Exclusive: Miałam 100 kochanków

Natalia otwarcie przyznaje się, że lubi seks. I pragnie zrozumienia...
Exclusive: Miałam 100 kochanków
18.01.2014

Statystyczna Polka w trakcie całego życia ma 5 partnerów seksualnych. A przynajmniej do takiej liczby się przyznaje. W przypadku mężczyzn wskaźnik ten znacznie wzrasta – nawet do kilkunastu partnerek za życia. Czy to kwestia zupełnie innego podejścia do intymności, czy może... braku szczerości badanych? Trudno to rozstrzygnąć. Można jednak przyjąć, że coś jest na rzeczy. Często wychodzimy z założenia, że bardzo aktywny seksualnie mężczyzna to zupełnie normalna postawa, a zbyt otwarta w tych sprawach kobieta uchodzi za łatwą. Czy to sprawiedliwe? Nie, ale same jesteśmy sobie „winne”.

Polki nie lubią przyznawać się do swoich intymnych relacji. Za wzór uchodzą kobiety, które szybko znalazły „tego jedynego”. Nasze doświadczenia dotyczą zazwyczaj kilku pierwszych miłości. Później decydujemy się na ślub, który oznacza koniec wszelkich eksperymentów. Czy to źle? Absolutnie nie, bo wierność to przecież cnota. Co jednak w przypadku, kiedy kobieta nie jest zainteresowana szybką stabilizacją i wciąż poszukuje? Jak reagujemy, kiedy liczba jej partnerów seksualnych nie wynosi kilku, ale kilkunastu czy kilkudziesięciu w ciągu życia? Zazwyczaj niezbyt dobrze. Zaczynamy mieć wątpliwości, co do tego, czy jest szczęśliwa i czy wystarczająco się „szanuje”.

Natalia uważa, że to zazwyczaj fałszywa moralność. Ludzie komentujący jej niezobowiązujący styl życia tylko udają świętych. Albo sami mają wiele na sumieniu, albo po prostu jej zazdroszczą. Nie rozumie, dlaczego obcy ludzie tak chętnie ferują na jej temat wyroki i obrzucają błotem. Tylko dlatego, że nie szuka jeszcze męża i zwyczajnie lubi seks. A lubi tak bardzo, że do tej pory miała przynajmniej 100 partnerów.

kobieta

A może to nie kwestia losu, ale Natalia zwyczajnie nie chce się ustatkować? Skąd ma pewność, że któryś z dotychczasowych kochanków nie był godny miana „tego jedynego”? - Nie wiem, może przegapiłam swoją szansę, ale przynajmniej się nad tym nie rozwodzę. Wolę myśleć o tym, że jeszcze nic straconego. Poznałam wielu mężczyzn, równie wielu pewnie jeszcze poznam. Jest mi dobrze tu i teraz. Nie powiem, że wszyscy byli beznadziejni i nie miałam z kogo wybierać. Wręcz przeciwnie, bo nie umawiam się z byle kim. Zawsze jest fizyczna chemia, ale do tej pory nie zaiskrzyło nic więcej. Dobre i to, bo niektóre kobiety są samotne i niespełnione. Ja na brak spełnienia nie mogę narzekać – twierdzi.

- Nie robię niczego, co mogłoby komuś wyrządzić krzywdę. Nie uwodzę nastolatków, nie obiecuję facetom nie wiadomo czego. Oboje jesteśmy dorośli i wiemy, o co chodzi. Jest przyjemnie i widocznie nam to wystarcza. Jeśli uznam, że to dla mnie za mało, to trochę się uspokoję. Na razie jest dobrze. Wolę być nazywana puszczalską, niż ofiarą losu – mówi Natalia.

kobieta

6. Przyznaj przed samą sobą, co sprawia ci przyjemność. Nie bój się przyjemności.

7. To ty ustalasz warunki i spotykasz się tylko z tymi, którzy chcą je spełnić.

8. Jeśli masz na coś ochotę i jesteś pewna, że nikogo tym nie krzywdzisz, po prostu to zrób.

9. Wstydzić powinni się ci, którzy nie są w stanie żyć po swojemu, a nie ci, którzy mają odwagę na ustalanie własnych reguł.

10. Nikt inny nie przeżyje życia za ciebie.

- Oczywiście nigdzie tego nie spisałam i nie mam zamiaru zakładać związku wyznaniowego, ale tak właśnie myślę. Ktoś myśli inaczej? Super, ma do tego pełne prawo, ale to nie oznacza, że powinien mnie „nawracać”. Czuję się dobrze ze sobą i swoim życiem, a to jest przecież najważniejsze. Czasami mam wrażenie, że jestem ostatnią kobietą na świecie, która potrafi otwarcie przyznać – tak, uwielbiam mężczyzn, lubię seks i nikomu nic do tego. Ja nie komentuje zachowania wiecznych dziewic, które wstydzą się własnego cienia, więc niech one nie wyzywają mnie od brudnych szmat. To się zdarza i nie bardzo wiem, jak na to reagować – mówi Natalia.

kobieta

- Wiadomo, że mam na mieście „opinię”. Niektórym się wydaje, że każdy może mnie mieć, bo przecież i tak ciągle prowadzę się z jakimś innym. To niech taki bohater spróbuje. Szybko się przekona, że kiepski z niego zawodnik. Jak któregoś spławię, to dopiero wtedy wychodzę w ich oczach na szmatę. Wcześniej nie mają nic przeciwko i marzą o tym, żeby się do mnie zbliżyć. Wystarczy, że odmówię i wtedy nie jestem już fajną laską i spełnieniem ich marzeń, ale zwykłą ladacznicą. A niech sobie gadają, chociaż to i tak nie wyleczy ich z kompleksów – twierdzi.

Ponad 100 partnerów „na koncie” robi wrażenie. A przynajmniej ciekawi, bo wiadomo, że większość z nas nie jest zainteresowana aż taką aktywnością. Częściej wyznajemy zasadę, że wystarczy nam jeden, ale sprawdzony. Czy Natalia dopuszcza do siebie myśl, że kiedyś stworzy stały związek i będzie musiała zrezygnować z dotychczasowego stylu życia? - Przecież jestem człowiekiem, a nie zwierzęciem, które nie potrafi się powstrzymać. Jeśli się zakocham, to będę równie szczęśliwa. Na razie prawdziwej miłości nie widać, więc wykorzystuję czas, który mam. Za kilka lat mało kto się za mną obejrzy, bo będę już przecież starą kobietą – uśmiecha się Natalia.

kobieta

- Jeśli tak to wygląda u większości, to tym bardziej się nie dziwię, że czasami dostaje mi się za moją śmiałość. To zwykła ludzka zawiść, że potrafię czerpać satysfakcję z czegoś, co dla innych stało się przykrym obowiązkiem. Niektórzy mogą tylko pomarzyć o ekscytującym seksie z nieznajomym, ale nie wystarczy marzyć. Ja to realizuję i wcale się tego nie wstydzę. Mój wynik, o którym jestem w stanie otwarcie powiedzieć, to żaden wyczyn. Z nikim się nie ścigam. Ponad 100 facetów, którzy przewinęli się przez moje łóżko, to nie efekt desperacji, ciągłego poszukiwania czy niezdecydowania. Ja to po prostu lubię. Czy jest w tym coś złego? - pyta.

Natalia skończyła niedawno 28 lat. Łatwo więc policzyć, że to dziesiąty rok jej aktywności seksualnej. Dziesięciu partnerów rocznie, to dwukrotnie więcej, niż statystyczna Polka ma w całym swoim życiu. Nic więc dziwnego, że uchodzi za rozwiązłą. Szybko koryguje jednak nasze wyliczenia. - Dziesięciu rocznie? No nie, trochę inaczej to wygląda. Pierwszego faceta miałam w wieku 19 lat, ale przez kolejnych kilka praktycznie nic się nie działo. Prawdziwą radość z seksu zaczęłam czerpać dopiero w wieku 23-24 lat. Wtedy zaczęłam sama szukać, a że idzie mi z tym całkiem nieźle, to trochę się ich nazbierało. Bywa i tak, że w jednym tygodniu codziennie jestem z kimś innym. Innym razem wystarczy jeden na cały weekend – wyznaje.

kobieta

- Nie jestem podrywaczką, jakich pełno w klubach. Często mi się zarzuca, że nie mam do siebie szacunku, ale co powiedzieć o dziewczynach, które niemal błagają facetów na kolanach o spotkanie? One nie szukają radości, ale sponsora. Ja nie liczę na nic, poza fajnym spotkaniem. Mam z czego żyć i nie muszę się sprzedawać. Kiedyś musiałam wykazywać inicjatywę, ale teraz sama przebieram. Wystarczy, że pojawię się w klubie i mam do dyspozycji kilku kandydatów. Jeśli któryś mi się nie podoba, to po prostu odprawiam go z kwitkiem. Jeśli zaiskrzy – daję im możliwość wykazania się w nieco innych warunkach. Nigdy nie mam planów, że dzisiaj „zaliczę”, jak często mawiają faceci. To wychodzi samo – twierdzi.

Natalia, choć sama nie jest skłonna to nazywania tego w ten sposób, przez lata wypracowała dekalog wyzwolonej kobiety. To proste zasady, którymi się kieruje. Żeby się nie zrazić i żeby było miło. Wygląda to mniej więcej w ten sposób...

1. Nie ma rzeczy, których nie wypada ci zrobić. Jeśli masz ochotę, to zrób to.

2. Jeśli coś robisz, rób to z głową i myśl o konsekwencjach. Nie pakuj się w kłopoty.

3. Nie daj się wpędzić w poczucie winy z jakiegokolwiek powodu.

4. Nigdy nie kieruj się desperacją. Nie musisz niczego sobie udowadniać, po prostu dobrze się baw.

5. Nie musisz niczego udowadniać facetowi. Niech on udowodni tobie, że jest wart tego miana.

kobieta

Nasza bohaterka pochodzi z dużego miasta i jak twierdzi, tylko dzięki temu jest taka otwarta. Z mniejszych miejscowościach panuje atmosfera wstydu. Dziewczyny boją się wychylać i mówić o własnej satysfakcji. Wszystko ma się odbywać „po bożemu”, a każdy, kto chce żyć nieco inaczej, natychmiast staje się czarną owcą i zakałą społeczeństwa. Sama na pewno się tak nie czuje. Jak twierdzi, swoim postępowaniem nikogo nie krzywdzi. To jej ciało, życie, wybory. Czuje się z tym świetnie i na pewno nie ma zamiaru się zmieniać, by zadowolić innych. To kobieta wyzwolona.

Natalia jest stałą bywalczynią stołecznych klubów. Na co dzień pracuje w poważanej firmie, a wieczorami „znajduje wreszcie czas dla siebie”. Dla siebie i mężczyzn, bez których nie potrafi normalnie funkcjonować. Nie szuka księcia z bajki, ale dobrej zabawy. Skąd takie podejście do życia? - Nie zawsze byłam niepokorna i miałam gdzieś cudze zdanie. No, ale urodziłam się w Polsce, więc wiadomo, jak jest. Każdego interesuje najbardziej cudze życie. Jeśli sami nie mamy odwagi i ochoty na coś ponad przeciętność, to przynajmniej zgnoimy kogoś innego, kto myśli inaczej. Na szczęście pozbyłam się tych wszystkich kompleksów i zahamowań. Nie mam męża, nie myślę jeszcze o dzieciach, ale jestem szczęśliwa – twierdzi.

kobieta

- Przez lata byłam bardzo grzeczną dziewczynką. Słuchałam rodziców, nie robiłam nic głupiego, nie buntowałam się. Trudno powiedzieć, żebyśmy byli religijną rodziną, ale czasami chodziliśmy do kościoła. To w człowieku pozostaje. Ciągle słyszałam o czystości, wierności, szacunku do ciała, szatanie i innych podobnych sprawach. Brzmiało to trochę naiwnie, ale podświadomie się do tego stosowałam. Kiedy koleżanki zaczęły opowiadać o swoich pierwszych razach, ja siedziałam cicho, bo czym miałam się chwalić? Pierwszy raz w wieku 19 lat, to raczej kiepski wynik. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Ale dzisiaj wiem, że nie pierwszy, ale ostatni raz ma znaczenie – wyjaśnia.

Co ma na myśli nasza rozmówczyni? Natalia wyznaje filozofię, że każde zbliżenie do mężczyzny powinno być czymś ekscytującym. Seks w stałym związku raczej to wyklucza. - Znamy się na wylot, poznaliśmy swoje reakcje, upodobania i tak dalej. Czy w takim przypadku jest miejsce na coś nowego? Wątpię. Najlepiej opisała to moja przyjaciółka, mężatka od kilku lat. U niej to stały rytuał, o którym mówi bez większych emocji. Nuda! Co tydzień w piątek się szykuje, czeka w sypialni na męża, ten przychodzi z pracy, robią swoje, zawsze w tej samej pozycji i obowiązek spełniony. Bardzo im współczuję – wyznaje.

Polecane wideo

Komentarze (68)

Ocena: 5 / 5
Sławek (Ocena: 5) 02.04.2014 18:25
Natalio, rozumiem że możesz mieć wielu adoratorów którymi jesteś bardzo zajęta, ja chciałem tylko wyrazić szczery podziw za to że tak szczerze i tyle napisałaś o sobie,bo nie zetknąłem się jeszcze z tym aby taka piękna i młoda kobieta tak szczerze i otwarcie pisała o swoich doznaniach z mężczyznami i takim podejściu do tego tematu. Jesteś niezwykła dorosła i bardzo odważna masz w sobie to coś co przyciąga płeć przeciwną, pewnie że prostacy i te panie co nie zaznały rozkoszy na boku nigdy tego nie zrozumieją. Wydaje im się że mają tego jedynego, który jest wpatrzony tylko w nią, nic bardziej mylnego. Ich mężowie to tylko pozoranci, kiedy tylko nadarzy się okazja wodzą oczami za takimi jak Ty kobietami zadbanymi pachnącymi kiedy tylko nadarzy się okazja. Jeśli nie czujesz potrzeby związku to ciesz się życiem, korzystaj tyle ile się da bo życie szybko przemija, a potem pozostaje tylko żal z niewykorzystanych sytuacji. Odezwij się chciałbym pisać bo lubię, do Ciebie i dla Ciebie. Pa
odpowiedz
ja (Ocena: 5) 27.01.2014 22:54
Życie ma się tylko jedno i każdy niech patrzy na siebie. Wówczas byłoby inaczej. Potraficie tylko krytykować i oczerniac. Podziwiam dziewczynę, że ma odwagę wyznać prawdę o sobie mimo wszystko.
odpowiedz
ONA (Ocena: 5) 20.01.2014 19:15
Dlaczego jak kobieta ma wielu facetów nazywana jest kur**, a gdy facet ma wiele kobiet to mówi się o nim MACZO? Ludzie!!! wiecie co to uprawnienie?? Co ma brać kobieta kota w worku?? Znajdzie tego jedynego pod każdym względem fantastycznego to dupa usiedzi w jednym miejscu.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.01.2014 23:18
ja mam udane życie seksualne z moim JEDYNYM facetem puszczalska babo. jesteśmy 4-5 lat, zero nudy. ale przecież seks w kiblu w dyskotece to cos "lepszego" haha no cóż za kilka lat spotkasz tych swoich facetów którzy beda sie palcem pokazywać że o zaliczyli łatwą
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.01.2014 19:38
Poderwij mojego faceta chce wiedzieć czy skorzysta
odpowiedz

Polecane dla Ciebie