„Jestem mężatką od 6 miesięcy. Marzę o rozwodzie!”

Dziewczyna stanęła przed dramatycznym wyborem. Co powinna zrobić?
„Jestem mężatką od 6 miesięcy. Marzę o rozwodzie!”
Fot. iStock
26.05.2017

Wśród mężczyzn nie ma ideałów. Każdy ma jakieś wady. Można zaliczyć do nich rozrzucanie brudnej bielizny, brak zaangażowania w domowe obowiązki, zbyt częste spotkania z kolegami, przesiadywanie przed telewizorem, zamiłowanie do piwa czy niskie zarobki. Jednak niektóre z nich sprawiają, że wspólne życie staje się nie do zniesienia i kobieta z czasem zaczyna marzyć o rozwodzie.

Niektóre żony decydują się na ten krok bardzo szybko. Rekordzistki w kilka miesięcy po ślubie. Jaka jest przyczyna? Wyczerpującą odpowiedź dała nam Ola, której wyznanie pokazuje, jak dobrze trzeba się zastanowić przed podjęciem tak poważnego kroku. Nasza bohaterka ma dopiero 26 lat, a czuje się, jakby zmarnowała swoje życie. „Jestem dwudziestokilkuletnią rozwódką” - faktycznie to zdanie nie brzmi dobrze, a w niedalekiej przyszłości będzie zmuszona go używać. Dlaczego dziewczyna czuje się postawiona pod ścinaną i chce się rozwieść już po 6 miesiącach?

- Z Damianem jesteśmy od pięciu lat. Okres ten obejmuje trzy lata związku, półtora roku narzeczeństwa i pól roku małżeństwa. Nikt nie powie, że nie było czasu, aby się dobrze poznać. Kiedy brałam z nim ślub, byłam pewna, że wiem o nim wszystko i jesteśmy idealnym uzupełnieniem. Łączyły nas podobne plany na przyszłość, cechy charakteru, a nawet hobby. Wszyscy znajomi, a także nasi rodzice twierdzili, że kto jak kto, ale my naprawdę jesteśmy dla siebie stworzeni. Nasze szczęście trwało jednak niecałe pięć lat.

Zobacz także: REPORTAŻ: Czy można usprawiedliwić zdradę?

 

zdrada faceta

Fot. iStock.com

Ola opowiada jak jej idylla stopniowo zamieniała się w sytuację nie do zniesienia.

- Moim zdaniem teściowa zniszczyła nasze małżeństwo... Ona i teść dali pod zastaw swoje mieszkanie, żebyśmy mogli wziąć kredyt i kupić swoje. Myślałam, że wyrządzili nam ogromną przysługę, ale się pomyliłam, bo ta kobieta zaczęła do nas przychodzić i rozkazywać, co mam zmienić, jakie meble wstawić do salonu, na jaki kolor pomalować ściany... To nie była jednorazowa akcja, ale cały plan. Czuła się jak u siebie i nawet mówiła, że dzięki niej mam dach nad głową. Z jednej strony racja, ale z drugiej to my spłacamy ten kredyt. Raz jej tak powiedziałam, a ona nakrzyczała na mnie, że przez wiele lat będzie żyła w stresie, żebyśmy mieli się gdzie podziać, a ja jej się tak odwdzięczam. Oczywiście poleciała z językiem do Damiana. Podobno rozpłakała się i powiedziała, że jej nie szanuję i nie doceniam. Mąż bardzo się na mnie zdenerwował i zarzucił, że ona próbuje mi przecież pomóc. Moje tłumaczenia na nic się zdały. Zdaniem Damiana dla dobra całej naszej rodziny i ze względu na pomoc jego rodziców mogłabym ustąpić w takich sprawach jak wystrój. Przez jego słowa poczułam się jak niewdzięczna, roszczeniowa synowa.Niestety nikt nie pomyślał, że ja zarabiam na ten wystrój i ja częściowo spłacam kredyt. Wszystko ma swoje granice.

Ola po kilku tygodniach postanowiła, że jednak ustąpi, a za kilka lat i tak pod byle pretekstem urządzi mieszkanie po swojemu.

Poszłam ją przeprosić. Łaskawie przyjęła kwiaty i ciasto, które upiekłam specjalnie dla niej. Na koniec zaprosiłam teściów do nas na obiad. Podjęłam decyzję, że niech robi co chce, może mąż w końcu też zastanowi się nad jej ingerencją w nasze życie, a raczej inwigilacją.

zdrada

Fot. iStock.com

Teściowa wzięła sobie do serca zaproszenie, a przeprosiny potraktowała jako pozwolenie na zarządzanie remontem u syna i jego żony. Ola powoli urządziła mieszkanie według jej koncepcji. Nic jej się nie podobało, ale zacisnęła usta i myślała, że jeszcze coś wymyśli. W końcu teściowa znajdzie sobie inne zajęcie. Niestety nie czuła się w nowym miejscu jak u siebie. Dziewczyna miała wrażenie, że jest gościem we własnym mieszkaniu i cały czas powinna być wdzięczna teściom za ich łaskawość.

Mama pocieszała mnie, że ona wkrótce zajmie się czymś innym, a ja po pewnym czasie wszystko pozmieniam. Wierzyłam jej, a potem wracałam do mieszkania i zastawałam tam teściową. Wściekałam się i wkrótce znowu doszło pomiędzy nami do scysji. Powiedziałam jej, że mam dość i bardzo dziękuję jej za pomoc, ale chcemy żyć we dwójkę, a nie w trójkącie. Wkrótce odczułam skutki swojego zachowania.

Damian po raz kolejny zarzucił Oli, że nie jest uprzejma w stosunku do jego mamy. Chociaż przyznał jej rację, że kobieta zbyt często bywa u nich w domu, jego zdaniem mogła załatwić problem bardziej dyplomatycznie.

Pokłóciłam się także z nim. Bardzo ostro. Wyszedł z mieszkania i nie wrócił na noc. Nie spałam i zastanawiałam się, gdzie jest. Wrócił następnego dnia i jeszcze w progu oświadczył, że mnie zdradził. Poszedł do kumpla, żeby się wygadać, a on akurat był z dziewczyną. Ona zaprosiła swoją koleżankę, żeby był komplet, wypili trochę za dużo i stało się. Miał beznamiętny głos, kiedy to mówił, a na koniec stwierdził, że to ja do tego doprowadziłam. Przyznał, że żałuje, ale gdyby nie akcje, które wyprawiałam, do niczego by nie doszło. Znowu się pokłóciliśmy i wydusiłam z siebie wszystko na temat jego matki. On z kolei zaczął się histerycznie śmiać i zarzucił mi, że o ciągle obwiniam jego matkę. Jak to usłyszałam, spakowałam swoje rzeczy i wróciłam do rodziców. Minęło kilka dni i próbuję się pozbierać, ale nie widzę innej opcji niż rozwód.

zdrada

Fot. iStock.com

Ola wylicza, co przemawia za takim rozwiązaniem.

- Po pierwsze zdrada. Nie wiem, czy jestem w stanie wybaczyć i zapomnieć. Wątpię. Poza tym okazał zdecydowanie za małą skruchę i jeszcze stwierdził, że to moja wina. Moim zdaniem jest kompletnie zaślepiony i nie dostrzega udziału swojej mamusi w kryzysie, który ogarnął nasze małżeństwo.

Widzę w mężu tego człowieka, którego pokochałam i czuję ogromny żal przez to, co się stało. Miało być tak pięknie. Wszystko układało się idealnie. Nigdy nie było pomiędzy nami aż takich scysji. Jego mamie zdarzało się wtrącać, ale wtedy stawał w mojej obronie. Czyżby naprawdę sądził, że ich pomoc zobowiązuje mnie do bezwarunkowej uległości? Na to wygląda... Kocham go nadal, ale żałuję, że wcześniej nie miałam okazji zweryfikować jego oddania wobec mnie. On chyba nie kocha mnie tak bardzo, skoro nie dostrzegł mojego cierpienia i jeszcze zrzucił część winy za zdradę na mnie. Myślę, że rozwód jest jedynym rozsądnym wyjściem z sytuacji. To nic, że minęło dopiero 6 miesięcy od naszego ślubu. Nie jestem w stanie znieść myśli, że będę musiała mieszkać pod jednym dachem z mężczyzną, który mnie zdradził i dotrzymywać towarzystwa jego matce.

Czy rozwód to dobre rozwiązanie w tym przypadku?

Zobacz także: Nasze życie po zdradzie

 

Komentarze (38)

Ocena: 4.89 / 5
gość (Ocena: 5) 27.05.2017 16:17
Rozwiedź się kobieto ! Ale mądrze - nagrywaj teściową co wygaduje, rozmów się z mężem o zdradzie ale go NAGRAJ !!! Zbierz świadków... w ogóle nie powinnaś ustępować tej starej babie, bo to Twój dom i Twoje meble. Ciesz się że nie masz dziecka i uciekaj!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.05.2017 16:15
U mnie jest jeszcze lepiej, matka narzeczonego przepisała wszystko na niego ( nowy dom, firmę, samochody) ale z warunkiem dożywotniego mieszkania w tym domu i opiekowaniem się nią. Ja powiedziałam krótko że w TYM domu za JEJ życia mieszkać nie będę, nie zrobią ze mnie pielęgniarki tyle i aż tyle. Mój narzeczony nie chce słyszeć o kupnie mieszkania/ domu bo on przecież dom ma a ja wydziwiam że wolę brać kredyt niz sobie mieszkać u niego w domu bez kredytu,
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.05.2017 12:05
ROZWIEDZ SIE TO MAMINSYNEK KTORY CIE NIE SZANUJE ZALOSNA JESTES ZE WOGOLE O TYM MYSLIZ ZAMIAST JUZ PLANOWAC JAK GO W SADZUE ZNISZCZYC. CHYBA ZE LUBISZ BYC TRAKTOWANA JAK OSTATNIA S MATA A TAKICH BAB NIENAWIDZE ZE SOBIE POZWALAJA A POTEM BIEDNA Z SIEBIE ROBI
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.05.2017 08:53
Rozwód, facet jeżeli kocha to nie zdradzi, nawet jakby laska mu się sama pchała do łóżka, a alkohol to nie jest wytłumaczenie. Szukał po prostu pretekstu by się rozwieść, rozwód z orzekaniem o winie, tylko byś musiała mieć dowody by to udokumentować w sądzie. Widocznie jest typem osoby, która lubi kiedy mamusia rządzi. Niestety mam taką samą teściową, która by tylko weszła na głowę a każdy sprzeciw kończy się "jaka to Ty zła i nie dobra" mąż przyjął taktykę "wpuścić jednym uchem wypuścić drugim" I nie boi się, że pokłóci się z rodzicami. Nie pozwól sobie na takie traktowanie, bo nawet jeżeli zostaniecie razem, to pamiętaj to jest mieszkanie, a zobaczysz co będzie jak by pojawiło się dziecko. Ja właśnie ten etap przerabiam. Narzucanie kiedy chrzest, jakie mebelki, jaki wózek, jakie łóżeczko, brakuje by jeszcze imię wybrała. Matka jest matką, ale nie ma prawa wtrącać się w wasze życie, może doradzić, ale nie nakazywać. Jednak mimo wszystko facet który zdradzi już jest skreślony przynajmniej u mnie. Raz zdradził zrobi to drugi, zwłaszcza, że uważa że to Twoja wina, więc żadnej skruchy nie ma, bo TY do tego doprowadziłaś. Olej takiego typa, pokazał swoją prawdziwą twarz po ślubie
odpowiedz
milena (Ocena: 5) 27.05.2017 07:55
Dziewczyno nie zastanawiaj, bo lepiej nie będzie ta jędza będzie się wtrącać póki będzie żyć. A Twoj mąż to skończony głupek, skoro po kłótni Cię zdradził i ma czelność Ci o to obwiniać, zachowanie jego znajomych poniżej krytyki. Wiem o czym mówię, bo moja teściowa tez niszczyla mnie psychicznie, wtrącała się we wszystko, wyzywała bo robiłam wszystko po swojemu, co było jej nie na rączkę. Nie miała nawet litości gdy byłam w ciąży, wtedy słyszałam ze jestem, ku.rwa, pop.ierdolona, że jestem nierobem. Gdy mąż zaczynal pakować walizki mamusia nagle zaczynala chorować, w końcu wyprowadziłam się sama niech on ją niańczy. Wreszcie mam spokój, mogę cieszyć się moim nieidealnym życiem, moją wspaniałą córką, moje zdrowie i spokój mojego dziecka jest dla mnie najwazniejszy.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo