„Mieszkam ze starszym facetem i dwójką jego dzieci. Jestem kochanką, kucharką i sprzątaczką”

Malwina gardzi sobą, ale nie potrafi przestać.
„Mieszkam ze starszym facetem i dwójką jego dzieci. Jestem kochanką, kucharką i sprzątaczką”
Fot. Unsplash
18.07.2018

Desperatka to kobieta, która na siłę szuka partnera życiowego. Osacza napotykanych mężczyzn, rzuca dwuznaczne aluzje i stara się złapać w swoje sidła. Niektórym kobietom jest nawet obojętne, ile lat ma facet, jaki jest jego status związku i czy posiada dzieci. Są kobiety zdolne do rozbicia rodziny, aby tylko znaleźć drugą połówkę.

„Moja żona okropnie zaniedbała się po ślubie. Lepiej się nie żenić” (Historia Mateusza)

Podobno najgorzej jest wtedy, gdy kobieta kończy 30 lat. Ma świadomość, że jej młodość powoli przemija, a szanse na poznanie kogoś i założenie rodziny maleją. Właśnie dlatego jest tak wiele zdesperowanych kobiet po 30.

Malwina wie, że jest desperatką. W duchu gardzi sobą, ale nie potrafi się zmienić. Rok temu związała się z mężczyzną. Chociaż nie można go nazwać dobrą partią, nie zamierza z niego zrezygnować. Posiadanie kogoś u boku jest dla niej ważniejsze niż poczucie godności. W mailu do naszej redakcji żali się na swój los.

- Nigdy nie byłam pięknością. Mam nadwagę i niskie poczucie własnej wartości. Już nie raz próbowałam schudnąć i zawsze wracałam do tej samej wagi. Nie potrafię zrezygnować z jedzenia niektórych rzeczy. To mnie przerasta.

wyznania desperatki

Fot. unsplash.com

Szczęścia w miłości też mi brakowało. I brakuje. Wiadomo, że faceci patrzą na wygląd, a ja nie mam się czym popisać. Zanim związałam się z Jurkiem, miałam tylko jednego faceta. Rzucił mnie po roku dla blond ślicznotki. Moje kompleksy jeszcze bardziej się powiększyły.

Przez kilka lat nie mogłam nikogo poznać. Wykorzystałam różne możliwości. Zarejestrowałam się na portalach randkowych. Chodziłam na imprezy. Faceci uciekali ode mnie, jak tylko się odezwałam. Wiedziałam, że popełniam błąd, nadskakując im i śmiejąc się głośno, ale nie potrafiłam nad tym zapanować. Na widok każdego potencjalnie wolnego mężczyzny zapalała mi się w głowie zielona lampka. W każdym widziałam swojego partnera. Nie obchodził mnie ich wygląd, zachowanie, stan materialny i inne cechy.

Malwina w końcu poznała mężczyznę, który się z nią związał. Jest z nim do teraz. To Jerzy. Ich znajomość miała swój początek w pracy.

- Ja zakręciłam się koło niego. Zauważyłam, że potrzebuje kobiety i wykorzystałam to. Nie przeszkadzało mi, że ma 53 lata (podczas gdy ja 31) i dwoje dorosłych dzieci. Zamieszkałam z nim po miesiącu znajomości.

Jestem jego kochanką, kucharką, praczką i sprzątaczką. Brzydzę się sobą, ponieważ to jest upadlające. Jurek jest po rozwodzie i nie ma zamiaru żenić się po raz kolejny. Powiedział mi to jasno i wyraźnie. Mimo wszystko tkwię w tej relacji. Bycie bez faceta wydaje mi się gorsze niż obecna sytuacja.

wyznania desperatki

Fot. unsplash.com

Nie kocham go. Każdy miłosny akt jest dla mnie czymś obrzydliwym. Po pierwsze Jurek nie pociąga mnie fizycznie. Po drugie dochodzi niechęć do samej siebie, że zniżam się do takiego poziomu. Wiem, że on mne przez to nie szanuje. Jestem mu potrzebna do zaspokajania jego potrzeb. Nic do mnie nie czuje.

Malwina twierdzi, że pewną pociechą jest dla niej status społeczny uzyskany dzięki związkowi z Jerzym.

Już nie jestem singielką czy też starą panną. Jestem PARTNERKĄ. Nie lubię określenia konkubina. Kojarzy mi się z patologią. Poza tym bardzo często używam określenia „mąż”. Żujemy jak mąż i żona, więc co w tym złego. Poza tym wiele zakochanych par też tytułuje się w ten sposób.

Znajome dziwią się, że zgodziłam się na taki układ. Jedna powiedziała mi, że przecież on jest „dziadem” i ma dwoje dorosłych dzieci. Jej zdaniem stać mnie na kogoś lepszego. Doradziła mi, abym go rzuciła i poczekała na kogoś, kto mnie doceni.

Tyle lat już próbowałam i nic z tego nie wyszło. Gdybym zostawiła Jurka, prawdopodobnie zostałabym sama już na zawsze. Nie jestem atrakcyjna. Na dodatek trzydziestolatki już nie mogą przebierać w mężczyznach tak jak dwudziestolatki.

wyznania desperatki

Fot. unsplash.com

Przeraża mnie samotność. Ostatnio zaczęłam się też bać, że Jurek mnie rzuci. Jestem zdana na jego łaskę, bo mieszkam w jego mieszkaniu. W każdej chwili może się mnie pozbyć. Nie wiem, co będzie, jeżeli się mną znudzi. Dlatego dwoję się i troję, aby był ze mnie zadowolony.

„Zajrzałam do jego telefonu i przeczytałam, co pisał do innej dziewczyny. Czy to zdrada?”

Kobieta zauważyła u siebie jeszcze jedną niepokojącą cechę – agresję. Czuje ją w stosunku do młodych, atrakcyjnych kobiet w związkach.

- Kiedy widzę jakąś młodą i ładną dziewczynę, która idzie ulicą ze swoim facetem, narasta we mnie złość. Dałabym wszystko, aby zamienić się z nią miejscami. Ja mam tylko starego dziada, a one przystojnych fajnych facetów. Na dodatek są przez nich adorowane. Jurek nigdy nie podarował mi kwiatów. Nigdy nie zaprosił na romantyczną kolację do restauracji. Nigdy nie wysłał miłosnego SMS-a.

Czuję tym większe upokorzenie, że to ja musiałam się starać o tak złą partię, jaką jest Jurek. Zabiegałam o podstarzałego rozwodnika z dwójką dzieci. Jakie to straszne. Jestem coraz bardziej przygnębiona. Gardzę sobą. Ale nie potrafię go zostawić. Będę nikim, jeżeli z jakiegoś powodu stracę tę relację. Bo zawodowo też mi się nie układa.

Czy macie jakieś rady dla Malwiny?

Polecane wideo

Komentarze (32)

Ocena: 4.81 / 5
gość (Ocena: 5) 18.07.2018 17:01
No i masz zycie jak w bajce-a mianowicie jak Kopciuszek,tyle,ze role macochy odgrywa twoj obecny partner,a jego bachory to dwie wredne przyrodnie siostry :d.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.07.2018 16:52
No taką radę mam dla Mileny. Jak chcesz innego życia to je zmień i się nie usprawiedliwiaj, bo nie jesteś chora umysłowo ani fizycznie i tylko od ciebie zależy jak wyglądasz i jak się zachowujesz, a jak jednak ci się nie chce i wolisz tkwić w roli sługi to nie narzekaj i się z tym pogódź. Jedno albo drugie a nie że nic nie zmieniasz ale narzekasz. I naprawdę psycholog nie zaszkodzi, nie mówię tego złośliwie, z tak "ogromnym" samozaparciem do działania jak twoje przyda ci się ktoś z zewnątrz, kto cię nakieruje. PS: pomijając kwestię chorób, bo ona cię nie dotyczy - szczupłe, zadbane i eleganckie dziewczyny są takie, bo się o to starają, a nie dlatego, że świat jest niesprawiedliwy. Nie jesteś szczególna, żeby tobie się to należało tak ot, też musisz popracować
odpowiedz
gość (Ocena: 3) 18.07.2018 15:34
Tak. Jedną wizytę u psychologa, bo pod kopułką niezbyt równo.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 18.07.2018 14:20
Polki to najgorsze kurwy na świecie, łączą ze sobą wszystkie najgorsze cechy kobiet wschodu i zachodu. Z jednej strony mają kompleks księżniczki, hurr ja jestem najlepsza, najładniejsza, najśliczniejsza, mi się wszystko należy tylko dlatego że istnieję. Z drugiej strony są silnie przesiąknięte zachodnim feminizmem. Polka z jednej strony chce robić karierę nawet jeżeli tą karierą jest praca na kasie, w okienku w banku czy w ko r po za 4000, nie chce być "kurą domową" bo hurr durr co to nie ja, ja chcę żyć swoim życiem, a nie być czyjąś służącą, więc na wspomnienie żeby posprzątała czy ugotowała tylko się obrazi bo hurr ja nie jestem twoją gosposią. Zajmowanie się domem to dla niej ujma niegodna kurwy sukcesu. Z drugiej strony, "facet to ma być facet", 6k i penis słuzbowy bo już mam murzyna na pana miejsce, jeżeli facet w wieku 25 lat nie ma mieszkania i samochodu to jest zerem, facet ma mi wszystko fundować, utrzymywać dom i kupować mi torebki Michaela Korsa. Facet ma kupować prezenty, facet ma płacić w restauracji, facet ma płacić za bilety do kina, teatru, wycieczki zagraniczne. Nie wiedzieć czemu, według Polek równouprawnienie i nowoczesny model rodziny ma dotyczyć tylko ich, ona ma być wyzwoloną kurwą sukcesu, który nic nie musi, facet ma być wołem roboczym, który robi na nią i na dom. Widać to doskonale przy podziale budżetu rodzinnego, gdzie pensja faceta jest ich pensją, a jej pensja jest tylko jej pensją. Wszystkie opłaty robione są z konta męża, no bo przecież jej pieniadze są jej, na jej zachcianki. Często domaga się, by konto męża było wspólne, bo hurr durr zwiazek, dorosłość, domostwo i te sprawy, ale na sugestię że jej konto też powinno być wspólne, albo żeby przelewała swoją pensje na wspólne konto wydrapie ci oczy bo durr ja jestem niezależna muszę mieć własne pieniądze. Polka nie nadaje się na partnerkę, nie da ci ani tego, co da ci kobieta ze Wschodu, czyli bycia tradycyjną, kochającą żoną zajmującą się domem, dzięki której zawsze będzie wysprzątane, nagotowane, wyprane i wyprasowane, ani nie da ci tego co kobieta Zachodu, czyli bycia równą tobie partnerką, która nie będzie jak jebana księżniczka oczekiwała żebyś się nią zajął. Dzisiejsze Polki nie mają nic a nic do zaoferowania, związek z Polką to wzięcie pod opiekę dorosłego dziecka, które będzie ci regularnie zerowało karty kredytowe.
zobacz odpowiedzi (8)
gość (Ocena: 5) 18.07.2018 11:45
byc z kims zeby nie byc samemu - troche chore
odpowiedz

Polecane dla Ciebie