Ze sknerą na randce – co zrobić, jeśli on nie śmierdzi groszem

Spotkania z facetem bez pieniędzy mogą być sporym problemem. Chyba że mamy naturę opiekunki i sponsorki.
Ze sknerą na randce – co zrobić, jeśli on nie śmierdzi groszem
Fot. Unsplash
08.08.2017

Dagmara kilku miesięcy temu poznała Filipa, starszego od niej o trzy lata, ale – łagodnie określając – niezbyt zaradnego finansowo. „Nigdy żaden facet tak mi się nie podobał. Problem w tym, że brak mu odpowiedzialności życiowej. Teoretycznie nie powinno mi to przeszkadzać, bo zawsze byłam zdana tylko na siebie, kombinowałam i robiłam wiele rzeczy, aby żyło mi się lepiej. Dzięki temu mam teraz własną firmę, mieszkanie i fajny samochód. Filip jest natomiast moim przeciwieństwem” – tłumaczy kobieta.

Mężczyzna często zmienia pracę, bo sam nie wie, co chce robić w życiu. W dodatku ma spore długi, których spłata pochłania większą część pensji, i tak zresztą zazwyczaj niezbyt oszałamiającej. Efekt? „Już na trzeciej randce zaproponował, żebyśmy jednak zrezygnowali z wypadu do knajpki, bo ma ochotę na długi spacer. Pomyślałem, że to całkiem romantyczne, ale po spacerze poczułam się głodna i chciałam przysiąść w jakieś restauracji. On jednak starał się mnie odwieść od tego pomysłu, aż w końcu przyznał, że jest zupełnie spłukany i nie stać go nawet na piwo. Powiedziałam, że nie ma problemu, każdemu mogą zdarzyć się dołki finansowe i ja zapłacę rachunek. Wreszcie się zgodził” – opowiada Dagmara.

Niestety, podobna sytuacja zaczęła się powtarzać coraz częściej. Filip zapewniał, że cały czas szuka lepiej płatnej pracy, a jak ją znajdzie to zamieni się w dżentelmena, który finansuje kobiece zachcianki. „Naprawdę nie jest dla mnie problemem płacenie w knajpach, bo stać mnie na to. Nawet jestem w stanie znieść dziwne miny kelnerów, którzy kładą rachunek przed Filipem, a on z uśmiechem przekazuje go mnie. Jednak jego podejście do pieniędzy zaczyna mnie denerwować, zwłaszcza od czasu naszego weekendowego wyjazdu w góry” – mówi kobieta.

W Białce Tatrzańskiej spędzili miły czas, Filip nawet zaprosił Dagmarę na obiad do restauracji, ale sielanka skończyła się, gdy opuszczali pensjonat. „Wyszedł pierwszy jak gdyby nigdy nic, nie przejmując się, że przecież trzeba zapłacić za pobyt. Oczywiście wszystko uregulowałam. A Filip? Zero tematu z jego strony, jakby oczywiste było, że on nie ma kasy i nie musi przejmować się takimi pierdołami. Coraz częściej zastanawiam się, czy nasz związek ma przyszłość. To świetny facet, ale ta jego życiowa nonszalancja zaczyna mnie wkurzać, bo chyba nie chcę wiązać się z Ferdkiem Kiepskim” – twierdzi Dagmara.

Polecamy także: Opowiem Wam, jak złapałam go na dziecko

skąpy chłopak

Fot. iStock

Randkowanie z mężczyzną, który nie śmierdzi groszem bywa niezbyt przyjemnym doświadczeniem dla kobiety, o czym przekonała się również Magda. „Spotykałam się z facetem, inteligentnym i wykształconym, ale wciąż poszukującym pracy marzeń. Ciągle zabierał mnie do jednej knajpy, choć była to bardziej speluna, a jedzenie tam mieli okropne. Kiedy proponowałam wybranie innego lokalu, on zawsze bajerował, że to kultowe miejsce, do którego ma sentyment” – wspomina.

Co się okazało? „Że tak naprawdę to knajpa należąca do jego znajomych i miał tam otwarty kredyt, który jednak pewnego razu się skończył i jak przyszło do płacenia rachunku Marcin wpadł w panikę, zaczął się tłumaczyć, że bank przez pomyłkę zablokował mu kartę, a nie ma gotówki i tak dalej. Skończyło się tym, że musiałam sama zapłacić” – opowiada Magda.

Niestety, takie sytuacje powtarzały się coraz częściej i postanowiła zakończyć znajomość. „Czasy są ciężkie i trudno tworzyć związek z kimś, kto nie ma pomysłu, jak zarobić na siebie, a w perspektywie przecież także rodzinę. W dodatku jak widzę, że facet jest zadowolony z życia, nie próbuje znaleźć pracy i nie jest mu nawet specjalnie wstyd, że kobieta płaci za niego rachunek w knajpie, to tracę motywację do bycia razem. Boję się wiązania z kimś takim, i tego, że to na mnie spadnie zarabianie na nas w przyszłości. W przypadku Marcina chyba się nie pomyliła, gdy spotkaliśmy się rok po rozstaniu, on nadal bezskutecznie poszukiwał pracy marzeń” – mówi Magda.

Pierwsze randki bez wątpienia pozwalają dokonać wstępnej oceny faceta, a wątek finansowy też bywa wówczas istotny. Według sondażu portalu Sympatia.pl 5 proc. Polaków wydaje podczas nich ponad 300 zł, jednak najwięcej, bo aż 65 proc. nie więcej niż 100 zł. Jeśli dla mężczyzny nawet taka kwota okazuje się problemem, należy poważnie zastanowić się, czy może być on partnerem, który w przyszłości zapewni bezpieczeństwo i stabilizację.

skąpy chłopak

Fot. iStock

Oczywiście żyjemy w czasach postępującego równouprawnienia, a wiele kobiet nawet nie chce, by facet płacił za nie w restauracjach i dzielnie dokłada się do rachunków lub nawet reguluje je w całości. Jednak sporo Polek wciąż oczekuje, że partner weźmie to na siebie.

Kwestie finansowe mogą poważnie rzutować na dalszy los związku, ponieważ – jak wynika z badań – pieniądze są jedną z najczęstszych przyczyn kłótni. Nieporozumienia wywołuje m.in.  różnica w dochodach partnerów. Jeszcze kilkanaście lat temu związki, w których kobieta utrzymuje mężczyznę należały do rzadkości. Dziś stają się powszechne, co potwierdzają statystyki. Z różnych badań (m.in. raportu „Polacy mówią o płacy”) wynika, że około 20-30 proc. Polek zarabia więcej od swoich mężów.

Co ciekawe, według raportu „Polacy mówią o płacy”, dla trzech na czterech mężczyzn nie ma znaczenia, kto w związku zarabia lepiej. Większość badanych twierdzi również, że nie odczuwa dyskomfortu związanego z różnicami pomiędzy zarobkami ich i partnera. Jednocześnie co piąty uważa, że mężczyzna, który zarabia mniej niż kobieta, jest przez nią gorzej traktowany. Blisko co trzeci facet nie czuje się komfortowo, otrzymując niższe wynagrodzenie.

RAF

Komentarze (7)

Ocena: 4.14 / 5
gość (Ocena: 1) 15.08.2017 10:14
Problem tych dziewczyn to moze nie jest do konca brak pieniedzy tylko nastawienie tych facetow. Jak ktos ciagle udaje, ze szuka pracy a tak na prawde ciagnie od partnera/partnerki to sorry, ale jedyna sluszna rzecz to rzucic kogos takiego. Ja sama nie lubie jak ktos za mnie placi, ale nie mozna przesadzac ani w jedna, ani w druga strone.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.08.2017 18:32
Sporo bym mogła w tym temacie powiedzieć, ograniczę się jednak do kilku przykładów. Aktualnie jestem z kimś, kto w chwili poznania nie śmierdział groszem, jest ode mnie trochę młodszy i odkąd go znam jest trochę du.pą życiową ale stara się. Kiedyś ja za wszystko płaciłam bo on nie miał - zaczęlo mnie to wkurzać więc w końcu mu to powiedziałam. Ogarnął się, robi dużo (jak na swoje możliwości) żeby było coraz lepiej. Zarabia i nie żałuje jak przychodzi do podzielenia się; zapłacenie za zakupy, w knajpie, prezent z okazji czy bez okazji. Bardzo go za to szanuję. Ludzie się zmieniają, to że ktoś dziś nie ogarnia w życie bo ma mniej niż 25 lat nie znaczy, że będzie taki na zawsze - warto dawać ludziom szanse :) Inny przykład - mój były. Zarabiał całkiem dobrze ale był tak skąpy, że aż to raziło. Nigdzie praktycznie nie wyjeżdżaliśmy ani nie wychodziliśmy. Każdego rozliczał z głupich dwóch złotych - jak wieczorem siedzieliśmy głodni w domu to gotowy był mi zabrać całą zupkę instant, kiedy go grzecznościowo zapytałam czy nie chce trochę :P Gdybym sama nie łaziła po żarcie to by tak siedział i udawał idi.otę. Strasznie irytujące - a dodam, że byłam studentką, która miała tylko 'kieszonkowe' i co najlepsze pewnego dnia zaczął się interesować moją kasą, bo chyba liczył, że go jeszcze z jakiś kosztów odciążę. Opisałam to bardzo ogólnie, bo nie chcę pisać esejów o jego genialnych pomysłach - ale możecie mi uwierzyć, że pod względem skąpstwa był wręcz niesamowity. (dodam, że nie jestem osobą, która oczekuje że ktoś będzie mnie utrzymywać czy za mnie płacić przy każdej okazji, ale koleś który zarabia kilka tysięcy i na wszystko mu szkoda, nawet robi problem z POŻYCZENIEM 30 zł, żeby zrobić od siebie przelew za książkę bo ja nie mialam jak... to jest beznadziejne.)
odpowiedz
dgvb (Ocena: 5) 08.08.2017 17:20
Szczerze.. jak placi raz jedno a raz drugie to rozumiem ale nie zgodzilabym sie na bycie sponsorka faceta. Po dlugim czasie w takim zwiazku bedziesz sie czula jak bankomat a on juz wprost bedzie Cie pytal o pieniadze na jego rzeczy bo nie ma. Wytrzymalam tak z bylym 2 miesiace pozniej zaczelam juz zmuszac do szukania lepszej pracy a jak nie chcial to sie pozegnalismy. To marnowanie czasu. On Cie nawet nie zapytal czy masz za co w gorach zaplacic a idz Ty z takim facetem
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.08.2017 12:48
Byłam z kolesiem leniwym, bez ambicji i bez pieniędzy - czasami jedno wynika z drugiego. Życie z nim było trudne, ale dość szczęśliwe. Musielismy żyć skromnie i tanio, nie było mowy o takich rozrywkach jak kino, czy weekend za miastem. Związek się nie rozwijał, on nie myślał przyszłościowo - ja byłam sporo młodsza i dopiero wchodziłam na rynek pracy. Po rozstaniu mi zaczęło się lepiej powodzić, znalazłam fajną pracę, awansowałam, poznałam faceta, ktory jest bardzo zaradny i przedsiębiorczy - nie muszę kupować najtańszych szamponów marki własnej marketu, mamy w drodze dziecko i kupiliśmy dom. A mój ex? Ta sama praca, ten sam brak perspektyw, 32 lata na karku i wynajmowany pokój na stancji z obcymi ludźmi. i gdzie tu zakładanie rodziny...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.08.2017 10:56
Nie zwiazujcie się z golodupcami, jak potem taki facet zapewni bezpieczeństwo i stabilizację Wam i przyszłym dzieciom?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo