„Mój facet zachowuje się tak wstrętnie, że mam ochotę go rzucić!”

Czy Daria powinna się z nim rozstać?
„Mój facet zachowuje się tak wstrętnie, że mam ochotę go rzucić!”
Fot. iStock
04.07.2017

Jaki jest najgorszy kandydat na partnera? Kobiety przeważnie wskazują na zawodowych uwodzicieli. To mężczyźni niekoniecznie atrakcyjni, ale obdarzeni urokiem oraz charyzmą, która pozwala im rozkochiwać w sobie płeć piękną. Ich charakterystyczną cechą jest ciągłe zdobywanie. Po uwiedzeniu jednej kobiety nie zadowalają się nią, ale szukają innych. Czasami robią to otwarcie, ale przeważnie okłamują wybranki i romansują w ukryciu. Można też spotkać przypadki facetów, którzy poprzestają na byciu obiektem westchnień. Flirtują, wymieniają ukradkowe spojrzenia i uśmiechy, co zachwyca kobiety, do których są skierowane, natomiast doprowadza do szewskiej pasji stałe partnerki.

Drugim, najgorszym kandydatem jest facet-ciapa. Sfrustrowany, zakompleksiony, często mówi się o nim „nieudacznik”. Niektóre kobiety przekonują, że wbrew pozorom to on stanowi największe zagrożenie dla ich uczuciowego życia. Swoje niepowodzenia odreagowuje na partnerce. Zdarza się, że krytykuje ją, umniejsza jej dokonania albo obwinia o swoje porażki. Kobiety często „wychodzą” z takich związków połamane psychicznie i z depresją.

Niedawno na naszą skrzynkę pocztową trafił mail Darii. Wszystko wskazuje na to, że jest ona w związku z zakompleksionym mężczyzną. Autorka wiadomości kocha go i chciałaby mu pomóc, ale nie ma już pomysłów, jak to zrobić. Zastanawia się również, czy ta relacja nie odbije się negatywnie na niej, czy w ogóle ma sens...

- Marcina poznałam przez Internet. Wymieniliśmy się zdjęciami, porozmawialiśmy i postanowiliśmy się spotkać. Odpowiadał mi zarówno z wyglądu, jak i z charakteru. Marcin jest atrakcyjnym facetem, ale jednocześnie zwyczajnym. Zawsze odstraszali mnie wylansowani mężczyźni. W świetnie skrojonych ciuchach, modnych okularach i z najnowszym modelem iPhone'a. Ja nie biorę udziału w wyścigu szczurów, bogaceniu się za wszelką cenę i lansowaniu. Nie mam Instagrama i Snapchata. To nie znaczy oczywiście, że brak mi ambicji. Po prostu uważam, że są ważniejsze rzeczy. Szukałam kogoś podobnego i myślałam, że znalazłam.

Zobacz także: „Moja dziewczyna strasznie się zapuściła. Rzucić ją?”

zakompleksiony facet

Fot. iStock.com

Od razu zauważyłam, że Marcin jest wartościowym facetem. Miał poukładane w głowie. Pochodził ze zwyczajnej rodziny, studiował, cenił wartości rodzinne. Czułam, że się dogadamy. Przeszkadzało mi jedynie to, że podczas kilku pierwszych randek w ogóle nie rozpoczynał tematów związkowych. Jakby się wstydził... Czasami patrzył znacząco w oczy albo robił uwagi w stylu „to kobieta pozwala się wybrać mężczyźnie”, więc widziałam, że mu się podobam. Definitywnie brakowało mu jednak pewności siebie i obycia z płcią przeciwną. Podejrzewałam, że nigdy nie miał dziewczyny. Nie przeszkadzało mi to, uważałam, że gra jest warta świeczki.

Po kilku randkach, które za każdym razem inicjował Marcin, Daria w końcu przejęła inicjatywę. Zaczęli ze sobą chodzić.

- Moje przypuszczenia potwierdziły się. Marcin, chociaż skończył 25 lat, nigdy nie był z kobietą. W tej dziedzinie był bardzo bezradny. Mimo wszystko zakochałam się w nim: w jego wrażliwości, delikatności, nieśmiałości... Niestety wkrótce zaczęło wychodzić na jaw zakompleksienie.

Zapisałam się na drugi kierunek studiów – germanistykę, ponieważ chciałam to połączyć z filologią angielską. Pracuję w szkole językowej, która ma zamiar poszerzyć ofertę i zasugerowali, że jeżeli podszkolę drugi język, będę miała szansę na więcej godzin, a więc wyższe zarobki. Weszłam w to.

 

zakompleksiony facet

Fot. iStock.com

Marcinowi pomysł nie spodobał się od razu. „Studiować w tym wieku?” - pytał szyderczo, bo ja również skończyłam już 25 lat. Problem w tym, że on swoje studia zaczął później i miał zamiar poprzestać na licencjacie, tym bardziej, że zdobył już pracę, która mu się podobała. Prawie za każdym razem, gdy się widywaliśmy, pytał, jak mi idzie, ale bardzo złośliwie. Wyczułam, że chodzi o kompleksy i niską samoocenę. Często strzelał focha, a ja nie wiedziałam, co takiego zrobiłam. Zaczęły się też sceny zazdrości. Musiałam tłumaczyć się, z kim wychodzę, kiedy wracam, czy poznałam kogoś nowego. To było nie do zniesienia. Jak tylko zachowałam się niezgodnie z oczekiwaniami – obrażał się.

Daria bardzo przeżywa zachowanie Marcina.

- Ja widziałam w nim potencjał, to, co kryło się w środku. Problemem jest jego postrzeganie siebie samego oraz próby dowartościowywania się moim kosztem. Próbował też hamować moje plany. Takie zwyczajne. W ostatnim czasie zaczęłam ćwiczyć i bardzo poprawiła mi się sylwetka. Wkręciłam się w chodzenie na siłownię oraz jazdę na rolkach. Myślałam też o dodatkowym kursie pedagogicznym, żeby zwiększyć kwalifikacje. Wydaje mi się, że każdy facet byłby dumny z kobiety, która ma swoje życie i nie ogranicza się do siedzenia w domu w wolnym czasie. Marcin natomiast ma pretensje o każde nowe zainteresowanie.

Dziewczyna zastanawiała się, skąd mogą wynikać kompleksy Marcina i stwierdziła, że chodzi o kilka spraw.

- Po pierwsze on się wstydzi swojego domu i rodziców. Pochodzi raczej z biednej rodziny, ale dla mnie nie ma to najmniejszego znaczenia. Przecież to nie wyznacznik wartości. Moi rodzice są wykształceni i prosperują odrobinę lepiej, co nieraz mi wytykał. Czasami pytał, czy na pewno chcę być z takim facetem, jak on albo przygaduje, że na pewno go zdradzę, a gdy zaprzeczam, standardowo obraża się. Na początku podchodziłam, pocieszałam, jednak teraz mam dość.

zakompleksiony facet

Fot. iStock.com

- Chodzi też o to, że on jest typem mężczyzny, któremu nic się nie chce. Miał bardzo dobrą posadę w korporacji, ale zrezygnował z niej. Za duża presja. Rozumiem to i nie naciskałam. Teraz też ma niezłą, ale nie przepracowuje się w niej. Często narzeka, że nawet siedzenia na Facebooku ma dość. Ja z kolei zawsze podkreślałam, że lubię kreatywność i wyzwania. Jestem młoda, ambitna, mam mnóstwo energii i chcę zajmować się czymś fajnym, a nie przychodzić do pracy po to, żeby odwalić cokolwiek i wyjść. Tak właśnie robi Marcin. Potem wraca do domu i już niczym się nie zajmuje. Czasami pomaga w domu ojcu, ale sporadycznie. Do pracy ma tylko kilka kilometrów, więc naprawdę się nie przemęcza. Z jednej strony odpowiada mu to i nie ma zamiaru niczego zmieniać, a z drugiej widać jego frustrację. 

Kolejna sprawa to brak doświadczenia Marcina z kobietami. Daria wprowadziła go w świat związku, ale ciągle widzi w nim niepewność i brak obycia.

- W kwestiach damsko-męskich jest nieporadny. Przeszkadza mi, że nawet gdy wychodzimy do kina czy kawiarni, to ja muszę przejmować pałeczkę. Widzę jego wycofanie, nieśmiałość, rezygnację. Jesteśmy razem prawie rok i przez cały czas go podbudowywałam. Dopingowałam, mówiłam komplementy, wierzyłam w niego. On natomiast zachowuje się, jakby przegrał życie i był sfrustrowanym starcem, któremu nic się nie udało. Ostatnio przelał czarę goryczy, bo powiedział mi, że jestem beznadziejna i moje plany na pewno się nie powiodą. Od tamtego czasu nie odzywamy się do siebie. Chciałabym mu pomóc, ale nie wiem, jak. Na sugestie terapii u psychologa reaguje bardzo nerwowo. Wręcz wścieka się. Kilka razy mu proponowałam i zawsze kończyło się tak samo.

Daria zastanawia się, czy jej związek w ogóle ma sens. Ma dość poniżania, umniejszania swoich osiągnięć, obrażania się Marcina oraz jego braku chęci, aby cokolwiek w swoim życiu zmienić.

Co byście jej doradziły?

Zobacz także: Polki polują na obcokrajowców: „To okazja na wyrwanie się z kraju i biedy!”

Polecane wideo

Komentarze (16)
Ocena: 4.5 / 5
gość (Ocena: 5) 06.07.2017 11:27
uciekaj! tez bylam w takim zwiazku, przez ponad 5 lat. niestety przez dlugi czas nie zdawalam sobie sprawy gdzie lezy sedno naszych problemow, bo bylam bardzo zakompleksiona osoba, kiedy go poznalam. teraz z perspektywy czasu widze, ze od samego poczatku podcinal mi skrzydla i krytykowal wszystko, co pozytywne w moim zyciu, bo bal sie, ze go zostawie dla innego, jesli tylko uwierze, ze nie jestem nic nie warta, brzydka i nudna. po rozstaniu odzylam, zaczelam zupelnie nowe zycie i teraz jestem z kims, kto cieszy sie z moich sukcesow i wspiera moje pomysly i moj styl zycia. nie warto byc z kim, kto nie zyczy ci dobrze, tylko dlatego, ze ta osoba potrzebuje pomocy. sprobuj z nim o tym porozmawiac, moze on nie zdaje sobie sprawy, z tego, co robi, i taki kubel zimnej wody sprawi, ze sie ogarnie, a jesli nie - zostaw go.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.07.2017 22:49
To dokładny opis mojego BYŁEGO. Życie z takim facetem jest męczące i prędzej czy później będziesz chciała się od niego uwolnić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.07.2017 15:48
Po co Ty w ogóle tkwisz w związku z takim człowiekiem?
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 04.07.2017 13:20
Jesli to prawdziwy list to jestes super dziewczyna i normalnie az ci zazdroszcze! :) spełniaj swoje marzenia i postanowienia i nie oglądaj się na innych, bądź Panią swojego losu bo twoje plany są właściwe i godne pozazdroszczenia, szukaj wśród ludzi partnerów wspierających cię w swoich działaniach, nie eunuchow podcinajacych twoje skrzydła. Olej typa niech jego malomiasteczkowe myślenie znajdzie posłuch u kogo innego, niech sobie znajdzie Marysie z osiedlowego sklepu warzywnego i żyją razem długo i szczęśliwie!
zobacz odpowiedzi (2)
M (Ocena: 5) 04.07.2017 11:24
nie wiem czyto prawdziwy list, ale jeżeli tak to uciekaj dziewczyno! byłam w związku z tego typu facetem, mało ambitnym, z kompleksami na swoim punkcie, z rodziny, w ktorej był alkohol, zazdrosnym i podcinającym skrzydła. Taki związekj to jest męka, jesteś z tzw. wampirem energetycznym, wysysa z Ciebie całą dobrą energię nie dając nic w zamian. Ja probowalam ratować swoj związek wiele razy, wiele razy słyszalam obietnice o zmianach, pracy nad sobą- straciłam z facetem 8 lat życia, a na koniec i tak uslyszałam, że nigdy go nie kochałam i na pewno chce odejść do jakiegoś lepszego kolesia i pewnie już kogoś mam (sic!). Taki typ, ja zrozumiałam to bardzo późno, że jedyne co daje mi ten związek to ciągnie mnie w dół, nie do góry. Moj facet miał problem z wyrażaniem uczuć ale tych dobrych, za to fochy były na porządku dziennym, obrażanie się. na początku myslałam, że to mmoja wina, że rtobię coś źle, moja samoocena spadła, nie miałam znajomych bo moj facet nie lubił ludzi, wszysycy wg jiego byli głupi i się wywyższali. Uwolnilam się z tego związku, wychodzilam sama, nie reagowalam na fochy, odsuwałam się od niego coraz bardziej, aż bylam w stanie się z nim rozstać. W ŻYCIU NIE POCZUŁAM TAKIEJ ULGI!!! Jakby ktoś zdjął ze mnie ogromny ciężar, odżyła, , wyszłam do ludzi, okazalo się że jestem calkiem fajną i ciekawą osobą, że ludzie lubią mnie i chcą spędzać czas ze mną (w przeciwieństwie do faceta). Zaczęłam życie na nowo, a decyzja o zakończeniu takiego chorego związku była najlepszą w moim życiu. Jeżeli będziesz tkwić w tym staniesz się w pewnym momencie tak samo sfrustrowana jak on, pełna zlości do świata i ludzi. Ratuj siebie a nie jego, w takich sytuacjach niestety trzeba być egoistą bo tu chodzi o nasze życie. Masz je tylko jedno!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie