Pułapki konkubinatu - jak ich uniknąć?

Co raz częściej pary rezygnują z legalizacji swojego związku.
Pułapki konkubinatu - jak ich uniknąć?
18.06.2013

Małżeństwo to ostateczny krok w dorosłość – odchodząc od ołtarza z obrączką na palcu rozpoczynasz zupełnie nowe życie, w którym nie jesteś już tylko córką swoich rodziców, ale też żoną, a w przyszłości może nawet matką. Jednak nie wszystkim parom do szczęścia potrzebny jest świstek papieru okupiony długimi miesiącami przygotowań do jednej, wyjętej z życiorysu nocy. Niektórzy z własnej woli rezygnują ze ślubu i postanawiają żyć razem bez niego.

Konkubinat ostatnio robi się co raz bardziej modny, choć niesie on ze sobą pewnie zagrożenia. Można ich jednak uniknąć. Jak? Zaraz wszystko stanie się jasne.

Na kolejnych stronach przedstawiamy listę pułapek życia `na kocią łapę`. Mamy nadzieję, że dzięki naszym radom uda wam się je ominąć.

PRAWO WŁASNOŚCI

Jeśli ty i twój konkubent mieszkacie razem bez ślubu, powinniście być bardziej ostrożni w kwestii prawa własności( choćby do mieszkania, które wspólnie zajmujecie). Dopóki mieszkacie razem może wam nie przeszkadzać, że w akcie własności widnieje nazwisko tylko jednej osoby. Sprawa się znacznie skomplikuje, jeśli (choć tego nie życzymy) zdecydujecie się rozstać. W takiej sytuacji trudno byłoby ci odzyskać swoją część majątku, jeśli nie jest ona zapisana na ciebie. Dlatego przed dokonaniem poważnej inwestycji spiszcie między sobą umowę. Może się okazać bardzo przydatna w przyszłości.

SPADEK

Z pewnością słyszałaś niejedną dramatyczną historię o parach, które długie lata żyły ze sobą bez ślubu, a po śmierci jednego z nich druga osoba nie mogła po nim dziedziczyć, właśnie z powodu braku legalizacji związku. Dlatego, jeśli chcesz, by w razie ewentualnej tragedii to twój partner otrzymał spadek, powinnaś stworzyć testament. Wiemy, to może ci się wydać dziwne, a nawet trochę przerażające, bo przywodzi na myśl zaklinanie przyszłości. Jednak odłóż na bok przesądy i pomyśl o twoim partnerze – co stanie się z nim, jeśli przydarzy ci się coś strasznego? Wolisz, żeby oszczędności twojego życia otrzymał on, czy dalecy krewni widywani raz na jakiś czas? Wydaje mi się, że już znasz odpowiedź.

SPRAWY BANKOWE

Pieniądze szczęścia nie dają – mówi znane porzekadło. Coś w tym jest, ponieważ to właśnie one są jedną z najczęstszych przyczyn kłótni między partnerami. Przeważnie powodem tego jest posiadanie  wspólnego konta, co zawsze dla jednej strony jest krzywdzące. Jeszcze gorzej mają pary żyjące w konkubinacie, gdyż brak regulacji prawnych zawsze przynosi ze sobą uczucie lekkiej niepewności. Najlepszym rozwiązaniem, także dla par po ślubie, są oddzielne konta bankowe, na którym każde z was będzie mogło mieć swoje własne pieniądze, z których nie musi tłumaczyć się drugiej osobie. To z pewnością pomoże wam uniknąć męczących kłótni o pieniądze.

DZIECI

Każdy żyjący w konkubinacie wie, że prawdziwe schody zaczynają się właśnie wtedy, gdy na świecie pojawiają się dzieci. Rodzi się dylemat jakie dać im nazwiska, a gdy podrosną jest się zmuszonym odpowiadać na trudne pytanie dlaczego mamusia i tatuś nie nazywają się tak samo. Innym problem niepokojących partnerów żyjących bez ślubu jest prawo do opieki nad dziećmi w razie ewentualnego rozstania. Nie trzeba się jednak tym martwić: rodzice mają równe prawa do widywania swoich dzieci, nawet jeśli nie zalegalizowali swojego związku. Wystarczy, aby zarówno matka jak i ojciec dzieci byli zarejestrowani jako rodzice w urzędzie.

Choć wybór życia w konkubinacie zawsze niesie ze sobą pewne problemy, jak widać nie są one nie do rozwiązania. Nie warto zatem ulegać presji otoczenia – jeśli nie czujecie potrzeby zawierania małżeństwa, nie róbcie tego. Oczywiście, w wielu momentach życia będzie wam ciężej, niż parom po ślubie. Wszystko jest jednak kwestią dobrej organizacji i przezorności.

Komentarze (27)

Ocena: 5 / 5
AtomHeart (Ocena: 5) 18.06.2013 18:36
Teraz już nie można tak łatwo przełączyć na przedostatnią stronę artykułu, trzeba się tłuc przez wszystkie i nabijać odsłony? Chamstwo, nie dziennikarstwo.
zobacz odpowiedzi (2)
Anonim (Ocena: 5) 18.06.2013 17:04
Kohabinat jest nowoczesnym zlagodzeniem słowa konkubinat, który a kojarzy się z patologicznymi związkami, więc spokojnie oba określenia są poprawne
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 18.06.2013 16:10
chyba kohabinatu a nie konkubinatu... co z was za dziennikarze, ze nie potraficie nawet poprawnie uzywac slow ojczystych?
odpowiedz
CzarnaPantera (Ocena: 5) 18.06.2013 13:34
Każdy robi co uwaza za sluszne. a ja opisze swoja historie, on chcial slubu koscielnego ja tylko cywilny lub zadnego, zgodzilam sie na jego zdanie i po 4 miesiacach od slubu zostalam sama bo lata sobie do innej i wrocil do rodzicow mieszkac... wiec moim zdaniem nie warto sie uginac dla faceta ( nie obrażając oczywiscvie wszystkich facetow) pozdrawiam was papilotki
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 18.06.2013 12:22
A ja chcę ślubu, a mój partner nie. jestem z nim 3 lata, jestem młodsza od niego 4 lata, jest moim pierwszym poważnym partnerem, wiedziałam na poczatku że nie chce kościelnego, odpuściłam, wiem że nie chce dzieci, odpuściłam, jednak on teraz mi oświadczył że on nie chce nawet cywilnego bo mu to nie potrzebne a kiedy mu przypominam jak mi mówił o tym ze mógłby owy ślub wziać to mówi mi że był pijany. Bo skoro jego siostra i kuzyn się rozwiedli to sluby są bez sensu, bo to tylko głupie papierkowe sprawy nic nie zmieniające. Nie wiem co robić, nie piszcie tylko "zostaw go" bo go kocham najbardziej, teraz będę się z nim widziała ze względu na jego charkater pracy raz w miesiącu. nie wiem co zrobić
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo