Seks tylko po ślubie, antykoncepcja jak aborcja, katolicka moralność - oto nowe podstawy WDŻ!

Policzono, że słowo „seks” występuje w dokumencie tylko 2 razy...
Seks tylko po ślubie, antykoncepcja jak aborcja, katolicka moralność - oto nowe podstawy WDŻ!
źródło: Clarisse Meyer / Unsplash
28.08.2017

Wygaszanie gimnazjów to nie jedyna zmiana w polskim systemie oświaty. Nowa władza oznacza także nową podstawę programową wszystkich przedmiotów nauczanych w szkołach. W tym wciąż wzbudzającego skrajne emocje wychowania do życia w rodzinie. Już niemal rok temu niektóre media alarmowały, że ekspertką Ministerstwa Edukacji Narodowej w tej dziedzinie została profesor Urszula Dudziak z Wydziału Teologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Znana z wyznawania bardzo konserwatywnych wartości.

Wiele wskazuje na to, że obawy były całkowicie uzasadnione. Dokument już powstał, a specjaliści załamują ręce. Na WDŻ niewiele będzie o seksie, ale sporo o tym, że antykoncepcja i stosunki pozamałżeńskie to grzech. Podstawie przyjrzała się m.in. Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton, która od lat pomaga młodym ludziom w najbardziej intymnych kwestiach.

Czego dowiedzą się uczniowie IV-VIII klasy szkoły podstawowej i I-III klasy szkoły średniej? Niewiele. A przynajmniej nie tego, co każdy powinien o seksie wiedzieć.

Zobacz również: Antykoncepcja jest przejawem niedojrzałości - Czy tego będzie uczona polska młodzież w szkołach?

 

wychowanie do życia w rodzinie

źródło: Roman Mager / Unsplash

Najobszerniejszą częścią programu jest dział „Rodzina”, w którym o seksie mowy raczej nie ma. Autorzy „nie kryją inspiracji myślą Jana Pawła II, którego cytaty pojawiają się w kilku miejscach dokumentu. Głębokie filozoficzne uzasadnienie, do którego się odwołują, oznacza w praktyce, że prawidłowa postawa jest tylko jedna, a koncentruje się wokół słowa rodzina, rozumianego oczywiście w określony sposób. Uczeń/uczennica zdobywa wiedzę na temat kryteriów doboru współmałżonka/i, motywów zawierania małżeństwa, rodzajów rodzin (pojawia się rodzina wielopokoleniowa, pełna, niepełna, zrekonstruowana) oraz mnóstwo umiejętności związanych z funkcjonowaniem w rodzinie” - czytamy w stanowisku grupy Ponton.

Od teraz wychowanie do życia w rodzinie nie będzie mogło być utożsamiane z edukacją seksualną. Najlepszym dowodem na to są wyliczenia ekspertów. W podstawie programowej słowo „rodzina” występuje aż 173 razy. Seks - tylko 2! I to wyłącznie w kontekście cyberseksu i uzależnienia od seksu.

Temat antykoncepcji także nie jest mocną stroną nowego programu. Mówi się o nim, ale wyłącznie w negatywnym tonie.

Zobacz również: O czym dzieci uczą się na lekcjach wychowania do życia w rodzinie? Najgłupsze cytaty z podręcznika!

wychowanie do życia w rodzinie

fot. Thinkstock

„Antykoncepcja pojawia się 5 razy, za każdym razem przeciwstawiona naturalnym metodom planowania rodziny, przyrównywana właściwie aborcji (uczeń ma potrafić „oddzielić metody rozpoznawania płodności znane jako naturalne planowanie ro­dziny (NPR) od antykoncepcji, środków poronnych, aborcji i sterylizacji”) - alarmują edukatorzy z grupy Ponton.

Dział mówiący o seksualności człowieka skupia się nie na seksie, ale emocjach. Poświęcony jest miłości, małżeństwu i rodzicielstwu. Uczeń dowiaduje się m.in., że bliskość fizyczna zarezerwowana jest wyłącznie dla osób po ślubie. „Uczeń/uczennica potrafi wymienić argumenty biomedyczne, psychologiczne, społeczne i mo­ralne za inicjacją seksualną w małżeństwie”.

Co prawda wymienione są rodzaje antykoncepcji, ale te podlegają ocenie w aspekcie psychologicznym i moralnym.

Zobacz również: Lekcja wychowania seksualnego dla twojego faceta

 

wychowanie do życia w rodzinie

fot. Thinkstock

„Pomimo obecności w podstawie programowej takich punktów jak seksualność człowieka czy dojrzewanie, całość koncentruje się wokół z góry narzuconych wartości, nie ma miejsca na dyskusję czy otwartość w przyjmowaniu innych ścieżek życiowych niż małżeństwo i seks nastawiony na prokreację. Podobnie ideologicznie ujęte są tożsamości płciowe, których dopuszczane się tylko dwie (męska i kobieca), a duży nacisk kładziony jest na podkreślanie i pogłębianie różnic pomiędzy nimi.

Autorzy/rki nie tylko promują jedyną słuszną wizję tego jak powinno wyglądać zdrowe społeczeństwo (oparte na rodzinie i wartościach silnie sprzężonych z katolickim światopoglądem), ale i nie zostawiają w ogóle miejsca na osoby, które w ten schemat się nie wpisują.

Nowa podstawa programowa wychowania do życia w rodzinie zupełnie nie kryje się z tym, że jest próbą wcielenia w życie katolickiej moralności na szczeblu szkolnym. Mamy poczucie, iż będzie to krzywdzące dla części uczniów i uczennic, bo o ile można się z taką moralnością zgadzać i ją akceptować, to część społeczeństwa ma inne poglądy i wizję własnego życia. O czym autorzy/rki chyba zapomnieli” - alarmuje Ponton.

źródło: ponton.org.pl

Komentarze (21)

Ocena: 4.52 / 5
IQ160 (Ocena: 5) 31.08.2017 17:14
A co jeśli ja nie chcę nigdy wyjść za mąż? Zabronicie mi uprawiać seksu (z zabezpieczeniem)? Jakim prawem? Nie nadaję się ani na żonę, ani na matkę. Jestem za to wybitna w swojej pracy i chcę za jej pośrednictwem czynić coś wspaniałego. Ograniczając społeczność, ograniczacie rozwój. Ludzie mogliby być znacznie wyżej w rozwoju cywilizacji, gdyby nie głupota ludzi postawionych wyżej społecznie. Chociażby nie tak dawno w historii wybrali bombę atomową Einsteina zamiast promienia Tesli. Skąd to nastawienie na kontrolę i niszczenie? I ukrywanie? Tchórze!
odpowiedz
magda (Ocena: 5) 29.08.2017 19:48
no u nas zawsze byl problem z wolnosci takich tematów. seks to zawsze jednak watek ktorego unikalo sie w towarzystwie mlodych... sama tego doswiadczylam, dlatego wiem ze nie pozwole aby moje dzieciaki zyly w nieswiadomosci jesli chodzi chociazby o metody antykoncepcji. kazda kobieta powinna miec dostep chociaz do wiedzy na temat prezerwatyw, pigulek czy nowoczesnej dlugoterminowej antykoncepcji jak np. wkładka levosert po to, zeby moc wybierac i zyc wg wlasnych zasad
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 29.08.2017 18:36
Na tym przykładzie właśnie widać jak kościół katolicki manipuluje ludźmi. Uważam że już w szkole powinno mówić się o tak ważnej sprawie jaką w życiu człowieka jest seks. Od strony biologicznej powinno się uświadamiać nastolatków jak to działa, jakie ma wpływ na zdrowie, jakie istnieją metody antykoncepcji. Ja sama mam 31 lat i w szkole takie tematy nie były poruszane. W domu o seksie nie rozmawialiśmy, właśnie ze względu że mama jest wręcz ortodoksyjną chrześcijanką i grzechem było by nawet pomyśleć o seksie. Zawsze dawała mi do zrozumienia że jestem jeszcze za młoda na seks i mam na to czas. Trzeba było wtedy tylko rączki do modlitwy składać. O seksie nie myśleć. Aż cud że jeszcze w ciąże nie zaszłam chodź jak na typowe standardy pierwszy raz przeżyłam dość późno bo w wieku 23 lat. Dlatego uważam że w szkole to młodzież powinna mieć wybór czy chce uczestniczyć w zajęciach uświadamiających co to jest seks, jakie są jego konsekwencje, jakie są metody antykoncepcji itp. Dobrze by było jakby jeszcze uczestniczył w takich zajęciach lekarz ginekolog. Wiem że to życzenia ściętej głowy ale tak chciałam napisać coś od siebie.
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 29.08.2017 00:46
To kompletne brednie. Czy któreś z was było kiedykolwiek na takiej lekcji? Ja sama wychowałam się na bardzo podobnych. Nauczyciele w podstawówce i gimnazjum opowiadali jak ważna jest rodzina i przyjaciele, ale również odpowiadali na wszelkie pytania, czasami nawet na bardzo wstydliwe. W liceum rozmawialiśmy o seksie, antykoncepcji i związkach. Jakoś żaden z moich znajomych się nie skarżył. Co do "katolików", rozmowy o wspólnym mieszkaniu, aborcji itp. i co o tym myśli Kościół przeprowadzaliśmy na lekcjach religii nie wdż. Nie ma w tym nic złego, że nasi nauczyciele radzili nam po prostu przemyśleć pewne sprawy przed zrobieniem poważnego kroku i uniknąć, jak wy to mówicie, "wpadki". Choć tak naprawdę to małe dzieciątko jest i zawsze będzie dla matki najdoskonalszą istotą na świecie.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 1) 29.08.2017 00:31
O czym wy w ogo
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo