MĘSKIM OKIEM: 5 powodów, dlaczego robi mi się niedobrze na myśl o świętach z Tobą

Faceci nie znoszą tego okresu najlepiej.
MĘSKIM OKIEM: 5 powodów, dlaczego robi mi się niedobrze na myśl o świętach z Tobą
17.12.2013

Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta... Powinienem się cieszyć, ale coś nie daje mi spokoju. A raczej ktoś. Kimś tym jesteś Ty. Każdy facet utrzymujący stałe kontakty z kobietami, zwłaszcza z jedną „stałą partnerką” (dziewczyną, żoną, konkubiną), czuje chyba podobnie. Dziecięca ekscytacja towarzysząca Bożemu Narodzeniu przemieniła się w nerwowe oczekiwanie. Zamiast starać się przygotować niezapomniane święta, które moglibyśmy spędzić razem, staramy się raczej Was uspokoić. Ulegacie magii chwili, a chwila ta trwa przynajmniej miesiąc. Choć zazwyczaj zaczyna się tuż po Wszystkich Świętych.

Nie potrzebujecie słynnej ciężarówki Coca-Coli z reklamy, by poczuć tę atmosferę. Wystarczy, że w pobliskim sklepie ktoś oszalał i 2 listopada wyjął z magazynu zakurzoną choinkę, światełka i bombki. To jasny znak, że rozpoczął się wyścig. Kto da więcej, kto wcześniej zacznie i kto tak naprawdę podoła ogromnemu wyzwaniu logistycznemu, jakim bez wątpienia są dla Was święta. W grudniu mamy już do czynienia z apogeum, co pozostanie nie bez wpływu na nasze zdrowie fizyczne i psychiczne.

Stajemy się pachołkami do wykonywania Waszych zadań. Musimy dostosować się do szczegółowo rozpisanego scenariusza, który w pewnym momencie i tak zawodzi. Wtedy zaczynacie działać na wszystkich frontach równocześnie i nic dobrego z tego nie wychodzi. Sprzątanie, gotowanie, kupowanie prezentów, przygotowywanie Wigilii w domu, zastanawianie się, u kogo spędzić święta, a komu odmówić i jak za to przeprosić. Potraficie wszystko popsuć. A wtedy nie czekamy już na Świętego Mikołaja, ale na moment, kiedy to się wreszcie skończy...

 

boże narodzenie 2013

PREZENTY

Świętnie zorganizowana kobieta będzie w stanie zaplanować tego typu zakupy z dużym wyprzedzeniem. Należy przemyśleć, z kim spędzamy Wigilię i jaki upominek najbardziej pasuje do każdego uczestnika wieczerzy. Potem szybkie zakupy jeszcze przed świąteczną gorączką, która zapanuje w centrach handlowych od połowy grudnia i sprawę mamy z głowy. Teoretycznie nic takiego, ale wszyscy wiemy, jak to wygląda. Planować, to może i planujecie, ale później okazuje się, że na kilka dni przed terminem zero brakuje prezentów dla 3/4 członków rodziny. I wtedy pada słynne zdanie, które każdy facet zna na pamięć - „Wymyśl coś!”.

Może i bym wymyślił, ale po co w ogóle próbować, skoro za chwilę znajdziesz kilka kontrargumentów, które udowodnią mi, że babcia Józia wcale nie potrzebuje kompletu seksownej bielizny, a wujek Franek może i chętnie przyjąłby roczną prenumeratę „Playboya”, ale ciocia miałaby nam to za złe. Wolę więc nie myśleć, tylko ruszyć ślepo za Tobą do sklepu i wycierpieć swoje. Sprawdzę się doskonale jako wieszak na zbędne okrycie, które nie przyda Ci się w czasie morderczej walki o jak najfajniejsze upominki oraz jako bankomat. Odmowy wypłaty gotówki w ogóle nie przyjmujesz do wiadomości.

SPRZĄTANIE

Uchodzisz za perfekcyjną panią domu i sama nawet się tak postrzegasz. Porządek to Twoje drugie imię i wszyscy o tym wiedzą. A jak nie wiedzą, to Ty im o tym przypomnisz. Dziwnym trafem w grudniu każdego roku okazuje się, że w domu panuje jednak niewyobrażalny syf. Mało tego. Brudne okna, zakurzone zasłony, odpadki wciśnięte za łóżko i poplamiony dywan to wyłącznie moja wina. Nawet jeśli jeszcze razem nie mieszkamy. Wystarczyło, że odwiedzam Cię raz w tygodniu i mieszkanie od razu przypomina ruinę. Dziwna sprawa. Nie mam jednak zamiaru dyskutować, bo wiem, jak to się może skończyć.

Staram się posłusznie wykonywać kolejne polecenia. Najpierw przyjmujemy wersję, że zajmę się zadaniami największego kalibru. Wytrzepię dywan, umyję okna, poodkurzam za meblami i tyle. Resztę zrobisz sobie sama, bo przecież nikt nie robi tego tak dobrze. Z czasem lista porządkowych wyzwań się wydłuża. Wychodzi na to, że trzeba zdjąć zasłony, przesadzić kwiatki, umyć nogi od stołu, przewietrzyć książki i tym podobne niezwykle istotne kwestie, bez których święta nie byłyby świętami. Ale to oczywiście nie żadna obsesja i szukanie dziury w całym. W końcu „wszyscy mają już posprzątane i tylko u nas jest taki chlew”. Chlew, który nie przeszkadza Ci przez pozostałych 11 miesięcy roku.

GOTOWANIE

Wigilię spędzamy o moich lub Twoich rodziców, więc sprawa załatwiona. Tak pomyślałby niedoświadczony facet. Ten, który przeżył już kilka wspólnych świąt, doskonale zdaje sobie sprawę, że to nie jest takie proste. Każdego roku dochodzisz do wniosku, że coś jednak wypadałoby przygotować. Nawet nie po to, by zabrać coś ze sobą i odciążyć organizatorów świątecznej wieczerzy, ale „żeby coś było”.  Po co, dla kogo, dlaczego aż tyle? Tego jeszcze nikt nie wie, ale w tej sprawie także nie mamy zbyt wiele do powiedzenia. Najpierw zwozimy do domu całe ciężarówki towaru, a później musimy patrzeć, jak się to marnuje.

Charakterystyczne jest dla Was myślenie, że „przecież to święta”, więc bez gotowania się nie obędzie. Trzeba nie tylko zaopatrzyć się w 50 litrów różnego rodzaju napojów, 10 bochenków chleba, podobnej ilości kartonów mleka, kostek masła, pudełek jajek itp., ale także przygotować coś konkretnego. I tak pieczemy te ciasta, schaby, szynki, robimy sałatki, a jeśli pani domu nie jest w tym względzie uzdolniona, to kupujemy wszystko gotowe. Lodówka i wszystkie możliwe szafki w kuchni pękają w szwach. Później oczywiście okazuje się, że Wigilię spędzamy poza domem, pozostałe dwa dni świąt także. Kto to będzie jadł? Nie wiem, ale skoro tak trzeba...

MIEJSCÓWKA

Dylemat, który znają doskonale wszystkie pary. Jeśli nie ustaliliście strategii już na samym początku Waszego związku, z roku na rok będzie coraz gorzej. Na Wigilię zapraszają moi rodzice, a Twoi nie pozostają dłużni. Twój i mój dom rodzinny. Twoi i moi bliscy. Jeden wieczór. Co z tym zrobić?! Zaczyna się wycieńczający proces myślowy, dla którego charakterystyczne są napady szału, krzyki, wypominanie wszystkich możliwych grzechów, analiza psychologiczna mojej rodziny itp. Tak, wiem, że najchętniej spędziłabyś ten czas ze swoją mamusią, bo tak się to zazwyczaj kończy. Ale może wreszcie wypadałoby odwiedzić mój dom? W Wigilię nie chcesz? Proponujesz, że zjemy razem obiad pierwszego lub drugiego dnia świąt? Robisz tak zawsze.

To jest zwyczajnie podłe. Jeśli wyrażę sprzeciw, to dowiem się, że nienawidzę Twojej matki i pewnie już teraz opowiadam sobie z kumplami głupie dowcipy o okropnych teściowych, albo jestem zwyczajnym maminsynkiem, który nie potrafi się oderwać od rodzinnego domu. Za to Ty na pewno potrafisz... Niezależnie od tego, jaką miejscówkę ostatecznie wybierzemy, i tak pozostanie niesmak. A wystarczyło się umówić, że Wigilię świętujemy na zmianę – raz u Ciebie, raz u mnie. No, ale dla Ciebie to by było za mało, bo dlaczego niby przysługuje Ci tylko połowa?

JA TEŻ MAM UCZUCIA

Uwierzcie, to najprawdziwsza prawda. Kiedyś trafi mnie szlag i moja kobieta będzie miała w tym spory udział. Większość z nas marzy o rodzinnych i spokojnych świętach, ale zamiast tego serwujecie nam przynajmniej miesięczną katorgę. W rezultacie mamy wszystkiego dość już na dwa tygodnie przed Wigilią. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego tempa. Zwłaszcza, jeśli podążamy za czymś, co od samego początku wydaje nam się bez sensu. Mieszkanie wcale nie musi lśnić, lodówka nie musi pękać w szwach od jedzenia, którego nikt nie tknie, prezenty mają być symbolem bliskości, a nie treścią naszych relacji.

Mogę siedzieć w tym syfie (co oczywiście nie jest prawdą, bo to porządek znany nam dobrze z pozostałych 11 miesięcy w roku) przy kawałku ciasta i skromnej filiżance kawy. Nie potrzebuję świecących bałwanków i śpiewających Mikołajów. Tym bardziej nie mam ochoty na tę nerwicę, którą mi szykujesz. Chcę spędzić te święta z Tobą, a nie idealną wersją Ciebie. W przeciwnym wypadku zupełnie Cię nie poznam... Wesołych świąt!

Grzegorz Lawendowski

boże narodzenie 2013

NERWICA

To kluczowe słowo opisujące stan emocjonalny kobiety przed zbliżającymi się świętami. Zapewne tego nie zauważacie i do samego końca twierdzicie, że nad wszystkim panujecie, ale nie oszukujmy się już dłużej. Nie realizujecie żadnej przemyślanej strategii, ale zwyczajnie się miotacie. Przygotowujecie plan, który jest nierealny pod względem technicznym, czasowym, a także finansowym. Z czasem przejmujecie inne dziwne pomysły, które podsunęły Wam zaradne przyjaciółki. I tak tworzy się mieszanka wybuchowa, która jakimś cudem zaprowadzi nas do finału przy wigilijnym stole, albo do ogromnej awantury.

Czasami mam wrażenie, że na siłę próbujecie być lepsze, niż w rzeczywistości jesteście. Dom ma błyszczeć, prezenty mają być efektowne, kreacja zjawiskowa, kartki wysyłane do ludzi, których nie widziałaś przez lata, oczywiście niepowtarzalne i zapadające w pamięć, choinka ubrana w same najmodniejsze dodatki, jedzenie niesamowicie smaczne, a jak to się nie uda, to przynajmniej niech będzie go dużo. Z dobrego serca nie wspomnę, ile nerwów kosztuje to nas – facetów. Wy same jesteście tym tak wykończone, że świąteczna radość staje się dla Was wyłącznie sloganem znanym z reklamy, a nie rzeczywistością.

Polecane wideo

Komentarze (54)

Ocena: 5 / 5
shiraishi (Ocena: 5) 09.12.2016 13:57
Facet, to rób więcej. Nie "pomagaj", nie "doradzaj". Zrób sam. Ugotuj, sprzątnij, zaplanuj. Niech ona wreszcie nie musi.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.12.2013 18:54
DO AUTORA TEKSTU - WSPÓŁCZUJĘ TWOJEJ LASKI. Jest wiele fajnych dziewczyn, rozejrzyj się :)
odpowiedz
Bjuuur (Ocena: 5) 18.12.2013 20:20
"Faceci nie znoszą tego okresu najlepiej." - jaki błąd stylistyczny w podtytule, masakra. Poprawnie by było:" Faceci nie znoszą tego okresu najbardziej" Ile ten pan Grzegorz ma lat? 15? Chyba specjalnie dajecie takie artykuły, żeby było dużo komentarzów pod artykułem. Jak się widzi takie błędy i tak mierny artykuł, który nic nie ma z rzeczywistością wspólnego to trudno go nie skomentować co nie?
zobacz odpowiedzi (2)
Alexx (Ocena: 5) 18.12.2013 15:23
Ile jadu i frustracji. Gratuluje naczelnym portalu zatrudnienia kogoś kto najwyraźniej nienawidzi kobiet do pracy na portalu dla KOBIET. Ten artykuł już chyba bardziej przerysowany i wylbrzymiony nie mógł być. Jeżeli autor będzie miał kiedyś dziewczyne to bardzo jej współczuje. A jeśli ma to na jej miejscu bym zakończyła tę znajomość. Może by tak trochę szacunku? Skoro przeszkadzają Ci takie drobnostki i tak je wyolbrzymiasz to lepiej zrezygnuj ze związków.
odpowiedz
Sonja (Ocena: 5) 18.12.2013 15:19
Co za beznadziejny artykuł. Mój chłopak leci ze mną na święta do moich rodziców i jest bardzo zadowolony. Stek stereotypowych bzdur. Weźcie się za robienie porządnych artykułów.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie