MĘSKIM OKIEM: Dlaczego facetom wolno więcej?

Grzegorz twierdzi, że uprzywilejowana pozycja mężczyzn to nie efekt spisku, ale naszego cichego przyzwolenia!
MĘSKIM OKIEM: Dlaczego facetom wolno więcej?
Fot. www.whatevereurotrash.com
25.06.2013

Najdroższe Czytelniczki,

teza zawarta w temacie może wzbudzić Wasz niesmak już teraz. Jak to? Że niby facet, to od razu wolno mu wszystko? Kolejny raz próbujesz nam wmówić, że płeć ma aż takie znaczenie? Że stoimy na pozycji straconej? Odpowiedź może być tylko jedna. Także w formie pytania. A co? Może tak nie jest? Jest i doskonale zdajecie sobie z tego sprawę. Składa się na to wiele czynników, w tym jeden podstawowy – kobiece przyzwolenie na taki stan rzeczy. Przyzwyczailiśmy Was do naszej postawy roszczeniowej, coraz więcej nam wybaczacie i coraz częściej przymykacie oko na nasze wybryki. My tylko korzystamy z wygodnej dla nas sytuacji.

Zacznijmy od roli mężczyzny we współczesnym świecie. Dlaczego zdecydowana większość polityków to faceci? Bo same najczęściej gardzicie tym zajęciem, więc trudno spośród Was wybierać. Na dodatek same chętnie na nas głosujecie. Dlaczego większość szefów najpoważniejszych przedsiębiorstw to także mężczyźni? Bo częściej decydujemy się na założenie własnej działalności i niektórym udaje się odnieść spektakularny sukces. Dlaczego zarabiamy zdecydowanie więcej? Bo rządzą nami inni faceci, którzy wolą docenić swoich. W większości przypadków potulnie czekacie na cud i prawdziwe równouprawnienie. W Polsce stanowicie większość, ale nie potraficie się dogadać. Brakuje Wam konsekwencji. Także w sprawach teoretycznie drobnych.

Może lepszym przykładem uprzywilejowanej pozycji faceta będą sytuacje z życia wzięte. Mężczyzna zdradza swoją żonę, ma na boku nawet kilka uroczych kochanek. Co na to społeczeństwo? No cóż, przecież to facet, myśli przyrodzeniem, musi się wyszumieć. A co w odwrotnej sytuacji, kiedy zdradza kobieta? Co za niegodziwa baba, miała takiego faceta, a poszła w tango z byle kim. Najgorsze dla Was jest to, że ciche przyzwolenie i głośne oburzenie w obydwu przypadkach słychać ze strony wszystkich. Nie działa to w ten sposób, że facet zawsze tłumaczy faceta, a kobiety trzymają się razem. Chętnie przejmujecie nasze spojrzenie na świat. Zdradzających mężczyzn często postrzegacie jako prawdziwych samców, a niewierne kobiety za, wybaczcie kolokwializm, szmaty. Nie wspomnę o tym, że w końcu kochankami są także przedstawicielki Waszej grupy.

 

Mężczyzna wraca zmęczony z pracy, zrzuca z siebie przepocone części garderoby na ziemię, bezwładnie kładzie się na kanapie, prosi o szybki obiad, schłodzone piwo, pilota do telewizora, a potem może nawet seks. Motyw doskonale znany wielu z Was. Powtarza się od lat, bez względu na szerokość geograficzną, poziom wykształcenia delikwenta, jego wychowanie itd. Co robi statystyczna kobieta? Pospiesznie zbiera nieświeżą odzież i zanosi do pralki, odgrzewa przygotowany wcześniej posiłek, otwiera oszronioną butelkę złocistego napoju, podaje pilota, czasami sama przełącza na mecz. Zazwyczaj bez słowa sprzeciwu, czasami z pretensjami, ale w większości przypadków wykonuje swoje zadania wręcz wzorowo. Czy naprawdę nie macie innego wyjścia?

Siedzicie przy stole, najlepiej w towarzystwie Twoich rodziców. Partner tak się najadł, że musi ściągnąć krawat, popuścić coraz bardziej opinający go pasek, co jakiś czas coś mu się odbije, a resztki jedzenia bezceremonialnie ściąga z zębów palcami. Ojej, biedaczek się przejadł, ale na zdrowie, na zdrowie. Niech wszystko pójdzie w mięśnie lub w przyrodzenie. Identyczna sytuacja, ale wspomniane czynności wykonuje kobieta (poza krawatem, ale możemy go zastąpić piękną apaszką). Boże, widzisz i nie grzmisz! Niewychowana baba, kto to widział, żeby tak się zachowywać. Obleśna, brakuje tylko, żeby zaczęła upuszczać z siebie gazy. Zachowanie identyczne, reakcja skrajnie inna. Nadal uważacie, że wcale nie wolno nam więcej?

Jesteśmy do tego przyzwyczajani od najmłodszych lat. Chłopak może głośno bekać, mlaskać, brudzić się czym popadnie. W końcu to samiec. Dziewczynka powinna siedzieć wyprostowana jak struna, w pięknie wyprasowanej sukieneczce, zamykać usta przy jedzeniu, czasami przecierając je serwetką. Nie garbić się, nogi złożone, włosy ułożone, pełna kultura. Od takich drobnostek się zaczyna. Później wybacza nam się gorsze stopnie w szkole, przebieranie w dziewczynach, skoki w bok, lenistwo, kiepskie maniery. Najpierw skakała wokół nas mamusia, teraz jej rolę przejęła małżonka. Specjalnie się nie różnicie, bo w pewnym momencie pozwalacie na dosłownie wszystko. Jeśli się złościcie, to tylko przez chwilę. Na dłuższą metę akceptujecie każde nasze zachowanie, słowo i wybór.

Nie mam zamiaru porywać Was na barykady. To nie w moim interesie i chyba doskonale to rozumiecie. Próbuję raczej uzmysłowić wszystkim przedstawicielkom płci pięknej, że wyższa pozycja faceta to nie efekt tajnego spisku, ale konsekwencja także Waszych zaniedbań. My tylko wykorzystujemy sprzyjające okoliczności i dobrowolnie z tego nie zrezygnujemy. Możecie więc biadolić, że to niesprawiedliwe, że facetowi wszystko wolno, że mężczyźni mają lepiej, ale nam nie pozostaje nic innego, jak uśmiechnąć się pod nosem. I westchnąć nad Waszą niezaradnością. Nam naprawdę wolno więcej, bo same tego chcecie.

Grzegorz Lawendowski

Czy to Wasza wina, że tacy jesteśmy? Może niektóre z Was zdziwię, ale wcale przy tym nie obstaję. Mamy naturalne skłonności do ułatwiania sobie życia i unikania konwenansów. Nie oznacza to jednak, że nic nie można Wam zarzucić. Ponosicie bezsprzeczną winę, jeśli chodzi o przyzwolenie na to wszystko. Przyzwyczaiłyście nas do tego, że wcale nie musimy się starać, bo i tak zazwyczaj wszystko wybaczycie. Mało tego! Coraz mniej zauważacie, bo nie chcecie się denerwować. Wolicie bierną postawę obserwatorki. Przecież nie będę wychowywała swojego faceta – pomyśli zapewne niejedna z Was. Tylko dlaczego nie? Skoro my wychowujemy kobiety od setek lat (bardzo skutecznie) i dzięki temu żyje nam się znacznie wygodniej, to dlaczego miałybyście to dłużej znosić? A, no tak, przecież to lubicie.

Jak pewnie zauważyłyście, nie próbuję przy tej okazji wybielać męskiego postrzegania świata. Otwarcie przyznaję się do naszych i moich własnych wad. Jednak to i tak niczego nie zmieni. Najpierw akceptujecie dziwne zjawiska we własnym domu, później nie potraficie się zorganizować w szerszej skali. Jest Wam wszystko jedno, czy w wyborach wygra kolejny facet, że kolejną firmę założy inny mężczyzna itd. No właśnie – wszystko jedno – to jest Wasz największy problem.

Komentarze (105)

Ocena: 5 / 5
maxxxme (Ocena: 5) 01.06.2016 14:21
Czy kobietom wolno więcej – tego nie wiem. Konwenanse są różne w różnych sytuacjach. Natomiast na pewno kobiety są bardziej uprzywilejowane od mężczyzn. Ich wartość jest po prostu wyższa w społeczeństwie. Osobiście myślę że to przeżytek starych czasów. Faceci naprawdę nie mają aż tak fajnie jak się wydaje – szczególnie pod pantoflem kobiet. Na szczęście w Internecie pojawiają się głosy równowagi i fora – np. ‘MGTOW Polska’ (MGTOW to skrót od man go their own way) I inne.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.11.2015 19:56
Jestem 28 letnią kobietą, która przeżywała wzloty i upadki. Jednak uczucie pustki po tym jak zostawia Cię ukochana osoba jest zdecydowanie gorsze aniżeli utrata pracy czy przyjaciółki. Dla mnie to był jakiś koszmar, masakra, przestało mi zależeć na czymkolwiek. Musiałam go jakoś odzyskać. Z pomoca przyszedł mi rytualista ze strony urok-milosny.pl spróbowałam rytuału na powrót partnera i rzeczywiście powrócił. Jednakże muszę stwierdzić, że pomimo iż widze jak mu zależy, ja już nie jestem tą samą ufną kobietą. Ślad po rozstaniu już na zawsze pozostanie w mojej psychice.
odpowiedz
MArt (Ocena: 5) 29.06.2013 18:21
Świetny artykuł, szkoda że więcej tu takich nie wrzucacie! Ktoś wreszcie nazwał sprawy po imieniu:) Cóż, trzeba się spodziewać wszechobecnego oburzenia kobiet... większość bardzo nie lubi, jak ktoś próbuje ściągnąć im różowe okulary i zaburzyć ich piękny kolorowy światek:) Pozdrawiam serdecznie i dzięki jeszcze raz za artykuł!
odpowiedz
Jaaaa (Ocena: 5) 27.06.2013 02:16
hahahah ! nie opisaliscie typu faceta pantoflarza:)))))) Bo mozna wychowac faceta i wtedy staje sie pantoflarzem. Pozdro ;D
odpowiedz
Kobieta (Ocena: 5) 26.06.2013 11:22
Kochane koleżanki możecie się burzyć, ale tak to w statystycznej większości wygląda. Artykuł jest przejaskrawiony- nie chodzi już o brudne ciuchy, które partnerka zbiera i przynoszenie piwka przed tv i włączanie meczu...chodzi o sens, przedstawienie rzeczywistości takiej jaką jest. My- kobiety wciąż narzekamy, ale niczego z tym nie robimy najczęściej kończąc u boku nawet często miłego faceta...cóż...czy rzeczywiście? Ja osobiście nie muszę szukać zbyt daleko- jedna koleżanka po ukonczeniu medycyny najprawdopodobniej nie dostanie się na upragnioną specjalizację dlatego, że jej facet zdecydował, ze nigdy ze swojej pracy nie zrezygnuje, nie mógłby się przeprowadzić- tak oto zdolna wykształcona kobieta rezygnuje ze swoich marzeń. Prawda jest taka, ze ta i inne koleżanki godzą się na te wszystkie wady, bo nie chcą być same, bo jest presja- jak to masz 25 lat i nie znalazłaś męża? I szczerze mówiąc nie jest mi ich żal, rozmawiałam z nimi o tym setki razy- może rzeczywiście w takim układzie czują się najszczęśliwsze. Mają w końcu kogoś, kto planuje im życie, kto zmniejsza ich lęk przed światem. Nie widzę w tym nic złego, jeśli komuś służy. Nie zgodziłabym się tylko z jedną rzeczą- "wychowywaniem faceta tak jak oni nas wychowują od lat". Rzeczywiście miałoby to sens, gdyby założyć, że do pełni szczęścia jest potrzebny taki "facecik", którego trzeba by wychowywać. Każdy powinien sam z siebie wiedzieć jak zachowywać się zwyczajnie po ludzku, w związku partnerskim chorym wydaje się być, kiedy kobieta przejmuje rolę matki. W takim układzie kto czuje wsparcie i bezpieczeństwo, skoro nie kobieta, to po co jej taki partner, który nie spełnia w rzeczywistości definicji "partnera".
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo