Historia Maćka: „Moja dziewczyna jest nikim”

Czy mężczyzna słusznie wymaga od partnerki większych ambicji?
Historia Maćka: „Moja dziewczyna jest nikim”
Fot. Unsplash
13.09.2017

Mężczyźni przywiązują bardzo dużą uwagę nie tylko do wyglądu i charakteru kobiety. Nie bez znaczenia jest dla nich wykształcenie, znajomość języków obcych oraz praca. Niektóre firmy cieszą się bardzo dużym prestiżem, inne trochę mniejszym. Są też takie, do których wstyd się przyznawać.

Maciej pełni funkcję menedżera w znanej i cenionej firmie, w międzynarodowym środowisku. Biegle posługuje się dwoma językami obcymi. Kariera stoi przed nim otworem, chociaż ma dopiero 28 lat. Mężczyzna nie może narzekać również na życie uczuciowe – od trzech lat jest w szczęśliwym związku. Problem w tym, że jego dziewczyna nie ma tak wybitnych osiągnięć na koncie. Mało tego – nie ukończyła nawet studiów wyższych. Maciej wstydzi się jej i zastanawia nad rozstaniem.

- Nie chcę wyjsć na snoba, ale nie przesadzę, jeżeli powiem, że moja dziewczyna jest nikim. Karolinę poznałem trzy lata temu w sklepie. Pracowała jako jedna z doradczyń klienta. Była wówczas studentką i dorabiała w ten sposób, więc jej praca nie stanowiła problemu. Tak bardzo mi się spodobała, że wyciągnąłem od niej numer telefonu. Ok. miesiąc później zostaliśmy parą. Niejednokrotnie rozmawialiśmy o marzeniach i planach na życie. Karolina studiowała architekturę i myślała o tym, aby zająć się aranżacją wnętrz. Byłem z niej bardzo dumny. Niestety szybko przekonałem się, że ona jest jedną z tych osób, które dużo mówią, ale mało robią. Poza tym z czasem straciła ambicję.

Zobacz także: Historia N.: „Zapytałam faceta, kim dla niego jestem. Nie spodziewałam się TAKIEJ odpowiedzi…”

 

dziewczyna bez ambicji

Fot. unsplash.com

Karolina przez pół roku ukrywała przede mną, że rzuciła studia. Bała się, co o niej pomyślę. Nie powiem, poczułem rozczarowanie, ale obiecywała, że wróci na uczelnię. Cały czas przekonywała mnie, że nie chce do końca życia pracować jako doradczyni klienta, chociaż to przez tę pracę zaniedbała naukę. Trzymałem ją jednak za słowo.

Minęło trochę czasu, a dziewczyna nie wróciła na studia. Stwierdziła, że praca w sklepie jej odpowiada, a nauka jest niepotrzebna.

- Załamałem się, gdy to usłyszałem. Dopiero po kilku latach bycia razem uświadomiła mi, że nie ma żadnych ambicji. Tłumaczyła mi, że na studia naciskali rodzice i to oni chcieli, aby studiowała architekturę. Karolina przez pewien czas była przekonana do tego pomysłu, ale potem wyznała, że praca sklepowej jej odpowiada. Ona powiedziała, że w życiu pragnie jedynie stabilnego zatrudnienia, domu oraz dzieci. Po pracy ma zamiar odpoczywać i zajmować się domem. Gdyby nie było tak trudno się utrzymać, najchętniej w ogóle zrezygnowałaby z życia zawodowego. Spojrzała przy tym na mnie znacząco. Miałem wrażenie, że oczekuje ode mnie zapewnienia, że w przyszłości ja sam będę utrzymywał naszą rodzinę. No to się przeliczy.

Karolina przyznała, że zadowala się najprostszymi rzeczami. To rodzice oraz środowisko wywierali na nią wpływ. Na pewien czas się temu poddała, ale w końcu miała dość.

dziewczyna bez ambicji

Fot. Valerie Elash unsplash.com

Powiedziałem jej, że nie taką Karolinę poznałem. Próbowałem ją skłonić do zmiany zdania. Tłumaczyłem, jakie są zalety wyższego wykszatłcenia. Obecnie stanowi ono minimum do cieszenia się w życiu prestiżem. Dzięki dobremu wykształceniu można znaleźć ciekawą pracę, kobiety mogą cieszyć się niezależnością finansową, a nawet świetnie zarabiać... Wyliczałem i wyliczałem, ale na niej nie robiło to żadnego wrażenia. Wyznała, że lubi stać na kasie, bo taka praca nie wymaga myślenia, a przy okazji ma kontakt z ludźmi. Podczas tej rozmowy pokłóciliśmy się.

Kilka dni później Maciej poszedł do Karoliny do pracy. Chciał ją zrozumieć, ale nie udało się.

- Naprawdę próbowałem zobaczyć, co ona widzi niezwykłego w tej pracy. Niestety nie dopatrzyłem sie niczego dobrego. Siedziała przy kasie i miała na sobie coś w stylu uniformu. Rozmawiała z klientami, śmiała się – widziałem, że ją lubili. Spostrzegłem jednak, że nabrała manier typowej Grażynki. W swoim sposobie zachowania była głośna, wręcz rubaszna, a poza tym cichaczem podjadała ciastka spod lady. Dobrze, że mnie nie zauważyła. Miałem wrażenie, że widzę zupełnie inną osobę niż tę, z którą się spotykałem. Nie mam nic do pracy sklepowej, to praca jak każda inna. Niewątpliwie zasługuje na szacunek i jest potrzebna, ale jeśli ktoś ma możliwości – moim zdaniem powinien starać się osiągnąć w życiu coś więcej. Nie mówię o wielkiej karierze, ale po prostu dobrej pracy, która cieszy się w społeczeństwie jakimś uznaniem. Czy ja tak wiele od niej oczekuję?

Właściwie już wcześniej powinienem był zorientować się, że ona straciła ambicję. Po pracy najchętniej siedzi w domu i ogląda seriale. Nie ma ochoty wychodzić na miasto, zwiedzać, spacerować. Kiedyś nie było z tym problemu. Obecnie widzę w niej gospodynię domową, którą może się stać już niedługo. Jej dzień będzie wyglądał w ten sposób, że rano pójdzie do pracy, potem wróci do domu, ugotuje obiad, a następnie zajmie się dzieciakami albo usiądzie przed telewizorem. Taki scenariusz przewiduję na przyszłość. Trudno mi się w nim dostrzec. Nie widzę nas razem.

dziewczyna bez ambicji

Fot. Clark Young unsplash.com

Maciej sądzi, że to środowisko pracownicze stopniowo zrobiło z Karoliny osobę pozbawioną ambicji.

- Wspomniałem już, że w pracy zachowywała się inaczej niż przy mnie. Nie wiem, która Karolina jest prawdziwa, ale wydaje mi się, że nie ta ze sklepu, a wszystkiemu jest winne jej środowisko pracownicze. Przesiąkła zachowaniem i stylem życia koleżanek z pracy. Kiedyś była zupełnie inna, a gdy rozmawialiśmy o przyszłości, jej słowa na temat marzeń i planów wydawały się szczere. Wypowiadała je z zapałem. Może gdyby rodzice i środowisko tak bardzo nie naciskali na wielką karierę odnalazłaby się w innej pracy, może nie bardzo prestiżowej, ale kreatywnej czy ambitnej. Tylko tego wymagam.

Wątpię, czy potrafię być z Karoliną. Kocham tamtą dziewczyne, którą poznałem kilka lat temu, a nie swojską sklepową. Teraz zupełnie do siebie nie pasujemy. Poza tym wstydzę się jej. Gdy znajomi pytają się, czym się zajmuje, zmieniam temat. Nie przechodzi mi przez usta nazwa stanowiska doradczyni klienta. Staram się też nigdzie z nią nie pokazywać.

Po głowie coraz częściej chodzi mi rozstanie. Jeżeli ona uprze sie przy tej pracy, będę musiał ją zostawić. Mam być menedżerem dużej firmy, który ma za żonę sklepową? Przecież to przepaść społeczna. Czy to bardzo snobistyczne mieć jakieś oczekiwania wobec kobiety pod tym względem?

Maciej

Zobacz także: BEZ TABU: Kobiece zachowania, których faceci szczerze nienawidzą

 

Komentarze (75)

Ocena: 4.76 / 5
Becia (Ocena: 3) 17.09.2017 14:12
Autor powinien się cieszyć, że dziewczyna w ogóle znalazła coś w tym nędznym kraju. A jeśli jeszcze ma umowę o pracę to już w ogóle super. Poza tym ważne, że dziewczyna w ogóle chce pracować i robi cokolwiek, bo znam takie co mając dobrze zarabiającego chłopaka cały dzień oglądają seriale ! Mało tego znam takiego chłopaka, co nie mógł znaleźć "dobrej pracy", a do sklepu wielki pan przecież nie pójdzie pracować. No i dziewczyna go utrzymywała, aż w końcu się rozstali, bo nierób siedział cały dzień w domu i nawet obiadu nie zrobił. Więc dziewczyna z artykułu, która sama się utrzymywała na studia moim zdaniem jest duża ambitniejsza. A o dobrą pracę niełatwo nawet po studiach. Jak ktoś miał szczęście taką dostać to niech się cieszy, a nie wytyka komuś, że pracuje na niższym stanowisku. I może trzeba dziewczynie pomóc znaleźć lepszą pracę, a nie tylko gadać ?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.09.2017 21:01
Jak Ci to aż tak bardzo przeszkadza to rozstań się z nią, ale tak na przyszłość zapamiętaj, że posiadanie wyższego wykształcenia w tych czasach nie jest jakimś specjalnym powodem do wywyższania się. A Ty wywyższasz się tak jakbyś jako jeden z niewielu studiował. 30 lat temu mógłbyś się tym chwalić, ale teraz nie bardzo. Z pieniędzmi chyba każdy by je skończył. No i trzeba dodać, że studia dobrej pracy nie gwarantują. Nie rozumiem czemu jej praca to dla Ciebie powód do wstydu, żadna praca nie hańbi. Uważaj, bo kiedyś los może odwrócić się przeciwko Tobie (czego oczywiście Ci nie życzę) i sam możesz wylądować w sklepie jako doradca klienta, albo gorzej... Będziesz za bardzo "ambitny", stwierdzisz że jesteś po studiach, więc żadna praca w sklepie,bo przecież powinieneś być prezesem i ostatecznie staniesz się snobistycznym bezrobotnym.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.09.2017 20:51
Wszystko wskazuje na to ze jestescie z innych bajek, Macku nie miej do dziewczyny pretensji ze nie ma ambicji bo taka jest i widac ze ma inne wymagania co do swojego zycia niz Ty. Ludzie sie zmieniają. Wydaje mi sie ze coraz bardziej z czasem bedziecie sie róznic i wkoncu sie rozstaniecie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 14.09.2017 20:36
Żadna praca nie hańbi, w sklepie można się dużo bardziej narobić niż w pracy w biurze. Poza tym, skąd wiesz, że po kilku latach nie zmieni pracy ? Może nie każdemu zależy na karierze zawodowej, tylko np. na rodzinie.
odpowiedz
baaa (Ocena: 5) 14.09.2017 12:58
Wnioski , które mam po przeczytaniu artykułu i komentarzy: a) albo macie problemy z czytaniem ze zrozumieniem b) albo kompleksy wychodzą. Po komentarzach w stylu: ,,też nie mam studiów, ale nie jestem nikim!, ,,pracuję na kasie, jak śmiesz mówić, że jestem nikim?!; można odnieść wrażenie, że macie ból tyłka.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo