EXCLUSIVE: Straciłam dziewictwo w noc poślubną. Nie było tak, jak sobie wymarzyłam...

Justyna straciła cnotę ze świeżo poślubionym mężem. Warto było czekać?
EXCLUSIVE: Straciłam dziewictwo w noc poślubną. Nie było tak, jak sobie wymarzyłam...
Fot. iStock
08.10.2016

Z założenia noc poślubna miała być momentem przełomowym. Pierwszym bliskim kontaktem fizycznym świeżo upieczonych małżonków i początkiem wspólnego pożycia. Dziś niewiele z tego pozostało, bo mało kto decyduje się na kupno kota w worku. Seks uprawiamy na długo przed złożeniem przysięgi. Wolimy się odpowiednio wcześnie „dotrzeć”, niż przeżyć rozczarowanie. Tradycja i religijne nakazy przestały mieć jakiekolwiek znaczenie w tej kwestii. Ale nie dla wszystkich…

Justyna nie ukrywa, że jest osobą głęboko wierzącą. Wyszła za mężczyznę, dla którego religia jest równie istotna. Para spotykała się przez niemal 3 lata, zanim się zaręczyli. Do ślubu, a więc także ich pierwszej wspólnej nocy, minęło prawie 5. Teraz uczciwie przyznaje, że nie wyglądało to tak, jak sobie wymarzyła. Choć równocześnie wcale nie żałuje, że tak długo z tym zwlekała.

Z czym trzeba się liczyć, jeśli podobnie jak ona, będziesz chciała pozostać wierna zwyczajom? Tak wygląda utrata cnoty w noc poślubną. Nie obędzie się bez rozczarowań…

Zobacz również: Ona zachowała dziewictwo do dnia ślubu. Teraz ostrzega i odradza!

 

dziewictwo do ślubu

fot. Thinkstock

Papilot.pl: Kiedy się poznaliście?

Justyna: Minęło już dobrych 5 lat, ale prawie połowę czasu spędziliśmy jako narzeczeni. Tak naprawdę wystarczyło kilka tygodni, żebym była go pewna. Może to nie miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko okazał się moją drugą połówką. Miałam wtedy 21 lat, a on jest o rok starszy.

Od początku wiedziałaś, że chcesz z niektórymi sprawami zaczekać do ślubu?

Chodziło mi to po głowie, bo doceniam tradycyjny model rodziny. Ale różnie z tym bywa i niektórzy się poddają. Tak naprawdę przez jakiś czas nie wiedziałam, jakie jest jego stanowisko w tej sprawie. Głupio mi było rozpocząć rozmowę na ten temat. Wszystko wyszło w praniu. Żadne z nas nie naciskało na nic więcej i nie ukrywaliśmy swojej wiary. Wspólnie zdecydowaliśmy, że warto zaczekać.

Wasi rówieśnicy załatwiają te sprawy zupełnie inaczej…

Tak, wiem, że po kilku spotkaniach kolacje przeciągają się aż do śniadania. My na szczęście nie mieliśmy takiej możliwości, bo mieszkaliśmy z rodzicami. Nie mogłam go ot tak przyprowadzić do domu. Poza tym, z miłości człowiek jest skłonny do największych poświęceń.

dziewictwo do ślubu

fot. Thinkstock

Czy przyjmując oświadczyny nie miałaś żadnych wątpliwości?

Co do niego - żadnych. Przez prawie 3 lata udowodnił, że jest moim ideałem. Kiedy jesteśmy razem, to czas mija jakby szybciej. Obyło się bez chodzenia po ścianach i frustracji, że chcemy to już zrobić, ale nie możemy. Z szacunku do siebie czekaliśmy cierpliwie. Wiem, że mało która kobieta zaręcza się jako dziewica, ale nie mam się czego wstydzić. To dojrzała i przemyślana decyzja dwóch poważnych osób.

Nie było takiego momentu, kiedy pomyślałaś, że jako narzeczonym wolno wam więcej?

Słyszałam o ludziach, którzy nie mieszkali ze sobą przed zaręczynami, a z pierścionkiem wszystko się zmieniło i nagle zaczęli żyć jak małżonkowie pod jednym dachem. Tak jakby oświadczyny wpływały na stan faktyczny i wtedy grzechu nie ma. Byliśmy oboje odmiennego zdania, także w sprawach intymnych. Dlatego dalej cierpliwie czekaliśmy.

Wreszcie przyszedł ten dzień, a raczej noc. Denerwowałaś się?

Oczywiście, byłam bardzo spięta i on też. Nie było miejsca na spontaniczność. Od kilku lat wiedzieliśmy, że właśnie w tym momencie wszystko się zmieni. I mieliśmy nadzieję, że podołamy.

Zobacz również: LIST: „Tyle lat żyłam w czystości, a straciłam dziewictwo z... własną ręką!”

dziewictwo do ślubu

fot. Thinkstock

Jak pogodzić wesele z nocą poślubną?

Nie jest to wcale takie proste. Nasza impreza trwała praktycznie do świtu, więc ta noc gdzieś nam uciekła. Ale znalazła się chwila, żeby tradycji stało się zadość. Przed 4 rano udało nam się opuścić salę bankietową i dotarliśmy do małżeńskiego apartamentu w budynku obok. Byliśmy tak zmęczeni, że zasypialiśmy na stojąco. Kiedy zamknęliśmy za sobą drzwi, coś się jednak zmieniło. Spłynęły na nas resztki energii i stwierdziliśmy, że jak nie teraz, to nigdy.

Tak to sobie wymarzyłaś?

Kiedy o tym rozmyślałam, to nie miałam pojęcia, że po ślubie i weselu człowiek jest tak wypruty. Wyobrażałam sobie, że mąż zaniesie mnie do łóżka na rękach. Niestety, oboje byliśmy za bardzo zmęczeni. Szybko zrzuciliśmy z siebie ubrania, położyliśmy się i zapadła decyzja - róbmy to, bo jeszcze trzeba się zdążyć wyspać przed przyjęciem na poprawiny.

Było idealnie?

Raczej dziwnie. Niczego się na baliśmy. Nie było nawet wstydu, kiedy się rozbieraliśmy. Sakrament dodał nam odwagi i pewności.

dziewictwo do ślubu

fot. Thinkstock

Czy bogatsza o późniejsze doświadczenia możesz powiedzieć, że była to najpiękniejsza noc w twoim życiu?

Nie przesadzajmy. Jestem romantyczna, ale nie ma sensu doszukiwać się czegoś, czego nie było. Zasnęliśmy w trakcie, niewiele się wydarzyło i to nie tak, że teraz będę rozpamiętywała noc poślubną. Na pewno to był moment przełomowy, bo pierwszy raz byliśmy tak blisko siebie, ale ewidentnie brakowało wprawy.

Czyli jesteś rozczarowana?

Wręcz przeciwnie! Jestem szczęśliwa, że szlify w tym temacie zdobywam z mężem, a nie byle kim. Możliwe, że są na świecie lepsi technicznie kochankowie, ale to się nie liczy. Kiedy masz przy sobie mężczyznę, który tyle czekał i wiesz, że spędzisz z nim resztę życia, to nawet drobne potknięcia wydają się spełnieniem marzeń.

Niektórzy twierdzą, że to za duże ryzyko. Kiedy para się nie „dotrze”, to szybko się rozwiedzie.

Jeśli postrzegają związek wyłącznie przez pryzmat łóżka, to pewnie tak. Dla nas to coś więcej.

dziewictwo do ślubu

fot. Thinkstock

Większość przedstawicielek płci pięknej twierdzi, że wraz z pierwszym razem stały się kobietami. 26 lat to nie za późno?

Ja czułam się kobietą o wiele wcześniej. Chyba od momentu, kiedy zaczęliśmy być razem. Nie potrzebowałam fizycznego potwierdzenia. Jeśli kimś się stałam w tamtym momencie, to raczej żoną. Wtedy rzeczywiście poczułam, że należymy do siebie i tak już będzie do końca życia. Mamy sporo czasu, żeby nabierać wprawy. Może być tylko lepiej.

Co myślisz o tych, którzy nie czekają?

Współczuję, że tak dużo tracą. Ale staram się nie oceniać, bo nie bez powodu mamy wolną wolę. Innych nie potępiam, a z siebie i męża jestem zwyczajnie dumna. Pokazaliśmy, że wartości to nie tylko czcze gadanie. Chociaż wszyscy ci wmawiają, że tak się nie da i to nienormalne, jest zupełnie odwrotnie.

Jeśli zostaniecie rodzicami, będziesz nakłaniała swoje dzieci, żeby też się nie spieszyły?

Zobaczą po nas, że warto.

Zobacz również: Kim tak naprawdę jest dziewica?

Komentarze (25)

Ocena: 4.28 / 5
gość (Ocena: 1) 09.10.2016 09:52
Byłam pierwsza dla mojego męża, a on dla mnie, ale seks zaczęliśmy uprawiać po 6 miesiącach bycia razem, ślub natomiast wzięliśmy po 5 latach związku. Autorka artykułu uważa, że seks nie jest jedną z podstaw związku, ale tak naprawdę jest bardzo ważny, nawet seksuolodzy tak twierdzą. Ja bym nie mogła wyjść za mąż za kogoś, czyjego zachowania nie znam w tak ważnej sferze życia. Poza tym autorka chyba nie jest tak naiwna i nie myśli, że jej mąż przez te 5 lat żył w zupełnym celibacie, tak jak ona. Żeby potem nie było zaskoczenia, że musiał sobie jakoś radzić.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 09.10.2016 09:07
Ale razem czekali czy tylko ona?
odpowiedz
eMs. (Ocena: 3) 09.10.2016 08:21
Nie ma czego współczuć, Autorko, naprawdę. Stygmatyzowanie kobiet i odmawianie sobie bliskości z partnerem może jest w jakim stopniu szlachetne, ale zupełnie niepotrzebne i wydumane. Czujesz się lepsza, bo czekałaś? Gratuluję. Mój mąż jest moim pierwszym i jedynym partnerem seksualnym. Nie czekaliśmy do ślubu na 'pierwszy raz', uprawialiśmy seks na długo nim zostaliśmy małżeństwem. Jeśli to grzech być blisko i cieszyć się sobą, to trudno - niech będzie. Uniknliśmy przynajmniej poczucie 'obowiązku' seksu podczas nocy poślubnej, kiedy po weselu położyliśmy się do łóżka i wtuleni w siebie najpierw śmialiśmy się, że udało nam się wytrzymać całą noc na nogach, a potem po prostu poszliśmy spać. Nie było żadnego rozczarowania, spięcia czy nerwów, po prostu spokój i ludzka chęć snu. Niby nie oceniasz, a czuć, że się wywyższasz. Ciut nieładnie przez pryzmat wiary, dla której odmawiasz sobie przyjemności.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.10.2016 22:44
NIe rozumiem tego zamieszania wokół kawałka błony ...
odpowiedz
aniolek (Ocena: 5) 08.10.2016 21:45
Przecież nie jest powiedziane ze noc poślubna musi byc nad ranem po weselu i nie dziwie sie ze, powiem to delikatnie "nie bylo pieknie" jak człowiek jest na skraju wykończenia jak ktos czeka 2 lub 3 lata to co to jedna noc później. Takie jest moje zdanie choć w moim przypadku moze nie na miejscu sie wypowiadam. Ja nie czekalam do ślubu ale moj mąż był i jest tym do którego należę I daj Boże że bede do niego należeć puki śmierć nas nie rozłączy.......
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo