Opowiem Wam, jak złapałam go na dziecko

Historie dziewczyn, które celowo zaszły w ciążę, by usidlić faceta. Spryt czy wyrachowanie?
Opowiem Wam, jak złapałam go na dziecko
Fot. Unsplash
04.08.2017

Na forach internetowych można znaleźć sporo rad, w jaki sposób złapać faceta na dziecko. Udawanie przed mężczyzną bezpłodności, wstrzykiwanie sobie jego spermy strzykawką do pochwy i inne tego typu absurdalne pomysły, od których roi się w Sieci, wydały nam się tak szokujące, że aż nieprawdopodobne. Bo czy kobiety naprawdę są w stanie posunąć się aż tak daleko, by usidlić ukochanego? I gdzie w tym wszystkim miejsce na prawdziwą miłość?

A jednak okazało się, że kiedy w grę wchodzą uczucia, dziewczyny są zdolne do wszystkiego. Trochę czasu zajęło nam dotarcie do kobiet, które z wyrachowaniem zaszły w ciążę, by na zawsze przywiązać do siebie mężczyznę.

Poznajcie historie Eweliny, Małgosi i Zuzanny.

Ewelina, 28 lat

- Maćka poznałam na trzecim roku studiów, przez jeden z portali randkowych. Był starszy ode mnie o 5 lat, pracował w banku i twierdził, że szuka kobiety na stałe, bo już zdążył się wyszaleć. Początkowo randek z nim nie traktowałam zbyt poważnie. Owszem, był całkiem przystojny i nieźle zarabiał, ale w międzyczasie umawiałam się z kilkoma innymi facetami. Tamci okazali się jednak gówniarzami, którzy albo liczyli tylko na jednonocną przygodę, albo na relację bez większych zobowiązań. Stopniowo zaczęłam więc przekonywać się do Maćka. W końcu się w nim zakochałam – opowiada Ewelina.

- Przez pierwsze pół roku było świetnie. Praktycznie nie widzieliśmy świata poza sobą. Z czasem zaczęłam jednak zauważać, jak łapczywie patrzą na niego moje koleżanki. Podobało im się, że jest już ustawiony zawodowo, że ma własne mieszkanie i wygląda nienajgorzej. Jedna z nich nawet otwarcie flirtowała z Maćkiem na moich urodzinach. Pomyślałam, że zamiast robić mu awantury, po prostu go usidlę. Kilka razy robiłam sugestie, że chciałabym zostać jego żoną, wprowadzić się do niego, itp., ale on nie chciał słyszeć o wspólnym zamieszkaniu. Twierdził, że jego dwupokojowe mieszkanie jest dla nas za małe – wspomina Ewelina.

Polecamy także: „To najdroższe prostytutki w mieście”. Faceci wyznają, dlaczego NIGDY nie umówią się z samotną mamą

celowa wpadka

Fot. Unsplash

- Przez kolejne pół roku nic się w tej kwestii nie zmieniło, więc postanowiłam działać. Wiedziałam, że jeśli zajdę w ciążę, Maciek mnie nie zostawi. Był zbyt odpowiedzialny i zbyt dobrze wychowany, by zostać weekendowym tatusiem – tłumaczy Ewelina.

- Ponieważ jako antykoncepcję stosowaliśmy wyłącznie prezerwatywy, sprawa wcale nie była taka łatwa. Kondomy Maciek trzymał u siebie w szafce nocnej. Przedziurawianie ich mijało się z celem, bo gdyby mój chłopak zobaczył, że gumka jest pęknięta, natychmiast załatwiłby „pigułki po”. Postanowiłam więc działać inaczej. Pewnego wieczoru po stosunku Maciek jak zwykle poszedł do łazienki, żeby tam zdjąć zużyty kondom i się umyć. Po nim zazwyczaj szłam do łazienki ja. Tak było i tym razem, tylko że… wtedy wyjęłam z kosza zużytą prezerwatywę i nabrałam na przygotowaną wcześniej strzykawkę odrobinę nasienia. Wstrzyknęłam je sobie do pochwy i przez kilka minut leżałam na podłodze bez ruchu. Nie myśl sobie tylko, że jestem pozbawioną uczuć babą. W głowie kłębiło mi się wówczas milion myśli na sekundę. Nie wiedziałam, czy dobrze robię, czy postępuję fair. Ale rozgrzeszałam się. Przecież zrobiłam to z miłości – wyjaśnia Ewelina.

Tamtego wieczoru do zapłodnienia jednak nie doszło. Ewelina próbowała jeszcze swojego podstępu dwukrotnie, zanim wreszcie udało jej się zajść w ciążę. Dzisiaj jest szczęśliwą mamą i żoną Maćka. Czy on również jest z tego powodu szczęśliwy? Ewelina twierdzi, że tak.

celowa wpadka

Fot. Unsplash

Małgosia, 30 lat

- Moja historia jest banalna. Byłam w związku od 10 lat, ale mój mężczyzna ciągle zwlekał z oświadczynami. Dla mnie to było niezrozumiałe, bo przecież mieszkaliśmy razem od dłuższego czasu i ślub był tylko zwykłą formalnością. Bartosz jednak nie potrafił się zadeklarować, choć był już po 30-tce. Koleżanki w pewnym momencie zaczęły mi nawet współczuć, że Bartosz wpędził mnie w lata i że pewnie lada moment odejdzie do młodszej. Początkowo się z tego śmiałam, ale potem coraz bardziej zaczęłam się bać, że faktycznie zostanę sama. Ta myśl nie dawała mi spokoju.

Wcześniej łapanie faceta na dziecko wydawało mi się żałosne. Uważałam, że trzeba nie mieć za grosz przyzwoitości, by stawiać mężczyznę przed faktem dokonanym i tak naprawdę nie pozostawiać mu żadnego wyboru. Ale lata uciekały, a Bartosz wciąż zachowywał się jak Piotruś Pan. Nie wiem, kiedy zaczęłam przekonywać sama siebie, że moja ciąża go zmieni. Że dorośnie, ożeni się ze mną i zaczniemy wreszcie być rodziną. Postanowiłam jednak spróbować.

Zajście w ciążę nie było niczym trudnym, bo przez cały okres naszego związku nie stosowaliśmy żadnych zabezpieczeń poza pigułkami antykoncepcyjnymi. Pewnego dnia po prostu je więc odstawiłam, nie informując o tym Bartosza. Po dwóch miesiącach byłam już w ciąży – opowiada Małgosia.

Tak jak przypuszczałam, Bartosz nie zareagował na wiadomość o tym z entuzjazmem. Pytał się, jak to możliwe, skoro się zabezpieczaliśmy, więc okłamałam go, że dwa razy zapomniałam przyjąć pigułkę na czas. Uwierzył mi, bo nie miał podstaw, by mi nie ufać. Trzy tygodnie później miałam już pierścionek zaręczynowy na palcu. Czy żałuję, że postąpiłam bez skrupułów? Nie. Bartosz też nie był wobec mnie fair, tak długo zwlekając ze ślubem. Ja po prostu przyśpieszyłam to, co i tak miało nastąpić – twierdzi Małgosia.

celowa wpadka

Fot. Unsplash

Zuzanna, 27 lat

- Odkąd pamiętam, chciałam mieć dziecko. Sama pochodzę z licznej rodziny, mam dwie siostry i dwóch braci, więc w naszym rodzinnym domu było zawsze gwarno i wesoło. Nigdy nie miałam parcia na karierę i rozwój zawodowy. Zazwyczaj wyobrażałam sobie siebie jako przykładną matkę i żonę, gospodynię domu, która wita męża ciepłym obiadem i odrabia z dzieciaczkami lekcje po południu. Innym kobietom pewnie wyda się to głupie i mało ambitne, ale dla mnie to naprawdę od zawsze była pełnia szczęścia.

Kiedy poznałam Jakuba, od pierwszej chwili wiedziałam, że to właśnie jemu chcę urodzić gromadkę dzieci. Nie wiem, skąd wzięło się to przekonanie, ale po prostu tak poczułam.

Spotykaliśmy się jakieś trzy miesiące, zanim poszliśmy do łóżka pierwszy raz. Powiedziałam mu wtedy, że jestem na niego tak napalona, że nie mam ochoty na seks w prezerwatywie i żebyśmy uprawiali stosunek przerywany. Jemu to oczywiście odpowiadało, pamiętam, że porównał nawet seks w prezerwatywie do lizania lizaka przez szybę.

Kiedy wytrysnął na mój brzuch, najzwyczajniej w świecie poszłam do łazienki, zebrałam na dłoń spermę i włożyłam ją sobie do pochwy. Przypuszczałam, że za pierwszym razem nie dojdzie zapewne do zapłodnienia, ale myliłam się. Udało mi się zajść w ciążę, a Jakubowi nawet nie przyszło do głowy, że maczałam w tym palce. Obwiniał siebie, że miał „zbyt słaby refleks” i wyszedł ze mnie zbyt późno. Poczuł się oczywiście odpowiedzialny za zrobienie mi dziecka, więc natychmiast zamieszkaliśmy ze sobą i zaplanowaliśmy ślub.

Teraz jesteśmy szczęśliwym małżeństwem, a ja spodziewam się naszego drugiego dzidziusia. Moje postępowanie było ryzykowne, ale opłaciło się. Jak to mówią: „kto nie ryzykuje, ten nie ma”. A ja mam wspaniałą rodzinę – podsumowuje Zuzanna.

A Wy byłybyście skłonne do tego, by złapać ukochanego mężczyznę na dziecko?

Przeczytaj także: „Mój facet na dwutygodniowy urlop wziął ze sobą trzy pary majtek!”

Komentarze (26)

Ocena: 4.85 / 5
walbana (Ocena: 5) 28.08.2017 20:39
Jak można być tak wyrachowaną, żeby w ten sposób działać? Łapać faceta na dziecko? I co później? Chodzi tylko o to, żeby mieć faceta z kasą? Bo uczucie samo z siebie się nie pojawi. Jeżeli facet zostaje w związku tylko dlatego, że wpadli z dzieckiem, to raczej nie będzie należał do najszczęśliwszych osób i ten związek również nie będzie udany. Mam znajomego, który tak wpadł, wzięli ślub, są razem, jednak żyją praktycznie osobno. Nie pasują do siebie, nie dogadują się, kłócą, a siłą rzeczy, oddziałuje to na dziecko... Ja nigdy nie wpadłabym na coś takiego, nawet jak mi na kimś bardzo zależy, to gram fair, jeśli facet nie będzie chciał być ze mną, to przecież na siłę go nie będę trzymała... Raz na mydwoje miałam taką sytuację, że bardzo do siebie przypasowaliśmy już przy pierwszej rozmowie. Ja z doświadczenia wiem, że nie można się zbyt szybko angażować, jednak czułam, że ten facet bardzo mi przypadł do gustu. Jedno, drugie, trzecie spotkanie, widzę, że jemu trochę przestaje zależeć, ale był ze mną szczery, postawił sprawę jasno, że chyba jednak jeszcze nie jest gotowy na związek, wydawało mu się, że już przebolał poprzedni związek, dlatego zaczął szukać kolejnego, jednak jak przyszło co do czego, to zorientował się, że jednak jest za wcześnie. Cenię go za szczerość, jak najbardziej. A poza tym musiałam po prostu uszanować jego zdanie, jego sytuację. Mimo, że już liczyłam na szczęśliwy związek, to musiałam odpuścić, nic na siłę. Tak podchodzę do związków...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.08.2017 13:32
Takie zachowanie kobiet jest żałosne... Facet jak będzie chciał to odejdzie, co za problem wziąć rozwód, odejść jak jest dziecko? W końcu będzie je widywał w weekendy i płacił alimenty. Jak się kobietę zmusza do dziecka i ślubu to wielka afera i kobieta musi być gotowa, ale jeżeli facet nie chce to zaraz kombinowanie... współczuję tym facetom. W moim przypadku było tak, że mój partner (Jesteśmy ze sobą 11 lat, po ślubie półtora roku) pierwszy chciał dziecka. Tak, to on namawiał mnie na dziecko. I tak przez dwa lata wspominał co jakiś czas, że chciałby być już tatą. On wiedział, nie jestem gotowa, po dwóch latach nagle bum. W sumie po 3 udało się i będziemy mieć maleństwo. Ale patrząc na te panie, to mój mąż powinien mnie zostawić dla innej.
odpowiedz
Ela (Ocena: 5) 06.08.2017 08:40
Facet jak chce odejść to i tak odejdzie a dziecko go nie zatrzyma. Większość kobiet, które łapią facetów na dziecko raczej liczy na wysokie alimenty i ustawne życie (gdy łapią bogatych facetów). A znam taki przypadek, gdzie 24 latka specjalnie zaszła w ciąże z żonatym facetem - prezesem dość dużej firmy. Ona nie chciała związku itp. Ona chciała po prostu się ustawić. I ustawiła. Kupił jej mieszkanie, zatrudnił w firmie i płaci kilka tysięcy żeby tylko żona się nie dowiedziała.
odpowiedz
ewa (Ocena: 5) 05.08.2017 13:56
prawdopodobnie oburzycie się panowie, ale gdyby nie było możliwości "używania" bez zobowiązań, szybciej decydowalibyście się na ślub. Mieszkacie, współżyjecie z dziewczyną i zwlekacie ze ślubem i z dzieckiem. Dlaczego? Jej czas i zaangażowanie (i niestety determinacja) są istotniejsze, bo "zegar biologiczny" nie stoi w miejscu. Uważacie się za odpowiedzialnych, ale często bez nacisku ze strony kobiety, którą jak twierdzicie kochacie, nie potraficie podjęć decyzji o ślubie, a tyn bardziej o dziecku, bo to zobowiązanie, które was ogranicza ... a może powrót do staromodnego rozpoczęcia współżycia dopiero po ślubie ?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.08.2017 12:04
Moim zdaniem wszystkie zachowały się żałośnie. Współczuję ich facetom. 1.Dla niej jedyną alternatywą była awantura? Świetnie, że nie potrafi normalnie porozmawiać ze swoim facetem o tym, że nie podoba jej się, że jej koleżanka z nim flirtuje. Myślałam, że w związku chodzi o zaufanie, że trzeba umieć ze sobą rozmawiać. Ale po co, skoro lepiej złapać go na dziecko? I nie uwierzę w jej słowa, że on jest szczęśliwy, dopóki on tego nie potwierdzi, bo przecież nie przyznałaby się, że przez nią facet jest nieszczęśliwy. 2.Kolejna która nie ufa i nie potrafi rozmawiać z facetem. Tylko słucha się koleżanek. Jakby on chciał zostawić ją dla młodszej, to by to zrobił, nawet po wymuszonym ślubie. W końcu są rozwody. Propos ślubu, skoro ona sama uważa, że to tylko formalność, to co jej tak na tym zależało? Chyba ważniejsze, czy się kochają i są szczęśliwi, a nie czy są małżeństwem. 3.Ta zachowała się najbardziej żałośnie. O ile jeszcze mogłabym zrozumieć poprzedniczkę łapiącą faceta po 10 latach na dziecko, żeby się jej oświadczył, to tej za Chiny nie rozumiem. Spotykali się dopiero 3 miesiące (!) i pierwszy raz poszli do łóżka, a ta już go złapała na dziecko? Bo co, bo uznała, że jemu chce urodzić dzieci? Nie mogła poczekać aż będą ze sobą dłużej, wezmą ślub z miłości, a nie "bo dziecko" i urodzić dziecko wtedy, gdy oboje będą tego chcieli? A co jakby on by nie chciał mieć dzieci? Współczuję mu za to, że się niesłusznie obwiniał i pewnie nadal myśli, że to jego wina. Wszystkie mają szczęście, że trafiły na odpowiedzialnych facetów/zbyt dobrze wychowanych, ale tak nie zawsze będzie. Równie dobrze mogli uciec, zostać weekendowymi tatusiami i tylko płacić alimenty, a one musiałby same wychowywać.I dobrze by i tak było, miałyby za swoje. Nadal mogą to zrobić, bo przecież są rozwody i separacje. Współczuję też tym dzieciom, które przecież nie urodziły się z miłości i świadomej decyzji dwojga ludzi, ale po to, żeby mamusie mogły usidlić tatusiów.
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo