MĘSKIM OKIEM: Teksty, których żaden facet Ci nie wybaczy!

Pozujemy na twardzieli, ale nawet niewinne stwierdzenie potrafi nas dogłębnie zranić.
MĘSKIM OKIEM: Teksty, których żaden facet Ci nie wybaczy!
10.09.2013

Niektórym paniom może się wydawać, że statystyczny mężczyzna jest typem narcyza, który uważa się za przedstawiciela tej lepszej płci. Czasami przybieramy taką pozę, ale w głębi duszy jest w nas więcej małego, zakompleksionego chłopca, niż twardoskórego twardziela. Nie mamy innego wyjścia. Takie są Wasze oczekiwania, więc lepiej odegrać nieczułego barbarzyńcę, niż usłyszeć, że jesteśmy mięczakami. Słowa ranią. Mam nieodparte wrażenie, że rozumiecie to w jednoznaczny sposób. Zranić może wyłącznie facet, a ofiarą może stać się wyłącznie kobieta. Z mojej, męskiej perspektywy, byłoby to całkiem niezłe rozwiązanie, ale tak wcale nie jest.

Nas także bardzo łatwo zranić, chociaż najczęściej nie macie tego świadomości. Różnimy się od Was tym, że nie lubimy okazywać naszego skrzywdzenia, żalu i rozczarowania. Ból nosimy gdzieś głęboko w środku i długo nie potrafimy go zwalczyć. Dlatego mam prośbę – jeśli wymagacie od nas taktu, kultury i dobroduszności, tak samo zachowujcie się w stosunku do nas. Z wrodzoną życzliwością przytoczę słowa, które sprawiają nam największą przykrość. Możesz nazwać mnie niedojrzałym gnojkiem, ale jeśli stwierdzisz, że prowadzę samochód jak baba, albo wyśmiejesz mój gust – wtedy nie ma zmiłuj. Jeśli zrobisz to na dodatek w miejscu publicznym, wtedy zacznij uciekać. Urażona męska duma potrafi przybrać na sile, którą można porównać jedynie z ładunkiem atomowym. Czego więc lepiej nam nie mówić?

Prawdopodobnie kochasz nad życie swojego tatusia. Różnie to bywa, ale większość kobiet pozostaje w ciepłych stosunkach ze swoimi ojcami. Uważacie ich za prawdziwych mężczyzn, którzy niczego się nie boją, ze wszystkim dadzą sobie radę, a na dodatek są piekielnie mądrzy. Jednak w sytuacji, kiedy mówisz facetowi, że „zachowuje się jak Twój ojciec”, raczej nie masz na myśli niczego dobrego. W tym momencie zarzucasz mu „pierdołowatość”, brak zdecydowania, brak odwagi, staroświeckość i Bóg wie jeszcze co. To nie przejdzie, serio.

To jednak nic w porównaniu z tym, co potraficie wygadywać w czasie wspólnej jazdy samochodem. Być może to seksistowskie podejście, ale tak się jakoś przyjęło, że samochód to męska rzecz. Tak, kobiety także prowadzą i niektóre radzą sobie z tym całkiem nieźle, ale facet to facet. Kobieta, która prowadzi auto, to fajne urozmaicenie. Facet, który nie radzi sobie za kółkiem, to już prawdziwa tragedia, wstyd, upokorzenie i mogiła. Jeśli nawet masz wątpliwości, czy Twojemu mężczyźnie bliżej do Roberta Kubicy, czy może do Twojego 70-letniego sąsiada, zachowaj to dla siebie. Słów w stylu „jeździsz jak baba” nie wybaczamy. Nigdy.

kłótnia

Zacznijmy od teoretycznie sympatycznego stwierdzenia, które na pierwszy rzut oka niesie za sobą bardzo sympatyczną treść, ale do cholery! My nie chcemy być sympatyczni! Nigdy, przenigdy nie mów facetowi, że jest sympatyczny. To słowo jest synonimem ostatniej łajzy, ciepłego chłopca, ofiary losu z dobrym serduszkiem, a nie mężczyzny. Skoro jestem sympatyczny, to znaczy, że jestem nijaki. Z ust kobiety to naprawdę ogromna potwarz, której radzę unikać. Sympatyczny może być pan, u którego codziennie rano kupujesz bułki, sympatyczny może być synek Twojej koleżanki, sympatyczny może być od biedy mój ojciec. Ale ja dla Ciebie? Już lepiej daj mi w twarz, zamiast wygadywać takie rzeczy.

Kolejny termin, który wydaje się niepozorny, ale nie niesie za sobą nic dobrego. W związku najważniejsze jest zaufanie. Jeśli jestem porządnym facetem i nie masz podstaw, by we mnie wątpić, nigdy nie wyskakuj z tekstem, że „ufasz mi, ale...”. No właśnie, ALE CO? Ale w gruncie rzeczy jestem tylko nierozgarniętym chłopcem, który nie potrafi nad sobą zapanować? Ale nie jestem godzien? Ale przecież jestem tylko facetem, więc lepiej uważać? Ale daj sobie spokój. Można ufać lub nie. Tu nie ma miejsca na żadne „ale”. Jeśli masz ze mną problem, lepiej postaw sprawę jasno i powiedz, czego tak naprawdę chcesz.

Bywają sytuacje, kiedy dochodzisz do wniosku, że nic z tego nie będzie. Facet okazał się za mało życiowy, nie spełnia Twoich oczekiwań i lepiej wycofać się z tego związku. Ok, ale w tym momencie zachowaj się jak prawdziwy facet! Co z tego, że jesteś kobietą... Nie rzucaj na odchodne, że „mam nadzieję, że zostaniemy przyjaciółmi”. To największa potwarz. Wolimy jasną deklarację w stylu „to koniec”, niż sugerowanie, że jesteśmy całkiem sympatyczni i fajni, ale nie nadajemy się do związku na całe życie. Kiedy emocje opadną, przyjaźń wcale nie jest wykluczona. Nigdy jednak nie proponuj tego w tak gorących okolicznościach. Lepiej zniknij mu z oczu i pozwól się pozbierać.

Jeśli jednak wcale nie myślisz o rozstaniu i kochasz go nad życie, zadbaj o to, by on nie podziękował Ci za znajomość. Wystarczy stwierdzić po upojnej nocy, że „nie było tak źle” lub „było całkiem OK” i już możesz zacząć się pakować. Kwestionowanie naszych umiejętności w sypialni jest czymś strasznym i brutalnym. Nawet największy twardziel tego nie przełknie. Jeśli masz wątpliwości, czy dał z siebie wszystko, lepiej pozostaw je dla siebie. Poklep go po plecach i powiedz, że było wspaniale lub zamilknij. Chyba, że naprawdę nie widzisz przed Wami wspólnej przyszłości, wtedy takie stwierdzenie będzie idealnym sposobem na zakończenie tej znajomości.

Skoro jesteśmy już w sypialni, to nie może zabraknąć legendarnego już stwierdzenia, że „wielkość nie ma znaczenia”. Czy słyszałaś kiedyś, żeby facet powiedział coś podobnego? Nie? Więc wbij sobie do głowy, że także nie chciałby tego usłyszeć. Zwłaszcza w kontekście jego osoby. OK, nie wszyscy jesteśmy hojnie obdarzeni, ale w tym przypadku lepiej milczeć lub zaklinać rzeczywistość. To straszny cios, który sugeruje, że w gruncie rzeczy, to nie mamy się czym pochwalić, ale od biedy można się z nami przespać. Cios poniżej pasa. Już nie wspomnę o tym, jak niewiarygodnie to brzmi. Skoro stwierdzenie „wielkość nie ma znaczenia” pada z ust kobiety, która ciągle narzeka na zbyt małe piersi, to nie ma o czym gadać.

Przypuśćmy jednak, że nie macie kłopotów w sypialni, samochodzie i innych istotnych miejscach. Wybieracie się „na miasto”, do kina, restauracji, przyjaciół – gdziekolwiek. Zegar odlicza czas, Ty szykujesz się w zaciszu sypialni, garderoby czy łazienki, a on gdzieś na boczku próbuje doprowadzić się do porządku. Wreszcie przychodzi moment, kiedy wypadałoby opuścić mieszkanie. Ty jesteś z siebie zadowolona, on pojawia się na Twoim horyzoncie i słyszy „Chyba nie chcesz w czymś takim wyjść? Nigdzie ze mną nie idziesz!”. Może moda nie jest naszą zajawką, ale tak jawne kwestionowanie gustu jest niewybaczalne. W tym momencie czujemy się naprawdę beznadziejnie. Skoro masz jakieś wątpliwości, co do jego stylizacji, lepiej zacznij ją planować razem z nim, zamiast czepiać się gotowego efektu.

Wyszliście, więc jest dobrze. Zacisnął zęby, przebrał się zgodnie z Twoimi wskazówkami, nie zamknął się w sobie i dumnie kroczy przy Twoim boku. Jesteś zadowolona, ale do czasu. Na zewnątrz czai się przecież niebezpieczeństwo. Atrakcyjne dziewczęta przecinają Waszą drogę, a jego głowa lata z boku na bok. Próbuje się powstrzymać, ale zerka. Oczywiście zdajesz sobie sprawę, ale nie wytrzymujesz i rzucasz tekst w stylu „Co się tak na nią patrzysz? Czy jest ładniejsza ode mnie?”. Zrozumcie wreszcie, że to odruch bezwarunkowy. Możemy być nawet śmiertelnie zakochani, ale męski mózg w porozumieniu z oczami działa tak, jak działa i trudno nad tym zapanować. To tylko spojrzenie, a Wy postrzegacie to jak zdradę. Nonsens.

Odwróćmy sytuację. To Ty spoglądasz na przystojniaka. Mętne oczy, delikatny uśmiech, wpatrujesz się i skanujesz każdy centymetr jego ciała. Najlepiej pięknie opalonego i umięśnionego. Partnera krew zalewa, ale jakoś to znosi, po czym odwracasz wzrok i rzucasz „Ty przynajmniej jesteś inteligentny”. Co za cios! OK, fajnie, że uważasz mnie za mądrego gościa, ale chyba się zapomniałaś. Takim stwierdzeniem automatycznie stawiasz w wątpliwość moją urodę! On jest super ciachem, ale ja przynajmniej mam coś pod kopułą. Super, tylko na to czekałem. Lepiej ugryź się w język, bo kwestionowanie tak delikatnych kwestii pozostaje w nas na długo.

A może wcale nigdzie razem nie wyszliście, bo on wcześniej umówił się ze swoim najlepszym kumplem i jakoś wybłagał zgodę na męskie spotkanie? Wtedy może być jeszcze gorzej. Facet grzecznie zapytał, czy nie masz nic przeciwko, Ty odparłaś „idź sobie, o mnie się nie martw”, więc sytuacja powinna być w miarę jasna. Ale nie jest. Wraca po jakimś czasie, a Ty czatujesz przy drzwiach, grozisz, że dzisiaj będzie spał w salonie, a tak w ogóle, to „Skoro kumpel jest ważniejszy, to może się z nim ożenisz?!”. Jakoś trudno Wam zrozumieć, że miłość i związek to nie przywiązanie do siebie 24 godziny na dobę. Facet potrzebuje towarzystwa innych facetów. Dla zdrowia i równowagi. Po co więc takie teksty? Mam mieć wyrzuty sumienia, że raz w tygodniu spędzam wieczór z kolegami? Myślałem, że jesteś moją partnerką, a nie treserką.

Przykłady można mnożyć. Wszystkie one sprowadzają się do podważania naszej inteligencji, urody, umiejętności i wolności. Czy wszystkie mają jakieś sensowne uzasadnienie? Przy tym bym się nie upierał. Tak się jednak przyjęło, że podobne stwierdzenia naprawdę potrafią nas zaboleć. Być może pomijamy je milczeniem, nie dyskutujemy i udajemy, że nic się nie stało, ale wyobraźcie sobie, co dzieje się w środku... Krew nas zalewa, serce zaczyna walić jak szalone. Podważacie naszą męskość, zaradność, zdrowy rozsądek. Wszystko, co stanowi o naszej tożsamości. Gdybyśmy postępowali zawsze zgodnie z Waszym widzimisię, to przestalibyśmy być facetami. Jeśli nie chcesz mentalnie wykastrować swojego faceta, lepiej schowaj takie teksty do szuflady. Złe słowo boli przez całe życie.

Komentarze (81)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 10.01.2017 21:51
kobiety leca na dupkow. Chca byc olewane, zdradzane, bite i ponizane dlatego np. muzulmanie maja tak duze powodzenie u kobiet tak jak zwykly patol i dupek. Dobrzy mezczyzni sa olewani!
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 07.07.2014 01:00
Czesto facet wlasnie rzuca wszystko, kolegow, hobby, prace na to zeby sie ze mna spotkac. To jest nuzace, chce zeby byl zajety, zainteresowany czyms. A nie uzalezniony ode mnie, on chcialby byc ze mna 24 na dobe, a mam kolezanki, nauke, tez swoje zycie. Wiec to nie do konca prawda
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 01.10.2013 16:53
Niektóre rzeczy to oczywista oczywistość a reszta ... mam wrażenie, że autor jest strasznie przewrażliwiony. Nie zaliczyłabym większości do niewybaczalnych, a poza tym która kobieta tak mówi?
odpowiedz
N (Ocena: 5) 25.09.2013 00:37
Uwielbiam te artykuły z cyklu "Męskim okiem"! Kilka razy omal nie spadłam z krzesła ze śmiechu xD Boy, you make my day:D
odpowiedz
eM (Ocena: 5) 24.09.2013 22:31
Kompletnie się nie zgadzam z tym że po niesatysfakcjonującym stosunku, mamy udawać lub przemilczeć fakt, że nie było okey. Nad sprawami łóżkowymi można naprawdę pracować i je szlifować, a udawanie tylko pogarsza sprawę. Jak się umiejętnie porozmawia z facetem to wszystko jest cacy a nawet bosko. Nikt nie jest od razu Bogiem w łóżku, a przekonanie faceta, ze jest zaje**ty, wie wszystko i wszystkim dogodzi jest dla mnie durne, bo błąd to generalizować i facetów, i kobiety pod względem emocjonalnym jak i czysto fizyczno - fizjologicznym.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo