesteś TĄ JEDYNĄ?

Okazuje się, że uroda i wnętrze to za mało. Mężczyźni nabierają pewności dopiero wtedy, gdy...
MĘSKIM OKIEM: Kiedy facet ma pewność, że jesteś TĄ JEDYNĄ?
24.12.2013

Jaka powinna być kobieta, abym mógł ją nazwać tą jedną jedyną? Nie powiem nic odkrywczego – atrakcyjna fizyczne, wyrozumiała, pociągająca, ale przede wszystkim godna zaufania i przewidywalna. Jeśli mam do czynienia z całym zestawem tych cech, mogę nawet zapomnieć o atrakcyjności. To i tak sprawa względna, bo każdy lubi co innego. Możesz mieć za małe piersi, za duży brzuch, cellulit, a nawet krzywe nogi, bo w obliczu prawdziwych uczuć, to nie ma aż takiego znaczenia. Jednak to nie wszystko. Ważne jest nie tylko moje wrażenie, że mógłbym spędzić z Tobą resztę życia. Liczy się również to, czy sama masz na to ochotę.

A to już nie jest tak oczywiste... Możesz wyznawać mi miłość do grobowej deski, zapewniać o swoim oddaniu i snuć plany na przyszłość, ale to wciąż za mało. Muszę mieć pewność, że nie tylko mnie kochasz, ale także w pełni mnie akceptujesz. Nie wstydzisz się, a równocześnie ja nie wzbudzam poczucia wstydu w Tobie. To już naprawdę wyższa szkoła jazdy, ale jeśli się uda, wtedy przestaję mieć jakiekolwiek wątpliwości i wiem – to ta jedyna.

Zdarza się, że kobieta jest obiektywnie cudowna. Nie dość, że wygląda, to jeszcze potrafi się zachować. Świetnie, ale to nie wszystko. Zachwycać mogę się wieloma, ale resztę życia będę w stanie spędzić wyłącznie z jedną. Nie dziwcie się więc, że czasami wymaga to sporej dawki cierpliwości z Waszej strony. Temat trzeba gruntownie przemyśleć. Pewności nabieram dopiero wtedy, kiedy... Same zobaczcie.

 

zakochani

Kiedy nie wstydzisz pokazać się swojej prawdziwej twarzy

W tym momencie nie mam jednak na myśli Twojego prawdziwego „ja”, bogatego wnętrza, przyzwyczajeń, kompleksów, fobii i innych wynaturzeń, które kryją się w każdym człowieku. Jak to facet, do sprawy podchodzę bardziej konkretnie. To, o czym wspomniałem, jest istotne, ale spore znaczenie ma również Twój absolutny brak wstydu. Wtedy wiem, że to coś naprawdę poważnego. Jak to się objawia? Bardzo prosto. Pierwszym sygnałem jest moment, kiedy bez skrępowania pokażesz mi się bez makijażu, bez gaszenia światła i zakrywania się rękami.

To nic takiego? Chciałbym, aby tak było, ale moje dotychczasowe doświadczenia potwierdzają, że macie z tym problem. To samonapędzająca się machina. Zależy Ci na facecie, więc chcesz dla niego wyglądać zawsze perfekcyjnie. Fajnie, ale z czasem to naprawdę traci na znaczeniu. Chcę zobaczyć Twoje pierwsze zmarszczki, wory pod oczami, krótkie rzęsy, niewyraźne usta i bladą cerę. Jeśli się na to zdecydujesz, wtedy wiem, że traktujesz mnie poważnie. Nie chodzi o to, że stajesz się bezkrytyczna. Wtedy jednak dajesz mi do zrozumienia, jak bardzo mi ufasz.

zakochani

Kiedy mogę się przy Tobie poczuć naprawdę swobodnie

Powierzchowne związki mają to do siebie, że ciągle udajemy kogoś, kim wcale nie jesteśmy. Kobieta się stroi, udaje rozsądniejszą, niż jest w rzeczywistości, stroi minki i ogólnie – przerost formy nad treścią. Facet wciąga brzuch, napina muskuły, których nie ma, odgrywa rolę czułego i kulturalnego dżentelmena. Poważnie zaczyna robić się wtedy, kiedy zapominamy o tych pozach i zaczynamy się zachowywać po prostu normalnie. Mało tego! I wcale nam to nie przeszkadza, bo jesteśmy w stanie dostrzec w drugiej osobie coś więcej, poza powierzchownością.

Kiedy mogę z czystym sumieniem beknąć sobie w czasie wspólnego posiłku, podrapać się w dowolnym miejscu, nie przejmować się dziurawą skarpetką lub paradować w rozciągniętym t-shircie i starych dresach – wtedy wiem, że to nie przelewki. Ja robię swoje, Ty nie czujesz się zniesmaczona, a przynajmniej nie ma to dla Ciebie tak wielkiego znaczenia. To jest to. Nie oznacza to, że mogę być od teraz prostakiem, którego nie interesują konwenanse. Bez przesady! Wiem jednak, że czasami mogę sobie pozwolić na prawdziwy luz, a Ty mi to wybaczysz.

Kiedy nie wstydzisz się mnie przed najbliższymi

Nie oszukujmy się – żeby coś z tego wyszło, muszę zostać zaakceptowany nie tylko przez Ciebie, ale także Twoje otoczenie. Oni także są dla Ciebie ważni. Jedna oficjalna wizyta u Twoich rodziców to dobry znak, ale wciąż za mało. Muszę mieć pewność, że mogę do nich wpaść w każdym innym momencie. Podobnie w przypadku znajomych – mogą kręcić nosem, a nawet nie do końca mnie lubić, ale Ty nie wyobrażasz sobie, aby nie zabrać mnie ze sobą. Kochasz mnie, akceptujesz i traktujesz jako dopełnienie siebie – nic lepszego nie może mi się przydarzyć.

A to wszystko w oderwaniu od komentarzy tych wszystkich obcych dla mnie dotychczas ludzi. Matka stwierdzi, że zasługujesz na kogoś lepszego, ojciec nie widzi we mnie faceta, ale niedojrzałego chłopca, przyjaciółka ma wątpliwości co do mojej urody, koledzy dziwią się, że możesz sypiać z kimś takim jak ja – ale to nie ma już dla Ciebie większego znaczenia. Ty jesteś mnie pewna i nie masz żadnych wątpliwości, że dobrze wybrałaś. Czujesz się pewnie w moim towarzystwie i nie przychodzi Ci do głowy, by mnie gdzieś ukrywać. Chcesz pokazać mnie światu, a bez tego w poważnym związku się nie obędzie.

Kiedy Twoje plany na przyszłość dotyczą także mnie

I wcale nie mam na myśli tego, że w przyszły weekend chciałabyś wyskoczyć ze mną do kina lub nawet na wspólną kolację. To zbyt krótka perspektywa, bo w tym momencie mam na myśli daleki dystans. Nie musisz od razu snuć planów na temat ślubu i potomstwa. Powinienem mieć jednak pewność, że nie jest to wykluczone. Facet jest pewny kobiety, kiedy ta podświadomie wyobraża sobie wspólną przyszłość. Moje wyobrażenia nie wystarczą.

Jak to się objawia? Tak różnie, że aż trudno w tym momencie sypnąć przykładami. Załóżmy jednak, że koleżanka z wrodzoną delikatnością zaczyna się dopytywać, kiedy ślub. Jeszcze tak poważnych planów nie mamy, ale nie przychodzi Ci do głowy, by stwierdzić „daj spokój, jaki ślub, przecież to tylko mój kolega”. W końcu nie odrzucasz takiej ewentualności. Potomstwo? „Jeszcze na ten temat nie rozmawialiśmy, ale on byłby świetnym ojcem”. Jeśli przypadkiem coś takiego usłyszę, moje ego eksploduje i mógłbym płodzić dzieci choćby teraz. To jednak nie tylko deklaracje słowne. Bierzesz mnie pod uwagę w swoich konkretnych planach towarzyskich, zawodowych, mieszkaniowych itd.

Kiedy zależy Ci na tym, jak odbierają mnie inni

Kobieta jest wizytówką mężczyzny i to nie ulega wątpliwości. Fajna dziewczyna u boku to zawsze przejaw naszego statusu. Jeśli nie materialnego, to chociaż społecznego. W drugą stronę musi to działać dokładnie w ten sam sposób. Skoro się ze mną związałaś i nie wstydzisz się mnie pokazać publicznie, to znaczy, że jesteśmy na dobrej drodze. O tym jednak już mówiłem. W tym momencie mam na myśli coś jeszcze – nie tylko nie krępujesz sięchodzić ze mną pod rękę, ale zależy Ci także na tym, jak odbierają mnie inni.

Zazwyczaj tego nie lubimy, ale kiedy kobieta zaczyna przejmować rolę osobistej stylistki i wychowawczyni, wtedy wiemy, że to poważna sprawa. Zależy Ci na mnie, więc chcesz, by inni zobaczyli mnie z jak najlepszej strony. Sugerujesz, co powinienem na siebie założyć, zaganiasz do fryzjera, robisz wykłady z savoir vivre. Wszystko po to, bym swoim wyglądem i manierami świadczył także o Tobie. Tak nie zachowuje się kobieta, której jest wszystko jedno. Naprawdę traktujesz mnie poważnie.

Wszystko to sprowadza się do jednego - „ta jedyna” dodaje mi pewności siebie. Przy niej nie czuję się niczym skrępowany. Ja nie wstydzę się jej, ona mnie, na każdym kroku daje mi do zrozumienia, że jednak coś jestem wart i wcale nie trzeba chować mnie w ukryciu. To dla faceta bardzo wiele. Zwłaszcza, że rodzaj męski nie ma ostatnio najlepszej prasy. Mogę zachwycać się Twoim wyglądem, wymiękać na sam Twój widok i odczuwać pożądanie, ale jeśli druga strona nie daje mi solidnego oparcia, wtedy wiem, że chyba nic z tego nie będzie. Muszę mieć poczucie, że jestem cały Twój – ze wszystkimi moimi wadami, zaletami, ułomnościami, brakami w wychowaniu, wyglądzie itd.

Z tej okazji użyję nawet sformułowania, które rzadko przechodzi przez męskie gardło (a nawet palce) – to właśnie miłość. Bo żeby coś z tego było, liczy się nie tylko mój stosunek do Ciebie, ale przede wszystkim Twój do mnie. Kiedy poczuję pełną akceptację, wtedy nie pozostanie nic innego, jak rezerwować termin ślubu.

Grzegorz Lawendowski

Polecane wideo

Komentarze (65)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 31.08.2018 18:21
Po trzech latach takiego razem, pozostalam sama....
odpowiedz
Marcia (Ocena: 5) 22.04.2014 08:37
W moim związku tak właśnie było.. może krępowałam się troszkę ale coraz mniej i było to widać, mam na myśli podczas np seksu. Czasem jak mówił "jaki śliczny nosek" od razu łapałam się za niego. Ale to żartobliwie i wiedział to, wszystko inne spełnialiśmy... ale rozstaliśmy się 3dni temu po roku :c chcę by wrócił.
odpowiedz
uwielbiam! (Ocena: 5) 06.04.2014 15:23
świetne Grzegorz sa twoje artykuły heeh zabawne i prawdziwe ! W koncu facet o facetach a nie psycholozki itd :D Jest gdzies taka instrukcja obslugi kobiety dla facetów? Toć to przełom :P
odpowiedz
Monka (Ocena: 5) 03.03.2014 22:33
Artykuł super. Mój były partner, którego szczerze kochałam i akceptowałam każdą słabość,każdą wadę oraz na którym bardzo zależy mi nadal, również tak wspaniale się przede mną otwierał, jak to opisałeś, i uczciwie byłam pewna, że te sygnały świadczą o jego głębokim uczuciu. Nagle na horyzoncie pojawił się zagraniczny awans, potem jego była narzeczona... i wszystko nagle przestało mieć dla niego znaczenie, łącznie ze mną. Zachowywał się niby tak samo, ale każdy gest zdawał się być strasznie pusty... to była już tylko jego codzienność, której wcale nie chciał dłużej ze mną dzielić. Od pół roku męczę się sama ze sobą, a on rozkwita w nowej relacji. Być może jestem już teraz spokojniejsza, niż na początku; ale zdecydowanie nie jestem szczęśliwsza.
odpowiedz
lepiej bez podpisu (Ocena: 5) 12.01.2014 01:30
A moglibyście pokochać dziewczynę, którą zaliczyło wcześniej jakieś 250 facetów, z powodu jej "wspaniałego" pomysłu na szybką kasę? Najpierw przeczytajcie "Sekswirówkę", a potem się wypowiadajcie, jeśli nie wiecie o czym mówię. Mam dziewczynę, którą naprawdę kocham i wydawała mi się normalna,do czasu... aż raczyła mi pewnego dnia wspomnieć jak utrzymywała się sama podczas studiów. Może to co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr, ale mnie to boli. Na razie separacja, staram się zgłębiać ten temat, spróbować ją zrozumieć. Pierwsze co zrobiłem po tym jak ochłonąłem, to oczywiście badanie na HIV, ale spokoju nie mogę odzyskać. Dać jej szansę, czy dać sobie z nią spokój?
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie