EXCLUSIVE: Spowiedź uniwersytutki

Dominika opowiada o kulisach sponsoringu.
EXCLUSIVE: Spowiedź uniwersytutki
18.02.2012

Jeszcze do niedawna prostytucja kojarzyła się z przydrożnymi tirówkami lub małoletnimi galeriankami, które sprzedawały swoje ciała za nową parę dżinsów lub nowoczesny telefon. Dzisiaj seks za pieniądze coraz częściej dotyczy wykształconych studentek.

Z najnowszych badań socjologicznych wynika, że obecnie co piąta adeptka uczelni wyższej z naszego kraju ma stałego sponsora. W zamian za regularne spotkania w hotelach lub wynajętych mieszkaniach uniwersytutka otrzymuje od swojego „opiekuna” wsparcie finansowe: mężczyzna opłaca jej czynsz, uczelnię, a także zapewnia kieszonkowe na drobne wydatki.

Jakie są kulisy takiego sponsoringu? Jedna z warszawskich studentek zgodziła mi się o nich opowiedzieć…

sponsoring

- Początkowo naiwnie szukałam w Warszawie pracy. Myślałam sobie: „Jestem zdolna, kreatywna, szybko się uczę. Na pewno ktoś mnie zatrudni”. Teraz śmieję się na to wspomnienie. Ale ja byłam infantylna! – mówi Dominika. – Wysyłałam CV do różnych firm, ubiegałam się o stanowiska sekretarek i asystentek, ale wszędzie odprawiali mnie z kwitkiem, bo albo nie miałam doświadczenia, albo nie odpowiadały mi godziny pracy ze względu na moje studia. Skończyło się na tym, że zaczęłam wieczorami pracować jako kelnerka w dość modnej, warszawskiej restauracji. Pensja była marna, praca niewdzięczna, a ja byłam ciągle zmęczona i nie miałam czasu na naukę. Mimo to zaciskałam zęby i co wieczór pojawiałam się w lokalu. Przecież musiałam opłacić mieszkanie (wynajmowałam wtedy trzy pokoje z koleżankami z uczelni, żeby było taniej), zakupić lub odkserować materiały do zaliczeń, czy też kupić coś do jedzenia. Cieszę się jednak, że tego doświadczyłam. Przynajmniej nikt nie ma prawa mi teraz wytknąć, że od razu poszłam na łatwiznę i znalazłam sobie bogatego sponsora.

sponsoring

- Rodzice są przekonani, że dzielnie łączę pracę ze studiami. Oczywiście nie przyjmuję już od nich żadnych pieniędzy, a nawet sama od czasu do czasu coś im prześlę. Nie jestem egoistką – mówi Dominika. Po chwili dodaje: - Opinia innych mnie nie interesuje, ale nie chcę, żeby po przeczytaniu tego wywiadu ludzie mieszali mnie z błotem. Próbowałam pracować? Próbowałam. Rzuciłam studia dla kasy? Nie. Robię komukolwiek krzywdę swoim zachowaniem? Nie. Żaden z moich facetów nie rzucił dla mnie swojej żony i rodziny, i bardzo dobrze. Ja daję im to, czego potrzebują, czyli fajny seks i ciekawą rozmowę na poziomie. Nikt nie ma prawa mnie z tego rozliczać.

Wysłuchała Maja Zielińska

Zobacz także:

EXCLUSIVE: Spowiedź stewardessy

Magdalena opowiada o pikantnych szczegółach swojej pracy.

EXCLUSIVE: Spowiedź nimfomanki

Kinga myśli o seksie 24 godziny na dobę. Przez jej uzależnienie odszedł od niej mąż. Ona nie potrafi być wierna nawet przez chwilę.

sponsoring

Dominika zamyśla się na chwilę. – Klientami tej restauracji nie byli zwykli ludzie z ulicy – mówi. – Sama śmietanka towarzyska, bogaci przedsiębiorcy, obcokrajowcy… Lubiłam ich obserwować. Kulturalni, szarmanccy, wykształceni. Zawsze się śmiałyśmy z koleżankami, że mają małe żołądki i duże portfele. Któregoś wieczoru jeden z nich bacznie mi się przyglądał. Był Włochem, na oko oceniłam go na 48-50 lat. Siedział przy stoliku z dwoma innymi facetami i co chwilę wołał mnie do siebie. „Jakie wino pani poleca?” „Co pani zaproponuje na deser?” – pytał po angielsku. Odpowiadałam mu życzliwie, a on chwalił mój akcent. W duchu cieszyłam się na sowity napiwek. Do rachunku dorzucił 100 zł i zostawił swoją wizytówkę. Napisał tylko jedno zdanie: „Call me”. Z perspektywy czasu myślę sobie, że to był prawdziwy dar od niebios, bo kilka dni później skończył się mój okres próbny w restauracji i nie przedłużono ze mną umowy. Zostałam bez pracy i bez pieniędzy, wyobrażasz sobie? Słabo robiło mi się na myśl, że znów mam pukać od drzwi do drzwi pracodawców i błagać o jakąś marną posadkę. Kilka dni ryczałam w poduszkę i użalałam się nad swoim żałosnym życiem. W największym momencie załamania chwyciłam za telefon i wykręciłam numer tego Włocha. Poznał mnie od razu. To było miłe. Bez ogródek zaproponował spotkanie w hotelu. Poprosił też, żebym miała rozpuszczone włosy. Możesz wierzyć lub nie, ale wtedy czułam do siebie obrzydzenie. Wyobrażałam sobie, że spotkamy się na pół godziny, a ja za 100 zł będę mu musiała obciągnąć, itp. Na szczęście ten okropny scenariusz się nie potwierdził.

sponsoring

- Zdecydowałam się na spotkanie z tobą, bo wkur*** mnie nagonka na uniwersytutki. I co to w ogóle za określenie? Uniwersytutka-prostytutka. Żałosny termin wymyślony przez pseudosocjologów. Ja nie jestem jakąś tam prostytutką, która sprzedaje się za marne grosze kilku facetom jednej nocy. Jestem wykształcona, ze mną nie tylko uprawia się seks, ale też rozmawia – zaczyna swoją opowieść 22-letnia Dominika. Jej ostry ton trochę mnie dziwi, bo wygląda na osobę bardzo łagodną i delikatną. Ma długie blond włosy, które sięgają jej do pasa, niebieskie oczy i ładny uśmiech. Jest też piekielnie zgrabna. – Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy byłam na drugim roku studiów – opowiada. - Rodzice dawali mi wtedy mniej kasy na utrzymanie, bo w firmie ojca była redukcja etatów i zmniejszyli mu pensję. Przez pierwsze dwa semestry może nie żyłam jak królowa, ale dzięki wsparciu rodziców spokojnie starczało mi na zapłacenie czynszu, kupienie niezbędnych książek i bilet autobusowy do Olsztyna, skąd pochodzę. Niestety, moja beztroska skończyła się wraz z odcięciem kieszonkowego przez rodziców. Musiałam wtedy zacząć kombinować, jak poradzić sobie finansowo.

sponsoring

- Czekał już na mnie w pokoju. Od wejścia przywitał mnie z bukietem czerwonych róż. Pocałował mnie w rękę, zapytał jak się czuję. Facet z klasą. Zjedliśmy pyszną i niewyobrażalnie drogą kolację, a potem… bardzo długo rozmawialiśmy. O wszystkim: o mojej trudnej sytuacji finansowej, mieście rodzinnym, o studiach, ulubionych filmach i książkach. Opowiadał mi o swojej żonie, z którą jest w separacji i dwóch dorosłych synach. Powiedział też, że do Polski przyjeżdża raz na kilka miesięcy, ale teraz musiał tu zostać dłużej, ponieważ otwiera w naszym kraju nową filię swojej firmy – tłumaczy Dominika. Dodaje również: - Do łóżka poszliśmy dopiero nad ranem. Nie było tak, jak to sobie wcześniej wyobrażałam. My nie uprawialiśmy seksu, tylko się kochaliśmy. Było czule i namiętnie zarazem. Następnego dnia P. podziękował mi za spotkanie. Zapłacił mi za nie… 1000 zł (!) i zaproponował, żebyśmy spotykali się za każdym razem, kiedy on przyjedzie do Polski. Oczywiście się zgodziłam.

sponsoring

- Po powrocie do domu nie czułam nic, prócz wielkiej radości. Euforia trwała do wieczora – wtedy zdałam sobie sprawę, że taki zastrzyk gotówki jest bez wątpienia przyjemny, ale P. przyjeżdża przecież do Polski bardzo rzadko. Znów naszły mnie myśli o szukaniu pracy i moich problemach finansowych – mówi Dominika. – W tym momencie doznałam jednak olśnienia. Zalogowałam się na warszawski czat jako Domino i z wypiekami na twarzy napisałam na ogólnym forum: „Jestem ładną, ale bardzo biedną studentką. Szukam bogatego faceta. Szczegóły na priv”. Wiesz jaki był na to odzew?? Ogromny. Spośród kilkunastu mężczyzn wybrałam w końcu dwóch – tych najbardziej interesujących, którzy pytali mnie nie tylko o rozmiar stanika, ale też zainteresowania. Teraz spotykam się z nimi regularnie. Każdemu poświęcam jeden, góra dwa dni w tygodniu. Ile z tego wyciągam? Różnie, ale spokojnie starcza mi na markowe ciuchy, kosmetyki, książki, płyty i studia. Za mieszkanie nie płacę, bo jeden z moich sponsorów załatwił mi dwupokojowe mieszkanko w fajnej dzielnicy. To on finansuje czynsz i opłaca rachunki.

Komentarze (310)

Ocena: 5 / 5
logis (Ocena: 5) 24.01.2013 09:51
Większej głupoty dawno nie czytałem . Nie wiem który socjolog robił te badania ale chyba coś pokręcił. Jeśli 1/5 studentek daje za kasę , to w takim Toruniu powinno być ich ok 10-15 tys . Tylko skąd w Toruniu 10-15 tys sponsorów gotowych wyłożyć 3-5 tys miesięcznie ? Jakby się jeden z drugi zastanowił przez chwilę to by wiedział że to niedorzeczne. Więc całe te badania i artykuł można między bajki włożyć...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 06.07.2012 19:51
dla mnie to jest chore. tez jestem studentka, rodzice przesylaja mi kase, ale jak to kazdy student, nigdy nie mam jej tyle, ile byc powinno :) pracowalam w kilku miejscach, radze sobie. ale nigdy, przenigdy nie była bym prostytutką. NIGDY. Trzeba miec zasady, a nie wskakiwac do lozka facetowi za kase. Nie krytykuje, nie potepiam, ale zwyczajnie nie rozumiem.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 23.06.2012 11:51
Prostytutki stojące na ulicy też nikomu nie szkodzą. To ich wybór i ich życie. I Dominika tak samo. Jest zwykłą prostytutką, taka prawda. Ale ja nie potępiam ani tych z burdeli, ani samej Dominiki. Sama w życiu bym nie mogła tak żyć. Uważam, że to poniżej mojej godności, ale jeżeli ona dobrze się z tym czuje, to co z tego? To nie powinno nikogo obchodzić.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 07.03.2012 19:05
Też byłam na studiach, ale jakoś nikt z moich znajomych nie dorabiał w ten sposób. Widać zależy to od kierunku studiów. Swoje studia skończyłam i mam pewną, dobrze płatną pracę. Co do wykształcenia i poziomu inteligencji tej dziewczyny nie muszę się wypowiadać. Nawet na byle sekretarkę jej nie zatrudniono. Zresztą sposób wypowiedzi też nie świadczy o wysokim poziomie. Nawet po zakończeniu studiów pracy nie podejmie bo lepiej sprzedawać się za 1000zł za noc niż pracować cały miesiąc za 1000zł jako kelnerka. Ale każdy ma prawo robić to co chce.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 28.02.2012 01:50
ja rowniez uwazam, ze nadmierne mowienie o takim sposobie na zycie wsrod studentek nie przyniesie dobrych skutkow. ja rowniez jestem studentka i rowniez czesto borykam sie z problemami finansowymi. i owszem, sam fakt, ze przeczytam cos o takim sposobie zarabiania pieniedzy nie sprawi, ze rowniez zaczne sie tym zajmowac. w koncu kazda kobieta wie o istnieniu prostytucji, a niekoniecznie staje na ulicy. ALE na pewno taki artykul w pewien sposob maci w glowie. tym bardziej, ze mowa jest o samych zaletach. decyzje w efekcie podejmuje kazda z takich kobiet samodzielnie i wg. swoich zadan i przekonan, ale lepiej by bylo, gdyby media przed ta forma pracy przestrzegaly i mowily o jej niebezpieczenstwach, zamiast przedstawiac zadowolone ze swojego zycia prostytutki. sponsoring to na pewno forma prostytucji! to prawda, krzywda nikomu sie nie dzieje, Dominika zyje tak jak chce. faktem jest jednak, ze zbedne jest reklamowanie takiego stylu zycia!
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo