Dlaczego ciągle skaczesz z kwiatka na kwiatek?

Jeśli ciągle zmieniasz chłopaków i nie potrafisz się zaangażować, sprawdź, dlaczego tak się zachowujesz, czemu sobie szkodzisz i jak to zmienić.
Dlaczego ciągle skaczesz z kwiatka na kwiatek?
27.09.2013

Z kwiatka na kwiatek ciągle skacze jedna z internautek, która na forum dyskusyjnym pisze: `Mam już 31 lat i tak na prawdę na nikim mi jeszcze nie zależało ani nikt mi się tak naprawdę nie podobał. Ani w podstawówce, ani w szkole średniej, ani na studiach, ani po nich. Można nawet powiedzieć, że pierwsza miłość jeszcze przede mną. Wyrósł wokół mnie emocjonalny szklany mur, którego nie potrafię pokonać. Kolejne wizyty u psychologów i seksuologów nie dają żadnego pozytywnego rezultatu. Chcę być z kimś, a nie potrafię. Czy ktoś wie, jak wyrwać się z tego zaklętego kręgu?`

Ten `emocjonalny szklany mur` – jak go nazywa forumowiczka – faktycznie może stanowić problem, gdy w grę wchodzą kontakty z mężczyznami. Czasem nawet nie zdajemy sobie sprawy, że mamy problem, dobrze się bawiąc, zmieniając chłopaków jak rękawiczki, poprawiając tym samym poczucie własnej wartości i samoocenę. W innych sytuacjach, jak u cytowanej przez nas internautki, świadomość problemu jest spora, nie zmienia to jednak faktu, że taka osoba nie może się zaangażować, ustabilizować emocjonalnie i uczuciowo. Ucieka od odpowiedzialności i ciągle szuka czegoś, czego nie znajduje w związkach z mężczyznami. 

- Zbyt mocno chcesz stworzyć związek. Może być i tak, że próbujesz na siłę znaleźć sobie partnera, więc wciąż nawiązujesz nowe relacje, z których nie wynika nic dobrego… Bo wybierasz mężczyzn w pośpiechu, nieodpowiednich dla siebie. Jeśli trafisz na tego właściwego, z pewnością poczujesz, że chcesz się zaangażować i ustatkować. Może zatem warto nieco przystopować?

Dlaczego powinnaś z tym skończyć?

Skakanie z kwiatka na kwiatek nie jest dobrym pomysłem, a jeśli nawet daje ci satysfakcję i sprawia przyjemność, to jedynie na krótką metę. Marzena, lat 27, opowiada: `Zawsze byłam flirciarą, ale taką romantyczną. Marzyłam o wielkiej miłości. Zmieniałam więc często chłopaków, bo szybko się zakochiwałam i miałam nadzieję, że to ten jedyny. Wkrótce się jednak okazało, że te krótkotrwałe związki nie dawały mi szczęścia. Po pewnym czasie zdałam sobie sprawę, że zachowuję się, jakbym nie miała serca, po prostu wpadłam w taką bezduszną machinę uwodzenia i porzucania, kompletnie nie zważając na to, co czuje druga strona. Dopiero gdy spotkałam mojego obecnego narzeczonego, zrozumiałam, że raniłam siebie i innych`.

- Przyjrzysz się sobie. Czy masz kompleksy, które utrudniają ci otworzenie się przed mężczyzną i stworzenie z nim stałego, bliskiego związku? Kompleksy bardzo często sprawiają, że zaczynamy skakać z kwiatka na kwiatek – by poczuć się lepiej w swojej skórze, poprawić własną samoocenę. Zastanów się dobrze, co jest twoim największym kompleksem i zwróć uwagę, jak wpływa to na twoje życie. 

- Pomyśl o rozmowie ze specjalistą. Nie ma nic wstydliwego w tym, że zwrócisz się po pomoc do psychologa czy seksuologa! Ekspert z pewnością trafnie wskaże źródło twojego zachowania i zaproponuje terapię. Jeśli twój problem z brakiem zaangażowania trwa od dłuższego czasu, nie ma na co czekać.

EPN

Dlaczego skaczesz z kwiatka na kwiatek? Oto możliwe przyczyny:

- Zostałaś zraniona w przeszłości. Pierwsze niepowodzenia miłosne zazwyczaj bardzo poważnie rzutują na nasze późniejsze postępowanie w sprawach damsko-męskich. Jeśli ktoś cię dotkliwie zranił lub wykorzystał, możesz bać się teraz pełnego zaangażowania w związek i obdarzenia mężczyzny zaufaniem.

- Zbyt szybko chcesz się pocieszyć po zakończonym związku. Nie można rozpoczynać kolejnej relacji, jeśli rany po poprzedniej jeszcze się nie zasklepiły. Daj sobie czas. Pochopnie i przedwcześnie wikłając się w bliskie relacje, nie pozwalasz sobie dojść do równowagi po rozstaniu. Stąd jedynie krótkotrwałe związki i uciekanie od bliższej zażyłości z mężczyzną.

- Przykre wspomnienia z dzieciństwa. Może rodzice byli wobec ciebie surowi, zimni i nieczuli? Być może wyrosłaś w przekonaniu, że nie należy okazywać uczuć i trzeba zachować ostrożność w kontaktach damsko-męskich? Może wmówiono ci, że mężczyznom chodzi tylko o „jedno” i nie nadają się na partnerów? To wszystko może rzutować na twoje zachowanie w teraźniejszości.

Jak widzisz zatem, skakanie z kwiatka na kwiatek nie jest dobre. W dłuższej perspektywie unieszczęśliwi ciebie i osoby w twoim otoczeniu. Sprawi, że zbudujesz wokół siebie emocjonalny mur, zamkniesz się w sobie i będziesz miała coraz większą trudność w stworzeniu stałego związku. Poczujesz się lepiej, gdy uwolnisz się z tego błędnego koła. 

Jak to przerwać?

- Postaraj się nie prowokować sytuacji, które mogłyby być początkiem flirtu lub romansu. Musisz przejść detoks, odwyk od skakania z kwiatka na kwiatek. Z początku będzie to trudne, dlatego możesz poprosić zaufaną osobę, by cię kontrolowała. Spróbuj jednak być przede wszystkim uczciwa wobec samej siebie.

- Jeśli jesteś świeżo po rozstaniu, daj sobie czas, by dojść do siebie i odzyskać siły po zakończonym związku. Szybkie randkowanie może tylko pogłębić twój ból spowodowany rozłąką. Pierwsze tygodnie czy nawet miesiące po rozstaniu potraktuj jak okres kwarantanny, bez flirtów, romansów i bliskich kontaktów z mężczyznami.

Komentarze (7)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 27.09.2013 18:03
tez jestem strasznie wstydliwa. to przez moje kompleksy. mam duzy defekt, ktorego nie da sie zniwelowac i jest on widoczny. to mnie oniesmiela i oszpeca wiec juz chyba zawsze bede niesmiala.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 27.09.2013 12:32
Myślałam że tylko ja tak mam. Wiele się zgadza, nigdy w życiu od nikogo nie zaznałam miłości... Pewnie dlatego sama nie umiem jej dać. Nie jestem jakaś super pewna siebie, a to pozwala mi na podbudowanie mojego ego. Mam dopiero 18 lat, ale widzę swój problem i chciałabym go jakoś zniwelować, aby nie przeszkadzał mi w normalnych stosunkach międzyludzkich.
odpowiedz
lili (Ocena: 5) 27.09.2013 08:31
Ehh jakbym czytała o sobie :( Myślę,ze moim problem są kompleksy.Nienawidze siebie za swój wygląd,charakter,sposób chodzenia czy to jak mówię.Zazdroszę innym że chodzą z podniesioną głową,nie boją się swiata.ja nawet kurde się boje gdzieś zazdzwonić.Jestem taka jakaś c***pa a nie kobieta.Boję się być z kimś.Jak dochodzi do czegoś powazniejszego-uciekam.Boję się że nie będe taka jakby ktoś tego ode mnie oczekiwał.Dlatego szukam i szukam choć nie wiem czego-a raczej kogo.... :(
zobacz odpowiedzi (4)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo